Mam dziwną sytuację i nie wiem co o tym myśleć. Robię codzienne ciągnienia od jakichś trzech tygodni i od poniedziałku pięć razy z rzędu wylosowałam Wieżę. Raz nawet dwa razy w ciągu jednego dnia, bo rano zrobiłam jedno ciągnienie a wieczorem drugie dla pewności i znów ona. Wcześniej zdarzały mi się powtórzenia ale nie tak często i nie jednej karty. Czy to w ogóle normalne? Co to może znaczyć?
Wieża pięć razy to naprawdę dużo. Powiedz mi, czy ciągniesz z jednej tali czy masz kilka? Bo to może mieć znaczenie przy interpretacji.
Wieża to karta, której większość ludzi się boi, bo kojarzy się z nagłym przewrotem, burzeniem tego co było. Ale powtarzanie się jej w ciągu jednego tygodnia to nie przypadek. Karty rzadko się powtarzają bez powodu szczególnie przy codziennym ciąganiu. Mam pytanie do Ciebie, Lilijka - czy w tym czasie dzieje się coś konkretnego w Twoim życiu? Jakaś zmiana, napięcie, coś co odkładasz?
Wieża prosto pięć razy z rzędu to naprawdę mocny sygnał. Z mojego doświadczenia powiem, ze karty lubią powtarzać to, czego nie chcemy zobaczyć. Masz jakiś temat, który chodzi Ci po glowie? Bo codzienne ciągnienia zwykle maja jakiś kontekst, nie robimy ich w próżni.
Moim zdaniem to może też być kwestia energii tali. Nowa talia musi się "przegryźć" z energią właściciela i czasem na początku wysyła mocne sygnały żeby w ogóle nawiązać kontakt. Wieża w tym sensie mogłaby być rodzajem inicjacji, przebudzenia połączenia między kartami a Tobą. Zrób oczyszczenie tali kopytnikiem albo dymiącym szałwią a potem spróbuj znowu.
Powtarzające się karty to rzecz, o której można by długo gadać. Ale powiem konkretnie: nie chodzi o to żeby szukać jednego wyjaśnienia, tylko żeby popatrzeć na to z kilku stron naraz. Wieża pięć razy prosto z jednej tali, w krótkim czasie, przy założeniu, że tasowanie jest uczciwe, to karta bardzo konsekwentna. Pytanie do Lilijki jest takie, czy robiłaś te ciągnienia z jakimś konkretnym pytaniem, czy bez?
O, to ciekawe że nawet bez konkretnego pytania wychodziła ta sama karta. czy to nie sugeruje, że problem leży poza konkretnym tematem ciągnienia, że to coś szerszego? Miałam kiedyś podobne doświadczenie z Księżycem i okazało się, że to nie dotyczyło tego o co pytałam, tylko czegoś co działało w tle od dawna.
To może chodzi o to, że coś w życiu tej osoby się kruszy i ona sama jeszcze tego nie widzi? Bo Wieża to przecież nie tylko nagłe zdarzenie, to też upadek czegoś co było zbudowane na złych fundamentach. Może karty pokazują coś, co Lilijka wypiera?
Prowadzę dziennik ciągnień od jakiegoś czasu i zauważyłam, że powtórzenia maja sens dopiero jak się je zestawi razem. Czyli nie "co znaczy Wieża", tylko "co łączy te pięć momentów, w których Wieża wyszła". Lilijka, czy pamiętasz jakie miałaś odczucia w chwili ciągnienia? Czy za kazdym razem podobne?
Szczerze mówiąc, z czysto losowego punktu widzenia, jeśli talia ma 78 kart i tasujesz porządnie, to prawdopodobieństwo wyciągnięcia tej samej karty pięć razy z rzędu jest bardzo małe. Więc albo tasowanie nie jest tak dobre jak się wydaje, albo jest tu coś do przemyślenia. Nie mówię, że karty nie działają, ale pytam, czy sprawdziłaś jak tasuje? Czy to talie, gdzie karty się kleją?
Dobrze, że Albinek.x to podniósł, bo to realna kwestia. Ale niezależnie od technikaliów, jest drugi wymiar tej sprawy, a mianowicie nawet jesli karta wychdozi przez przypadek mechaniczny, to pytanie dlaczego akurat ona i dlaczego akurat teraz zwróciłaś na to uwagę. W tarocie przypadek i znaczenie idą razem, nie muszą się wykluczać
To co napisałaś o niepokoju przed odwróceniem to dla mnie kluczowy trop. Czy ten niepokój był podobny za każdym razem, czy może raz słabszy, raz mocniejszy? Bo jeśli narastał, to coś innego niż gdy był stały.
Brak ustalonej pory to akurat ważna informacja. Część podejść do codziennych ciągnień zaleca stały rytuał właśnie po to,żeby oddzielić "szum" od sygnału. Jeśli ciągniesz w różnych stanach emocjonalnych i energetycznych, to Wieża pięć razy to naprawdę znaczący wynik. Mam pytanie do Czeslawa08, bo ciekawi mnie czy w takim nieregularnym układzie powtórzenie tej konkretnej karty ma dla ciebie taką samą wagę jak w ustalonej praktyce?
Rozumiem tę logikę, ale mam jedno pytanie z zupełnie innej strony. Lilijka, jak tasowałaś? Dosłownie, technicznie. bo znam kilka sposobów i niektóre z nich naprawdę nie mieszają środkowych kart z brzegowymi. Wieża mogła być po prostu "lepką" kartą w tafli.
Dobre że to wyjaśniłaś bo wachlarz eliminuje część wątpliwości mechanicznych. Jeśli ciągnęłaś z różnych miejsc i nadal wychodziła ta sama,to tasowanie odpada jako wyjaśnienie. Co mnie bardziej ciekawi, to ta relacja rodzinna którą wspomniałaś przy jednym ciągnięciu. Wróciłaś do niej myślami przy pozotsałych, nawet jeśli formalnie pytałaś o coś innego? 😉
No właśnie, bo czasem pytamy o jedno, a głowa jest przy czymś zupełnie innym. Może ta relacja rodzinna to był ten ukryty kontekst wszystkich pięciu ciągnień, nie tylko jednego?
A możesz powiedzieć coś więcej o tej relacji rodzinnej, chociaż ogólnie? Nie musisz wchodzić w szczegóły, ale to by bardzo pomogło w interpretacji. Wieża przy temacie rodzinnym ma zupełnie inne odcienie niż przy pracy czy zdrowiu.
Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i muszę powiedzieć, że ta rozmowa idzie w dobrą stronę. Ale mam takie pytanie do ogółu, nie tylko do Lilijki. Czy wy w ogóle rozróżniacie sytuację gdy powtarza się karta z Dużej Arkany i gdy powtarza się coś z Małej? Bo Wieża to jednak inny ciężar niż powtarzające się Trójki Kielichów.
Tylko że fundamenty to niekoniecznie katastrofa. Czytałem kilka interpretacji, gdzie Wieża powtarzana to nie zapowiedź upadku, ale wezwanie do świadomego rozebrania czegoś co już się sypie. Różnica jest spora, bo w jednym przypadku coś się wali na ciebie, a w drugim ty to rozbierasz sam. Lilijka, jak ty to czujesz, gdy patrzysz na tę kartę?
Czytam ten temat od początku i właśnie to zdanie Konradka mnie uderzyło. że można coś świadomie rozebrać zanim się samo posypie. Czy ktoś miał takie doświadczenie z Wieżą, że ona zapowiadała coś co można było jeszcze zatrzymać albo przeprowadzić łagodniej? 🙂
Zaraz, zaraz. Czyli ta relacja rodzinna, o którą pytałam to chodzi o córkę i jej zainteresowanie tarotem? To całkowicie zmienia obraz. Czy ona ciągnie karty samodzielnie, czy razem z tobą? Bo to ważne dla interpretacji.
To rzeczywiście zmienia wszystko. Wieża powtarzana pięciokrotnie w kontekście relacji rodzicielskiej i lęku o dziecko to nie jest karta zagłady, to karta, która pyta wprost: co chcesz chronić i dlaczego zakładasz, że to się posypie? Lilijka, czy boisz się samego tarota jako praktyki, czy bardziej tego, że córka będzie tym żyła zamiast czymś innym?
Właśnie to samo chciałam zapytać. Bo lęk rodzica przed zainteresowaniami dziecka i lęk przed konkretną ezoteryczną praktyką to dwie różne rzeczy. I Wieża może odpowiadać na zupełnie inne z tych lęków.
Ta niespójność jest bardzo ważna. Jeśli sama praktykujesz, a jednocześnie boisz się że córka będzie praktykować, to właśnie ta sprzeczność mogła być tym nieświadomym pytaniem, które niosłaś przy każdym ciągnięciu. Wieża przy pytaniu "czy moja sprzeczność jest uzasadniona" jest jak najbardziej na miejscu.
Tylko że tutaj pojawia się problem interpretacyjny, który mnie trochę niepokoi. Wszyscy zaczęliśmy czytać tę Wieżę w kontekście relacji z córką, bo Lilijka to teraz powiedziała. Ale sama karta wychodziła wcześniej, zanim ten kontekst padł. Skąd pewność, że teraz nie nakładamy gotowego sensu na coś, co mogło mieć inny?
Hmm,mam pytanie bardziej dosłowne. Lilijka, ile ma lat ta córka? Bo jeśli to dorosła kobieta, to ta Wieża może też mówić coś o tym, że jakiś stary wzorzec w relacji matka-córka domaga się przewietrzenia. A jeśli nastolatka, to zupełnie inne odcienie.
Osiemnaście lat to bardzo konkretny wiek przy Wieży. Wejście w dorosłość, zmiana ról, matka musi coś puścić. To niekoniecznie jest ostrzeżenie przed tarotem, to może być sygnał, że w ogóle zaczyna się nowy etap i stare struktury nie pasują.
