Ja chyba bym się bała wyciągnąć tę kartę intencji właśnie z tego powodu. Co jeśli wyjdzie coś, co zinterpretuję jako "nie jesteś gotowa". Wtedy cały rozkład byłby bez wyjścia. Marcelinka87, czy to się tobie zdarzyło?
Kilka razy wychodziły mi karty, które mogłam tak odczytać. I to jest właśnie moment, żeby zapytać siebie: czy ja szukam powodu żeby nie działać, czy ta karta naprawdę mi coś mówi? Bo widzę, że i Talizmanka i Gustlik05 mają podobny odruch - karta jako wyrok. Skąd to przekonanie, że karta może zdecydować zamiast nas?
Ale czy to nie jest trochę tak,że jeśli karty tylko potwierdzają co i tak chcemy zrobić, to po co w ogóle rozkład? Pytam serio, bo sama czasem mam poczucie że interpretuję karty pod tezę. Może właśnie trudna karta intencji jest cenniejsza?
eh, Mnie to pytanie Seraphiny trafia w czuły punkt, bo sama łapię się na tym że przy bioenergii mam podobnie. Coś czuję i zaraz interpretuję pod to co chcę. Czy jest jakaś metoda żeby się przed tym bronić przy kartach?
Ja przy rytuałach mam jedną zasadę na to - zanim zacznę, zapisuję co oczekuję zobaczyć. I potem porównuję. Jeśli każda karta pasuje idealnie do mojego oczekiwania, to zły znak. Ale nie wiem czy tak samo działa przy rozkładach na blokadę, to trochę inna sytuacja bo tam często nie wiesz czego się spodziewać.
No i tu wracamy właściwie do tego co dotyczy wątku Talimanki. Bo opór wewnętrzny przy kartach i tendencja do szukania potwierdzenia zlego to moze być ta sama rzecz widziana z dwóch stron.
Czytam tę dyskusję i mam pytanie może trochę z boku, ale mi to chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Skoro karty pokazują "stan wewnętrzny", a stan wewnętrzny wpływa na interpretację, to jak w ogóle wiadomo że cokolwiek jest obiektywne w tym rozkładzie? Nie pytam złośliwie naprawdę chcę zrozumieć.
No... chyba nie. Ale to zmienia trochę moje rozumienie całej rozmowy. Dobra, dziękuję.
Wracam do tej kwestii chusty, bo to jest to co mogę zrobić praktycznie. Zastanawiam się czy kupić nową, specjalnie do tego, czy moze wystarczy ta którą mam i lubię. Czy ta intencja nadana przedmiotowi ma znaczenie, czy sam fakt oddzielenia przestrzeni?
To bardzo konkretne pytanie i cieszę się że wracacie do tej osi. Myślę że przy OCD związanym z czystością ważniejsze jest to drugie - sam fakt wyraźnego oddzielenia. nowy przedmiot kupiony specjalnie do tego celu ma jedną zaletę: nie ma historii, którą umysł mógłby podważyć. Nie mówię że stara chusta jest zła. Mówię że nowa daje mniej punktów zaczepienia dla blokady.
A czy przy takiej chuście jest jakiś sposób żeby ją "aktywować" intencją, czy wystarczy samo używanie jej regularnie do rozkładów? Pytam bo słyszałam różne podejścia i nie wiem które jest sensowniejsze przy tym konkretnym celu.
