Zrobiłam sobie ostatnio rozkład na opór wewnętrzny, bo czuję, że coś mnie blokuje od miesięcy i nie mogę ruszyć z miejsca. Wyciągnęłam Hierofanta, Księżyc i Diabła w odwróceniu. Księżyc na pozycji blokady mnie trochę przeraził, bo to karta mgły i złudzeń, ale nie wiem, czy dobrze to interpretuję. Moje pytanie do was jest takie: czy ten układ mówi, że blokada jest we mnie, czy może coś zewnętrznego mnie powstrzymuje? I drugie pytanie, bo to ważne dla mnie praktycznie - mam OCD skupione wokół czystości i rytuały z paleniem ziół czy układaniem kart na podłodze są dla mnie naprawdę trudne. Czy można jakoś zmodyfikować taki rozkład albo sam rytuał, żeby to nie był dla mnie dodatkowy stres?
Zatrzymaj się chwilę na tym Księżycu na pozycji blokady, bo to ciekawa konfiguracja. Księżyc tam zazwyczaj nie mówi, że blokada pochodzi z zewnątrz, ale że sama nie widzisz wyraźnie, co cię zatrzymuje. To jak chodzenie po omacku we własnej głowie. Diabeł odwrócony przy tym sugeruje, że jakaś stara zależność zaczyna puszczać. Czy to może być tak, że wiesz mniej więcej skąd to pochodzi, ale wolisz nie patrzeć w tę stronę?
A po co taki skomplikowany rozkład? Nie wystarczylyby trzy karty, żeby zobaczyć gdzie jest blokada? Pytam szczerze, bo zawsze mi mówią, że mniej znaczy więcej przy tarocie. 🙂
Hierofant na blokadzie to według mnie zawsze jakieś zewnętrzne zasady, które człowiek sobie zinternalizował. Czy to może być tak, że w domu się nauczyłaś pewnych reguł dotyczących czystości i porządku, i teraz te reguły cię duszą nawet w kontekście kart? To by spinało z tym OCD, które opisujesz.
Ja mam pytanie, bo trochę nie rozumiem. Znaczy, co konkretnie jest problemem przy samym rozkładzie? Czy chodzi o dotykanie kart, o kładzenie ich na powierzchni, o te przyborki do rytuału, czy o coś innego? Bo to robi dużą różnicę, co można zaproponować.
To jest naprawdę ważna informacja, bo daje konkretne pole do działania. Pierwsza myśl: czysta biała chusta albo serweta z materiału, ktory sam wybierzesz i przeznaczyłaś tylko do tego. Wiele tradycji tarota zresztą zaleca rozkładanie kart właśnie na tkaninie, nie bezposrednio na blacie. Drugi pomysł: zamiast kadzidła i świeczek możesz stworzyć skupienie przez muzykę albo dźwięk - cicha godzina, konkretna melodia, ktora kojarzysz z pracą z kartami. Rytuał nie musi mieć dymu.
Ja powiem inaczej. Znam kilka osób z różnymi nadwrażliwościami i one robią rozkłady na ekranie, bo są aplikacje z talią tarota. Można pociągnąć kartę wirtualnie i interpretować ją tak samo jak fizyczną. To nie jest ściąganie z doświadczenia, tylko inne medium.
No ale wróćmy do tych kart, które wyciągnęła. Co ten Diabeł odwrócony znaczy na pozycji rozwiązania albo wyjścia? Bo jeśli blokada ma się rozluźnić, to właśnie on by to zapowiadał, nie?
szczerze, Diabeł odwrócony to uwolnienie od czegoś, co cię wiązało. Ale to nie jest automatyczne - to raczej sygnał, że moment jest dobry, żebyś sama podjęła jakiś krok. Sama karta nie zrobi roboty. Przy tym Księżycu i Hierofancie razem wyobraziłabym sobie, że chodzi o uwolnienie od jakiegoś przekonania, które weszło z zewnątrz i siedzi głęboko, właśnie jak mówiłyście o zasadach z domu.
szczerze, Dziękuję za ten wątek z chustą, to naprawdę praktyczne. Mam jeszcze jedno pytanie: czy ktoś z was pracował z rozkładami na własny opór i faktycznie coś z tego wyszło, jakaś zmiana? Pytam bo mam wrażenie, że samo zobaczenie blokady w kartach nie wystarczy, żeby ją ruszyć. 😉
ehh, pytanie Talimanki o to, czy sama zmiana przychodzi po rozkładzie, to jedno z ważniejszych pytań, jakie można zadać w pracy z tarotem. Szczerość: nie, samo zobaczenie blokady nic nie zmienia. Karta wskazuje kierunek, ale to ty decydujesz, czy tam pójdziesz. Mam wrażenie, że przy Diable odwróconym na wyjściu to jest wręcz dosłowne przesłanie - karta mówi, że kajdany są otwarte, ale to nie znaczy, że sama ręka je zdejmuje.
Dokładnie to samo chciałam powiedzieć. I dodam, że w moich doświadczeniach z rozkładami na opór - czy to tarot, czy runy - zmiana zaczyna się zazwyczaj od jakiegoś małego kroku, który człowiek podejmuje świadomie po tym rozkładzie. Nie od olśnienia. Talizmanka, a czy po tym rozkładzie coś konkretnego ci przyszło do głowy jako pierwszy możliwy krok, cokolwiek małego?
Szczerze? Tak. Pomyślałam właśnie o tej chuście. Że mogłabym kupić coś specjalnie do rozkładów i traktować to jako osobną przestrzeń, czystą w moim rozumieniu. To małe, ale wydaje mi się realne. Tylko mam wątpliwość - czy to nie jest omijanie problemu zamiast jego rozwiązywania? Trochę to czuję.
To bardzo uczciwe pytanie, które sobie zadajesz. Ale według mnie jest różnica między omijaniem a dostosowywaniem warunków do siebie. Przecież ktoś, kto ma słaby wzrok, zakłada okulary - nie omija problemu, tylko umożliwia sobie funkcjonowanie. Czy nie jest podobnie tutaj?
No właśnie, ale jak rozróżnić kiedy to jest zdrowa watpliwosc, a kiedy to jest ta sama blokada przebrana za zdrowy rozsądek? Bo brzmi logicznie co Bertramka pisze, ale też można tym tłumaczeniem uzasadnić wszystko.
Mnie zastanawia jeszcze jedno. Talizmanka wspomniała, że mama była bardzo skrupulatna co do porządku. I teraz mamy Hierofanta na blokadzie. Czy jest możliwe że ta blokada przy rytuałach z kartami jest w ogóle niezwiązana z kartami, tylko z samym poczuciem, że coś robisz "nie tak jak trzeba" według jakiś zasad z domu?
Tak, to się pojawia w różnych sytuacjach, nie tylko przy kartach. Ale tu chyba nie jest to miejsce, żeby w to wchodzić za głęboko. Wróćmy do praktycznego pytania, bo naprawdę zależy mi na tym, żeby ten rozkład miał jakiś ciąg dalszy. Czy ktoś z was robił powtórny rozkład po jakimś czasie od pierwszego - żeby zobaczyć czy coś się przesunęło?
wiesz co, robiłam raz taki eksperyment - ten sam rozkład po miesiącu. Wychodziły inne karty na tych samych pozycjach, ale nie byłam pewna, czy to znaczy, że coś się faktycznie zmieniło, czy po prostu inaczej się układają. Jak wy w ogóle podchodzicie do powtarzania rozkładów? Pustelnik, masz jakieś zdanie na ten temat? 🙂
Ja bym powiedziała, że przy blokadach lepiej nie robić powtórki zbyt szybko właśnie dlatego, że blokada lubi udawać, że jest mniejsza niż jest. Wychodzi łagodniejsza karta i człowiek myśli, że już po wszystkim. A tu dopiero zaczęło. Widziałam to u kilku osób.
Czytam ten wątek i mam jedno praktyczne pytanie, bo nie do końca rozumiem mechanizmu. Jeśli karty pokazują "stan na dany moment", to co sprawia, ze akurat ten konkretny moment ma znaczenie? Dlaczego nie losowy dzień tygodniu wcześniej albo później? Pytam serio, nie złośliwie.
No ale wróćmy do tych kart Talimanki, bo mi ciągle chodzi po głowie, że nikt nie powiedział wprost co robić dalej z tym rozkładem. Mamy blokadę zidentyfikowaną, mamy Diabła odwróconego jako wyjście. Co teraz? Czy w ogóle jest jakiś kolejny krok przy takich rozkładach?
Przy rozkładach na opór wewnętrzny zazwyczaj robię jedną rzecz - wyciągam kartę intencji. Jedna kartę, oddzielnie, z pytaniem: co konkretnie mam zamiar zrobić inaczej po tym rozkładzie. Nie co muszę, nie co powinienem, tylko co zamierzam. Ta karta jest dla mnie odpowiedzią na to, co Gustlik pyta. Talizmanka, czy chciałabyś spróbować tego jako kolejnego kroku?
To brzmi tak konkretnie, że aż mnie zaskoczyło. Jedna karta intencji - tak, chcę spróbować. I właśnie dlatego ta kwestia z powierzchnią jest dla mnie ważna, bo chcę, żeby ten krok był możliwy. Chyba zdecyduję się na tę chustę. Marcelinka87, a tę kartę intencji wyciągasz od razu po rozkładzie, czy zostawiasz jakiś odstęp?
Zostawiam chwilę oddechu, ale nie za długo. Pięć minut, może dziesięć. Na tyle, żeby rozkład "usiadł", ale intencja powinna być gorąca, kiedy jeszcze jesteś w tym samym stanie co podczas rozkładu. Przynajmniej tak to działa u mnie - nie wiem, czy to zasada, czy mój sposób
To co Marcelinka87 pisze o tej "gorącej intencji" - mam pytanie. Czy to znaczy, że karta intencji powinna być wyciągana zanim jeszcze zdążysz zinterpretować wszystkie karty rozkładu? Czy już po, kiedy wszystko przemyślisz?
A jak karta intencji wyjdzie coś bardzo negatywnego? Bo to by było frustrujące. Ciągniesz karęt żeby zobaczyć co zamierzasz zrobić i wychodzi ci wieża albo coś takiego.
No szczerze to raczej stop. Ale moze po prostu tak mam ze wszystkim.
