Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rozkład dla osoby w depresji - czy karty mogą pomóc czy raczej zaszkodzić

Strona 2 / 3

Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Nikto. I to jest problem. Mozna przestudiowac kazda karte kazdy rozkad znac Waite'a na pamiec - i nadal nie wiedziec co robic kiedy czlowiek siedzacy naprzeciwko zaczyna plakac. Albo milczec w taki sposob jak ta kolezanka Kasiulki. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to milczenie. Ona siedziała i patrzyła na te karty i nie powiedziała prawie nic. A ja gadałam dalej bo nie wiedziałam co innego robić. teraz myślę że powinnam była po prostu... milczeć razem z nią przez chwilę. Ale wtedy to wydawało się dziwne. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Kasiulka, to co teraz opisujesz - siedzenie w ciszy, danie komuś czasu żeby poczuł to co czuje - to jest coś, czego uczy się w terapii, nie w podręcznikach do tarota. I myślę że to nie jest twoja wina że tego wtedy nie zrobiłaś.


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@iwetka_68)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zgadzam się z Jasnowidką. Ale mam pytanie do dyskusji - czy ktoś z was miał doświadczenie, że rozkład pomógł komuś w trudnym stanie? Bo do tej pory mówimy głównie o ryzyku, a może jest też druga strona tej historii?


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@iwetka_68)
Połączone: 6 miesięcy temu

Pytam, bo sama mam takie doświadczenie. Przyjaciółka przez dwa lata była w bardzo złym miejscu, i raz poprosiła mnie żebym zrobiła jej rozkład. Wahałam się, ale zrobiłam. I wyszło coś, czego się nie spodziewałyśmy - same karty wody, dużo emocji, ale też Gwiazda. Powiedziałam jej, że widzę w tym nadzieję, ale też potrzebę odpoczynku i zatrzymania. Ona zapłakała, ale powiedziała potem, że to było pierwsze coś, co poczuła jako 'moje' w tamtym czasie. Nie twierdzę, że karty ją uzdrowiły. Ale pomogły?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@Iwetka_68 To jest właśnie ta druga strona, o którą pytałaś. I zauważam, że w twoim opisie kilka rzeczy zadziałało inaczej niż w sytuacji Kasiulki. Znałaś tę osobę. Wahałaś się. I powiedziałaś o nadziei, ale też o odpoczynku - nie obiecywałaś, że wszystko będzie dobrze. Myślisz, że to robiło różnicę?


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 434

@Dagmarka Chyba tak. Nie mówiłam 'będzie dobrze', mówiłam 'widzę tu coś'. To subtelna różnica, ale chyba ważna. Ale przyznam szczerze - miałam szczęście, że Gwiazda wyszła. Co bym zrobiła, gdyby zamiast niej wyszedł Księżyc albo Wieża? Nie wiem. Naprawdę nie wiem. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 426
(@wrozbita)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest sedno. Przygotowanie na każdą możliwą karte, nie tylko na te, które 'pasują' do sytuacji. I szczerosć wobec siebie - czy umiem przeprowadzić osobę przez trudną kartę bez dokładania lęku do i tak już cieżkiego stanu? wiekszość czytających, w tym ja sam na początku, nie zadawała sobie tego pytania.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Wrozbita A jak to w praktyce wygląda, kiedy wychodzi Wieża przy kimś w złym stanie? Bo to brzmi jak sytuacja bez dobrego wyjścia - kłamiesz, albo mówisz coś, co może zaszkodzić.


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Basienka95 Wieża nie musi oznaczać katastrofy. Moze oznaczać coś, co już runęło i teraz jest przestrzeń na odbudowę. Sposób interpretacji przy trudnej karcie to osobna umiejętnosć. Ale nie chodzi o owijanie w bawełnę - chodzi o to, żeby nie zostawiać człowieka sam na sam z obrazem zniszczenia bez żadnego kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@andromedka57)
Połączone: 3 lata temu

Ale czy to nie jest trochę jak... selektywne czytanie? Jeśli dobieramy interpretację pod stan emocjonalny osoby, to czy to jest jeszcze tarot, czy już terapia wsparciem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@liliana_t)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 24

@Andromedka57 Dobre pytanie, ale myślę, że to fałszywa alternatywa. Każda interpretacja kart jest do pewnego stopnia kontekstualna. Karta nie ma jednego znaczenia w próżni. To że bierzemy pod uwagę stan osoby, to nie 'przekłamanie' - to czytanie całościowe.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Słuchając was myślę o tym, co zrobiłam inaczej niż Iwetka. Ja nie znałam tej dziewczyny tak dobrze. Przyszła przez wspólna znajomą. I teraz widzę że to miało znaczenie - Iwetka wiedziała, co jej przyjaciółka może unieść, a ja nie wiedziałam praktycznie nic. I mimo to siadłam do rozkładu.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

To jest bardzo ważna obserwacja. Znajomość osoby to nie jest bonus - w takich sytuacjach to może być warunek konieczny. czy czytasz dla kogoś bliskiego to jedno ale obca osoba w kryzysie to zupełnie inny poziom odpowiedzialności. Kasiulka, czy ta dziewczyna sama do ciebie napisała czy ktoś ją do ciebie skierował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 555

@Jasnowidka60 Skierował. Nasza wspólna znajoma powiedziała jej że 'Kasia robi rozkłady i może pomóc'. I ona napisała do mnie, a ja nie umiałam odmówic. Teraz myślę, że to był błąd już na tym etapie - że pozwoliłam komuś innemu zdefiniować czym jest moja pomoc. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo uczciwe podsumowanie. I chcę powiedzieć - nie mówię tego, żeby dokładać ci poczucia winy, bo to naprawdę nie o to chodzi. Ale ten mechanizm, gdzie ktoś mówi za ciebie 'ona ci pomoże', jest bardzo ryzykowny. Bo ty stajesz się odpowiedzialna za oczekiwania, których nie ustalałaś.


Odpowiedz
Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mialam podobna sytuacje tylko odwrotnie - to moja mama powiedzila sasiadce ze 'Fela robi karty i zobaczy co w zyciu'. I ta sasiadka przyszla z czyms co bylo daleko za moimi mozliwosciami. Od tamtej pory mam zasade - sama decyduje komu i kiedy. Nikomu nie dalem prawa zapisywac mnie do czegos. 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Fela78 I to jest bardzo zdrowa zasada, ale trudna do utrzymania kiedy ktoś bliski cię poleca z dobrych intencji. Jak sobie poradziłaś z mamą? Bo to chyba był trudny temat?


Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 385

@Kazia75 Powiedzialam ze cenie ze jest z siebie dumna ale ze nie chce byc polecana bez mojej zgody. Raz sie powtorzyla, wiec powiedzialam ze nastepnym razem po prostu nie zrobie rozkadu. I sie skonczylo. Ale trwalo jakis czas zanim to zrozumiala.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Fela to jest granica, której nikt nas wprost nie uczy. I zastanawiam się, czy to nie jest jeden z większych problemów w całym tym środowisku - że uczymy się kart, symboliki, rozkładów, a nikt nie mówi nam żeby ustalać zasady zanim się zacznie. Kto wam powiedział o granicach po raz pierwszy? Bo mnie nikt.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Mi tez nikt. doszedlem do tego sam po tym jak zrobilem rozkad komus kto pozniej pytal mnie o interpretacje co dwa dni przez miesiac. Myslal ze jestem jego osobistym wyrocznie. I nie umiałem wtedy powiedziec dosyc. Dopiero po czasie zrozumialem ze nie ustalilismy zadnych zasad na poczatku.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@spellbound_o)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam tę rozmowę od początku i jedno mi się kręci w glowie - czy ktos z was kiedykolwiek po takim trudnym rozkładzie powiedział wprost 'myślę, że powinnaś porozmawiać z kimś profesjonalnym'? Nie zamiast rozkladu, ale po?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 233

@Spellbound_O Ja tak. I powiem szczerze - za pierwszym razem mi to nie wyszło najlepiej. Osoba poczuła się jakbym ją odsyłała jakby jej problem był 'za duży' dla mnie. Musiałam się nauczyć mówić to inaczej - nie 'idź do terapeuty' tylko 'to co mówisz jest wazne i chciałabym żebyś miała kogoś kto może być z tobą na co dzień'.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Tego mi właśnie brakowało. Tej jednej konkretnej frazy albo sposobu. Tamtej dziewczynie nie powiedziałam nic o terapii bo nie wiedziałam jak. I bałam się że poczuje się odrzucona. Jasnowidka60 skąd wziałaś tę formułę? Sama ją wypracowalaś czy gdzieś o tym czytałaś? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Kasiulka, tę formułę wypracowałam sama ale nie od razu. Najpierw mówiłam cos w stylu 'może warto porozmawiać ze specjalistą' i widziałam, jak osoba się zamyka. Potem zaczęłam próbować inaczej - zaczęłam od tego, co karta mówi o jej sile, a dopiero potem dodawałam ze to, z czym przyszła, zasługuje na więcej niż jeden rozkład. Że tarot może pokazać kierunek, ale ktos powinien iść z nią tą drogą. I nie padało slowo 'terapeuta' od razu. Czasem pytałam najpierw 'czy masz kogoś, z kim możesz o tym porozmawiać?' - i to otwierało rozmowę, zamiast ją zamykać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 555

@Jasnowidka60 To 'czy masz kogoś, z kim możesz o tym porozmawiać' - to brzmi tak prosto że nie wiem czemu sama na to nie wpadłam. I jednocześnie rozumiem czemu nie - bo kiedy siedzisz z kimś, kto jest w złym stanie, to głowa ci nie pracuje tak spokojnie jak teraz przy klawiaturze. Czy ta technika zawsze działała? Bo zastanawiam się, co jeśli ktoś mówi 'nie, nikogo nie mam' - i co wtedy?


Odpowiedz
Wpisy: 426
(@wrozbita)
Połączone: 5 miesięcy temu

I tu jest właśnie ten moment, który wielu czytających omija szerokim łukiem, bo nie wiedzą co z nim zrobić. Jeśli ktoś mówi że nie ma nikogo - to nie jest już teren tarota. To jest teren kryzysu. I trzeba wtedy umieć powiedzieć wprost, że są miejsca, gdzie można zadzwonić, że jest telefon zaufania. Brzmi może zbyt dosłownie jak na sesję z kartami ale naprawdę - czy jest coś ważniejszego w tym momencie niż karty?


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

Ale czy to nie jest trochę za duże oczekiwanie wobec osoby, która po prostu lubi rozkładać karty? Bo jeden z nas jest psychologiem, a drugi jest... no, czytającym kartomanką. Gdzie jest granica między 'mam obowiązek' a 'to nie moja rola'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 181

@Basieńka95 To dobre pytanie i rozumiem skąd idzie, ale myślę, że jest w nim ukryty błąd. Nie chodzi o to, żebyś była psychologiem. Chodzi o to, żebyś wiedziała, że nie jesteś - i żebyś umiała to powiedzieć. To nie jest wymóg specjalistycznej wiedzy. To jest wymóg uczciwości wobec siebie i osoby, która do ciebie przyszła.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@andromedka57)
Połączone: 3 lata temu

Także, ale czy ktoś w prawdziwej depresji w ogóle szuka kart? Pytam serio, nie retorycznie. Bo z tego co czytam, ta dziewczyna, o której mówi Kasiulka, przyszła przez polecenie znajomej - nie dlatego że szukała tarota, tylko dlatego że szukała kogokolwiek. Czy to nie jest inny problem niż 'jak czytać karty dla osoby w złym stanie'? 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@liliana_t)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 24

@Andromedka57 Trafne rozróżnienie. Bo jeśli ktoś przychodzi po kartę, ale tak naprawdę przychodzi po kontakt, po bycie wysłuchanym - to tarot jest tylko pretekstem. I pytanie brzmi: czy czytający to widzi? I co z tym robi, kiedy już to zobaczy?


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to zastanawia od początku tej rozmowy - czy wy w ogóle pytacie na początku sesji, w jakim stanie jest osoba? Nie w sensie wywiadu medycznego ale chociaz 'co cię do mnie sprowadziło' albo 'jak teraz z tobą jest'? Bo to chyba zmienia wszystko - czy wchodzisz w rozkład z jakimś podstawowym obrazem czlowieka czy od razu tasujecie i idziecie w karty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Amulecja Ja zawsze pytam. I powiem szczerze, że to rozmowa przed rozkładem czasem mówi mi więcej niż same karty. Ale mam wrażenie, że nie wszyscy to robią - i zastanawiam się czy to kwestia stylu pracy, czy może po prostu nikt im nie powiedział, że to ważne.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Ja z początku nie pytałem. Myslałem że karty powiedzą wszystko same. Dopiero po kilku sytuacjach, które mnie zaskoczyły, zacząlem wprowadzać tę rozmowe wstępną. I szczerze? Zmieniło mi to całe podejście do sesji. Ale nadal nie wiem jak pytać o stan psychiczny bez tego żeby nie brzmiało jak ankieta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 385

@Lucjanek A jaka sytuacja cie zaskoczyła? Pytam bo sama mialam moment kiedy cos poszlo nie tak i to mnie nauczylo wiecej niz jakikolwiek kurs. Ciekawe czy mielismy podobne doswiadczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego, o czym mówiła Kasiulka wcześniej - że nie wiedziała jak odmówić, bo znajoma ją poleciła. Mam wrażenie, że to jest osobny problem, który wraca w tej rozmowie co jakiś czas, ale nie nazywamy go wprost. Czy ktoś ma przemyślane kryterium, kiedy odmawia? Nie ogólnie 'nie każdemu', ale konkretne - co musi się zadziać, żebyś powiedział lub powiedziała 'nie robię tego rozkładu'?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 233

@Dagmarka U mnie to są trzy rzeczy. Pierwsza - kiedy czuję że osoba oczekuje wyroku, a nie wglądu. Druga - kiedy widzę że jest w ostrym kryzysie i każda karta będzie czytana przez pryzmat tego kryzysu. Trzecia - kiedy sama jestem w niedobrym miejscu. To ostatnie wiele osób pomija, a moim zdaniem to jeden z ważniejszych powodów do odmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@spellbound_o)
Połączone: 12 miesięcy temu

To co powiedziała Jasnowidka o byciu samemu w niedobrym miejscu - to mnie zatrzymało. Nigdy o tym nie myślałam w kontekście tarota, ale to ma sens. Czy wy macie jakieś sygnały, że 'nie dziś'? Coś co mówi wam, że sami nie powinniście teraz siadać do kart z kimś innym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 434

@Spellbound_O Dla mnie to jest kiedy nie mogę się skupić na osobie, tylko kręcę się wokół własnych spraw. Albo kiedy jestem zmęczona emocjonalnie po czymś trudnym. To nie jest stan w którym można komuś naprawdę towarzyszyć - a przy trudnym rozkładzie dla kogoś w złym stanie, towarzyszenie to jest chyba ważniejsze niż sama interpretacja kart.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Słysząc to wszystko zastanawiam się, czy tamtego dnia byłam w dobrej formie. I szczerze - nie wiem. Pamiętam że byłam trochę zdenerwowana już na etapie rozmowy przez telefon z tamtą dziewczyną, bo coś nie grało w tym co mówiła. I może to był sygnał ktory powinnam była potraktować poważniej. Że to zdenerwowanie to nie był przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 426
(@wrozbita)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co opisuje Kasiulka to jest coś, o czym mało się mówi - reakcja własna przed sesją jako informacja. Ciało i emocje często wiedzą coś wcześniej niz świadoma myśl. I pytanie jest czy to traktujemy poważnie, czy zagadujemy to 'no dobra, dam radę'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Wrozbita Ale jak to odróżnić od zwykłej tremy? Bo ja często jestem trochę zdenerwowana przed rozkładem i to nie znaczy że czegoś nie powinnam robić. Nie wiem jak rozróżnić 'normalna trema' od 'sygnał, żeby nie robić'.


Odpowiedz
Wpisy: 17
(@andromedka57)
Połączone: 3 lata temu

Mnie bardziej zastanawia coś innego - czy w tej całej rozmowie nie wpadamy w pułapkę, że rozmawiamy tylko o tym, jak chronić siebie? Kasiulka zaczęła od pytania czy karty mogą pomóc czy zaszkodzić - w kontekście osoby w depresji. A coraz bardziej rozmawiamy o tym, jak my mamy się czuć bezpiecznie jako czytający. To są powiązane rzeczy, ale to nie to samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Andromedka57 To jest uczciwa uwaga. Ale powiem tak - jeśli czytający nie zadba o swoje granice, to i tak zaszkodzi osobie, bo albo powie za dużo, albo weźmie za dużo na siebie, albo nie powie w ogóle tego co ważne. Nie uważam, że te dwa wątki da się rozdzielić. Stan czytającego to jest część bezpieczeństwa tej osoby, która pyta.


Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@Kazia75 Zgadzam się, ale chcę doprecyzować jedno - mówisz że te dwa wątki się nie da rozdzielić, czyli dbanie o siebie i dbanie o osobę pytającą. Ale co w sytuacji, gdy ktoś jest absolutnie stabilny emocjonalnie, przygotowany, ma zasoby - i mimo to trafia na kogoś, kto jest w tak głębokim kryzysie, że żaden rozkład nie jest właściwy? Czy wtedy też to kwestia granic czytającego, czy może coś obiektywnego?


Odpowiedz
(@wrozbita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 426

@Dagmarka Myśle że to jest właśnie ten moment, gdzie przestajemy mówić o granicach osobistych, a zaczynamy mówić o czymś bardziej fundamentalnym. Są stany, w których sama struktura rozkładu - ta narracja, to pytanie i odpowiedź - jest nieodpowiednim formatem. Nie dlatego że czytający jest nieprzygotowany. Dlatego że osoba po drugiej stronie nie jest w stanie przetworzyć tego co usłyszy w bezpieczny sposób. Czy wy w ogóle myślicie o tym w tych kategoriach? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

To jest trochę inne podejście niż to co słyszałam wcześniej. Bo do tej pory mówiłyśmy głównie o tym czy czytający sobie poradzi, czy ma kompetencje, czy jest gotowy. A tu Wrozbita mówi coś innego - że problem może leżeć w tym jak osoba odbiera informację. Jak to rozpoznać z zewnątrz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

@Basieńka95 Wlaśnie to mnie zatrzymuje. Bo skąd mam wiedzieć jak ktoś przetworzy to co mówię? Mogę powiedzieć coś neutralnego i to trafi w miejsce ktorego nie przewidziałem. To trochę jak z tym że karta Śmierci nie oznacza smierci fizycznej - ale jeśli ktoś jest w bardzo złym miejscu psychicznie to moze ją odebrac doslownie. I co wtedy?


Odpowiedz
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 233

@Lucjanek Właśnie dlatego sama zawsze pytam na poczatku jak ktoś spi. Serio, to banalne pytanie ale odpowiedź dużo mówi. Ktos kto nie śpi od tygodnia jest w innym stanie przetwarzania niż ktoś kto spi i funkcjonuje. To nie jest badanie psychiatryczne, to po prostu uważność.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: