Zastanawiam się nad czymś, co mnie od jakiegoś czasu chodzi po głowie. Robiłam ostatnio kilka rozkładów dla siebie i za każdym razem, gdy pytałam o finanse, wychodziły mi konkretne karty - Pięć Monet, Koło Fortuny, Słońce w odwróceniu. I pomyślałam sobie: czy tarot może powiedzieć wprost, że ktoś jest skazany na biedę albo odwrotnie - że ma w sobie potencjał do bogacenia się? Czy są karty, które można uznać za 'karty biedy' albo 'karty bogactwa'? Nie mówię o jednorazowym rozkładzie, tylko o powtarzających się wzorcach. Ciekawa jestem co wy o tym myślicie, bo trochę mnie to niepokoi, szczerze mówiąc.
Sa konkretne karty, które w kontekście finansów mówią całkiem wyraźnie. Pięc Denarów to klasyczny sygnał trudności materialnych, Cztery Denary mogą oznaczać albo skąpstwo albo trzymanie się kurczowo tego co masz, a Dziesięć Denarów to właśnie to bogactwo i stabilnosć rodzinna. Ale kluczowe jest to, że tarot mówi o tendencjach, nie o wyroku. Jeden rozklad to za mało, zeby wyciągac wnioski o całym życiu finansowym. 🙂
Eh, bolek76 ma rację co do kart, ale bym to rozbudował. Ważne jest też to, w której pozycji rozkładu te karty siedzą. Pięć Denarów w pozycji 'przeszłość' to coś zupełnie innego niż Pięć Denarów w pozycji 'przyszłość'. I jeszcze jedno - sam minor arkana to nie wszystko. Jeśli pytacie o bogactwo, patrzcie też na Arkan Wielki. Magik w kontekście finansów mówi o zdolnościach do zarabiania, Cesarz o porządku i kontroli nad zasobami. Powtarzające się wzorce w kolejnych rozkładach to już jest temat do pogłębionej analizy.
Dobra, ale mnie interesuje konkretna odpowiedź - jeśli ktoś ciągle dostaje te same negatywne karty finansowe, to co, można powiedzieć że jest na to skazany? Bo ja też ostatnio robię sobie rozkłady i zawsze wychodzi mi coś złego przy pieniądzach i szczerze zaczynam się martwić. Czy to w ogóle ma sens czy karty kłamią?
No, A ja się zastanawiam - czy w ogóle jest sensu pytać kart o bogactwo? Słyszałam gdzieś, że tarot działa na poziomie duchowym i karmy więc może to, co dostajemy finansowo, jest po prostu zapisane i karty tylko to potwierdzają? Nie wiem, może to głupie ale skoro ciągle wychodzą te same karty to może naprawdę coś w tym jest.
Sigilia, słyszałam to podejście i muszę powiedzieć że jest w nim trochę prawdy, ale też trochę pułapki. To, że karty coś pokazują, nie znaczy, że to wyrok bez możliwości odwołania. Tarot działa jak lustro - pokazuje aktualną energię i tendencje. Jeśli ciągle dostajemy trudne karty finansowe, to sygnał że coś w naszym podejściu do pieniędzy wymaga zmiany, nie że jesteśmy skazani. Inna sprawa to blokady karmiczne, które faktycznie mogą się powtarzać, ale to już temat na oddzielną rozmowę.
Zaczęłam prowadzić notatki z rozkładów i powiem wam, że dopiero po jakichś dwudziestu rozkładach zaczął mi się rysować jakiś wzorzec. Wcześniej wyciągałam pochopne wnioski. Ale co do samego tematu - mam pytanie do bardziej doświadczonych. Czy jest jakiś konkretny rozkład stworzony specjalnie z myślą o finansach albo bogactwie? Bo keltycki krzyż jest ogólny, a może jest coś bardziej ukierunkowanego? 🙂
Mam wrażenie że wiele osób miesza dwie sprawy. Jedno to rozkład ktury mówi co JEST a drugie to rozkład ktury mówi co możesz ZROBIĆ żeby zmienic sytuację. Jak pytasz 'czy będę bogaty' to dostaniesz jedną odpowiedź, a jak pytasz 'co muszę zmienic żeby poprawić finanse' to dostaniesz zupełnie inną i ta druga jest moim zdaniem dużo bardziej użyteczna.
A propos tego co mówi Lutoslaw - nigdy mi się to nie zdarzało, zeby karty powiedziały wprost 'będziesz bogaty'. Zawsze to jest jakiś proces, coś do przepracowania. Czy to w ogóle możliwe, żeby dostac rozkład, który mówi jednoznacznie 'tak, jesteś na drodze do finansowego sukcesu'? Bo troche mi to brzmi jak życzenie zamiast odpowiedz.
Słuchajcie, jestem sceptyczna wobec całego tego wróżenia, ale interesuje mnie jedno - skąd wiadomo, że konkretna karta 'znaczy' bogactwo albo biedę? Kto to ustalił i na jakiej podstawie? Bo jak czytam różne zródla to znaczenia się róznią w zależności od talii i tradycji. Pytam z ciekawości, nie złośliwie.
Chciałam zapytać o coś praktycznego - czy jeśli dostanę karty biedy w rozkładzie, to można coś zrobić żeby to zmienić? Mówię o rytuałach albo jakichś praktykach przy kartach. Słyszałam, że można pracować z kartą jak z afirmacją. Czy to ma sens przy finansach? 🙂
A czy to ma jakiś związek ze znakiem zodiaku? Bo słyszałam, że Koziorozce i Byki są lepiej ustawione finansowo i zastanawiam się czy to gra rolę przy interpretacji kart też czy to zupełnie oddzielne sprawy.
Mam pytanie bo trochę zgubiłem sie w tej dyskusji - jeśli dostaję ciągle Koło Fortuny przy pytaniach o finanse to co to znaczy? Że moje bogactwo zależy od losu i nie mam na to wpływu? Bo to brzmi trochę fatalistycznie i nie za bardzo wiem co z tym zrobić.
No dobra ale nikt mi jeszcze nie odpowiedział na to pytanie o Koło Fortuny. Serio zastanawiam się czy to znaczy że jestem zdany na los i tyle czy jest w tym jakaś głębsza wiadomośc?
A ja mam takie pytanie do wszystkich - ile rozkładów trzeba zrobić żeby stwierdzić że to pattern a nie przypadek? Bo Wozka89 mówiła o dwudziestu, ale to brzmi jak bardzo dużo jeśli kogoś sytuacja finansowa pali.
Czekajcie a Diabeł w kontekscie finansowym to zawsze jest coś złego? Bo słyszalam że karty mają dwa oblicza i zastanawiam się czy Diabeł może być jakimś pozytywnym sygnalem na przykład jeśli chodzi o ambicję i chęc zarabiania?
To ja może trochę nawiążę do tego co Tunia pisała o pracy z kartą jako afirmacją. Jeśli Nadzia66 ciągle dostaje Diabła i Księżyc, to czy warto pracować z kartą przeciwną? Czyli na przykład z Gwiazdą żeby zrównoważyć Księżyca? Czy to ma sens jako praktyka?
Mam pytanie do Bledawa i Bernadetkaa - bo piszecie o przekonaniach i blokadach. Ale co to konkretnie znaczy w praktyce? Jak ktoś dostaje Diabła przy finansach to co powinien z tym zrobić? Siedzieć i medytować nad kartą to jedno, ale czy to faktycznie zmienia cokolwiek w prawdziwym życiu finansowym?
Właśnie to miałam na myśli kiedy mówiłam o tym pokręconym stosunku do pieniędzy. Bo te blokady o których piszecie - przekonania, lęki - to coś co działa w tle i o czym często nawet się nie wie. I dlatego mnie interesuje czy tarot może to rzeczywiście wyciągnąć na wierzch. Ale mam pytanie do Eweliniuniaa - mówisz że karta to diagnoza, ale czy w tarocie jest coś co można odczytać jako konkretny kierunek działania, nie tylko diagnozę?
Tak i to jest właśnie to po co robi się rozkłady z pozycją 'rada' albo 'co możesz zrobić'. W rozkładzie keltyckim jest takie miejsce i warto je traktować serio. Jeśli tam wyjdzie Rycerz Denarow to karta mówi ci dosłownie: działaj metodycznie, małymi krokami, nie szukaj skrótów. To jest dość konkretny kierunek.
A czy ktoś próbowal robić rozkłady finansowe regularnie powiedzmy raz w miesiącu i faktycznie widział że coś się zmienia w kartach równolegle ze zmianą w życiu? Ciekawi mnie czy to tak działa w praktyce że jak poprawia ci się sytuacja to inne karty wychodza.
No właśnie i to jest moje dokładne pytanie od początku tej dyskusji. Wrócę do wątku - bo rozmawiamy o wróżeniu na zdolność do wzbogacenia się - czy ktoś może podać przykład, że dostał jednoznaczną kartę bogactwa, zastosował się do rozkładu i faktycznie coś z tego wyszło? Nie ogólnie, tylko konkretnie.
To co opisuje Nadzia jest bardzo znajome i myślę że dużo osób zadających pytania o pieniądze ezoteryce jest dokładnie w tym miejscu. Wchodzisz do rozkładu z lękiem, a lęk formuje pytanie, a pytanie formuje interpretację. Czy w ogóle można robić wiarygodny rozkład na własne finanse jeśli temat budzi silne emocje?
Bardzo trafne pytanie. Ja mam zasadę że o własnych pieniądzach nie czytam sama kiedy czuję że temat mnie 'pali'. Wtedy albo prosze kogoś innego o odczyt, albo czekam kilka dni i wracam kiedy jestem spokojniejsza. Strach przy rozkładzie finansowym to jeden z bardziej zakłócających czynników.
Hej, a wracając do tematu głównego - bo mam wrażenie że trochę odpłynęliśmy. Czy jest jakiś rozkład który jest szczególnie dobry właśnie do pytania o zdolność do zarabiania? Nie o bieżącą sytuację, tylko właśnie o to czy ktoś 'ma' to w sobie jak Bursztynka_B pytała na początku?
A ja mam wrażenie ze ta dyskusja kręci sie wokoł jednego nierozwiązanego problemu - mianowicie czy tarot może powiedzieć coś obiektywnego o finansach czy zawsze tylko odbija naszą własna psychikę. I to jest własciwe pytanie ale nie ma na nie jednej odpowiedzi i może dlatego ta rozmowa jest taka długa 🙂
No i własnie to nierozwiązane pytanie o obiektywność vs psychika sprawia że nie możemy tak po prostu powiedzieć 'tak karty mówią prawdę o bogactwie'. Ale powiem wam coś z własnego doświadczenia - robiłem rozkłady finansowe w różnych stanach emocjonalnych i wyniki były naprawdę różne. raz spokojny raz zestresowany. Karty nie były te same, interpetacja nie była ta sama. Więc jak tu mówić o obiektywności?
