Forum

Asystent AI
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rozkład dla osoby w depresji - czy karty mogą pomóc czy raczej zaszkodzić

Strona 3 / 3

Wpisy: 385
(@fela78)
Połączone: 5 miesięcy temu

Także, A czy ktos sie zastanawial czy sam rodzaj pytania z którym ktoś przychodzi jest sygnałem? Bo jak ktoś pyta czy warto żyć albo po co to wszystko - to to chyba nie jest pytanie do kart. Mialm raz taką sytuację i zupelnie nie wiedzialam co zrobic, dosłownie zamarlam.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Ta dziewczyna, o której mówiłam, też miała takie pytanie. Nie sformułowała go wprost ale powiedziała 'chce wiedzieć czy mam w ogóle iść dalej'. I ja wtedy rozkładałam karty bo myślałam że to pytanie o kierunek w życiu. Teraz nie jestem pewna czy dobrze to odczytałam. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Kasiulka jest ważne, bo to pokazuje że część sygnałów jest ukryta w języku. 'Czy mam iść dalej' może oznaczać bardzo różne rzeczy w zależności od tego, co dzieje się z osobą. Pytanie brzmi - czy jest jakiś sposób żeby się upewnić co ktoś ma na myśli, nie wpadając przy tym w nadinterpretację?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@andromedka57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 17

@Druid I tu jest pułapka, bo jeśli zaczynam dopytywać i rozkładać każde zdanie, to wchodzę w rolę terapeuty, a nie tarota. A jeśli nie dopytam, to ryzykuję że coś źle odczytam. Gdzie jest środek?


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 262

@Andromedka57 Ja myślę że środek jest w bardzo konkretnym, prostym pytaniu. Nie psychologicznym, nie analitycznym. Coś w stylu - masz na myśli kierunek w pracy, w związku, czy pytasz o coś glębszego? to nie jest wchodzenie w rolę terapeuty, to jest po prostu upewnienie się że rozumiemy to samo pytanie.


Odpowiedz
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Amulecja To ma sens jako technika. Ale jest jeden problem - osoba w kryzysie może powiedzieć 'o pracę' żeby nie musieć tłumaczyć się z czegoś głębszego. Nie każdy jest gotowy nazwać wprost co go boli. I wtedy ta prosta technika nie zadziała, bo dostaniesz odpowiedź, której na prawdę chcą żebyś usłyszała, a nie tę prawdziwą.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@liliana_t)
Połączone: 3 lata temu

To co mówi Kazia jest moim zdaniem sednem całej tej rozmowy. Tarot działa w przestrzeni symbolicznej, w metaforze. Ale kryzys psychiczny działa dosłownie. I te dwa języki mogą się rozminąć w bardzo niebezpieczny sposób. Karta powiedziana symbolicznie może być odebrana jak wyrok.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@spellbound_o)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 52

@Liliana_T To mnie niepokoi od początku tej dyskusji. Bo sama lubię karty jako przestrzeń do refleksji, do zadania sobie pytania. Ale to zakłada że jestem w stanie zebrać się po sesji i coś z tym zrobić. A jak ktoś nie jest w stanie? Jak sesja kończy się i zostaje tylko ten ciężar bez żadnego 'co z tym teraz'?


Odpowiedz
Wpisy: 434
(@iwetka_68)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest dokładnie to, o czym chciałam powiedzieć. Sesja tarota nie ma zamknięcia w takim sensie jak sesja terapeutyczna. Po terapii jest jakaś praca domowa, jest następne spotkanie, jest kontynuacja. A po rozkładzie - co? Ktoś idzie do domu z kartą Wieży w głowie i sam musi z tym siedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Nigdy tak o tym nie myślałem. Że brakuje domknięcia. Że sesja to nie jest punkt kulminacyjny tylko środek czegoś a przed i po jest pustka którą ktoś musi wypełnić sam. Szczegolnie jeśli nie ma nikogo bliskiego. 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 362

@Lucjanek Właśnie. I wracam do tego co Kasiulka mówiła o tej dziewczynie, że nie miała nikogo. To nie jest tylko kontekst - to jest informacja o tym, że po sesji ta osoba zostaje sama z wszystkim co karta powiedziała. Czy to zmienia waszą decyzję czy robić rozkład?


Odpowiedz
Wpisy: 426
(@wrozbita)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dla mnie tak. To jest jeden z tych momentów, gdzie nie chodzi już o to co karty powiedzą, tylko o to co się stanie po. I jesli 'po' to jest osoba zupełnie sama, bez zasobów, w złym stanie - to nie ma rozkładu który zrównoważy to ryzyko.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@basieńka95)
Połączone: 3 lata temu

Czytam to i rozumiem, ale mam pytanie które może brzmi naiwnie - czy naprawdę każda osoba w depresji jest w tym stanie? Bo depresja to bardzo szeroki termin. Ktoś może mieć epizod depresyjny i jednocześnie mieć bliskich, mieć terapeutę, mieć zasoby. Czy to nie jest trochę zbyt ogólne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 233

@Basieńka95 To nie jest naiwne to jest wazna uwaga. Dlatego chyba nie ma reguły która działa dla każdego przypadku. Jest za to uważnośc w konkretnym momencie z konkretną osobą. I pytanie nie brzmi 'czy ta osoba ma depresję', tylko 'czy ta osoba jest teraz w stanie który ją chroni czy który ją naraża'.


Odpowiedz
Wpisy: 555
Rozpoczynający temat
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba to, z czym wyszłam z tej całej rozmowy. Nie z zasada, nie z regułą. Z pytaniem które powinnam sobie zadać przed każdą sesją z kimś w trudnym miejscu: czy ta osoba ma coś, do czego wróci po tym jak wyjdzie. i jeśli odpowiedź brzmi 'nie wiem' albo 'nie' - to może najpierw to ustalić, zanim siądziemy do kart.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@dagmarka)
Połączone: 1 rok temu

To zdanie Kasiulki o tym, żeby sprawdzić 'czy ta osoba ma coś, do czego wróci' - to mi zostaje. Bo to nie jest pytanie o depresję jako diagnozę, to jest pytanie o zasoby. I teraz się zastanawiam, czy to w ogóle jest coś, o co można zapytać wprost przed sesją. Jak wy to robicie? Czy pytacie o coś konkretnego, czy to raczej intuicja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kazia75)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 446

@Dagmarka Ja nie pytam wprost, bo to brzmiałoby jak ankieta. Ale patrzę na kilka rzeczy - czy ta osoba ma kogoś, kto na nią czeka, czy mówi 'muszę wrócić do dzieci, do pracy' albo właśnie nic takiego nie mówi. To nie jest technika, to jest po prostu słuchanie tego, co ktoś przy okazji mówi. Ale i tak nie zawsze to wystarczy.


Odpowiedz
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

@Kazia75 Ale to jest trochę zgadywanie, nie? Ja na przykład mógłbym powiedzieć 'muszę wracać, mam psa do nakarmienia' i nikt by nie wiedział że po powrocie do domu jestem zupełnie sam. Pies to nie jest zasob w tym sensie, o którym tu mówimy. Chyba że jednak jest?


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: