Czytałam ostatnio różne wątki i często powtarza się temat o tym że po rytuale partner wraca, ale jest „nie taki jak wcześniej". Kobiety opisują że niby jest, niby wrócił, ale w zachowaniu coś jest dziwne – jakby grał, jakby coś go popychało a nie sam chciał. Z drugiej strony są też relacje że wraca i jest absolutnie naturalny, jak gdyby nigdy nie odchodził. Skąd ta różnica? Czy to widać po stronie rytualisty już w trakcie pracy?
To zależy od rodzaju rytuału. Sama wykonuję rytuały od dłuższego czasu i od klientek mam jasny obraz – po rytuałach z białej magii, czyli pracujących na pogłębieniu uczuć które już są albo na otwarciu blokad emocjonalnych, partner wraca naturalnie. Klientki mówią „jakby się obudził", „przypomniał sobie", „zachowuje się jak na początku związku, sam z siebie". Po rytuałach z czarnej magii, czyli wymuszających, spętujących – partner wraca, ale jego zachowanie jest sztywne, czasem nadgorliwe, czasem mechaniczne. Klientki opisują to słowem „sztuczne".
A na czym konkretnie polega ta „sztuczność"? Bo to nadal brzmi mglisto.
dużo mówi się o tym że czarne wesele czy spętanie miłosne lub rytuał krwi zmuszą drugą osobę i to co darzy do nas jest sztuczne, że takie związki nie są w stanie przetrwać próby czasu, ale co w sytuacji jeżeli miedzy tymi osobami była wieź ale relacja rozpadła się z jakiś powodów? Dodatkowo zastanawiam się czy są tutaj osoby które wykonały jeden z tych rytuałów i przyniósł on efekty i jak ta relacja z biegiem czasu wygląda? Czy rzeczywiście odczuwacie sztuczne zachowania tej osoby?
