Wątek notatek to osobna rzeka, ale tak, zdecydowanie. Bez tego niema jak sprawdzić, czy jakiś wzorzec się powtarza. Wracając jednak do pytania Halineczki z wcześniejszego postu, tego o filtr, bo mnie to ciagnie. Czy ktoś próbował swiadomie zmienić pytanie po tym, jak karta już leżała na stole? Czyli tasować, ale zanim spojrzysz, przeformułować intencję?
Hm, to by znaczylo, że moment odsłonięcia jest kluczowy, a nie samo tasowanie. A ja zawsze myślałem, że to tasowanie jest tym magicznym momentem. Czy ktoś ma na to jakiś pogląd? Bo teraz nie jestem pewien, gdzie właściwie leży ta granica.
Mnie się wydaje, że to nie jest kwestia magii w sensie dosłownym tylko skupienia. Jak tasując masz już pytanie w głowie i ono jest konkretne, to tasowanie jest częścią tej koncentracji. Ale jak pytanie wychodzi przy odsłanianiu, to i tak jest okej, bo jesteś w tym momencie. Może nie ma jednej granicy?
A czy wracając do tego, co Halineczka pisała na początku wątku, czyli tego zamiast telefonu, czy ktoś z was faktycznie wyrobił juz taki odruch? Że naprawdę sięgacie po karty, a nie po komórkę? Bo brzmi pięknie, ale szczerze powątpiewam.
Nie zawsze, żeby nie kłamać. Ale kilka razy mi się udało i za każdym razem po tym czułam się lepiej niż po scrollowaniu. Więcej spokoju zostaje. Chyba właśnie o to chodzi z tym zawężaniem pytania, bo jak masz konkretne, to szybciej osiągasz ten spokój zamiast kręcić się w kółko.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z boku, ale związane. Czy to zawężanie pytania jest w ogóle potrzebne przy prostym układzie trzech kart? Bo czytałam, że trójka jest "samoograniczająca się" przez sam układ. Czy to prawda?
Przepraszam, że wchodzę tu bez kontekstu, ale czytam i nasuwa mi się pytanie. czy zawężanie pytania to nie jest trochę tak, że z góry ograniczasz, co karta może ci pokazać? Czyli jakby programujesz odpowiedź zanim jeszcze cokolwiek wyciągniesz?
Przy tym pytaniu "czy" mam inne doświadczenie. Kilka razy zadawałam właśnie takie zamknięte pytanie i karta dawala odpowiedź tak niejednoznaczną, że i tak musiałam ją rozwinąć. Więc może to nie pytanie decyduje, tylko gotowość do słuchania tego, co wychodzi?
Ale to trochę przeczy temu, o czym Pogodnica pisała. Jeśli karta i tak cię zmusi do rozwinięcia, to po co się starać z pytaniem? Chyba ze chodzi o to, że dobre pytanie skraca drogę i nie błądzisz po interpretacji?
No właśnie, bo ja mam dokladnie ten problem. Siadam, tasuje, wyciągam i potem przez chwilę wiem, że karta coś mówi, ale nie wiem do czego. I zazwyczaj wyciągam telefon, żeby sprawdzić znaczenie. Czyli wracam do punktu wyjscia, z którego Halineczka próbuje wyjść.
Ja to chyba rozumiem tak, że zakotwiczone znaczy osadzone w czymś realnym, co możesz zobaczyć w swoim życiu. Nie "co z moją miłością", tylko "co blokuje mnie w relacji z tą konkretną osobą teraz". Jeden temat, jeden moment. Czy to ma sens?
To ciekawe, bo właśnie to zawężanie, o którym piszę w tytule wątku, dotyczy też tego, żeby pytanie było moje, nie o kogoś innego. Jak zaczęłam się pilnować, żeby pytanie zaczynało się od "co ja", to od razu było mi łatwiej usiąść do kart bez sięgania po telefon po dwie minuty.
Ojej, to jest takie proste i wcale o tym nie myślałam! "Co ja" zamiast "co on", "co ona", "co będzie". Halineczko, a czy to zmieniło też to, jak interpretujesz kartę potem? Bo mnie się wydaje, że jak pytanie jest moje, to i odpowiedź trafia inaczej.
szczerze, To mnie prowadzi do pytania, ktore mnie kręci od początku wątku. Czy wy masz jakiś moment, który sygnalizuje, że pytanie jest gotowe? Że nie zmienisz go już przed odsłonięciem? Bo mnie się zdarza, że tasuje i pytanie w trakcie ewoluuje.
Ten pomysł z zapisywaniem pytania przed rozkładem nigdy mi nie przyszedł do głowy. Zawsze trzymałem je tylko w głowie. Czy to robi jakąś realną różnicę czy to bardziej rytuał, który pomaga się skupić?
Dezydery, to robi różnicę i to niemałą. Nie chodzi tylko o skupienie. Jak zapisujesz pytanie, to widzisz je z zewnątrz i nagle zauważasz, że jest za szerokie albo że tak naprawdę pytasz o dwie rzeczy naraz. W głowie pytanie się rusza, zmienia, dokłada się do niego coś nowego. Na papierze zostaje jedno konkretne zdanie i z tym zdaniem siadasz do kart.
Ja zawsze przed. Tasowanie to dla mnie już część rozkładu, więc jak zaczynam tasować, pytanie musi być gotowe. Inaczej tasowanie staje się odkładaniem decyzji, a nie skupianiem intencji. Ale nie wiem, czy moje podejście jest jedyne słuszne, bo różnie to pewnie działa.
Dokładnie tak samo to u mnie wygląda. Tasowanie to nie czas na myślenie "czego właściwie chcę się dowiedzieć". To ma być już zamknięte. Inaczej mieszasz dwie energie w jednym ruchu, jeśli mogę tak to nazwać.
A co jeśli pytanie naprawdę wychodzi dopiero w trakcie? Mnie się zdarza, że siadam z czymś ogólnym, a jak tasuje, to nagle wiem, o co tak naprawdę chodzi. To błąd, że czekam, aż samo się wyklaruje?
Ale czy to nie zaburza jakiejś ciągłości sesji? Pytam serio, bo nie wiem. Jak przerywasz tasowanie żeby zapisać pytanie, to czy "reset" nie jest problemem?
Wracam do tego, co Halineczka pisała o pytaniach zaczynających się od "co ja". Próbowałam to dzisiaj i utknęłam, bo moje pytanie naturalnie chciało dotyczyć sytuacji z inną osobą. Jak przepisałaś takie pytanie na swoje, bez wyrzucania kontekstu?
Tak, bardzo. Właśnie tego mi brakowało, konkretnego przykładu przeformułowania. Abstrakcyjnie rozumiałam, praktycznie nie wiedziałam jak.
To przepisywanie pytań brzmi dla mnie jak coś, czego mi bardzo brakowało! Czy jest jakiś sposób na sprawdzenie, czy przeformułowanie wyszło dobrze, czy tylko przeredagowałam słowa, a sedno zostało takie samo?
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że wy traktujecie formułowanie pytania jak połowę roboty. Ale czy karta naprawdę "wie", co pytasz, czy to raczej ty interpretujesz kartę przez filtr pytania? Bo jeśli to drugie, to może pytanie jest ważne tylko dla interpretatora, nie dla karty jako takiej. 🙂
Wróćmy może do głównego pytania z tytułu,bo mnie interesuje jedna konkretna rzecz. Halineczka pisała o zawężaniu, żeby nie sięgać po telefon. Ale co zrobić, kiedy zawężasz pytanie i wychodzi coś tak konkretnego, że karta w ogóle nie pasuje do sytuacji? To mi się zdarza i nie wiem, czy za bardzo zawęziłam.
To chyba jest sedno całego wątku, tak? Że celem zawężania pytania nie jest dostanie jednoznacznej odpowiedzi, tylko danie sobie punktu oparcia, żeby nie pływać. Mnie to w końcu zaczyna do czegoś prowadzić.
To co mówisz o pytaniach z dwoma pytaniami w środku, to cyhba mój największy problem. Wydaje mi się, że piszę jedno, a jak patrzę uważnie, to tam siedzą dwa albo trzy. I potem się dziwię, że karta nie wiadomo o czym. Jak wy to wyłapujecie, zanim zaczniecie tasować? Macie jakiś konkretny sposób, czy to po prostu przychodzi z doświadczeniem?
