Zaczęło mnie to zastanawiać przy ostatnim rozkładzie - kładłem karty na zwykłym papierze biurowym bo nie miałem nic innego pod ręką i coś mi nie grało. Nie wiem czy to był papier, czy po prostu zły dzień, ale zacząłem się zastanawiać czy podłoże ma w ogóle jakieś znaczenie. Na co dzień widzę, że kobiety często piszą o specjalnych obrusach, jedwabiu, welurze itd. My, faceci, rzadziej się tym przejmujemy, albo przynajmniej rzadziej piszemy. Ktoś miał podobne odczucia? Czy to w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie czy to tylko estetyka?
Mam w notatkach porownanie kilku sesji i powiem szczerze, że różnicę czuję. Ale trudno mi powiedzieć czy to podłoże czy nastawienie psychiczne, bo gdy rozkładam na obrusie, to już sam rytuał przygotowania mnie wprowadza w inny stan. Papier biurowy kojarzy się z biurem, z rachunkami. Trudno mi się wtedy skupić.
Szczerze? Zawsze kładłem na stole i jakos działało. Wydawało mi się,że karty to karty i nie ma znaczenia co pod nimi. Ale skoro piszesz o różnicy w skupieniu to może coś w tym jest. Tylko jak mam to sprawdzić? Robić dwa takie same pytania w tym samym dniu na roznych podłożach?
To interesujące pytanie bo dotyczy czegoś, o czym rzadko się rozmawia wprost. Podłoże nie jest magiczne samo w sobie, ale ma funkcję - oddziela przestrzeń. Wyznaczasz obszar, który jest "poza" codziennością. Papier biurowy tego nie robi mentalnie, nawet jeśli fizycznie działa tak samo.
materiał ma znaczenie, ale nie autonomiczne. Jedwab, welur, len - to tradycja, nie magia sama w sobie. Choć długotrwałe używanie jednego podłoża może tworzyć coś w rodzaju energetycznego zakorzenienia w danym przedmiocie. Jak długo pracujesz z tymi kartami?
Ja mam obruszek po babci, lniany, i serio czuję różnicę kiedy go używam. Ale moja koleżanka pracuje na kawałku zielonego aksamitu który kupiła w pasmanterii i też mowi że świetnie jej idzie. Więc może nie chodzi o sam materiał tylko o coś co do niego przywiązujemy?
Przepraszam że się wtrącę, bo dopiero zaczynam i nie bardzo rozumiem - a co jeśli ktoś w ogóle nie ma żadnego specjalnego podłoża? Znaczy, czy rozkład zrobiony na stołu kuchennym jest w ogóle ważny czy to bez sensu?
Wchodzę tu bo temat dotyczy czegoś, o czym myślę od dawna w kontekście całej praktyki, nie tylko tarota. Podłoże pełni funkcję liminalną - zaznaczasz granicę między przestrzenią sakralną a codzienną. To nie jest kwestia materialu samego w sobie, ale intencji i powtarzalności. Papier biurowy nie wyklucza dobrego rozkladu, ale nie buduje też niczego. Używasz go raz i wyrzucasz. Obrusa używasz wielokrotnie i z każdym razem wzmacniasz skojarzone z nim skupienie. Ale chcę zapytać - czy ktoś z was miał sytuację, że zmienił podłoże i odczuł konkretną różnicę nie tylko w skupieniu, ale w samym czytaniu kart?
szczerze? Ciężko to rozdzielić metodologicznie. Ale powiedz mi, czy zmieniłeś podłoże i jednocześnie cokolwiek innego - godzinę, miejsce, temperament w danym dniu?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie z zupełnie innej strony - czy wogole gdzieś jest pwoiedziane że potrzeba specjalnego podłoża? Znaczy, w jakichś tradycyjnych źródłach do tarota? Bo odnoszę wrażenie, że obrusy to bardziej współczesna estetyka niż coś z tradycji.
Mnie to zastanawia jeszcze cos innego - czy te obrusy sie jakos czyśic energetycznie czy tylko piere normalnie? Bo jak czesto używam to czy nie kumuluje sie na nim coś z poprzednich sesji?
Okadzanie to podstawa jeśli pytasz o oczyszczanie. Na papierze tego nie zrobisz a jedwab czy bwaełna świetnie przyjmuje intencje podczas okadzania. To jeden z konkretnych powodów dla których materiał ma znaczenie. 🙂
Hej, żeby nie utknąć za długo w tym jednym wątku - czy ktoś może powiedzieć wprost, co polecacie facetowi który dopiero zaczyna? Kupować obruszek od razu czy poczekać aż wogole poczuje czy to dla niego?
Ja bym powiedział żeby poczekać. Przez pierwsze tygodnie i tak uczysz się znaczeń kart, a nie skupienia na podłożu. Poza tym jak zaczniesz na zwykłym materiale i potem zmienisz to przynajmniej będziesz miał jakieś porównanie. Wiesz, że cos się zmieniło. 🙂
a nie boisz się, że przez to pierwsze tygodnie "nauczysz się" źle, bez odpowiedniej przestrzeni? Pytam serio, bo słyszałem że nawyki z początku bardzo się przyklejają.
Zgadzam się z Latawcem w tej kwestii. Na początku praktyki podłoże to naprawdę daleki priorytet. Co innego jeśli ktoś już ma swój rytm i chce go pogłębić - wtedy taki drobiazg może robić różnicę. Ale na starcie? Ucz się kart.
Dobra, to rozumiem że na start nie ma co się przejmować obrusem. Ale mam inne pytanie - a rozmiar podłoża ma znaczenie? Bo widziałam takie małe obrusiki na zdjęciach, ledwo mieszczą się karty, i duże które zajmują pół stołu.
A ja sie zastanawiam - skoro i tak chodzi głownie o skupienie i intencje, to czy nie prościej po prostu chwilke pośiedzieć cicho przed rozkładem zamiast kombinować z materiałem? Znaczy, czy nie to samo osiągamy medytacją przed sesją?
Cztyam ten wątek od początku i mam jedno pytanie bo nie jestem pewien czy dobrze rozumiem - czy wy naprawdę czujecie fizyczną różnicę podczas rozkładu na różnych podłożach, czy bardziej chodzi o to ze wiecie że zmieniliście podłoże i to zmienia wasze nastawienie?
Ja mam pytanko trochę z boku - czy ktoś próbował kłasc karty na kamieniu? Znaczy na jakieś dużej płycie kamiennej albo desce z drzewa? Bo widziałam takie zdjecia i ciekawe mi czy to działa inaczej niż tkanina.
Wracając do głównego pytania bo trochę odpłynęliśmy - papier czy obrus - myślę że po tej rozmowie mam takie podsumowanie dla siebie: papier jest okej na start, obrus pomaga jak już wiesz po co go używasz. Ale to chyba każdy musi sprawdzić sam. Ciekawe tylko czy wśród tych co piszą są jacyś panowie którzy regularnie używają obrusa, bo jakoś więcej głosów słyszę od kobiet w tym wątku
Dobra, to wracam bo mam pytanie do tego co Ewunia70 napisała na końcu - ze każdy musi sprawdzić sam. Ale jak długo właściwie sprawdzać? Bo jak przez miesiąc nie czuję różnicy, to znaczy że jej nie ma, czy że jeszcze za mało czasu?
To co Petronelka opisuje jest według mnie najuczciwszym podejściem do tematu z całej tej rozmowy. Nie zakładamy z góry że podłoże robi różnicę albo że nie robi - po prostu sprawdzamy i zapisujemy. Ale mam pytanie do wszystkich: czy ktoś z was robił takie notatki i potem stwierdził że papier wypadł lepiej niż tkanina? Bo słyszę głównie że obrus lepszy, ale statystycznie musi być ktoś z innym doświadczeniem.
Ja się przyznam że raz wróciłam do papieru i to był dobry rozkład. Ale nie wiem czy dlatego że papier, czy dlatego że miałam wtedy dobry dzień i jasną głowę. I właśnie o to chodzi, prawda? Trudno oddzielić te zmienne.
No właśnie, bo trochę tak to odczytuję z tego wątku - ze bez obrusu coś jest nie tak. A wy mówicie że to nie jest takie proste. Dobra, to powiem wprost - mam kawałek szarego lnu w szufladzie, nieużywany. Myślicie że to się nadaje czy szukać czegoś specjalnego?
