Dodam tylko że w Thoth Crowleya karty dworskie mają inną hierarchię - zamiast Waleta jest Księżniczka, zamiast Rycerza Książę. I te figury mają bardzo rozbudowaną symbolikę astrologiczną. Tam 'zaludnienie' rozkładu przez karty dworskie też jest czytelne ale wymaga znajomości do której figury przyporządkowany jest jaki znak zodiaku i żywioł. Marsylia i Thoth to zupełnie inne narzędzia pracy niż Rider-Waite.
Hortensja, to może być temat na osobny wątek, żeby nie odpływać za daleko. Ale zeby nie zostawić cię bez odpowiedzi - talia to talia, to zestaw symboli do interpretacji. Kto je zaprojektował to kwestia historyczna, nie kwestia 'bezpieczeństwa' kart. Wróćmy jednak do tematu bo mam pytanie do Krzesimira.
Tak, karty dworskie w Thoth są silnie powiązane z typami energii ludzkiej i można przez nie odczytywać konkretne osoby z otoczenia. Ale trzeba uważać na uproszczenie. Karta dworska może oznaczać osobę, może oznaczać aspekt charakteru pytającego, może oznaczać energię sytuacji. Która interpretacja jest właściwa, zależy od pytania i pozycji w rozkładzie. Sam fakt że karta ma postać ludzką nie przesądza że chodzi o konkretnego człowieka. 🙂
Właśnie to jest coś z czym ja sama się ciągle borykam. Jak mi wypada Królowa Kielichów to nigdy nie wiem - to ja sama czy jakaś kobieta w moim życiu, czy po prostu empatyczna energia sytuacji? Robiłam ostatnio rozkład gdzie wypadły trzy karty dworskie i kompletnie nie wiedzialam jak to czytać. Czy to trzy osoby czy trzy aspekty mnie, czy mieszanka?
A ja słyszałam że niektórzy czytelnicy tarota mają ustalone z gory że konkretne karty dworskie to konkretne osoby z życia pytającego - np. Królowa Kielichów zawsze to matka albo partnerka. Czy to ma sens? Chyba upraszcza interpretację ale może też blokuje?
I właśnie to jest sedno - kontekst pytania powinien zawsze wygrywać ze stałymi przypisaniami. Ale wracając do tego co powiedziała Eleonorka o trzech kartach dworskich w jednym rozkładzie - to jest sytuacja, gdzie 'zaludnienie' rozkładu staje się naprawdę czytelne. Jak wy podchodzicie do rozkładów, gdzie karty dworskie dominują? Traktujesz każdą jako osobną osobę, czy raczej szukasz jakiegoś wspólnego mianownika?
To bardzo ciekawy trop - ze rozklad 'zaludniony' moze byc odpowiedzia sama w sobie, a nie problemem do rozwiazania przy interpretacji. zapisuje to. Ale mam pytanie do Wrzosianka - czy jest jakas liczba kart dworskich w rozkladzie, od ktorej mówisz 'uwaga, to juz jest sygnal'? Dwie to normalnie, trzy to duzo czy nie ma takiej granicy? 🙂
A jak szybko powinno się to zorientować przy czytaniu rozkładu? bo ja jak rozkładam karty to najpierw patrzę na obrazki i gubię się w szczegółach, a potem dopiero liczę co i gdzie. Czy nie powinno się oceniać 'zaludnienia' od razu, zanim zacznie się interpretację?
Mnie to przypomina coś co robiłam przy pracy z kamieniami - najpierw patrzę na cały zestaw, sprawdzam kolory, proporcje, zanim skupię się na jednym. Ciekawa analogia. Ale pytanie do Wrzosianka - wspomniałaś 'gdzie te karty wpadają'. Czy masz na myśli że pozycja decyduje o tym czy czytasz kartę dworską jako osobę czy jako energię?
Przepraszam że wtrącę bo ja się dopiero uczę - a czy to jest tak że jak na pozycji 'przeszkoda' wypada karta z dużą ilością postaci, na przykład ta ze swiętującymi ludźmi, to znaczy że przeszkodą są inni ludzie? Tak to rozumieć?
Tak, własnie ta. Mam ją w talii i zawsze mi się kojarzy z przyjaciólkami i zabawą więc jak ona gdzieś wypada jako coś złego to mnie dezorientuje.
Trojka Kielichow jako przeszkoda jest naprawde ciekawym przypadkiem. Moze znaczyc dosłownie ze twoje kolezanki sa problemem ale moze tez ze ty sama unikasz lekkosci i swietowania - że to jest cos czego ci brakuje albo czego sie boisz. I wlasnie dlatego karty z wieloma postaciami sa trudne - te wieloosobowe sceny moga byc zarówno zewnetrzne jak i wewnetrzne.
Dokładnie to samo miałam kiedyś w rozkładzie - Trójka Kielichów na pozycji 'co cię hamuje'. Długo myślałam że chodzi o konkretne osoby. Potem okazało się że chodziło raczej o to że izolowałam się od ludzi i brakowało mi wspólnoty. Karta mowiła o czyms czego mi brakowało, nie o ludziach którzy mnie blokują. Czy to jest ta wielość odczytań którą macie na myśli?
A czy jest tak, że rozkład keltyjski krzyż jest lepszy do takich społecznych pytań właśnie dlatego, że ma więcej pozycji i więcej miejsca na te wszystkie ludzkie wątki? Bo trzy karty to chyba za mało żeby rozróżnić wewnątrz od zewnątrz?
Dziękuję za ten wątek, na prawdę wszystko jest dla mnie tu nowe i bardzo mi to pomaga! Ale mam jedno pytanie - czy jeśli w rozkładzie pojawia się bardzo zaludniony Świat albo Sąd Ostateczny jako wielkie arkany, to one tez się liczą do tego 'tłumu' o którym piszecie? Bo tam też jest wiele postaci.
To mnie zastanawia - czy ktos probowal kiedys prowadzic cos w rodzaju statystyk? Znaczy, zanotować przy kazdym rozkladzie ile kart dworskich wypadlo i sprawdzic po czasie czy faktycznie te 'zaludnione' rozklady dotyczyly bardziej spolecznych sytuacji? Bo ja prowadze notatki ale jeszcze tego konkretnie nie sledzilem.
A ja mam takie głupie pytanie może - czy to w ogóle ma znaczenie jaki styl talii się używa? Bo ja mam taką gdzie na przykład Trojka Kielichów to trzy kielichy i kwiaty w ogóle nie ma ludzi. A w innych taliach tam są trzy kobiety. Czy to zmienia interpretację tego o czym tu piszecie?
Szczerze mówiąc to nie wiem, bo nie mam porównania z inną talią przy tych samych pytaniach. ale teraz jak to piszesz to chyba tak - jak patrzę na te kwiaty i kielichy to nie myślę o ludziach, myślę o emocjach. Może to jest różnica?
To co Hortensja mowi jest wedlug mnie waznym watkiem. Talie pipowe gdzie nie ma postaci na kartach numerycznych siła rzeczy przesuwaja interpretacje w strone energii i stanow, a nie konkretnych osob. I moze to nie jest wada przy pytaniach spolecznych - moze to pomaga nie utknac na 'kto to jest' i szybciej dojsc do 'co sie dzieje między ludzmi'. Ktos pracowal dluzej z taka talia i moze sie wypowiedziec?
No ale Marseille to jest zupełnie inny system i mieszanie zasad z taliami Riderą jest trochę ryzykowne. Przy Marseillu te niezdobiące atuty to jedna szkoła czytania, a przy Waite zupełnie inna. Nie można chyba tak po prostu przenosić wniosków.
Zaraz, zaraz. czy nie przechodzimy tutaj od interpretacji kart do dyskusji o systemach i taliach? Bo tytuł wątku jest o kartach z wieloma ludźmi. Może warto wrócić do pytania - co nam mowi nagromadzenie takich kart w rozkładzie, niezależnie od talii?
Przepraszam że wchodze w środku, ale czytam ten wątek od początku i mam pytanie. Czy to nie jest tak, że zaludniony rozkład to po prostu znak że w życiu tej osoby jest teraz dużo ludzi i dlatego tak wychodzi? Że karty niejako odzwierciedlają jej rzeczywistość?
A czy to nie jest tak, ze jeśli karty tylko opisują a nie interpretują, to w sumie ich wartość jest mniejsza? Bo opis to mogę dostać też patrząc na wlasne życie. Mam wrażenie że wlaśnie ta 'nadwyżka' ponad opis jest tym czego ludzie szukają w tarocie.
Dobra ale ja chcę sie upewnić że rozumiem praktyczną stronę. Siedzę z rozkładem i mam powiedzmy pięć kart z postaciami. Co ja z tym robie najpierw? Liczę, grupuję, patrzę na pozycje? Bo ta rozmowa jest ciekawa ale chciałabym wiedzieć jak to wygląda krok po kroku w praktyce.
Pozycje zewnętrzne w keltyjskim krzyżu to generalnie ten pionowy słup po prawej stronie - wpływy środowiska, oczekiwania innych, wynik. Wewnętrzna oś to centrum - sytuacja, wyzwanie, przeszłość i przyszłość pytającego. Ale nie chcę żebyś na to patrzyła mechanicznie, bo pytanie Wrzosianka jest głębsze. Chodzi nie tylko o to gdzie karta jest, ale co jej obecność w tej pozycji znaczy w zestawieniu z resztą.
To jest bardzo dobre pytanie i nie ma jednej odpowiedzi, serio. Jedni tarotysci powiedzą że pozycja przeszłości to energia która minęła i traci wpływ. Inni - że to fundament który nadal kształtuje teraźniejszość. Ja osobiście patrzę na to drugiego sposobu, szczególnie kiedy karta dworska w przeszlości jest 'silna' - na przykład Król czy Królowa - bo te energię rzadko po prostu znikaja.
A czy ktos probowal zestawiac karte z pozycji przeszlosci z karta z pozycji nadziei albo obaw? Mam taka intuicję ze jesli postac z przeszlosci 'wraca' w jakims ksztalcie przy nadziejach to moze to byc osoba za która pytajacy teskni albo ktorej sie boi w kontekscie przyszlosci. Stosuje ktos takie powiazania miedzy pozycjami?
