A czy ktoś z was miał tak,że Wieża wracała przy temacie dorastającego dziecka? Zastanawiam się czy to jest jakaś wspólna nuta, czy naprawdę za każdym razem jest inaczej.
Ten opór mnie zastanawia. Czy to jest coś w stylu "chcę żeby ona to robiła razem ze mną, a ona robi to sama", czy raczej coś w stylu "boję się że wejdzie w to głębiej niż ja i nie będę już wiedziała jak z nią rozmawiać"? Bo to są bardzo różne Wieże.
To co napisałaś o zostaniu z tyłu... to jest chyba najbardziej ludzka rzecz w tym całym wątku. I teraz naprawdę rozumiem, dlaczego Wieża tak uparcie wracała. Lilijka, a próbowałaś kiedyś porozmawiać z córką o tym, co sama wyczytałaś z kart? Czy to jest temat, który między wami w ogóle pada?
wiesz co, Właśnie. Bo to "zostanę z tyłu" to jest coś, co słyszę od wielu rodziców dzieci wchodzących w dorosłość, niezależnie od tarota. Ale tu akurat mamy bardzo konkretny kontekst: córka robi to samo co matka, tylko ze zaczyna później i idzie swoją drogą. To nie jest rywalizacja, ale może tak to czuć.
Nie rozmawiałyśmy o tym wprost. Widizałam, że czyta, że ma jakieś karty, zapytałam skąd wzięła, ona powiedziala że znajoma jej dała. I na tym urwalam. Teraz widzę, że mogłam iść dalej z tym pytaniem.
to że urwałaś, to jest według mnie właśnie ta Wieża w działaniu. Nie zawalona budowla, tylko moment kiedy coś zamarza w połowie drogi. Czy masz poczucie że ona by chciała z tobą o tym rozmawiać, czy że woli to trzymać dla siebie? :/
I to jest pytanie,które powinno było paść dużo wcześniej w tej interpretacji. Bo Wieża powtórzona pięć razy to nie jest subtelna wskazówka. Lilijka, cofnij się na chwilę do samego początku tego tygodnia, do pierwszego ciągnięcia. Co wtedy czułaś, kiedy wypadła po raz pierwszy?
To prawda, ale też nie sądzę żeby tamta rozmowa była zmarnowana. Zebraliśmy dużo możliwych odczytań Wieży zanim pojawił się konkretny kontekst. I teraz można to wszystko nałożyć i zobaczyć, które z tych odczytań naprawdę pasuje. Lilijka, powiedziałaś, że coś kliknęło przy tym "zostanę z tyłu". Czy to jeden z tych momentów gdzie wiesz że to jest właśnie to, czy raczej jeden z kilku możliwych tropów?
To poczucie jest ważne i nie trzeba go opisywać inaczej. Ciało przy interpretacji kart często reaguje wcześniej niż głowa zdąży to przetworzyć. Ale mam jedno pytanie do Lilijki: czy to "zostanie z tyłu" dotyczy tylko tarota, czy widzisz ten sam wzorzec gdzie indziej w tej relacji z córką?
Dobre pytanie. Bo jeśli to jest szerszy wzorzec a nie tylko kwestia kart,to Wieża mówi coś o całej relacji, nie o tym konkretnym hobby córki. 🙂
To nie brzmi absurdalnie. To brzmi bardzo konkretnie. I to jest dokładnie ta Wieża: struktura, którą budowałaś przez osiemnaście lat, teraz się naturalnie przeorganizowuje. Nie wali się, tylko zmienia kształt. Tylko że zmiana kształtu też bywa bolesna.
Czyli z powrotem wracamy do pytania tytułowego z tego wątku, bo chyba trochę odpłynęilśmy. Powtarzające się karty w ciągu tygodnia to sygnał trwającego procesu, nie pojedynczego zdarzenia. Dobrze to rozumiem? 😛
I to jest piękne podsumowanie całego tygodnia z tą kartą. Nie żadna wielka przemiana, tylko jedno konkretne zaproszenie, które czekało na wypowiedzenie. Czy teraz, jak to mówisz, czujesz że ta karta ma sens?
Właśnie chciałam zapytać to samo. Bo interpretacja, która "klika", to nie jest ta, którą wymyślimy na siłę. To jest ta, przy której coś odpuszcza. Lilijka, czy masz poczucie że ta Wieża na ten tydzień jest zamknięta, czy jeszcze nie? 😛
Czuję, że jest zamknięta. Tak, mam to poczucie. Tydzień z Wieżą i na końcu odpowiedź, która była prosta od początku: po prostu zapytać. Nie wiem czemu tak długo to trwało, żeby do tego dojść.
Ale właśnie tak to często działa z kartami, prawda? Odpowiedź jest prosta ale trzeba obejść dookoła, żeby ją zobaczyć. Cieszę się, że ta Wieża w końcu miała dla ciebie sens.
ojej, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i dopiero teraz piszę, bo chciałam poczekać aż się coś ułoży. Mam pytanie do bardziej doświadczonych: czy to normalne, że interpretacja wyjaśnia się dopiero po kilku dniach, a nie od razu po ciągnięciu?
Chyba tak. Nie wiem jeszcze jak to zainicjować, żeby nie wyszło sztucznie. Że nagle mama przychodzi i mówi "pokaż mi swoje karty". Zastanawiam się czy poczekać aż ona sama coś wspomni, czy jednak wyjść z inicjatywą.
Właśnie to jest ciekawe miejsce, bo tu tarot już się skończył i zaczyna się zwykła relacja z nastolatką. macie może jakieś myśli jak to podejść, żeby nie było wymuszone? Pytam szczerze, bo to niby nie jest temat o kartach, ale wydaje mi się, że jest serce tego wątku.
Myślę, że tak. Karta bez pytania to coś, co pcha się samo, bo musi. Karta jako odpowiedź na pytanie to coś, co jest przywoływane. Powtórzenie w pierwszym przypadku jest dla mnie głośniejszym sygnałem, bo karta nie czekała na zaproszenie.
