Ostatnio wpadł mi do głowy taki pomysł, żeby spróbować porozkładać zwykłe karty do gry - takie ze sklepu, klasyczna talia. Wiem, że to nie tarot, ale ciekawi mnie, czy ktoś w ogóle tak robi i czy ma to sens. Znam system, gdzie as pik to poważne problemy, damy to kobiety w otoczeniu, trefle to pieniądze i praca, no i tak dalej. Ale nie wiem, czy to ma jakieś głębsze podstawy, czy to zwykłe wróżenie z fusów, że każdy sobie dopasowuje znaczenia jak chce. Macie jakieś doświadczenia z takimi kartami?
Zwykłe karty do gry to tak naprawdę protoplasta tarota, więc jak najbardziej mają sens w wróżeniu. kartomancja, bo tak się to oficjalnie nazywa, jest starsza niż większość systemów tarotowych. 52 karty odpowiadają 52 tygodniom roku, 4 kolory to 4 żywioły albo 4 pory roku - zależy od szkoły. Kier to woda i emocje, karo to ziemia i finanse, trefl to ogień i działanie, a pik to powietrze i kłopoty. Tyle że żeby to działało, trzeba mieć jakiś spójny system, a nie mieszać kilka naraz.
O rany nie wiedziałam że zwykłe karty mają tak długą histori! Ja raz próbowałam wrózyc kartami z brydża bo nie miałam tarota pod ręką i coś tam wyciągnełam ale nie wiedziałam jak to interpretowac. Marlenka63 a skąd wiadomo jakie znaczenia przypisywac poszczegolnym kartom? Bo widziałam różne listy w internecie i sie różnią między sobą dosć mocno.
To jest kluczowe pytanie. Z mojego doświadczenia - na początku system daje strukturę, bez której łatwo się zgubić i zacząć widzieć w kartach tylko to, co chcemy zobaczyć. Ale z czasem, jak już się system ma w kościach, to intuicja zaczyna go uzupełniać. Problem z kartami do gry jest taki, że brakuje im obrazków - tarot daje ci wizualną historię w każdej karcie, a tutaj masz tylko symbole i liczby. To utrudnia intuicyjną pracę początkującym.
Pracowałam z kartami do gry przez jakiś czas i mogę powiedzieć, że to naprawdę działa. Co więcej, moim zdaniem są one bardziej bezpośrednie od tarota - tarot potrafi być ezoteryczny i wieloznaczny, a tu dostajesz konkretną odpowiedź. Pik siódemka to łzy i smutek, pik as to śmierć albo koniec - i tyle, bez interpretowania czy to może być "transformacja symboliczna". Polecam system romski, jest najprostszy.
Czytam tę dyskusję z uwagą. Mam pytanie może trochę z boku - czy ktoś z was używał kart do gry konkretnie do pytań o sprawy zawodowe, o pracę, firmę? Bo moja koleżanka mówi, że robiła sobie rozkłady przed ważnymi decyzjami biznesowymi i że karty pomagały jej poukładać myśli. Nie wiem czy to sama kartomancja działała, czy po prostu sam proces rozkładania zmuszał ją do skupienia się na problemie
Tak, ma własną firmę od kilku lat, małą, ale jej oczko w głowie. Mówi, że traktuje ją trochę jak drugą rodzinę - każda decyzja boli tak samo jak ta domowa. I właśnie przy takich rozstajach - zatrudniać nową osobę zmieniać profil działalności - robiła sobie te rozkłady. Nie wiem tylko, jakich kart dokładnie używała, muszę ją zapytać.
Mam to gdzieś zanotowane z własnych prób - testowałem przez jakiś czas kilka systemów równolegle, zapisywałem rozkłady i potem weryfikowałem. Karty do gry versus tarot w pytaniach praktycznych, np. zawodowych. Moje obserwacje: karty do gry dawały bardziej konkretne, linearne odpowiedzi, tarot - bardziej złożone, ale też łatwiejsze do naciągnięcia do "właściwej" interpretacji. Chętnie bym porównał notatki z kimś kto robił podobne testy.
Ja mam trochę inne pytanie - czy te zwykłe karty trzeba jakoś specjalnie przygotować przed wróżeniem? Czyścić, ładować, cokolwiek? Bo słyszałam, że talia tarota powinna być "tylko moja", nie dawać jej nikomu do dotykania itp. Nie wiem czy to samo dotyczy kart do brydża.
Wróćmy na chwilę do tego, od czego zaczęła się rozmowa - czy karty do gry MOGĄ działać. Dla mnie odpowiedź brzmi: tak, ale warunek jest taki sam jak przy każdej metodzie wróżebnej - spójność systemu i uczciwe podejście do interpretacji. W numerologii też masz tylko liczby, bez obrazków, i nikt nie mówi że to "gorsze" od bardziej rozbudowanych metod. Karty do gry to po prostu inny alfabet, nie gorszy.
Wróćmy do pytania o karty w biznesie, bo mnie to teraz mocno interesuje. Kolezanka Piolun pisała że jej znajoma robi rozkłady przed decyzjami firmowymi - ale jak to wygląda w praktyce? Czy ona robi pełny rozkład, czy tylko jedną kartę na "tak/nie"?
Próbowałam trzech kart i "podkowy" - i szczerze to przy pytaniach o pracę wychodzi mi, że krótszy rozkład jest lepszy. Zbyt duży rozkład przy konkretnym pytaniu decyzyjnym powoduje że zaczyna się szukać głębi tam, gdzie jej niema. Przy biznesie pytanie jest zwykle dość jednoznaczne: iść w lewo czy w prawo. Trzy karty wystarczą. Chociaż to moje odczucie, nie zasada.
To ciekawe bo moje notatki pokazują coś podobnego. Przy pytaniach zawodowych krótkie rozkłady dawały mi bardziej "czytelny" wynik, a długie kończyły się tym że interpretowałem to co chciałem usłyszeć. Ale mam pytanie do Marlenka63 - czy w tradycyjnej kartomancji na kartach do gry były jakieś rozkłady projektowane specjalnie pod pytania finansowe czy biznesowe? Bo nie wiem czy coś takiego w ogóle istnieje.
Właśnie to jest moim zdaniem sedno całej tej dyskusji. Każda metoda wróżebna, czy to tarot, karty do gry, runy - wymaga od pytającego żeby wiedział co tak naprawdę chce wiedzieć. I to jest najtrudniejsze. Nieraz dostaję pytanie o rozkład i pierwsze dziesięć minut rozmawiamy o tym, co właściwie chce wiedzieć ta osoba. Karty to przy tym sprawa drugorzędna.
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że im dalej w las tym bardziej argument sprowadza się do: "działa bo pomaga myśleć". To jest trochę inne twierdzenie niż "wróżba działa". Czy to nie jest jednak uczciwe przyznanie, że tu chodzi o psychologię a nie przepowiadanie przyszłości?
Ja tu wejdę z trochę innej strony. Pracuję z rytuałami i z mojego doświadczenia karty do gry mają jedną przewagę nad tarotem przy sprawach zawodowych - są mniej "obciążone energetycznie" cudzą symboliką. Tarot ma swoje archetypy, swoje zachodnie tradycje, swoją ikonografię. Karty do gry to czysta forma. To może być zaleta przy pytaniach gdzie nie chcesz żeby symbole narzucały narrację.
Wróćmy może do wątku z firmą,bo to chyba nie zostało domknięte. Marlenka mówiła że dawne pytania kartomantyczne były konkretne i weryfikowalne. Wróżba dla właściciela firmy który traktuje ją jak rodzinę jest osobista tak samo jak pytanie o miłość czy zdrowie. Czy to nie zmienia sposobu w jaki powinna być interpretowana?
To co napisał Wawrzek94 o emocjonalnym naładowaniu pytania bardzo do mnie przemawia. Sama to czuję - jak ciągnie mnie do określonej karty, to wiem że już za bardzo zależy mi na wyniku. Ale wracając do kart zwykłych - zastanawiam się właśnie czy ta prostota symboliki (kolor i liczba, bez obrazka) nie redukuje trochę tej tendencji do "widzenia tego co chcę". Mniej detali to mniej miejsca na projekcję?
To jest ciekawy trop. W numerologii podobnie - gdy pracujesz tylko z liczbą, nie możesz uciec w interpretację obrazu. Ale z drugiej strony ludzki umysł jest świetny w znajdowaniu znaczen nawet w liczbach. Karo trójka i tak stanie się "tym co chcę" jesli bardzo chcesz. Więc pytanie czy prostota naprawdę chroni przed projekcją, czy tylko zmienia jej formę? 😛
Słyszę tu już kolejny raz że wraca argument "to zależy od pytającego, nie od kart". Jeśli tak, to po co w ogóle mamy dyskutować o tym czy karty do gry czy tarot? Może każda metoda jest tak samo dobra albo tak samo nieistotna?
Mam pytanie może trochę z boku, ale przy sprawach zawodowych - jak w ogóle układać rozkład na kartach zwykłych? Czy to są te same pozycje co w tarocie, przeszłość-teraźniejszość-przyszłość, czy jest jakaś specyfika dla tych kart?
Wróćmy do tego sąsiedztwa bo to ciekawa sprawa przy pytaniach firmowych. Jeśli ktoś traktuje firmę jak rodzinę, to w rozkładzie gdzie karty sąsiadują ze sobą możesz dostać obraz jak te dwa światy się nakładają. Kier przy karo przez cały rozkład to może sygnał że pytający nie oddziela emocji od biznesu. I to samo w sobie jest informacją.
przepraszam że wchodzę w połowie ale mam pytanie dotyczące samych kart - czy do wróżenia używa się pełnej tali 52 kart czy odejmuje się jakieś? czytałam że někdy odejmuje się karty o małej wartości ale nie wiem od czego zależy 🙂
I tu wracamy do pytania z tytułu wątku - czy karty zwykłe mogą działać. Po tej całej dyskusji mam wrażenie że odpowiedź jest: mogą, ale wymaga to większej dyscypliny niż tarot, bo nie ma gotowej, rozbudowanej symboliki która cię prowadzi. Musisz samodzielnie zbudować swój klucz i się go trzymać. czy ktoś tu ma doświadczenie długoterminowe - powiedzmy kilka miesięcy regularnej pracy z kartami do gry - i może powiedzieć czy ta dyscyplina naprawdę przyszła z czasem?
Właśnie o to chodzi w tym wątku od początku - mam wrażenie że wiele osób zakłada z góry że tarot jest "lepszy" bo bardziej rozbudowany, a ja pytam: czy rozbudowana symbolika to zaleta czy obciążenie? Testowałam obie rzeczy na sobie i szczerze - przy kartach do gry byłam bardziej skupiona, bo musiałam samodzielnie zbudować znaczenie.
To bardzo interesująca obserwacja i zgadza się z tym co zapisałem w swoich notatkach. Ale mam pytanie - czy ta większa koncentracja nie wynikała po prostu z nowości? Kiedy robisz coś po raz pierwszy, zawsze jesteś bardziej uważna. Czy po kilkudziesięciu rozkładach na kartach do gry efekt się utrzymał?
A mnie zastanawia coś innego w tym co Piolun napisała w poprzednim poście - że karty do gry wymagają większej dyscypliny. Ale czy dyscyplina to nie jest po prostu... nauka? Każda metoda wymaga czasu. Dlaczego mielibyśmy zakładać że tarot jest łatwiejszy, skoro tam też trzeba nauczyć się 78 kart ze wszystkimi odwróconymi znaczeniami?
