To co Renia mówi to chyba największa pułapka przy czytaniu dla siebie. Przy czytaniu dla kogoś innego jesteś bardziej obiektywna, bo nie masz w tym emocjonalnego interesu. A przy własnych sprawach ta granica między interpretacją a życzeniowym myśleniem jest bardzo cienka. Czy ktoś ma sposób jak ją utrzymać?
Zielarz trafił w cos ważnego. Moja Gwiazda mnie zaskoczyła, bo po tych miecz ach nie spodziewałam się niczego spokojnego. I może właśnie dlatego to była prawdziwa informacja, bo nie pasowała do moich oczekiwań.
Ale jak długo macie czekać żeby sprawdzić czy karta miała rację? Bo ja robię rozkład i potem nie wiem ile czasu dać żeby zobaczyć czy cokolwiek z tego wyszło. Szóstka Mieczy miesiąc temu - i co, mam to jeszcze liczyć?
To co Marchewka pyta jest ważne, bo dotyka czegoś co ludzie mieszają - sprawdzalność a użyteczność. Ale żeby nie uciekać od tematu, bo tu mamy rozkłady i odpuszczanie: czy ktoś zauważył, że karty odpuszczenia często wychodza w parach? Rzadko sam Wisielec, rzadko sama Szóstka Mieczy, częściej coś z tym idzie. Macie podobne obserwacje?
Tak, mam. Śmierć i Wisielec w jednym rozkładzie to już bardzo silny sygnał zakończenia cyklu. Ale co ciekawe, jeszcze mocniejsze poczucie odpuszczenia daje mi układ gdzie karta wyraźnie zamknięcia pojawia się w środku a na końcu wychodzi coś nowego jak As Kielichów albo Głupiec. Jakby rozkład sam pokazywał sekwencję: puść a potem będzie miejsce.
To co Zina opisuje, to chyba jeden z tych momentów gdzie karta nie mówi nic nowego, tylko mówi to samo co intuicja, tylko wyraźniej. I może właśnie to jest funkcja odpuszczenia w czytaniu - nie informacja, tylko potwierdzenie czegoś co już wiesz? Mnie też tak było kilka razy.
Mysle że tu własnie tkwi sens. Czasem wiesz co masz zrobic ale nie możesz sobie na to pozwolić emocjonalnie. Karta daje jakby zewnętrzne przyzwolenie. Nie decyduje za ciebie, ale mówi: 'masz rację, to jest prawdziwe'. I wtedy łatwiej ruszyc. Nie chodzi o info tylko o odblokowanie.
Ale jak odróżnić że widzę to co chcę od tego że naprawdę tak czytam? Mnie to dotyczy, bo kilka razy miałam rozkład i potem myślałam - no tak, to pasuje. Ale nie wiem czy dlatego że naprawdę pasowało czy dlatego że dopasowałam.
Właśnie to mi pomogło w moim rozkładzie który zaczęłam opisywać na poczatku. Siedziałam z tymi mieczami i nie próbowalam od razu ich 'naprawiać' znaczeniem Gwiazdy. Gwiazda przyszła potem i wtedy miała inny ciężar, bo nie uzylam jej jako ucieczki. Nie wiem czy to dobra metoda dla każdego ale dla mnie miała sens.
Wróćmy na chwilę do tego co Jarowit mówił o sekwencji. Jeśli karty odpuszczenia mają sens przez to co je poprzedza i co po nich idzie, to jak to wygląda w rozkładach bez wyraźnej osi czasowej? Na przykład w keltyckim krzyżu, gdzie masz pozycje jak 'to co przeszkadza', 'nadzieje i obawy'. Tam sekwencja nie jest liniowa.
Wiesz, dobra ale skoro jesteśmy przy tym, mam pytanie bardziej podstawowe do tych którzy dopiero zaczynają: czy jest w ogóle sens wyciągać wnioski o odpuszczeniu jeśli dopiero uczymy się kart i nie mamy jeszcze czucia do pozycji? Czy lepiej na początku zająć się prostszymi pytaniami i dojść do tego z czasem?
Wiesz, ja właśnie na tym się potknęłam na początku. Myślałam że pozycja i znaczenie karty to dwie osobne rzeczy, a potem okazało się że muszą rozmawiać ze sobą. Czy jest jakiś sposób żeby to ćwiczyć bez konkretnego pytania? Tak, żeby po prostu uczyć się widzieć przepływ?
Właśnie tak samo ćwiczę i mam pytanie do Nuny: czy jak historia się 'zamyka' w tej narracji, czyli karta końcowa nie otwiera niczego nowego, to jest sygnał że odpuszczenie nie nastąpiło? Czy może zamknięcie to też forma puścenia?
A co jeśli karta końcowa to Ósemka Kielichów? Bo miałam ostatnio taki rozkład i nie wiedziałam co z nią zrobić. To karta wyjścia, ale jakby smutnego. To jest odpuszczenie czy ucieczka?
Wiesz, dokładnie to samo mam z własnymi rozkładami. Zawsze widze poszczegolne karty osobno a potem ktos inny mowi: ale to jest przecież jeden ciąg. I czuje się trochę głupio. Może dlatego warto miec kogoś do odczytania swojego rozkładu?
Nie zgadzam się że to sprzecznosć. Czytanie dla siebie ma swoje ograniczenia i to jest po prostu fakt praktyki, nie inna filozofia. Ktoś z dystansem może zobaczyć narrację której ty nie widzisz bo siedzisz za blisko pytania. To nie znaczy że twoje czytanie jest gorsze, tylko że drugi głos ma wartość. W kontekście odpuszczenia to szczegolnie wazne bo właśnie przy takich kartach racjonalizujemy najchętniej. 🙂
Ojej, to jest chyba serce całej tej dyskusji, prawda? Bo wracamy tu do tego co mówila Teofilka o zewnętrznym przyzwoleniu. Tylko że teraz zewnetrzne przyzwolenie pochodzi od człowieka a nie od karty. Czy to robi różnicę?
Oboje macie rację i to nie jest sprzeczność. Karta jest neutralna ale interpretacja już nie jest. Dlatego w tradycji czytania dla innych zawsze mówi się że lektor bierze odpowiedzialność za słowa, nie karta. Karta pokazuje, lektor mówi. I to jest punkt gdzie może wejść i błąd i trafność. wracając do tematu wątku: czy ktoś ma konkretne karty ktore w ich praktyce zawsze pojawiają się jako sygnał że coś trzeba puścić, niezależnie od pozycji?
Dla mnie Gwiazda zaczęła pełnić tę funkcję, choć wiem że to nieoczywiste. Przychodzi po czymś trudnym i kiedy widzę ją w rozkładzie, to jakby powietrze się zmienia. Ale to moje skojarzenie, nie wiem czy 'klasyczne'. Romku, ty masz jakies karty które czytasz tak zawsze?
Ósemka Kielichów prawie zawsze. I Erem ale Erem w inny sposób bo on mówi: zatrzymaj się i patrz, a nie: idź. Gwiazda jest ciekawa bo to karta po Wieży, więc jej obecność zakłada że coś już runęło. jeśli Gwiazda wychodzi bez Wiezy w kontekście, zastanawiam się co upadło poza rozkładem.
Zina, nie brałabym tego tak doslownie. W praktyce nie myślisz o całym systemie przy każdej karcie. To przychodzi z czasem, jako intuicja a nie wiedza wyuczona. Ja tez na początku próbowałam wszystko wiedzieć i to mnie blokowało bardziej niż pomagało.
A jak rozpoznać w ogóle czy karta jest 'kartą odpuszczenia' w danym rozkładzie, czy tylko tak nam się wydaje? Bo Ósemka Kielichów to jasne, ale co z kartami które nie mają takiego oczywistego obrazu? Na przykład Dwójka Kielichów. Czy ona może być kartą odpuszczenia jeśli pojawi się w złym miejscu?
Mam pytanie do Jarowita: czy to nie jest za duze pole do nadinterpretacji? Jeśli możemy powiedzieć ze każda karta w złej pozycji staje się kartą odpuszczenia to czy to pojęcie cokolwiek znaczy? Bo wtedy każda karta może być każdą.
Wiesz, zgadzam się z tym rozróżnieniem. Przy ćwiczeniu narracyjnym, o którym wcześniej mówiłam, właśnie ta różnica wychodzi naturalnie. Karty z wbudowaną energią wyjścia mają inny ciężar w opowieści. Czuć że 'chcą' iść dalej. Inne karty mogą być przeszkodą którą trzeba zostawić za sobą, ale to inna rola.
Ojej, nuna, powiedziałaś że czuć iż karta 'chce isć dalej'. Jak ty to praktycznie rozróżniasz? Pytam szczerze, bo to brzmi bardzo intuicyjnie i nie wiem jak to przełożyć na coś co mogę sprawdzić w swoim czytaniu.
A co jeśli to pierwsze wrażenie jest po prostu naszą projekcją? Pytam bez złośliwości, naprawdę. Ostatnio miałam rozkład gdzie bardzo chciałam żeby karty mówiły że mam odpuścić pewną sytuację i wydaje mi się że je pod to podginałam.
To jest wlaśnie jeden z trudniejszych momentów przy kartach odpuszczenia. Odróznienie: karty mówią żebyś odpusciła, od: ty chcesz żeby karty to powiedziały. Nie ma tu prostego testu ale Marchewka dobrze to opisała, czas robi róznicę. Jesli po kilku dniach czytasz inaczej, to pierwsze czytanie było bardziej twoje niż kart.
