Zastanawiam się od jakiegoś czasu czy Merkury retrograde faktycznie wpływa na wyniki rozkladów czy to tylko taka narracja, która się przyjęła w środowisku. robilam ostatnio kilka rozkładów celtyckich podczas retrogradacji i wychodziły mi karty komunikacji w bardzo napięty sposób - Wieza, Dwójka Mieczy, raz nawet Szalony. Ale nie wiem, czy to zbieżnośc, czy coś więcej. Ktoś świadomie sledzi, jakie karty mu wychodzą w rożnych okresach astrologicznych?
To akurat ciekawy temat, bo sama z astrologii trochę wiem i Merkury retrograde to przede wszystkim okres chaosu w komunikacji, podróżach, technikach. Ale czy to przekłada się na karty? Nie jestem przekonana. Tarot to sposób intuicji, nie kalendarza astronomicznego. Chyba że ktoś mocno wierzy w powiązanie - wtedy może własną energią wpływać na losowanie?
Zaria03 ma rację w tym sensie że wiara i nastawienie czytającego naprawdę mogą wpływac na rozkład. Ale ja bym nie odrzucał astrologicznego kontekstu tak szybko. Pracuję z kartami od lat i stosuję coś, co można by nazwać 'dziennkiem rozkładów' - notuję datę, fazę księżyca, aktualny tranzyt i porównuję wyniki. Wyniki podczas Merkurego retrograde nie są gorsze ale są inne. Karty komunikacji pojawiają się częściej, potwierdzam to z własnych obserwacji. Pytanie tylko, czy to wpływ samego okresu, czy moje nastawienie do niego. 😛
Mnie zawsze uczono, ze tarot odpowiada na energie chwili, nie na pytanie samo w sobie. Czyli jakby Merkury retrograde zmienia energie chwili, to logiczne ze i karty to pokaza. Ale mam wrazenie ze duzo ludzi uzywa retrogradacji jako wymowki kiedy rozklad im nie wychodzi tak jak chca albo jest nieczytelny. Znacie to? 'Och pewnie Merkury retrograde' i temat zamkniety.
To całkiem sensowne pytanie, Jasnowidz59. Energetycznie - jeśli coś działa, działa niezależnie od naszej wiedzy o tym. Księżyc przyciąga wodę w oceanach, czy rozumieją to ryby, czy nie. Ale w praktyce tarotowej to bardziej złożone, bo czytający wprowadza swoją własną energię do procesu. Jeśli wie o retrogradacji i boi się jej, to może sam zakłócać odczyt. To jest naprawdę trudne do rozplątania.
Hmm, A to znaczy że lepiej wróżyć nieświadomie? że mniej wiedzy o astrologii równa się czystszy odczyt?
Mam inne podejście do tego. Pracuję też z horoskopami i moim zdaniem Merkury retrograde jest mocno przeceniany w całej społeczności ezoterycznej, tarot wliczając. Trzy tygodnie trzy razy w roku to spora cześć kalendarza. Jeśli w tym czasie 'nie wolno' wróżyć albo wyniki są z góry podejrzane, to traci się dużo. Czy ktoś z Was faktycznie odkłada karty podczas retrogradacji, czy tylko podchodzi ostrożniej?
Ja nie odkładam, ale przez chwilę myślałam żeby tak zrobić po tym jak przeczytałam gdzieś, że rozkłady wychodzą wtedy 'przekłamane'. Tylko potem pomyślałam - a jak mam pilne pytanie, to co mam czekać trzy tygodnie? To bez sensu. Ale zastanawiam się czy nie powinnam jakoś zaznaczać rozkładów z tego okresu, żeby potem porównać.
A tu mam konkretne pytanie do tej dyskusji: czy ktoś robił rozkład na to samo pytanie tuż przed retrogradacją i w jej trakcie? Bo to byłoby faktycznie interesujące porównanie. Nie zmienne życiowe, nie inne nastroje, tylko to samo pytanie, te same karty, ten sam układający.
Czytam te dyskusje i chce dopytac o jedna rzecz, zanim pojdziemy dalej. czy mówimy o wplywie Merkurego retrograde na wyniki rozkladow w sensie: inne karty wychodza czy raczej: te same karty sa inaczej interpretowane przez czytajacego bo jest w innym nastawieniu? Bo to sa dwa zupelnie rozne twierdzenia i czesto sa mieszane w tej dyskusji.
I tu właśnie dotykamy sedna, bo udowodnić tego pewnie nie da się w sposób, który zadowoliłby kogoś spoza tej społeczności. ale z perspektywy praktycznej - jeśli wiedza o retrogradacji pomaga ci lepiej interpretować rozkład, to może wystarczy traktować ją jako dodatkowy filtr, a nie odpowiedź na pytanie czy to 'działa obiektywnie'?
Wlaśnie dlatego powiedziałem wcześniej że moje obserwacje nie są 'czystą metodologią'. Bo nie są. To jest bardziej zebranie wrażeń przez lata niż badanie. Ale wrażenia też coś znaczą, jeśli są spójne w czasie. Chciałem tylko zaznaczyć że mówię o tendencjach, nie o regule.
To co Tymek mowi, mnie bardzo trafia. Bo jak mi wyszedl Hierofant kiedys podczas retrograde, to od razu pomyślalam o weryfikacji przekonan rewizji zasad. A moglabym tak samo powiedziec - tradycja, stabilnosc autorytet. Kontekst astrologiczny zmienil kierunek interpretacji.
Klimek to porównanie z odwróconą kartą jest naprawdę trafne. Zastanawiam się tylko czy nie za bardzo upraszcza. Bo odwrócona karta zmienia konkretny pojedynczy symbol, a retrograde miałby wpływać na cały rozkład naraz. To inna skala oddziaływania.
Czytam to i chcę się zapytać o coś może naiwnego - czy w ogóle jest jakaś różnica między tym co 'robi' retrograde a tym co robi na przykład pełnia księżyca? Bo pełnię też się często wymienia jako coś co wpływa na rozkłady, a tutaj prawie nikt o tym nie mówi.
Ja przyznam szczerze ze w ogóle nie wiedzialem o pelni ksiezyca jako o czyms waznym dla tarota slyszalem tylko o retrograde. To znaczy ze moze wiecej takich 'okienek' jest a Merkury po prostu dostal najlepszy PR?
PR to dobre słowo tutaj. Merkury retrograde stał się memem zanim stał się praktyką. Mnóstwo ludzi, którzy nie zajmują się astrologią, wie że 'Merkury retrograde to chaos'. To musiało przeniknąć do tarota po prostu przez kulturę, nie przez tradycję.
To by wyjaśniało dlaczego starsze osoby uczące tarota - z dużym stażem - często wzruszają ramionami na temat retrograde i wróżenia. nie znają tej konwencji, bo uczyli się wcześniej. Ktoś miał kontakt z takim podejsciem? Ze starszą szkołą bez tego elementu?
To co Fortunat mówi o swojej nauczycielce jest na prawdę ciekawe. Czyli mamy potwierdzenie, że całkiem niedawno dzialały szkoły tarota zupełnie bez tego elementu i dawały dobre wyniki. to chyba powinno być dla nas sygnałem, że retrograde w tarota to warstwa dodana, nie odziedziczona. Ale mam pytanie do wszystkich - czy ktokolwiek celowo próbował robić rozkłady zarówno w retrograde jak i poza nim, z tym samym pytaniem, żeby porównac?
To samo pytanie mialam w glowie. Tylko czy to ma w ogole sens metodologicznie - to samo pytanie dwa razy? Bo sytuacja pytajacego jest inna w innym momencie, zycie sie zmienia, wiec karty tez moga odpowiedziec inaczej z zupelnie innych powodow. Jak to w ogole odizolowac?
Właśnie - i to jest chyba największy problem z każdą próbą porównania. Tarot nie działa jak badanie krwi które możesz powtórzyć w nowych warunkach przy tym samym pacjencie. Kontekst zawsze jest inny. Ale może zamiast szukać 'tego samego pytania', można by obserwować ogólne wzorce - jakie karty dominują w rozkładach robionych w retrograde przez kilka tygodni. Bez konkretnego pytania, bardziej jak dziennik.
Runomiraa, to jest pomysł, który da się w praktyce wykonać. Tylko czy ktoś z was prowadzi taki dziennik rozkładów z datami? Bo inaczej to tylko teoria. Ja się pytam serio, nie retorycznie - może ktoś ma takie notatki?
Ojej, ciekawe że zapisujesz nastrój - bo to wraca do pytania o subiektywność. Czy nastrój podczas retrograde jest inny niż poza nim? Bo jeśli tak, to może nastrój wpływa na rozkład, a nie bezpośrednio pozycja Merkurego. Takie pośrednie oddziaływanie. Zaria pyta to szczerze, bo sama nie wiem co myśleć.
Ta rozmowa lata między dwoma biegunami - z jednej strony czy retrograde coś 'robi' fizycznie z energią rozkładu, z drugiej czy zmienia nasz sposób patrzenia. I zastanawiam się czy ta różnica w ogóle jest ważna dla praktyki. Bo jeśli efekt jest realny - to znaczy jeśli rozkłady w retrograde są inaczej odczytywane i te odczytania mają sens - to czy musi mieć to uzasadnienie w astronomii?
Strzybozka zadała chyba najważniejsze pytanie w całej tej dyskusji. Bo jeśli pełne zastosowanie tej metody wymaga czegoś czego większość praktykujących nie robi, to czy wersja uproszczona - 'jest retrograde, więc inaczej patrzę na rozkład' - ma w ogóle sens? czy to nie jest jak gotowanie według przepisu i pomijanie połowy składników, a potem dziwienie się że wyszło inaczej niż powinno?
