Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś i nie wiem czy to jest tak że karty wprost mowią 'pusć to' czy to bardziej coś subtelnego. Bo ostatnio robiłam sobie rozkład i wychodziły mi same trudne karty, dużo mieczy, i nie bardzo wiedziałam jak to czytać. Czy to znaczy że mam coś puścić? Albo kogo? Jak wy rozpoznajecie w rozkładzie że to jest właśnie ten moment żeby odpuścić?
Dobre pytanie i nie ma jednej prostej odpowiedzi. Sama ósemka mieczy to klasyczna karta zamknięcia sie we własnej głowie ale niekoniecznie od razu mówi 'puść'. Kontekst rozkładu robi tu całą robotę. Powiedz mi - jakie to były karty konkretnie i na jakich pozycjach?
Dorzucę do tego co Romek mówi - są karty które niemal zawsze niezależnie od kontekstu niosą energie puszczania. Sześć Mieczy to jedna z nich. Eremita też. A Sąd Ostateczny w pozycji rady to praktycznie zawołanie żeby przestac trzymać się tego co minęło. Ale też patrzę na to czy karty wodne pojawiają się razem z ognistymi - taki mix często pokazuje wewnętrzny konflikt między trzymaniem a puszczaniem.
Do Sliwowej - ta Gwiazda po tych miecach to moim zdaniem super sygnał. Oznacza że jak jóż odpuscisz to będzie ulga i nadzieja. Trójka mieczy w środku to ból ktory trzymasz teraz, i karty mówią że jak pójdziesz dalej to Gwiazda czeka. Przynajmniej ja bym tak to czytała.
Ja mam pytanie do całej dyskusji bo czytam i zastanawiam się - a co z kartami których pozycja jest odwrócona? Bo jak mi wychodzi odwrócony As Pucharów to czytam to jako zablokowanie emocji, niemożność puszczenia. Czy wy też tak patrzycie na rewerse że one dodatkowo sugerują temat odpuszczenia albo właśnie jego brak?
Szczerze mówiąc troche mnie irytuje kiedy ludzie szukają jednej karty-odpowiedzi na pytanie 'czy mam to puścić'. Karty nie działają jak wyroczniatak po prostu. Rozkład to obraz sytuacji nie instrukcja obsługi. Jak ktoś pyta 'która karta mówi żebym odpusciła' to dla mnie to już jest pytanie z tezą i tarot nie lubi takich pytań.
Przepraszam że może głupie pytanie ale - jak w ogóle zacząć rozpoznawać te karty? Znaczy uczę się tarota od niedawna i jak patrzę na Sześć Mieczy to widzę łódkę i ludzi i miecze. Skąd mam wiedzieć że akurat ta karta mówi o odpuszczeniu a nie o podróży albo ucieczce?
Wróćcie może do tematu Sliwowej bo mnie to bardzo interesuje. Teofilka napisała że Gwiazda po miecach to dobry znak - ale ja bym chciała zapytać: a co jeśli ktoś dostaje Gwiazdę i NADAL nie wie co puścić? Jak wtedy doprecyzować co konkretnie karty mają na myśli? Czy robi się wtedy dodatkowe pytanie i ciągnie kolejną kartę?
A ja mam inne podejście - nie ciągnę od razu kolejnej karty tylko siedzę z rozkładem dłużej. Dosłownie patrzę na niego i czekam co we mnie 'uderzy'. Czasem ta odpowiedź przychodzi sama, bez dodatkowej karty. Ale rozumiem że nie każdy tak pracuje i dodatkowa karta też jest dobrym wyjściem.
Dzięki za te wszystkie odpowiedzi, naprawdę. Teofilka masz rację że poczułam właśnie taka ulgę jak zobaczyłam Gwiazde, jakby karty mówily 'tak, jest cięzko, ale będzie dobrze jak pójdziesz dalej'. Tylko teraz mam pytanie do was wszystkich - a co jeśli nie chcę puszczać? Jak wtedy czytacie taki opór, bo u mnie chyba właśnie to jest problemem.
To jest chyba najciekawsze pytanie w tym wątku. Opor wobec przekazu kart to samo w sobie jest informacja. Jeśli ktoś pyta o coś i dostaje czytelną odpowiedź a potem mówi 'ale ja nie chcę' - to karty już zrobiły swoje. Pokazały gdzie jest problem. Trzymanie na siłę czegoś czego karty nie widza jako zasobu, to temat na głębszą pracę z sobą, nie na kolejny rozkład. 🙂
Dokładnie to chciałem powiedzieć. I tutaj tarot dotyka czegoś ważnego - nie chodzi tylko o to co karty pokazują ale o to jaka jest reakcja na to co pokazują. Jak ktoś dostaje wyraźny sygnał odpuszczenia i go odrzuca, to można robić rozkład za rozkładem i za każdym razem wychodziło bedzie to samo albo coraz cięższe karty bo sytuacja nie jest zaopiekowana.
To co Kasjan opisuje - to ja to czytam jako sygnał że cos się jednak zadziało w środku osoby pytajacej, nawet jeśli ona sama tego nie widzi. Karty reagują na stan, nie na intencję. ktoś może mówić że nie chce puścić ale gdzieś głębiej juz zaczął. I wtedy rozkład to odzwierciedla. 😀
Czytam to i myslę że może właśnie moje pytanie było za słabo postawione od początku. Pytałam 'co z ta sytuacją' ogólnie, nie konkretnie o odpuszczenie. I wyszło mi to co wyszło. Zastanawiam się teraz czy gdybym zapytala inaczej to dostałabym inne karty, czy te same.
Sliwowa, moim zdaniem dostałabyś podobne karty bo sytuacja jest ta sama, tylko intencja pytania byłaby inna. Karty nie odpowiadają na slowa tylko na energię ktora za nimi stoi. Przynajmniej tak mi sie wydaje po moich doświadczeniach. Ale interesuje mnie co Romek na to powie bo on chyba ma inne zdanie o roli pytania?
Własnie o to mi chodziło wcześniej kiedy mowiłem że karty nie są instrukcją obslugi. Romek to dobrze nazywa - 'ciążenie'. karta ma pewien potencjał znaczeniowy ale dopiero rozkład i pytanie go konkretyzuje. Dlatego uczenie się kart na zasadzie 'ta karta = odpuść' jest pułapką dla początkujacych.
Ej ale chwilę - bo ja jestem właśnie tym początkującym i teraz się troche gubię. Mówicie że karta ma 'ciążenie' ale interpretacja zależy od pytania. To od czego w ogóle zacząć naukę? Od znaczeń kart czy od stawiania pytan?
Dodam do tego co Jarowit mówi - różne tradycje tarota inaczej rozkładają akcenty znaczeniowe kart i warto miec świadomość skąd pochodzi twoja talia. Rider-Waite ma inne obrazy niż Thoth a marseillski tarot to w ogóle inna szkoła czytania. To ma znaczenie kiedy uczysz się co karta 'chce' powiedzieć.
Wróćmy może do pytania Sliwowej, które trochę zgubiliśmy - mówiła że nie chce puścić mimo że karty mówią żeby to zrobić. I to jest chyba clou całego tematu. Bo karty pokazujące odpuszczenie to jedno, ale co zrobić z oporem to drugie. Czy ktoś miał tak że dopiero po czasie zrozumiał że karta miała rację?
To co Renia opisuje bardzo mi do czegoś trafia. Może ja szukam w kartach potwierdzenia a nie odpowiedzi. I jak karta mówi coś innego niż chcę usłyszeć to nazywam to 'zaskakującym wynikiem' zamiast po prostu posłuchać. Chyba muszę to przemyślec. 😛
Sliwowa to jest bardzo dojrzałe co piszesz i wielu ludzi do tego wniosku dochodzi dopiero po latach. ale mam do ciebie konkretne pytanie - ta Gwiazda która cię zaskoczyła po tych miecach - czy jak na nią patrzysz teraz po całej tej dyskusji to widzisz ja inaczej niż na początku?
Kasjan, patrząc na tę Gwiazdę teraz... tak, widzę ją inaczej. Wcześniej myślałam ze to jakieś fałszywe pocieszenie po tych wszystkich miecz ach, coś w stylu 'będzie dobrze' bez pokrycia. A teraz myślę że może ona pokazuje co jest możliwe dopiero po tym odpuszczeniu. Jakby warunek a nie obietnica.
'warunek a nie obietnica' - to bardzo precyzyjne rozróżnienie. I właśnie o to chodzi kiedy karty mówią o odpuszczeniu - one rzadko mowią 'puść i będzie lepiej od razu'. Częściej pokazują że za progiem jest coś innego ale próg trzeba najpierw przekroczyć. Gwiazda po miecz ach to klasyczny taki układ.
To co Sliwowa napisała o warunku a nie obietnicy bardzo mi pomaga. Bo ja zawsze czytałam karty nadziei jak właśnie obietnice i potem byłam rozczarowana że nic z tego nie wynika. A tu może chodzi o sekwencję? Że pewne karty mają sens tylko jeśli wcześniej był ruch?
A jak to działa w praktyce przy małych rozkładach? Bo ja często robię tylko trzy karty i tam nie ma za bardzo miejsca na sekwencję. Czy to znaczy że w układzie trzech kart takie zaleznosci sa nieczytelne?
Dodam do tego że w układzie trzech kart pozycja środkowa to często największe napięcie. I jeśli tam wychodzi karta mieczy albo Wisielec, to ta sekwencja napięcie-rozwiązanie jest bardzo wyraźna. Mały rozkład nie znaczy że mniej treści, po prostu wszystko jest bardziej skondensowane.
Właśnie dlatego ja zawsze głośno mówię przed rozkladem co znaczy kazda pozycja. Nawet sama do siebie. Żeby potem nie kombinować na gorąco co ta środkowa właściwie miała oznaczać. Brzmi trywialnie ale bez tego interpretacja sie rozsypuje.
