Ostatnio rozkładam karty i za każdym razem w rozkładach pojawia mi się jakaś Dwójka. Dwójka Kielichów, Dwójka Mieczy, raz nawet Dwójka Buław. Zaczęłam się zastanawiać, czy to przypadek, czy karty coś mi pokazują. Tylko nie wiem jak to czytać, bo słyszałam różne wersje. Jedna osoba mi mówiła, że Dwójki to partnerstwo i relacje, inna że to zawsze wybór między dwiema drogami. I teraz mam mętlik w głowie. Jak wy to interpretujecie? Czy każda Dwójka znaczy to samo, czy to zależy od koloru?
To dobre pytanie i nie ma jednej prostej odpowiedzi, bo obie interpretacje są poprawne, tylko działają na różnych poziomach. Dwójka jako liczba to przede wszystkim dualność, czyli dwa bieguny, które albo współpracują, albo są w napięciu. Ale żeby wiedzieć co konkretnie, trzeba patrzec na kolor. Dwójka Kielichów to zupełnie inne energie niż Dwójka Mieczy. Napisz mi więcej, w jakim rozkładzie te karty wypadają i na jakie pozycje, bo bez tego to wróżenie z fusów. 😉
A ja właśnie miałam ostatnio Dwójkę Mieczy i kompletnie nie wiedziałam co z nią zrobić. Kobieta z zasłoniętymi oczami, dwa miecze skrzyżowane. Wyczytałam gdzieś, że to impas, patowa sytuacja. Ale pytałam się koleżanki co o tym myśli i ona mi powiedziała że to karta strachu przed podjęciem decyzji. To trochę inne, prawda? Apolonio, a Tobie którą Dwójkę wywołuje najwięcej wątpliwości?
Apolonio, to ciekawy kierunek z tym rytuałem, sam próbowałem podobnych rzeczy. Ale zanim wejdziesz w rytuał z takim materiałem jak lęk, mam jedno pytanie, czy wiesz czego dokładnie się boisz, tzn. czy potrafisz to nazwać? Bo jeśli lęk jest rozmyty i nieuchwytny, to praca z nim przez rytuał może być trudna, żeby nie powiedzieć ryzykowna. Przynajmniej tak mi wyszło z doświadczenia.
Chcę się tu odniesc do wątku z Dwójkami jako takimi,bo myślę że rozmowa za szybko poszła w stronę jednej karty. Każda Dwójka niesie motyw spotkania dwóch sił, ale interpretacja na prawdę się zmienia zależnie od żywiołu. Dwójka Buław to decyzja między dwiema możliwościami, obie są otwarte, stoisz na rozdrożu, ale masz kontrolę. Dwójka Kielichów to spotkanie, relacja, coś co rodzi się między dwojgiem. Dwójka Denarów to balansowanie, żonglerka. A Dwójka Mieczy, o której tu mówicie, to właśnie zamrożenie, odmowa spojrzenia. Więc czy pytanie w tytule ma sens, że Dwójki to albo partnerstwo, albo wybór? Ja bym powiedział, że to zależy od żywiołu, a nie od liczby.
Ciekawe, bo w astrologii Dwójka jest kojarzona z Księżycem, przynajmniej w niektórych ujęciach. A Księżyc to właśnie emocje, to co ukryte, pływy. Więc ta zasłonięta kobieta z Dwójki Mieczy mogłaby być Księżycem, który nie chce świecić, coś tłumi. Zastanawiam się czy ktoś z was łączy interpretację kart z astrologią? Czy to ma sens czy raczej miesza tylko system?
Mam talię Rider-Waite, klasyczną. I właśnie wracając do tego rytuału, bo Guslarz pytał czy wiem czego się boję. Wiem i nie wiem jednocześnie. To jest taki lęk, że jak zacznę myśleć o pewnej osobie i o tym co między nami się dzieje, to zaraz wpadnę w spiralę. Więc jakby odcinam się z góry. I Dwójka Mieczy to oddaje idealnie, ta postać sobie siedzi i trzyma miecze, żeby nic nie wpuścić
oj, apolonio, to co opisujesz to jest bardzo czytelny sygnał od kart. Tylko chcę dopytać, kiedy myślisz o rytuale pracy z lękiem, co masz na myśli? Oczyszczenie, wzmocnienie, może jakieś pytanie do kart, czy coś bardziej aktywnego? 🙂
Rozkład skupiony na lęku to moim zdaniem bardzo rozsądny start. Sam robiłem coś takiego, układałem trzy karty: co jest źródłem lęku, co go podtrzymuje, co mogłoby go rozwiązać. I to dało mi dużo materiału do przemyślenia, bez żadnego rytuału jako takiego. Może zacznij od tego, zanim wejdziesz w pracę ze świecą i intencją?
Mam w notatkach jeden rozkład ktory jest dobry właśnie do pracy z emocjami, pięć pozycji. Pierwsza to co czuję, druga co wypycham, trzecia skąd to pochodzi, czwarta co mi to daje, piąta co zrobić dalej. Próbowałem go przy trudniejszych sytuacjach i naprawdę wychodziło coś ciekawego. Apolonio, jeśli chcesz mogę go wpisać dokładniej.
Czytam od początku i bardzo dziękuję za tę rozmowę, naprawdę otwiera oczy. Chciałam tylko zapytać, czy jeśli ktoś pracuje z lękiem przez karty, to sama karta która wyjdzie na pozycję "źródło lęku" może przestraszyć? Np. co jeśli wyjdzie Wieża albo jakaś bardzo ciężka karta? 🙂
Jasnowidko, to bardzo dobre pytanie i trochę mnie zaskoczyłaś, bo sama sobie zadawałam je na początku. Krótka odpowiedź: tak, trudna karta na trudnej pozycji moze wywołać niepokój. Ale to jeszcze nie powód żeby się jej bać. Jeśli Wieża wychodzi jako "źródło lęku", to karty nie mówią że cię coś zniszczy, tylko że w środku siedzisz ze strachem przed nagłą zmianą. To jest informacja, nie wyrok.
no nie wiem, tu jest właśnie sedno pracy z tarotem, którego wiele osób nie rozumie na starcie. Karty nie są wyroczniami co do zdarzeń zewnętrznych, są lustrem stanu wewnętrznego. Wieża na pozycji "źródło lęku" nie mówi że będzie kataklizm, mówi że w tobie siedzi przekonanie o możliwości kataklizmu. I to jest konkretna wskazówka do pracy, nie straszak
Właśnie o to mi też chodzi, jak sobie ułożę ten rozkład który opisał Stachu i na pierwszej pozycji wyjdzie mi ta sama karta co już mam w głównym rozkładzie, to co to oznacza? Czy karty po prostu potwierdzają to samo, czy to jest jakiś sygnał że coś ważniejszego się dzieje?
dobra,czas żebym opisał ten rozkład dokładniej skoro pytałaś. Piszę pozycje: pierwsza to "co czuję w związku z tą sytuacją", druga to "co odpycham albo ignoruję", trzecia to "skąd to pochodzi, jaki jest korzeń", czwarta to "co mi daje trzymanie tego lęku, jaka jest korzyść z utrzymywania go", piąta to "co mogłoby pomóc mi zrobić następny krok". Tyle. Czy to ma sens?
To nie jest dziwne to jest chyba najważniejsze pytanie w całym rozkładzie. Lęk bardzo często pełni funkcję ochronną. Nie zbliżaj się, bo może boleć. Nie myśl o tej osobie, bo nie jesteś gotowa na odpowiedź. Karty na tej pozycji często pokazują coś zaskakującego, właśnie dlatego że to pytanie jest nieoczekiwane.
Czytam Stachu07 i mam pytanie do rozkładu. Ta czwarta pozycja, "co mi to daje", to jest podejście bardziej psychologiczne niż typowo wróżbiarskie. Skąd ten rozkład pochodzi? Bo jeśli to jest autorski, to chętnie usłyszę czy testowałeś go wielokrotnie czy to jednorazowy eksperyment.
Chcę wrócić do pytania Apolonii o powtarzające się karty. To się zdarza i niekoniecznie jest to tautologia. Jeśli ta sama karta wychodzi w różnych rozkładach, różnych pozycjach, to można to odczytać jako nacisk. Karty jakby mówiły, nie możesz tego pominąć. To jest ważniejsze niż myślisz.
To jest decyzja, którą podejmujesz przed rozkładem, nie w trakcie. Jeśli do tej pory nie pracowałaś z odwróconymi, nie wprowadzaj ich teraz przy temacie który już i tak jest emocjonalnie obciążony. Dodasz sobie zmiennych do interpretacji, a to nie jest dobry moment na eksperymenty.
A co znaczy "odwrócona karta"? Dosłownie jest odwrócona do góry nogami gdy ją wyciągasz? I to zmienia znaczenie?
Przy Dwójce Mieczy odwrócona to zresztą ciekawa sprawa, bo prosta karta to blokada świadoma, a odwrócona według niektórych systemów oznacza że blokada zaczyna pękać. Więc jeśli Apolonia wyciągnie ją odwróconą, to byłby sygnał że coś się rusza. Chociaż może to być też przełamanie przez ból a nie przez wybór.
Nie, nie, to mnie nie myli, wręcz ciekawie było posłuchać. Ale Donat ma rację, chyba zostawię odwrócone na potem. Chcę najpierw zrozumieć to co już wiem. Wracając do rozkładu Stachu, mogę go ułożyć samodzielnie bez żadnego rytualu? Czy powinnam coś zrobić wcześniej, żeby się skupić?
Możesz, rozkład sam w sobie jest wystarczający. Ale jeśli pytasz o skupienie to ja przed każdym rozkładem na trudny temat robię jedną prostą rzecz: kilka głębokich oddechów i formułuję pytanie na głos. Nie musisz zapalać świecy ani robic zadnego rytuału, chyba że czujesz że to ci pomaga wejść w odpowiedni stan.
Dziękuję Guslarz94, to brzmi wykonalnie. Mam jeszcze jedno pytanie do całej tej rozmowy, bo się trochę w tym gubię. Zaczęłam od Dwójek i pytania o wybór, a teraz jesteśmy przy rytuale skupienia przed rozkładem. Chcę się upewnić że dobrze rozumiem: jeśli ułożę ten rozkład Stachu, to on służy przede wszystkim do tego żeby zboaczyć co siedzi za lekiem, tak? A nie do tego żeby cokolwiek z tym zrobic?
Tak,dokładnie. Rozkład jest diagnostyczny, nie wykonawczy. Nie zaklina rzeczywistości tylko pokazuje mapę tego co już jest. Co dalej z tą mapą zrobisz, to jest osobna decyzja. 😉
Ale tu właśnie wchodzi wątek który Apolonia poruszyla wcześniej, o rytuale pracy z lękiem. Bo jeśli rozkład pokazuje mapę, to co jest kolejnym krokiem? Zostać z tą mapą i patrzeć na nią? Czy karty mogą też inicjowac jakiś ruch, nie tylko opisywać stan?
Chcę doprecyzować tę kwestię, bo myślę że mieszamy dwie różne rzeczy. Rozkład analityczny to jedno. Rytuał pracy z lękiem, o którym Apolonia pisała na początku, to coś innego i niekoniecznie wymaga kart w ogóle. Czy chcesz połączyć te dwa działania, czy szukasz czegoś oddzielnego?
