Pytanie do bardziej doswiadczonych - czy pozycja karty w rozkladzie naprawde az tak zmienia jej znaczenie? Bo Wieza to Wieza, wszedzie ja kojarze z rozpadem. Czy pozycja 'rada' faktycznie potrafi ja przeksztalcic w cos konstruktywnego?
nie widzę tu konfliktu, widzę sekwencję. Kapłanka mówi ci żebyś teraz słuchała, a Wieża jako rada mówi co ma nastąpić po tym słuchaniu. To nie jest jedno polecenie do wykonania jednocześnie.
Wracam do pytania Starlight60, bo myślę że nie zostało do końca rozwinięte - ona pytała czy pozycja karty naprawdę zmienia jej znaczenie, i dostała odpowiedź że tak. Ale mnie ciekawi: czy to dotyczy wszystkich kart, czy Wielka Arkana jest pod tym względem bardziej elastyczna niż Mała?
A ja wracam do swojego wcześniejszego spostrzezenia o Kaplance jako postawie pasywnej. Frezja czy w momencie gdy ciagnelas te karty mialas poczucie, ze juz jestes w tym stanie oczekiwania? Czy to Kaplanka cie zaskoczyla czy potwierdzila cos, co juz wiedzialas?
Frezja wraca do sedna i dobrze. Bo przez te kilkadziesiąt postów rozmawialismy o konkretnych kartach w rozkładzie ale pierwotne pytanie dotyczyło samego faktu braku Malej Arkany. Chcę to podsumować inaczej: czy macie jakies osobiste doświadczenia z rozkładami, gdzie wypadło wylącznie pięć lub więcej Wielkich Arkan? Co wtedy czuliście?
To wrażenie 'poważności' opisujecie obie niezależnie od siebie i myślę że to nie jest przypadek. Wielka Arkana działa na innym poziomie odbioru właśnie dlatego, że obrazy są bardziej archetypiczne - mózg je przetwarza głębiej, automatycznie. Kiedy nie ma żadnej Małej Arkany, ten efekt się kumuluje i czujemy wagę, nawet zanim zaczynamy świadomie interpretować.
Przepraszam że się wtrącam, bo jestem dopiero na początku swojej drogi z tarotem - ale czy ktoś mógłby mi powiedzieć, ile w standardowej talii jest w ogóle kart Wielkiej Arkany? I jaka jest szansa wyciągnięcia pięciu z rzędu tylko z nich?
I właśnie tu jest miejsce, gdzie statystyka i interpretacja się rozchodzą. Niska częstość zdarzenia nie musi nadawać mu znaczenia, ale też go nie odbiera. Frezja, mam do ciebie pytanie - czy po tej całej dyskusji jesteś bliżej jakiejś odpowiedzi, czy bardziej zagubiona? 🙂
Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie bo jako ktoś kto zaczyna z tarotem nie do końca rozumiem - czy Frezja dostała te karty w jakimś konkretnym rozkładzie z nazwanymi pozycjami czy po prostu wyciągnęla pięć kart bez schematu? Bo to chyba zmienia całą interpretację?
Przepraszam że dopiero teraz to dopytuję ale ta kwestia z rozkładem jest dla mnie naprawdę istotna. Frezja czy to był jakiś konkretny układ - na przykład krzyż celtycki czy trójka kart - czy po prostu wyciągnęłaś pięć bez schematu? Bo jeśli każda pozycja miała nazwę, to jest to zupełnie inaczej interpretowane, prawda?
Masz rację że powinnam była napisać to na początku - to był rozklad pięciu kart, każda z nazwaną pozycją. Przeszłość, teraźniejszosć, przeszkoda, rada, wynik. I we wszystkich pięciu wyszła Wielka Arkana. Właśnie dlatego to mnie uderzyło - nie było żadnej 'codziennej' karty.
to zmienia dużo dla mnie jako osoby początkującej. Czyli każda z tych kart mówiła coś o innym aspekcie sytuacji ale wszystkie były z tej samej 'warstwy'? Czy to w ogóle ma jakąś nazwę w tarocie?
Skoro wszyscy pytają o szczegóły, powiem wprost: Kapłanka na teraźniejszości, Wieża na przeszkodzie, Koło Fortuny na przeszłości, Gwiazda na radzie i Świat na wyniku. Pisałam o tym wcześniej w wątku ale rozumiem ze przy stu postach można się pogubić.
no i to jest kompletna historia, którą można czytać jak jedną narrację. Koło Fortuny w przeszłości - był jakiś punkt zwrotny. Kapłanka teraz - oczekiwanie, zasłuchanie w siebie. Wieża jako przeszkoda - to co chcesz ominąć, ale nie możesz. Gwiazda jako rada - nie siłą, tylko zaufaniem. Świat na wyniku - zamknięcie cyklu. Czy to brzmi jak coś rozpoznawalnego?
To jest chyba najważniejsze pytanie Frezji i do tej pory nikt nie odpowiedział na nie wprost. Ja mam wrażenie że spójność archetypiczna jest właśnie efektem braku Małej Arkany, bo ona 'rozbija' narrację na konkrety. Ale mogę się mylić. Wrozbita, co ty o tym myślisz?
Czytam te dyskusje o spojnosci i mam inne spojrzenie. Moze pytanie nie brzmi 'czy Wielka Arkana sama w sobie tworzy spojnosc' ale 'czy Frezja trafila na zestaw kart, ktore razem opowiadają jedna historie niezaleznie od przynaleznosci'. Bo Kolo Fortuny, Kaplanka i Swiat moglyby zlozyc spojną narracje nawet obok kart Malej Arkany.
To co opisuje Dalia pasuje do czegoś, o czym czytalam - że w rozkladzie miesza się poziom archetypiczny z poziomem praktycznym i jeden zwykle dominuje. Przy czymś takim jak u Frezji, gdzie nie ma nic praktycznego, mózg szuka archetypu i tam się zatrzymuje. Pytanie brzmi czy to dobrze, bo archetyp bez konkretów może być trudny do zastosowania.
Ojej, to co napisałaś na końcu - ze Ty masz być tym ziemskim elementem - brzmi prosto ale jak to wlaściwie wygląda w praktyce? Że po prostu siadasz i myślisz: okej, Wieża jako przeszkoda, co w moim życiu teraz wygląda jak rozpad?
To jest właśnie ten sceptyczny punkt w którym zawsze się zatrzymuję. Jeśli interpretacja wymaga żebyś ty wniósł kontekst, to karty są po prostu lustrem tego co już wiesz. Nie mówię ze to złe - ale to zmienia czym jest tarot. Nie przepowiednią, tylko projekcja.
Wracam tu bo mam konkretne pytanie do całej grupy: czy ktokolwiek z was robił dwa rozkłady na to samo pytanie - raz wyszły same Wielkie Arkany, raz mieszany? I czy interpretacje prowadziły w tym samym kierunku? Bo byłoby ciekawe porównać.
Właśnie policzyłam - w standardowej talii mamy 22 karty Wielkiej Arkany na 78 kart. Szansa że wszystkie pieć kart w rozkładzie to Wielka Arkana wynosi jakies... trochę ponad 1%. To naprawdę rzadkie i chyba warto to odnotować zamiast traktować jak przypadek.
Właśnie - statystyka to jedno, ale mnie uderzyło to że te karty razem tworzyły historię bez żadnej mojej pomocy. Koło Fortuny - Kapłanka - Wieża - Gwiazda - Świat to jest prawie gotowy schemat: punkt zwrotny, zasłuchanie, kryzys, nadzieja, domknięcie. Czy to jest specyfika Wielkiej Arkany że te karty są ze sobą narracyjnie powiązane?
Wlaśnie o to chodzi. karty Wielkiej Arkany mają w sobie coś na kształt wewnętrznej sekwencji - Głupiec wedruje przez archetypowe etapy. One są zaprojektowane żeby opowiadać historię. Mała Arkana tego nie robi w ten sam sposób - jest bardziej ziarnista, sytuacyjna. Więc tak, pięć kart Wielkiej Arkany chetniej złozy się w narrację niż pięć kart z Małej.
Własnie to mnie zastanawia od początku tego wątku. Kiedy patrzyłam na te pięć kart - Koło Fortuny, Kapłankę, Wiezę, Gwiazdę, Świat - miałam wrażenie że historia 'układa się sama'. Ale teraz myślę: czy to karty czy ja znam tę historię na pamięć i po prostu dopasowałam? Bo sekwencja kryzys-nadzieja-domknięcie to schemat który mamy wszyscy gdzieś w głowie.
ale czy to jest problem? Serio pytam - jeśli schemat jest archetypowy, to może właśnie dlatego jest prawdziwy dla ciebie w danym momencie? Ja mam wrazenie że zarzut 'sama to narzuciłaś' zakłada że dobre znaczenie musi przychodzić z zewnątrz. A co jeśli to nie jest warunek konieczny.
Wróćmy na chwilę do pytania Jasnoslyszki o dwa rozkłady - bo mi to nie daje spokoju. Czy ktoś może to kiedyś zrobił świadomie jako test? Nie dwa razy z rzędu z przypadku tylko celowo: to samo pytanie, dwie sesje notatki? Bo to by było naprawdę ciekawe dane.
