To 'niepełne' jest bardzo wymowne. Czy możesz powiedzieć więcej co to znaczyło dla ciebie - że interpretacja była płytka czy że karty dawały sprzeczne sygnały czy coś jeszcze innego?
To co opisujesz - czytanie słów bez sensu - jest opisywane w kilku podejściach jako 'reader's block'. Pojawia się kiedy jesteś zbyt emocjonalnie zaangażowana w wynik albo kiedy masz wewnętrzny konflikt co do tego czy wogóle powinnaś to czytanie robić. Obydwa mogą powodować dyskomfort. Czy byłaś blisko emocjonalnie z tą koleżanką?
To jest dla mnie ciekawa obserwacja bo wraca do tego co Jola mówiła o relacjach. Czy ktoś ma doświadczenia z tym że dyskomfort był silniejszy przy czytaniu dla bliskich niż dla obcych? mnie się wydaje że emocjonalne zaangażowanie musi mieć tu znaczenie. 🙂
Wracajac do pytania Erazma - u mnie jest odwrotnie. Dla bliskich czytam spokojniej bo ufam ze moge powiedziec trudne rzeczy bez owijania w bawelne. Dyskomfort mam czesciej przy czytaniu dla nieznajomych, kiedy nie wiem jak odbiorca zareaguje na to co widzę w kartach. 😀
Czytam to uwaznie i... nie jestem pewna. To byl skurcz zoladka, bardzo fizyczny. Ale czy to byla moja wlasna obawa co do kolezanki, czy cos innego - szczerze nie wiem jak to odroznic.
To jest sedno problemu z tym całym tematem. Jak rozróżnić co pochodzi od ciebie, a co pochodzi z rozkładu? Bo jeśli nie potrafimy tego rozróżnić, to cały czas operujemy na domysłach.
Mam swój sposób na to. Zanim zacznę rozkład, przez chwilę siedzę cicho i sprawdzam jak się czuję. Jeśli dyskomfort pojawia się już NA POCZĄTKU, przed pierwszą kartą, to wiem że to moje. Jeśli pojawia się w trakcie, przy konkretnej karcie albo układzie - to traktuję to jako sygnał z rozkładu.
Myślę że pytanie Erazma trafia w dziurę w tej metodzie. Stopniowe narastanie może być dokładnie tym momentem kiedy podświadomość przetwarza to co widzi i zaczyna reagować emocjonalnie. Nie ma tu ostrego rozgraniczenia.
A u mnie jest jeszcze inna sytuacja - zdarza mi się że dyskomfort pojawia się przy konkretnej karcie, dosłownie przy jednej, a przy innych jestem zupełnie spokojna. To wtedy zdecydowanie traktuję jako sygnał związany z tą kartą, nie ze swoim stanem.
No, to co Nuna mowi jest wazne - jezeli dyskomfort pojawia sie przy karcie ktora normalnie nie wywoluje w tobie zadnej reakcji, to to jest inny rodzaj sygnalu niz gdyby to byla karta z ktora masz osobiste skojarzenia. Wiedunia, czy pamietasz przy jakich kartach poczulas ten skurcz?
Pamietam ze bylo to przy dziesiatce kijów i przy Ksiezycu. Dziesiatka kijów mnie raczej nie denerwuje w normalnych okolicznosciach kojarze ja z obciazeniem. Ale Ksiezyc... Ksiezyc zawsze troche mnie niepokoi wiec nie wiem co o nim myslec.
Dziesiątka kijów i Księżyc razem w rozkładzie są dość wymowne same w sobie, niezależnie od dyskomfortu. Obciążenie i coś ukrytego, niejasnego. Czy możesz powiedzieć na jakie pytanie robiłaś ten rozkład dla koleżanki?
Śledziłem całą tę dyskusję i to co napisała Julitka bardzo mi pomaga zrozumieć jak interpretować karty w kontekście. naprawdę świetna rozmowa, dziękuję wam wszystkim za tę dyskusję, dużo się uczę. Ale mam też pytanie do Julitki - czy takie kombinacje kart zawsze powinny wzmacniac dyskomfort readera czy to zależy od pytania?
To bylo o relacji kolezanki z jej partnerem. I teraz kiedy piszecie o Ksiezycu i dziesiatce kijow... moze ten dyskomfort mial sens. Moze balam sie co zobacze i jednoczesnie karty potwierdzaly ze jest cos co nie jest do konca widoczne.
Ale poczekajcie - właśnie powiedzieliście że interpretacja byla 'niepełna' i że cos 'nie klikało'. Jeśli dyskomfort był sygnałem ostrzeżenia to czy nie powinnaś była przerwać i nie robic rozkładu? A nie kontynuować z tym dyskomfortem i skończyć z odczuciem że to było niepełne?
Tu wchodzi coś o czym jeszcze nikt nie mówił - intencja przed rozkładem. Jeśli robisz rozkład dla kogoś innego twój dyskomfort może być czymś co ta osoba sama wnosi do sesji. Emocje osoby pytającej mogą wpływać na readera, szczególnie przy bliskich relacjach. Wiedunia - czy koleżanka była zdenerwowana kiedy prosiła o czytanie?
Tak, byla. Dlatego w ogole mnie prosila. I teraz mnie zastanawia czy ta nerwowosc kolezanki mogla na mnie przejsc. To by troche tlumaczyło ten skurcz. 🙂
Właśnie, i to jest ważne rozróżnienie. Czytanie komuś bliskiemu jest zupełnie innym doświadczeniem niż czytanie osobie obcej. Przy bliskich masz już pewien obraz tej sytuacji, pewne lęki i nadzieje związane z tą osobą. Trudno wtedy oddzielić co naprawdę 'czujesz' w rozkładzie, a co po prostu wiesz i boisz się. 😛
To mnie troche niepokoi bo wlasnie dlatego ze to byla bliska kolezanka myslalam ze bedzie latwiej. Znam ja wiem jak mysli. A moze przez to bylo trudniej? Moze wiedzialam za duzo? 🙂
Mam wrazenie ze ta rozmowa kreci sie wokol pytania: czy dyskomfort jest 'z zewnatrz' czy 'z wewnatrz' - ale moze to jest zle postawione pytanie? moze nie ma znaczenia skad pochodzi, jesli pojawia sie przy konkretnych kartach i przeszkadza w interpretacji?
Nie powiedzialam. Uznalam ze to moja sprawa ze nie powinnam mieszac swoich odczuc w jej rozklad. Teraz zastanawiam sie czy to był blad.
To interesujące że postanowiłaś to ukryć przed koleżanką. Ja zawsze mówię osobie dla której czytam jeśli coś czuję podczas sesji - nie jako fakty ale właśnie jako odczucia. Mówie wprost: 'przy tej karcie poczułam coś nieprzyjemnego, nie wiem skąd to pochodzi'. Reakcja osoby pytającej często sama w sobie dużo wyjaśnia.
Mam inne zdanie niż Mistralia. Dzielenie się swoim dyskomfortem z osobą pytajacą wymaga bardzo dużej dojrzałości readera i zaufania w relacji. Jeśli nie masz pewności skąd pochodzi ten dyskomfort - a Wiedunia najwyraźniej nie miała - to mówienie o nim może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Lepiej przepracować to po sesji.
Obie macie rację zależnie od kontekstu. Ale wracając do Wieduni - mnie bardziej ciekawi co się wydarzylo po tej sesji. Czy rozmawiałaś z koleżanką o tym co karty pokazały? I czy ona sama powiedziała potem cokolwiek co pasowałoby do Księżyca i dziesiątki kijów?
Rozmawialysmy. Kolezanka sluchala ale mialam wrazenie ze czegos mi nie mowila. Jakby karty trafily w cos co ona wiedziala ale nie chciala mi powiedziec wprost. Wiec moze ten Ksiezyc byl celny - cos ukrytego, i to z jej strony nie z jego.
Ale to by znaczyło że twój dyskomfort był odpowiedzią na to że koleżanka ukrywała przed tobą informacje. To jest ciekawe - jakbyś czuła niedobór danych mimo że siedziałaś z pełnym rozkładem. Czy tak możesz to opisać?
Bardzo dziękuję za tę całą wymianę, naprawdę dużo z tego wyciągam. Ale mam pytanie do Wrozanki albo Julitki - czy są jakieś sygnały fizyczne, nie tylko emocjonalne które powinny nas ostrzegać podczas czytania? Bo przy tym wątku mówi się głównie o uczuciach, a Wiedunia wspominała o skurczu, co jest już czymś fizycznym.
