Mam pytanie, ktore mnie trapi od jakiegos czasu. Robie rozklady glownie dla siebie, ale ostatnio kilka razy w trakcie czytania poczulam cos dziwnego - taki niepokoj w brzuchu, jakby cos bylo nie tak. Nie z kartami bo wychodzily w miare neutralne, ale z samym procesem. Czy to znak, zeby przerwac? Czy w ogole sie tym przejmowac? Nie wiem czy to moja intuicja mowi 'stop' czy po prostu nerwy. 🙂
Miałam coś takiego i sczerze mówiąc to zależy od sytuacji. Czasem ten dyskomfort to jest właśnie ta intuicja, która mówi że czytanie idzie w złą stronę albo że jeszcze nie czas na to pytanie. Ale bywa też tak że to zwykły lęk przed tym co możesz wyciągnąć, szczegolnie jak czytasz w trudnym momencie życia. Czy ten niepokój pojawia sie przy konkretnych kartach czy od razu na początku?
To ważne pytanie. Ja rozróżniam dwie rzeczy - dyskomfort który jest 'wewnętrzny' czyli taki mój własny strach, a coś co czuję jakby przychodziło z zewnątrz, jakby energetycznie coś było nie tak. Ten drugi typ zawsze biorę poważnie. Ale jak to u ciebie wyglądało konkretnie? Bo bez tego trudno cokolwiek doradzić.
To co opisujesz jest dość klasyczne i znam to z własnego doświadczenia. Odwrócenie kart i przerwanie - moim zdaniem to nie jest błąd. Ja mam zasadę, że jeśli ciało wysyła sygnał stop, to słucham. Tarot nie jest wyrocznią, którą musisz do końca przeczytać za każdym razem. Ciekawi mnie tylko jedno - czy to się działo tylko przy czytaniu dla siebie, czy też przy rozkładach dla innych?
A czy przypadkiem ten dyskomfort nie wynika po prostu z tego, że pytanie dotyczy czegoś, czego się boisz? Bo mam wrażenie że ludzie często mylą zwykły lęk przed odpowiedzią z jakimś mistycznym sygnałem. Nie mówię że tak jest w tym przypadku ale chyba warto się zastanowić. 🙂
Pracuję z tartem od wielu lat i muszę powiedzieć że ten temat jest bardziej złożony niż się wydaje. Zdarzało mi się czuć bardzo wyraźny dyskomfort przy czytaniu dla kogoś konkretnego - i nie był to mój lęk, bo czytałam o neutralnej sytuacji, nie miałam powodu się bać. Był to sygnał, żeby uważać jak przekazuję informacje, bo coś w energii tej osoby było wrażliwe. Innym razem identyczny fizyczny objaw - ściskanie w brzuchu - okazał się być sygnałem, że pytanie zadane jest w złej intencji. Więc kontekst jest kluczowy.
Ojej, to co pisze Jola jest naprawdę ciekawe - że dyskomfort może dotyczyć energii osoby czytanej nie tylko pytania. Nigdy o tym nie myślałem w ten sposób. Ale mam pytanie - skąd wiesz post factum że miałaś rację? Że ten dyskomfort był uzasadniony?
Mnie zastanawia jedna rzecz - czy ktos tu rozroznia dyskomfort podczas czytania dla siebie od czytania dla kogos innego? Bo mam wrazenie ze to moga byc zupelnie rozne zjawiska. Przy sobie to moze byc opor ego przy innych to może byc cos energetycznego. Nie wiem czy sie z tym zgadzacie. 🙂
Ale czy przerwanie rozkładu w połowie nie powoduje czegoś złego? Mam takie przekonanie, że jak się zaczęło coś energetycznie otwierać, to trzeba to zamknąć. Może właśnie dlatego czujesz dyskomfort - bo coś jest otwarte i niestabilne?
Zgadzam sie z Rezedaa. Nie ma czegoś takiego jak 'otwarty rozkład' który musisz domknąć. Ale rozumiem skąd ten lęk - jak ktoś zaczyna pracę z tartem często slyszy rózne rzeczy o energiach i ochronie i potem nakłada to na sytuacje gdzie to nie pasuje. Przerywanie czytania jest zupełnie neutralne energetycznie. Ważniejsze jest to DLACZEGO to przerwałeś.
To jest bardzo uczciwa obserwacja. Kiedy się zaczyna, interpretacja jest często przesiąknięta strachem - każdy Miecz wygląda złowrogo, każda odwrócona karta wydaje się katastrofą. I ten lęk może dawać fizyczny dyskomfort, który potem interpretujesz jako sygnał intuicji, a to może być po prostu twój mózg reagujący na coś co postrzega jako groźne. Czy jak patrzysz teraz wstecz na te rozkłady, to karty rzeczywiście były niepokojące, czy w miarę neutralne?
Chcę tu coś dodać bo to ważny wątek. Niedoświadczeni czytelnicy często mają coś co można nazwać 'czarnym filtrem' - wszystko przez niego przepuszczają i wszystko wychodzi ciemno. Ale jest też druga strona: ta intuicja, którą opisujesz Wieduniu, może być prawdziwa od samego początku. Intuicja nie czeka aż nabierzesz doświadczenia. Myslę że klucz jest w tym żeby się zatrzymać i uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: czego sie konkretnie boję w tej chwili?
Chcialem zapytac o jeszcze jeden aspekt bo nikt go nie poruszyl. Czy dyskomfort podczas rozkladu moze dotyczyc nie tresci czytania ale tego kiedy je robisz? Mam na mysli stan w jakim jestes - zmeczenie, silne emocje, goraczke nawet. Ja mam zasade ze nie czytam dla siebie kiedy jestem w złym stanie emocjonalnym, bo wtedy wszystko sie wykrzywia i cialo to sygnalizuje wlasnie takim niepokojem. To moze byc po prostu twoje ciało ktore mowi 'nie teraz, zla pora'.
Wracajac do tego co napisalem o stanie fizycznym - chcialbym zapytac Wiedunie wprost: czy pamietasz w jakich okolicznosciach bylas kiedy poczulas ten dyskomfort? Zmeczona, zdenerwowana, po jakims trudnym dniu? Bo to naprawde zmienia interpretacje tego sygnalu.
To jest na prawdę ciekawe, bo przeczy temu co zazwyczaj się mówi. Że jak jesteś wypoczęta to czytanie jest bardziej czyste i mniej zakłócone. A tutaj wychodzi że właśnie wtedy był najmocniejszy sygnał. Może to coś znaczy?
Mam pytanie do całej dyskusji bo czytam to od poczatku i zastanawiam się - czy ktoś probował zapisywać te momenty dyskomfortu? Jak w dzienniku żeby potem zobaczyć czy jest jakiś wzorzec? Bo na razie wszyscy opieramy się na wrażeniach i wspomnieniach, a to dosyć ulotne.
Hm ale chwila - czy to nie jest trochę okreżna droga do uzasadnienia własnych granic etycznych? Czyli odczuwam dyskomfort, więc zakładam że to sygnał energetyczny więc nie czytam. Ale może po prostu masz wewnętrzne przekonanie że tak nie powinno się robić i ciało to wyraza? Nie mówię że masz rację czy nie masz, ale to też jest możliwe wyjaśnienie.
Dobrze że Anastazy to wyartykułował bo właśnie to jest najtrudniejsze w calej tej kwestii. Pracuję nad tym od lat i nadal nie mam stuprocentowej pewności jak to rozróżniam. ale powiem co mi pomaga - jak robię krótką przerwę w środku rozkładu, oddecham, i wtedy pytam siebie czy to co czuję jest MOJe czy jakby przychodziło spoza. I to pytanie do siebie w tej chwili ciszy czasem daje odpowiedź. 🙂
Przepraszam że wchodzę z innej strony bo mało znam się na kartach, ale to co opisujecie brzmi dla mnie jak opis stanów fizycznych związanych z intuicją. Czytałam gdzieś że ciało na prawdę inaczej reaguje na różne rodzaje pobudzenia - że lęk i ostrzeżenie to dla układu nerwowego różne stany. Czy ktoś to bada w kontekście tarotem?
Ja u siebie mam to w zoladku. taki nagly skurcz nie w klatce. Ale nadal nie wiem czy to jest 'moje' czy 'zewnetrzne' bo zoladek to tez klasyczne miejsce stresu. Moze po prostu się stresuje czytaniem?
Żołądek to według mnie jeden z najbardziej wiarygodnych sygnałów, właśnie dlatego że jest mniej 'kulturowo zauczony' niż na przykład ściskanie w gardle. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie - czy to jest stres czy coś więcej - trzeba by porównać jak czujesz ten żołądek przy normalnym stresie a jak przy czytaniu. Czy to jest ten sam rodzaj skurczu?
Dolaczam bo ten watek idzie w naprawde ciekawa stronę. Chce dodac jedna rzecz - w wielu tradycjach wrozbiarskich, nie tylko w tarocie, mowi się o 'protocollu zatrzymania' czyli o tym ze jesli czujesz ze czytanie idzie w zlym kierunku energetycznie, to przerywasz i oczyszczasz przestrzen przed kontynuacja. To nie jest ze przerwalas i to zly omen - to ze przerwalas i nie wrocilas moze byc bledem ale to zalezy co przez to 'wrocilas' rozumiemy.
Wrócmy do pytania Nuny - przez 'wrocilas' mialem na mysli jedno i drugie zalezy od kontekstu. Jesli przerwa i oczyszczenie zmniejszyly dyskomfort, mozna sprobowac dokonczyc rozklad tego samego dnia. Ale jesli po oczyszczeniu dalej cos nie siedzi - odkladam karty i wracam innego dnia albo w ogole. Nie ma tu jednej reguly.
Ja w ogóle zastanawiam się czy to ma znaczenie co się robi podczas przerwy, czy ważniejsza jest sama przerwa i przerwanie ciągłości. Może chodzi po prostu o reset, niezależnie od metody?
Sluchajcie krecimy sie w kolo z tym rozroznieniem psychologiczne kontra energetyczne. Czy moglibysmy na chwile zejsc na ziemie i porozmawiac o tym co praktycznie robic kiedy ten dyskomfort sie pojawia? Bo to chyba bylo pierwotne pytanie Wieduni.
Dziekuje Hyzop ze to wrocilas do sedna. Bo faktycznie mi chodzilo o to co robic nie o teorie. Ale przyznam ze ta teoria też mi daje do myslenia. Skurcz zoladka mialam ostatnio przy rozkladzie dla kolezanki, nie dla siebie. I nie wiedzialam czy przerywać czy nie.
I co zrobiłaś? Przerwałaś czy skończyłaś?
