wracając do pytania Mimoza o bioenergoterapię i Gaję, to mnie ciekawi ten konkretny związek praktyczny. w pracy bioenergotycznej ziemia jest rezerwuarem, do którego odprowadzamy to co obciążające i z którego czerpiemy gdy mamy deficyt. to nie jest metafora to jest metoda pracy. a Gaja jako archetyp tej zasady to jest właśnie ta żywa obecność za tym ruchem energii. bioterapeuta który to rozumie nie pracuje tylko na ciele klienta, on pracuje z polem miejsca
mam pytanie bo czytam ten watek od poczatku i jestem trochę zdezorientowana. bioterapeuta "pracuje z polem miejsca" to brzmi dla mnie jak coś co albo działa albo nei działa, a skad wiemy w którą stronę? tzn. po czym klient ma poznać ze to coś zrobilo?
o matko, ja nie wiedziałam że to wszystko jest ze sobą tak połączone, Gaja, bioenergoterapia, linie, czakry, mam wrażenie że to jest jeden spójny system tylko nikt go nigdy nie zebrał w całość! albo zebrał i nie wiem gdzie szukać?
Jasne. Klarysa, te systemy wcale nie muszą być jednym spójnym systemem, i podejrzewam że jak ktoś próbuje je scalić w jeden to właśnie wtedy zaczyna przekłamywać każdy z nich z osobna. Gaja to jest mit kosmogoniczny. bioenergoterapia to jest praktyka terapeutyczna. linie ley to jest hipoteza geomantyczna. każde z tego ma własną logikę i własny kontekst, wrzucenie do jednego worka nie sprawia ze razem działają lepiej
o rety, cały czas mam w głowie tę pytię i to jak jej ciało było medium. chciałam powiedzieć że to niekoniecznie musi być romantyzacja, Wegalia słusznie zwróciła na to uwagę, ale jest coś co mnie uderza: niezależnie od kultury, w rytuale komunikacji z ziemią bardzo często pojawia się kobiece ciało jako ten łącznik. szamanki, wiedźmy, pytie, zielarki. to jest wzorzec który coś znaczy, nawet jeśli nie wiem dokładnie co
Spoko, wróćmy na chwilę do samej Gai bo chcę zapytać coś innego. mamy Gaję w tradycji greckiej, mamy hipotezę Gai Lovelocka, mamy New Age Gaję jako Matkę Ziemię. to są trzy różne rzeczy czy jedna rzecz w trzech odsłonach? bo mam wrażenie że w tej dyskusji trochę je mieszamy i to robi zamieszanie
oj to jest super pytanie Miloduch, sama się nad tym zastanawiałam. Lovelock to jest naukowiec który użył imienia Gai metaforycznie, żeby opisać coś co można zweryfikować. grecka Gaja to jest bóstwo, byt personalny z genealogią i charakterem. New Age Gaja to jest bardziej zasada, archetyp, coś do czego możesz się zwracać w medytacji. to są naprawdę trzy różne poziomy
właśnie o to mi chodziło jak zakładałam ten wątek, bo te trzy wersje Gai ciągle się plączą i nie wiedziałam jak o tym sensownie zapytać. Miloduch dobrze to ujęłaś. mnie najbardziej ciekawi czy można pracować z Gaią jako bóstwem, tak jak pracuje się z np. Izydą, czy to jest zupełnie inny rodzaj kontaktu
Gaja jako bóstwo do pracy różni się od Izydy tym że jest bardziej fundamentalna i mniej "personalna" w sensie mitologicznym. Izyda ma historię, relacje, motywacje, możesz z nią rozmawiać. Gaja jest podłożem, jest tym co jest pod wszystkim. w praktyce to znaczy że nie tyle zwracasz się do niej z prośbą co raczej wchodzisz w jej obecność. to jest bliższe medytacji niż modlitwie
kurcze ja to robiłam nei wiedząc ze to ma jakis sens, po prostu jak mi było źle to szłam do lasu i kładłam się na ziemi i mi przechodziło. myślałam ze to powietrze i spokój a tu widze ze moze było coś więcej w tym. ciekawe
Sorry, że pytam o taką przyziemną rzecz ale mieszkam w bloku i nie mam dostępu do trawy i ziemi na co dzień. czy ta cała praca z Gaią i uziemieniem jest w ogóle możliwa dla kogoś kto żyje w mieście? czy to jest tylko dla ludzi co mają ogród
a kamienie do uziemienia to jakie są wskazane? bo słyszałam że hematyt i obsydian ale nie wiem czy to mit czy coś w tym jest. i czy muszą być z konkretnego miejsca
przy kamieniach do uziemienia warto też pomyśleć o karneolu i jaspis czerwony, to są kamienie ziemi w sensie żywiołowym i mają inny charakter niż hematyt, bardziej aktywizujący niż spokojny. hematyt uziemia ale wycisza, jasper pobudza i uziemia jednocześnie. zależy czego potrzebujesz
