Ostatnio wróciłem do czytania o alchemii i utknąłem przy jednym obrazie z Rosarium Philosophorum - tym gdzie Czerwony Król i Biała Królowa wchodzą razem do łaźni. Teoretycznie wiadomo, że to Coniunctio, wielkie zjednoczenie, ale im więcej o tym czytam, tym bardziej czuję że brakuje mi czegoś kluczowego. Sulphur i Mercurius, Sol i Luna, ogień i woda - ok, ale co to znaczy w praktyce pracy? czy ktoś tu rozumie ten symbol głębiej niż tylko "połączenie przeciwieństw"? Bo to hasło powtarza się wszędzie i nic z niego nie wynika
To jest jeden z tych symboli, przy których naprawdę nie można się zatrzymać na pierwszej warstwie. Coniunctio w alchemii to nie jest ładna metafora o harmonii - to jest opisanie procesu który alchemicy rozumieli bardzo konkretnie. Czerwony Król (Rex Rubeus, Sulphur) to zasada aktywna, solarna, stała, ciepło i wola. Biała Królowa (Regina Alba, Mercurius albo Luna) to zasada receptywna, płynna, zmienna, zdolna do rozpuszczania. Ich małżeństwo - Chymiczne Wesele jak to Jung potem nazwał - prowadzi do śmierci obojga i narodzin Rebis, hermafrodytycznej postaci która jest czymś trzecim. I ten etap śmierci to jest właśnie Nigredo po Coniunctio. Trzeba zginąć zanim się powstanie na nowo.
Rebis to nie jest tylko hermafrodyta w sensie dosłownym to jest zjednoczenie boskie, jak Ardhanarishvara w hinduizmie - Shiva i Shakti w jednym ciele. Interesujące jak te same archetypy wracają w zupełnie różnych kulturach. Wątek solarno-lunarny to wgl jedno z najstarszych mistycznych ujęć.
dokładnie tak. Coniunctio to nie finał to punkt zwrotny. W Rosarium jest cały cykl - najpierw nagość (odkrycie siebie), potem zjednoczenie, potem śmierć we wspólnej wannie, gnicie, dusza wylatująca (Albedo zaczyna się wlaśnie tutaj), i dopiero na końcu Rubedo - Lapis Philosophorum, kamień, który przemienia. Wiele popularnych opracowań urywa się na "zjednoczeniu" bo to brzmi pięknie i mistycznie, ale cały sens jest właśnie w tym co potem
No wlaśnie, i tu jest ten pułapka w której łapie sie masa ludzi czytających o alchemii powierzchownie - myślą, że Coniunctio to happy end, a to dopiero zmiana biegów. Mam jedno pytanie do Was - jak rozumiecie w tym kontekście motyw węchu w Rosarium? Bo w kilku miejscach pojawiają sie opisy zapachów przy poszczególnych etapach - smród przy Nigredo, potem jakaś słodka "rosa" przy Albedo. Czy ktoś traktuje te opisy jako coś więcej niż poetykę?
Muszę się tu wtrącić bo akurat z tym mam pewne doświadczenie w sensie praktycznym. Jak medytuję głęboko nad tymi obrazami z Rosarium, a robię to od dłuższego czasu to przy pewnych etapach wizualizacji naprawde czuję rozne zapachy. Przy czymś co można by nazwać "rozpuszczaniem" pojawia się coś ciężkiego, ziemistego, a przy momentach jasności - cos delikatniejszego, jakby kwiaty albo deszcz. Nie wiem czy to jest projekcja psychiki czy coś głębszego, ale dla mnie to nie jest przypadek. 😀
Chcę wrócić do kwestii samego symbolu Króla i Królowej, bo widzę że rozmowa idzie w stronę doświadczeń medytacyjnych i trochę gubi się rdzeń. Ważna rzecz: w różnych tekstach alchemicznych ta para jest inaczej przypisana. W niektórych to Sulphur=Król=Sol=złoto, Mercurius=Królowa=Luna=srebro. Ale w innych tradycjach, np. u Figulusa albo w tekstach arabskich, te przypisania są bardziej skomplikowane - Merkury bywa i królową i królem zależnie od etapu, bo jest androgyniczny z natury. 🙂 Więc zanim pójdziemy dalej, warto zapytać - o jakiej konkretnie wersji tej symboliki mówimy?
tak, Jabir przede wszystkim, i Kitab al-Ahjam ale też późniejsze teksty które do Europy dotarły przez Hiszpanię w XII-XIII wieku. Problem jest taki że większość z tych źródeł nie ma dobrych polskich tłumaczeń i trzeba grzebać po angielsku albo po łacinie w tłumaczeniach. Ale warto, bo to mocno komplikuje ten ładny binarny schemat Król-Królowa.
Słucham tej rozmowy z uwagą i muszę powiedzieć że ten watek węchowy, który poruszyła Eweliniuniaa, jest dla mnie szczególnie interesujący właśnie w kontekście Rosarium jako całości. Obrazy w Rosarium Philosophorum to nie jest przypadkowy zestaw ilustracji - one są ułożone tak, zeby czytać je prawie jak komiksową opowieść, etap po etapie. I każdy etap ma swój "klimat zmysłowy" - wzrokowy oczywiście, ale też sugerowany słuchowo (np. muzyka przy zaślubinach) i węchowy właśnie. myślę ze to celowy zabieg mnemotechniczny - żeby czytelnik mógł "wejść" w każdy etap nie tylko intelektem
Mam pytanie trochę z boku - czy ktoś tu rozróżnia między alchemią jako faktyczną tradycją a alchemią w interpretacji jungowskiej? Bo jak czytam tę rozmowę, to mieszacie te dwie perspektywy i dla mnie to jets problem. Jung użył alchemii jako metafory dla procesów psychicznych ale alchemicy niekoniecznie myśleli w tych kategoriach. Czy Coniunctio to "naprawdę" coś duchowego-kosmologicznego, czy to Jung nam to doczytał?
przepraszam że może zadam głupie pytanie ale chce się upenić - to Rebis... ta posta hermafrodytyczna która powstaje po połączeniu Króla i Królowej to jest to samo co Lapis Philosophorum, Kamień Filozoficzny? czy to są dwa rozne symbole w tym procesie??
a ja sobie myslę słuchajac tej dyskucji... ze chyba nieprzypadkowo w tradycji hermetycznej małżeństwo Króla i Królowej jest opisywane jako "śmiertelne" dla obojga - bo true unia wymaga że żadne z nich nie może zachować swojej pierwotnej formy. To trochę jak z żywiołami - ogień i woda nie mogą istnieć obok siebie bez zmiany. i właśnie to jest moim zdaniem sedno tej symboliki, nie tyle harmonia co transformacja przez zderzenie.
no i tu sie pojawia ciekawa sprawa bo wlasnie przy tym "zderzeniu" w Rosarium jets ten obraz topielców - Król i Królowa leżą martwi zalani wodą i to jest jeden z najbardziej niejednoznacznych obrazów w całej serii. jedni komentatorzy mówią ze woda to Merkury jako medium, inni ze to wody pierwotne chaosu, jeszcze inni ze to kapiel regeneracyjna jak w tradycji baptystycznej. co Wy myślicie o tej wodzie?
no i wlasnie przy tym obrazie topielców ciekawe jest to ze woda jest tu jednocześnie środkiem śmierci i środkiem oczyszczenia - to nie jest przypadkowe. w tradycji hermetycznej woda jako Merkury rozpuszcza ale tez jednoczy, jest medium między stanami. dlatego Król i Królowa nie toną w zwyklej wodzie, oni toną w Merkurym, w substancji ktora jest jednoczesnie duchem i cialem. ktos tu kiedys czytał de Alchemia Andreasa Libautiusa? bo tam ten motyw wodny jest opisany bardzo konkretnie
wracam do tego wątku węchowego bo mysle ze on jest kluczem do zrozumienia DLACZEGO Rosarium ma tę konkretną sekwencję obrazów a nie inną. każdy obraz to nie tylko etap procesu - to też instrukcja sensoryczna. średniowieczny i renesansowy alchemik pracował w pracowni gdzie naprawdę śmierdziało. i te opisy zapachowe w tekstach to nie tylko metafora - to był też sposób na weryfikację czy praca idzie we właściwym kierunku. smród = Nigredo postępuje. specyficzny zapach siarki i rtęci = jesteś przy Conjunctio. a ten słodki, kwiatowy zapach opisywany przy Rubedo to nie przypadek że kojarzono go z różą
ten wątek z zapachami mi się łączy z czymś zupełnie innym - w tradycji tybetańskiej też jest coś takiego że podczas medytacji na różne bóstwa pojawiają się specyficzne zapachy jako oznaka kontaktu lub postępu. przy Zielonej Tarze podobno jaśmin albo coś kwiatowego, przy gniewnych bóstwach - cos dymnego. 😛 nie wiem czy to jest przypadek czy po prostu ludzki mózg tak działa że stany świadomości mają korelaty węchowe
Odnośnie, Króla i Królowej - bo troche się nam rozjechało na zapachy - mam pytanie o samą symbolikę płci w tym połączeniu. w Rosarium Król jest Słońcem, aktywny, siarka, złoto. Królowa to Księżyc, rtęć, srebro. ale w indyjskiej Tantry mamy coś dokładnie odwrotnego jeśli chodzi o aktywność - Shakti jest aktywna, Shiva jest bierny bez niej. czy ktoś wie czy to jest zderzenie które było kiedyś omawiane w literaturze porównawczej bo mnie to intryguje
tak to jest bardzo stary problem i Julius Evola się z nim bił przez całe życie - i nie wyszedł z tego obronną ręką moim zdaniem. w "Metaphysics of Sex" próbuje to pogodzić ale robi dosyć naciągane rzeczy. problem jest fundamentalny: zachodni hermetyzm i Tantra mają odwrócone przypisanie aktywności do płci. i nie da się tego łatwo zsynchronizować. można powiedzieć że to różne mapy tej samej rzeczywistości, ale to jest troche wymówka żeby uniknąć trudnej sprawy
to odwrócenie o którym mówi Feliks73 nie jest przypadkowe i ma konkretną historyczną przyczynę. w alchemii zachodniej odziedziczonej z Grecji przez arabów i potem Europę, Sol jest "ojcem" a Luna "matką" - to schemat arystotelesowski gdzie ojciec daje formę, matka dostarcza materii. forma jest aktywna, materia bierna. Tantra idzie inaczej bo wyrasta z innego systemu metafizycznego gdzie Prakriti (materia-natura) jest dynamiczna a Purusha (czysty byt) jest statycznym obserwatorem. to nie jest tylko temat symboliki płci, to fundamentalnie różna ontologia
a ja sobie myslę - może te różnice w przypisaniu aktywności do płci to jest wlaśnie efekt tego co obie tradycje chcą osiągnąć? bo w alchemii zachodniej celem jest unieruchomienie, utrwalenie - Kamień nie może byc aktywny bo "aktywny" kamień to niestabilna rtęc. więc symbol stabilności musi być "meski". w Tantry celem jest wyzwolenie poprzez ruch energii, wiec aktywność musi byc po stronie tego co uwalnia. różny cel = różna symbolika płci? to nie musi byc sprzecznosc
wróćmy może do tego co mnie samej dało do myślenia w całej tej rozmowie - ktos wcześniej wspomniał ze Coniunctio to nie happy end tylko punkt zwrotny. i wydaje mi sie ze wlasnie dlatego te obrazy z Rosarium są takie... niepokojące. ta para w wannie wygląda romantycznie tylko z zewnątrz. jak sie patrzy dłużej to jest tam cos bardzo nieprzyjemnego, prawie funeralnego. i to chyba celowe - żebyś nie chciał tam zostać, żebyś chciał iść dalej
powiem szczerze, przepraszam ze moze nie rozumiem wszystkiego bo to jest mega skomplikowane ale - czy Małżeństwo Króla i Królowej to jest coś co można praktykować? czy to tylko symbol na papierze? pytam bo kilka razy widziałam wzmianki o alchemii jako praktyce a nie tylko teorii i nie wiem jak to rozumieć
slucham tej rozmowy od jakiegos czasu i chce zapytac o cos konkretnego - czy ktos z was rzeczywiscie pracowal z Rosarium jako przewodnikiem do medytacji sekwencyjnej? tzn bral kolejne obrazy jeden po jednym i siadal z nimi? bo jesli tak to chcialbym wiedziec jak dlugo przy kazdym obrazie i czy sa jakies znaki ze mozna przejsc dalej
hej, może głupie pytanie ale - skąd w ogóle wziąć te obrazy z Rosarium? czy są gdzies dostepne po polsku czy tylko po łacinie? pytam bo chciałbym zobaczyć o czym mówicie 🙂
o wow, dzieki Feliks73! juz szukam tych obrazow, faktycznie sporo wyskakuje po angielsku. ta scena w wannie jest... dziwna haha. myslalem ze to bedzie cos bardziej majestatycznego a tu jakies nagie postacie siedza razem w balii 😀 czy zawsze tak wyglada alchemia?
to pytanie Icka jest wbrew pozorom calkiem niezle - bo ta "balia" to jest wlasnie clue. to jest vas Hermeticum, naczynie hermetyczne. tyle ze na obrazach wyglada jak zwykla wanna bo sredniowieczni ilustratorzy nie mieli jak inaczej tego narysowac. samo naczynie to przestrzen transformacji, nie kapiel. chociaz... te dwie interpretacje tez sie nie wykluczaja
Wracajac jeszcze do, pytania Feliks73 o te odwrocona symbolike plci - bo to zostalo troche bez odpowiedzi przez te dyskusje o obrazach. Divinity61 swietnie to ujela przez Arystotelesa, ale jest jeszcze jeden klucz do tego: arabska alchemia arabska czerpala rowniez z egipskich zrodel gdzie relacje sol-luna nie byly tak jednoznaczne jak pozniej w europejskim systemie. Zosimos z Panopolis, jeden z pierwszych opisujacych te procesy po grecku, ma zupelnie inne rozlozenie aktywnosci miedzy pierwiastkami. wiec moze ta "odwrocona" Tantra nie jest az tak daleko od historycznych korzeni jak nam sie wydaje?
