mnie to ostatnie zdanie Jarka gdzies uderzyło. może nie chodzi o to żeby "rozumieć" tekst w sensie akademickim ale zeby przez kontakt z nim jakoś zmienić relację do własnej nietrwałości. i może to forum jest akurat do tego całkiem niezłym miejscem, mimo wszystko 🙂
hmm, to co Astrea napisała na koniec jakoś mi zostało w głowie. że kontakt z tekstem zmienia relację do nietrwałości. właśnie o to mi chodziło gdy pytałam o phowę - nie tyle o technikę, co o to czy samo czytanie i myślenie o tym już cos robi. i chyba tak? 🙂
ojej właśnie pomyślałam o czymś - ta ksiega jest czytana przy umierającym, przy uchu, żeby prowadzić go przez bardo. czyli tekst ma działać na kogoś kto już nie może czytać ani analizować. to kompletnie wywraca całą dyskusję o "rozumieniu" na nice, nie?
czekajcie czekajcie. czyli jak ktoś umiera i ktos mu to czyta to on SEŁyszy? nawet jak juz nie oddycha? to mi sie miesza z tym co ktos mowil ze pierwsze bardo to jest moment tuż po śmierci. czy mózg jeszcze coś odbiera w tym momencie
no ale jak tu nie myśleć o mózgu, jesteśmy po prostu przyzwyczajeni do innego modelu. a mogę zapytać czy w tej tradycji jest jakaś różnica między śmiercią nagłą a spokojną? bo jak ktoś umiera nagle to chyba ten lama nie zdąży dojść z textom
i tu jest kolejna warstwa która mnie zawsze troche irytuje w zachodniej recepcji tej ksiegi, bo ludzie traktują ją jako przewodnik dla żywych, coś w stylu "jak się nie bać śmierci". a to jest przede wszystkim pomoc dla umierającego, robiona przez żywych. te dwie funkcje są bardzo różne
a to jest ciekawy problem sam w sobie - czy możemy oddzielić nauczanie od nauczyciela. w tradycji gdzie lineaż i czysty przekaz są tak ważne jak w buddyzmie tybetańskim, to jest nie takie proste. jak mamy skandal u nauczyciela to czy przekaz jest skażony? bo znam osoby które po całej sprawie Sogyala przestały ufać w ogóle tej tradycji
to jest naprawdę trudne pytanie i nie ma dobrej odpowiedzi. chyba ważniejsze jest żeby nie opierać całej swojej praktyki na jednej osobie, bo to jest zawsze ryzykowne, nieważne czy mówimy o buddyzmie czy o czymkolwiek innym
wracam do tego co Jarek pisał o tekście liturgicznym i o tym że analiza może być przeszkodą. bo troche z siebie tez to czuję - czytam i zamiast żeby cos "poczuć", moje głowa rozkłada na czynniki pierwsze. czy ktoś miał doświadczenie z tekstem który zadziałał inaczej niż przez analizę? nie musicie pisac o tej księdze konkretnie
ja miałam coś takiego z jedną mantrą. czytałam o niej, myślałam że rozumiem, nic. a potem ktoś mi ją zaśpiewał i coś się zmieniło. więc może chodzi o medium, nie o treść?
ja nie próbowałam recytować, ale miałam takie chwile przy czytaniu gdy jakieś zdanie nagle przestało być abstrakcją i stało się czymś osobistym. i to nie była analiza, to było coś innego. niewiem jak to opisać. może właśnie o to chodzi, ze tekst ma momenty gdzie przeskakuje w inny tryb
a mnie zaciekawiło jedno zdanie z wcześniej że to "mapa która działa tylkoo jesli ćwiczyłaś czytanie map". to jest piękna metafora ale jednoczesnie trochę zamykająca - jakby tekst był tylko dla wtajemniczonych. a co z tymi którzy nie mieli dostępu do tradycji i ćwiczeń czy ich bardo jest poprostu chaosem bez mapy?
no to ta tradycja jest trochę Fair i trochę nieFair jednocześnie. każdy ma szanse ale nie każdy ma takie same szanse, zalezy od zycia jakie sie żyło. to mi przypomina trochę koncepcje karmy którą omawiano w innym watku
czytam to wszystko i mam wrazenie ze my caly czas krazymi wokol pytania ktore ktos postawil na poczatku - czy to jest przewodnik czy wizja. i chyba nie ma jednj odpowiedzi bo to zalezy co mamy na mysli przez "dzialac". jesli dzialac znaczy ze ktos po tym swiadomie przejdzie przez smierc - nie wiemy. jesli dzialac znaczy ze zmienia sposob w jaki zyjesz i myslisz o smierci - to chyba tak bo wlasnie to sie tu widzi u niektorych z was
dobra uwaga Nightshade. mnie tez zastanawia cos innego - czy my rozmawiamy o Bardo Thodol jako o tekscie religijnym, jako o psychologii umierania, czy jako o czymkolwiek co mozemy sprawdzic? bo te trzy rozmowy sie mieszaja i stad czesc nieporozumien w tym watku. Jungowska interpretacja, nauki lamy i doswiadczenie Astrei przy czytaniu to sa trzy rozne rzeczy i kazda moze byc prawdziwa na swoim poziomie
I tak, to jest wlasnie to co mnie w tym tekście pociaga - ze on WYTRZYMUJE te rozne poziomy czytania. czytasz go jako kosmologie i jest spojna. czytasz jako psychologie smierci i tez sie trzyma. czytasz jako praktyczny poradnik dla umierajacego i ma sens. nie wiem wielu tekstow ktore to robia. chyba Kabala podobnie, mozna ja czytac dosłownie i alegorycznie i jedno drugiemu nie przeczy
