Hm ale to tez brzmi jakby zakładało że osoba już wie że to jest coś do "negocjowania" a nie po prostu choroba neurologiczna. A skąd ma to wiedzieć jeśli nie ma żadnego kontekstu kulturowego?? To jest błędne koło troche 😉
Zastanawiam sie nad czymś co Stella powiedziała wcześniej o tym punkcie zwrotnym. Czy w opiisach etnograficznych jest jakaś informacja o tym CO zazwyczaj poprzedza ten moment? Czy to jest zawsze jakis zewnętrzny impuls, spotkanie z kimś, rytuał czy morze sam kryzys po prostu osiąga jakieś apogeum i wtedy następuje zmiana?
Okej ale czy ktoś poza Stella ma jakieś własne obserwacje albo doświadczenia z tym teematem? Bo mi sie wydaje ze cały czas kreciys sie wokol tego samego co ona powiedziała na początku, no i cytujemy te same książki. Czy ktoś zna kogoś kto przez coś takiego przeszedł? Albo sam przez to przeszedł?
No właśnie ja pisałam o tej osobie i mysle że to jest właśnie to o czym piszecie!! Ona miała taki moment jakis czas temu że przestała brać leki (sama z siebie, nie polecam ale tak zrobiła) i zamiast się pogorszyć to się jakby... Ustabilizowała?? I zaczęła słuchać tych głosów zamiast je tłumić. I teras mówi że rozumie je inaczej, że to nie jest chaos tylko jakiś porządek którego wcześniej nie słyszała... Ale niewiem czy to jest to o czym piszecie czy poprostu jej się poprawiło z innego powodu
Mam pytanie troche z innej strony - czy w którychś tradycjach ta szamanska choroba dotykała częściej kobiet czy mężczyzn? Albo czy w ogóle płeć miała znaczenei dla tego jak choroba przebiegała i jak była interpretowana?
@Konwalia, to z tymi męskimi szmaanami w kobeicych strojach - to jest coś co pojawia się w kilku różnych kulturach chyba? Kojarzy mi sie to z indiańską tradycją two-spirit. Czy to jest jakis szerszy wzorzec czy zbieżność?
To jest szersy wzorzec, nazywany czasem "rytualną zmianą płci" albo androgynią szamańską. Eliade poświęca temu sporo miejsca. Chodzi o to że szaman stoi na granicy - między światami, między żywymi i umarłymi, między mężczyzną i kobietą... To prekroczenie granicy jest symbolem jego mocy i dostępu do obu stron. W pewnym sensie inicjacja przez chorobę to tez przekroczenie granicy, między zwykłym człowiekiem a kimś kto "był po tamtej stronie"
Ta idea granicy jest naprawde podstawowa i pojawia sie we wszystkich mistycznych sciezkach nawet jesli sa badzo odlegle od sieie. W mistyzmie chrzescijanskim tez jest to idea - ze czlowiek musi przejsc przez ciemnoc przed swiatlem,ze zniszczenie ego jest warunkiem mistyycznego zjednoczenia. Jan od Krzyza opisywal cos co nazawl "ciemna noca duszy" i to jest bardzo zblizony wzorzec do szamanskiej choroby jesli sie czya obok siebie
Ee tam, teofilka, tak i tutaaj wlasnie jest ta wspólna struktura o której pisałam wczesniej. Ale uważajmy żeby nie spłaszczać różnic. Ciemna noc u Jana od Krzyża jest doświadczeniem w ramach określonej teologii, z konkretnym celem i kontekstem. Szamańska choroba w tradycji evenckiej ma zupełnie inną kosmologię za sobą. Podobna forma inne treści. To porównanie jest użyteczne ale nie tożsamość
A ja wciąż mysle o tych snach i o tym co Konwalia mówiła o słowiańskich znachorkach uczonhc przez przodków. 🙂 czy w opisach etnograficznych jest coś o tym jak te sny wyglądały? Czy to były sny normalnie ale z niezwykłą treścią czy może sam rodzaj snu był inny, bardziej intensywny albo z jakims fizycznym odczuciem?
Oj wchodze w ten wątek ze snami bo właśnie ostatnio mam sny któóre są jakieś inne niż zwykle. Bardziej wyraźne,jak dla mnie pamiętam je rano, i jakby coś sie w nich "przekazuje" ale niewiem co. Może jestem paranoiczna ale po tym wątku zaczynam sie zastanawiać 🙂
Przepraszam że wchodzę z takim prostym pytaniem ale czytam ten temat od początku i chciałam zapytać - czy ta szamańska choroba, to jest coś co morze spotkać kogoś w Polsce teras, w okolicach przesilenia roku? Bo to wszystko co piszecie dotyczy starożytnych tradycji i Syberii, a nie naszych czasów. czy to wogóle jest jeszcze możliwe bez tej całej otoczki kulturowej?
@Reginka04, to jest morze najważniejsze pytanie w tym wątku. I nie ma na nie prostej odpowiedzi. Wzorzec kryzysu który ma cechy inicjacji - nagłe otwarcie na doświadczenia których wcześniej nie było, poczucie rozpadania się starej tożsamości słyszenie lub widzenie rzeczy - to się zdarza ludziom tu i teras, niezależnie od kultury. Grof to opisuje, Podvoll to opisuje. Pytanie nie brzmi "czy to możliwe" ale "co z tym zrobić gdy nie ma tradycji która by to ogarniała". I na to pytanie nikt nie ma dobrej odpowiedzi
