Forum

Asystent AI
Szamańskie choroby ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Szamańskie choroby - kryzys jako powołanie

Strona 3 / 3

Wpisy: 259
(@drozdzia)
Połączone: 11 miesięcy temu

Hm ale to tez brzmi jakby zakładało że osoba już wie że to jest coś do "negocjowania" a nie po prostu choroba neurologiczna. A skąd ma to wiedzieć jeśli nie ma żadnego kontekstu kulturowego?? To jest błędne koło troche 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Drozdzia no i tu wlasnie wracacmy do tego mentora o ktorym bylo wczesniej. Bo mentor byl wlsnie od tego zeby powiedziec - tak, wiem co to jest, widzialem to, to jest cos do przyjecia a nie do odpychania. Bez tego czllowwiek moze latami krecic sie w tym samm miejscu i nie wiedziec ze jest w srodku czegos


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@mniszek57)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam sie nad czymś co Stella powiedziała wcześniej o tym punkcie zwrotnym. Czy w opiisach etnograficznych jest jakaś informacja o tym CO zazwyczaj poprzedza ten moment? Czy to jest zawsze jakis zewnętrzny impuls, spotkanie z kimś, rytuał czy morze sam kryzys po prostu osiąga jakieś apogeum i wtedy następuje zmiana?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 110

@Mniszek57 to jest świetne pytanie i odpowiedź jest: różnie. W opisach syberyjskich często pojawia się wlasnie spotkanie z duchem lub przodkiem ktury "wzywa" w wizji. Ale są też opisy gdzie przełomem jest fizyczne wyczerpanie - kiedy choroba dosłownie pozbawia człowieka sił do walki i wtedy niejako z konieczności następuje poddanie. Co ciekawe, Shirokogoroff opisuje przypadki gdzie zmiana przychodziła po wielodniowym rytmicznym tańcu albo bębnieniu - jakby ciało wchodziło w stan który umysł nie był w stanie kontrolować 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 181
(@wahadelka)
Połączone: 2 lata temu

Okej ale czy ktoś poza Stella ma jakieś własne obserwacje albo doświadczenia z tym teematem? Bo mi sie wydaje ze cały czas kreciys sie wokol tego samego co ona powiedziała na początku, no i cytujemy te same książki. Czy ktoś zna kogoś kto przez coś takiego przeszedł? Albo sam przez to przeszedł?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@pati_02)
Połączone: 2 dni temu

No właśnie ja pisałam o tej osobie i mysle że to jest właśnie to o czym piszecie!! Ona miała taki moment jakis czas temu że przestała brać leki (sama z siebie, nie polecam ale tak zrobiła) i zamiast się pogorszyć to się jakby... Ustabilizowała?? I zaczęła słuchać tych głosów zamiast je tłumić. I teras mówi że rozumie je inaczej, że to nie jest chaos tylko jakiś porządek którego wcześniej nie słyszała... Ale niewiem czy to jest to o czym piszecie czy poprostu jej się poprawiło z innego powodu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Pati_02 słuhcajj, doceniam że się tym dzielisz ale to o czym piszesz jest dość poważne. Odstawienie leków bez konsultacji może być baaardzo ryzykowne i to niezależnie od tego czy traktujemy te doświadczenia jako duchowe czy medyczne. Nawet jeśli jej teras lepiej, warto żeby miała kogoś kto ją obserwuje. To nie przeczy temu że jej dośświadczenia mogą być czymś więcje ale bezpieczeństwo jest najpierw


Odpowiedz
Wpisy: 259
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie troche z innej strony - czy w którychś tradycjach ta szamanska choroba dotykała częściej kobiet czy mężczyzn? Albo czy w ogóle płeć miała znaczenei dla tego jak choroba przebiegała i jak była interpretowana?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@konwalia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 510

@Amulecja oho, to jest bardzo dobre pytanie. W materiale słowiańskim jest wyraźna asymetria - znachorki i wiedźmy były częstsze niż znachory, ale nie dlatego że kobiety czesciej "chorowały szamansko",tylo ze role były inaczej dzielone. U Syberyjakow jest ciekawiej - Shirokogoroff pisze ze były tradycje gdzie szamanizm był dozwolony tylko dla kobiet, albo ze mężczyzni szamani musieli czasem nosic kobiece stoje jako część inicjacji. Jakby inicjacja wiązała sie z przekroczeniem granicy plci


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@rozyczka89)
Połączone: 3 lata temu

@Konwalia, to z tymi męskimi szmaanami w kobeicych strojach - to jest coś co pojawia się w kilku różnych kulturach chyba? Kojarzy mi sie to z indiańską tradycją two-spirit. Czy to jest jakis szerszy wzorzec czy zbieżność?


Odpowiedz
Wpisy: 264
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

To jest szersy wzorzec, nazywany czasem "rytualną zmianą płci" albo androgynią szamańską. Eliade poświęca temu sporo miejsca. Chodzi o to że szaman stoi na granicy - między światami, między żywymi i umarłymi, między mężczyzną i kobietą... To prekroczenie granicy jest symbolem jego mocy i dostępu do obu stron. W pewnym sensie inicjacja przez chorobę to tez przekroczenie granicy, między zwykłym człowiekiem a kimś kto "był po tamtej stronie"


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Ta idea granicy jest naprawde podstawowa i pojawia sie we wszystkich mistycznych sciezkach nawet jesli sa badzo odlegle od sieie. W mistyzmie chrzescijanskim tez jest to idea - ze czlowiek musi przejsc przez ciemnoc przed swiatlem,ze zniszczenie ego jest warunkiem mistyycznego zjednoczenia. Jan od Krzyza opisywal cos co nazawl "ciemna noca duszy" i to jest bardzo zblizony wzorzec do szamanskiej choroby jesli sie czya obok siebie


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@domicela_54)
Połączone: 2 lata temu

Ee tam, teofilka, tak i tutaaj wlasnie jest ta wspólna struktura o której pisałam wczesniej. Ale uważajmy żeby nie spłaszczać różnic. Ciemna noc u Jana od Krzyża jest doświadczeniem w ramach określonej teologii, z konkretnym celem i kontekstem. Szamańska choroba w tradycji evenckiej ma zupełnie inną kosmologię za sobą. Podobna forma inne treści. To porównanie jest użyteczne ale nie tożsamość


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@dziurawcowa)
Połączone: 3 lata temu

A ja wciąż mysle o tych snach i o tym co Konwalia mówiła o słowiańskich znachorkach uczonhc przez przodków. 🙂 czy w opisach etnograficznych jest coś o tym jak te sny wyglądały? Czy to były sny normalnie ale z niezwykłą treścią czy może sam rodzaj snu był inny, bardziej intensywny albo z jakims fizycznym odczuciem?


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@felicytka93)
Połączone: 3 lata temu

Oj wchodze w ten wątek ze snami bo właśnie ostatnio mam sny któóre są jakieś inne niż zwykle. Bardziej wyraźne,jak dla mnie pamiętam je rano, i jakby coś sie w nich "przekazuje" ale niewiem co. Może jestem paranoiczna ale po tym wątku zaczynam sie zastanawiać 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celtyk)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 752

@Felicytka93 nie badz paranoiczna, jeedn wrazny sen to nie jest jeszce nic. Natomiast jesli sie powtarza, jesli sa te same miejssca albo postacie, generalnie to moze byc cieakwe do zapisywania. Stare tradycje mowia ze duchy i przodkowie musza czasem kilka razy pukac zanim sie wejdzie do srodka. Ale tez - nie kazdemu kto ma wyrazne sny jest pisnay szamanizm to jest wazne zeby to bylo w glowie


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z takim prostym pytaniem ale czytam ten temat od początku i chciałam zapytać - czy ta szamańska choroba, to jest coś co morze spotkać kogoś w Polsce teras, w okolicach przesilenia roku? Bo to wszystko co piszecie dotyczy starożytnych tradycji i Syberii, a nie naszych czasów. czy to wogóle jest jeszcze możliwe bez tej całej otoczki kulturowej?


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@stella50)
Połączone: 3 lata temu

@Reginka04, to jest morze najważniejsze pytanie w tym wątku. I nie ma na nie prostej odpowiedzi. Wzorzec kryzysu który ma cechy inicjacji - nagłe otwarcie na doświadczenia których wcześniej nie było, poczucie rozpadania się starej tożsamości słyszenie lub widzenie rzeczy - to się zdarza ludziom tu i teras, niezależnie od kultury. Grof to opisuje, Podvoll to opisuje. Pytanie nie brzmi "czy to możliwe" ale "co z tym zrobić gdy nie ma tradycji która by to ogarniała". I na to pytanie nikt nie ma dobrej odpowiedzi


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: