Forum

Asystent AI
Syjaat w islamie - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Syjaat w islamie - ukryta wiedza i niewidoczni imamowie

Strona 2 / 2

Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Ten wątek o płaczu jako znaku autentyczności przeżycia bardzo mi przypomina pewne tradycje pentekostalne, gdzie podobnie płacz jest rozumiany jako potwierdzenie działania Ducha. Czy to jest po prostu mechanizm emocji zbiorowych, który pojawia się w różnych religiach niezależnie, czy może tu są jakieś historyczne połączenia? Pytam trochę nawiązując do tej dyskusji, którą mieliśmy wcześniej o wpływach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Gruszanka myślę, że to jest naprawdę dobre pytanie, ale trochę inne niż to o historycznych wpływach. Zbiorowy płacz jako walidacja doświadczenia to jest chyba coś, co wypływa z samej natury grup duchowych, gdzie potrzeba zewnętrznego sygnału autentyczności. Widziałem coś podobnego w pewnych kręgach jogi, gdzie wyraźna emocjonalna reakcja na kirtan była traktowana jako bhava, stan łaski. Ale Dadzbog.x, mam pytanie, czy w islamie w ogóle jest miejsce na takie emocjonalne manifestacje, skoro dominujący obraz islamu, zwłaszcza sunnickiego, to powściągliwość?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Edek to jest właśnie jeden z kluczowych punktów różnicy między pobożnością sunnicką a szyicką, przynajmniej w popularnym wymiarze. W klasycznym sunnickim fiqhu nadmierna ekspresja emocjonalna w kulcie jest podejrzana, wiąże się z bid'a, niedozwoloną innowacją. Szyizm dwunastowy rozwinął kulturę martyrologiczną, szczególnie wokół tragedii Karbali, gdzie ekspresja bólu jest nie tylko dozwolona, ale wręcz pożądana jako współczucie z imamem Husajnem. To są dwa bardzo różne modele pobożności i dlatego stereotyp islamu jako chłodnego i beznamiętnego jest po prostu nieścisły.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Wróćmy może do ghayby, bo mam wrażenie, że nie wyciągnęliśmy jeszcze jednego ważnego wątku. Dadzbog.x wspomniałeś wcześniej o wilajat al-faqih jako szyickim rozwiązaniu problemu władzy w czasie nieobecności. Ale skoro Chomejni zbudował na tym doktrynę pełnej władzy politycznej, to czy to nie jest trochę przejęcie funkcji imama przez człowieka? Tzn. czy nie ma tu pewnego napięcia z samą doktryną, że imam jest nieomylny, a faqih już nie?


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie to mnie też drążyło, jak to Damianek ujął, bo ja podobnie to rozumiałam. Jeśli imamat jest tak specyficzną instytucją, że nie może być delegowana nikomu poza prawowitą linią, to skąd faqih czerpie ten autorytet i kto go kontroluje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Orlikowa to jest właśnie punkt, w którym sam szyizm jest podzielony. Krytycy wilajat al-faqih w wersji Chomejniego, a byli to uczeni szyiccy, nie sunniccy, twierdzili dokładnie to, co Damianek sugeruje. Że Chomejni de facto przypisał sobie funkcje imamskie, skoro sprawuje absolutną władzę religijną i polityczną. Sam Chomejni odpowiadał, że faqih nie jest imamem, tylko regentem, i że jego władza jest ograniczona prawem islamskim. Ale kto weryfikuje, czy faqih nie przekracza granic? W praktyce Rada Strażników i sam faqih. Ten problem nie jest rozwiązany.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Słuchając tego mam wrażenie, że ghayba jest z jednej strony bardzo spójną doktryną teologiczną, a z drugiej strony otwiera ogromne pole do napięć politycznych, właśnie dlatego, że nikt nie może powiedzieć: imam wrócił i rozsądzi spór. Czy w tradycji szyickiej są w ogóle jakieś opracowania eschatologiczne, co dokładnie ma się stać kiedy Mahdi powróci? Jak szczegółowo to jest rozpisane?


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie, które rzuciłem na koniec, jest dla mnie kluczowe, bo właśnie rozkminiałem sobie te napięcia. Ghayba jako teologia jest pięknie spójna, imam istnieje, jest obecny niewidzialnie, czuwa, wróci. Ale politycznie to jest jak weksel bez daty wykupu. Każdy może twierdzić, że działa w zastępstwie. Czy w tradycji szyickiej był jakiś mechanizm, który miał temu zapobiec? Dadzbog.x, bo wydaje mi się, że wcześniej o tym mówiłeś, ale nie do końca.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Tak, Tytus, właśnie do tego zmierzałem. Klasyczne rozwiązanie było skromniejsze niż wilajat al-faqih Chomejniego. Uczeni przed Chomejnim twierdzili, że w czasie ghayby mardża, czyli wielki uczony, ma autorytet wyłącznie w kwestiach prawa i pobożności, nie polityczny. To się nazywa wilajat w sensie guardianship, opieka nad wdowami, sierotami, majątkiem religijnym. Chomejni zrobił krok, który dla wielu marydż był skokiem przez przepaść i rozszerzył tę opiekę na całe państwo. Jego krytycy, a wśród nich Ajatollah Montazeri, który był jego uczniem i wyznaczonym następcą, twierdzili potem wprost, że to nie ma podstaw w klasycznej doktrynie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Dadzbog.x czyli Montazeri odwołał się do tej samej tradycji, żeby zakwestionować Chomejniego? To jest ciekawe, bo oznacza, że spór nie był o to, czy szyizm jest słuszny, tylko o to, gdzie leżą granice autorytetu faqiha. Czy Montazeri był potem marginalizowany?


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Orlikowa był nie tylko marginalizowany, był de facto uwięziony w własnym domu przez lata. Chomejni wydziedziczył go publicznie jako następcę w 1989 roku, kilka miesięcy przed własną śmiercią. A Montazeri żył jeszcze dwadzieścia lat i przez cały ten czas był jednym z najgłośniejszych krytyków systemu z pozycji stricte szyickich, nie świeckich. To jest paradoks, bo człowiek, który współtworzył rewolucję islamską, stał się jej najważniejszym religijnym krytykiem.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

I właśnie ta historia pokazuje, że problem z ghajbą politycznie nie jest tylko akademicki. Skoro imam jest nieobecny i nikt nie może sprawdzić, czy faqih naprawdę działa w jego imieniu, to jedyną możliwą kontrolą jest opinia innych uczonych. Ale co jeśli aparat państwowy zaczyna kontrolować, kto dostaje tytuł ajatollaha i kto może wydawać fatwy publicznie? Wtedy sam mechanizm kontroli jest skażony.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

To trochę tak jak z każdą instytucją, która rości sobie dostęp do transcendentnego autorytetu, a człowiek z zewnątrz nie ma jak tego zweryfikować. Mam wrażenie, że szyizm zbudował coś teologicznie bardzo spójnego, ale wbudował w to pułapkę, której nie da się uniknąć. Czy jest coś w samej doktrynie ghayby, co daje jakiś hamulec na takie nadużycia?


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Słuchajcie, ja trochę zboczyłam i czytałam o tym Montazerim i znalazłam, że jego uczniowie twierdzili, że autorytet marydża kończy się tam, gdzie zaczyna przymus. Że faqih może udzielać wskazówek, ale nie może zmuszać. Czy to jest osobny nurt w szyizmie, czy to był pogląd charakterystyczny dla Montazeriego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Cebulka to jest nurt, który można nazwać pluralistycznym szyizmem marydżowskim i ma on swoich zwolenników zwłaszcza w Nadżafie, irackim centrum szyickiej nauki. Ajatollah Sistani, który jest dziś najbardziej wpływowym uczonym irackich szyitów, ma podobną pozycję, dystansuje się od bezpośredniego sprawowania władzy, choć jest ogromnym autorytetem społecznym. Interesujące jest to, że Nadżaf i Kom, czyli irańskie centrum, reprezentują właśnie te dwa różne modele. Nadżaf tradycyjnie był bardziej powściągliwy wobec politycznej roli uczonych.


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Dadzbog.x a to jest napięcie, które ma jakieś korzenie historyczne, czy to jest coś, co wyłoniło się dopiero po rewolucji irańskiej? Bo ciekawe, że dwa największe centra tej samej tradycji poszły w tak różne strony.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja się tu trochę gubię w tych wszystkich tytułach, Nadżaf, Kom, Sistani, Montazeri. Powiem szczerze, że dla mnie nadal najciekawszy jest ten wątek, który Tymianka rozwinęła, czyli to indywidualne przeżycie oczekiwania. Bo czy przeciętny szyita, taki który nie jest uczonym ani politykiem, w ogóle myśli o tych sporach? Czy dla niego ghayba to jest doktryna, czy coś, co żyje w codziennej modlitwie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 201

@Ruta dokładnie o to mi też chodziło. Bo jedno to teologia i polityka, a drugie to człowiek, który w piątek recytuje to du'a nudba i co przeżywa. Dadzbog.x, czy jest jakiś materiał, pamiętniki, wywiady, cokolwiek, co opisuje jak zwykli ludzie mówią o ghaybie we własnym życiu?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Tymianka i Ruta, jest taka gałąź badań, socjologia religii szyickiej, i np. Vali Nasr pisał o tym w kontekście odrodzenia szyickiego. Ale co do pamiętników i bezpośrednich głosów, to literatura nabożna, czyli właśnie te du'a, ziyarat, formuły nawiedzenia, jest nośnikiem tego przeżycia. Ghayba w codziennym życiu pojawia się zwłaszcza przez intizar, to oczekiwanie nie jest stanem biernym tylko aktywną gotowością. Szyici piszą, że każda dobra czynność może być 'darem dla imama', rodzajem ofiarowania. To jest bardzo osobista i konkretna relacja z kimś nieobecnym fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Też chciałam zapytać o to co Ruta i Tymianka mówią, bo ta rozmowa robi się coraz bardziej o uczonych i polityce, a mnie bardziej ciągnie ten wymiar duchowy. Rozumiem, że to ważne, ale chyba nie o to zaczął ten temat? Przynajmniej nie tylko o to.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

To 'ofiarowanie czynności nieobecnemu' bardzo przypomina mi pewne katolickie praktyki, gdzie modlitwę lub post ofiaruje się za kogoś, kto umarł lub jest daleko. Strukturalnie to jest to samo, nawiązanie relacji z kimś poza zwykłym zasięgiem. Ciekawe, czy w szyizmie też jest coś w rodzaju prośby skierowanej do imama jako pośrednika?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Gruszanka to temat wstawiennictwa jest chyba kluczowy w całej tej duchowości, bo jak słucham, to imam nieobecny nadal jest centrum relacji duchowej. Dadzbog.x, czy szyicka teologia rozróżnia pomiędzy modlitwą do Boga poprzez imama a czymś, co mogłoby być odczytane jako modlitwa do samego imama? Bo to jest właśnie punkt, w którym sunnici mają największe zastrzeżenia.


Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Edek dokładnie, to jest jeden z tych punktów gdzie wahhabici i salafici oskarżają szyitów o shirk, czyli politeizm lub bałwochwalstwo. Szyicka odpowiedź jest taka, że tawassul, czyli wstawiennictwo przez imama, to jest prośba do Boga, a imam jest tylko kanałem. Ale rozgraniczenie w praktyce bywa płynne i szyiccy uczeni sami o tym dyskutują. Ciekawsze jest chyba to, że ziyarat, rytualne odwiedzanie grobów imamów, ma bardzo rozbudowaną liturgię, w której zwracasz się do imama wprost.


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie, to mnie zastanawia, bo imam żyjący miał isma, nieomylność i specjalny autorytet. Ale imam pochowany, do którego grobu pielgrzymujesz, to co on ma? Czy ta nieomylność i ta wyjątkowość jakoś trwa po śmierci, czy jest inaczej rozumiana niż u żyjącego? I jak to się ma do imama ukrytego, który ani nie umarł, ani nie jest fizycznie dostępny?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest bardzo dobre pytanie i myślę, że tu leży jedna z teologicznie najtrudniejszych kwestii. Imamowie, którzy umarli jako szahidowie lub w innych okolicznościach, mają w szyizmie status, który trudno przetłumaczyć jednym słowem. Nie są świętymi w sensie zachodnim, są raczej nadal 'aktywnymi' pośrednikami, bo ich ruh, duch, jest obecny przy grobach. Stąd pielgrzymka do Karbali czy Nadżafu to nie jest upamiętnienie, to jest wizyta. Imam ukryty jest jeszcze inny, bo on żyje i jego pośrednictwo jest teraźniejsze, nie historyczne.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Arnold59 ta różnica między 'upamiętnieniem' a 'wizytą' jest naprawdę uderzająca. Czy w praktyce pielgrzymkowej to widać? Znaczy, czy ludzie rzeczywiście zachowują się jakby imam był tam obecny fizycznie, mówią do niego, coś przynoszą, czekają na odpowiedź?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Orlikowa tak, w ziyarat masz formułę 'as-salamu alayka', pokój z tobą, co jest pozdrowieniem skierowanym do obecnej osoby, nie epitafium. Pielgrzymi mówią do imama, opisują swoje sprawy, proszą o wstawiennictwo. Relacje z Karbali opisują ludzi siedzących przy kracie otaczającej grób i po prostu rozmawiających. To jest w pełni osobowy kontakt, nie symboliczny. I to jest właśnie to, co krytycy, ale też niektórzy szyiccy reformatorzy, uważają za problematyczne, bo zaciera granicę między Bogiem a imamem. Ale dla większości szyitów ta relacja jest dokładnie tym, co czyni ich wiarę żywą i konkretną.


Odpowiedz
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 201

@Dadzbog.x to 'as-salamu alayka' skierowane do grobu to dla mnie jest właśnie ten moment, gdzie teologia i doświadczenie się spotykają. Bo to nie jest przecież automatyczne recytowanie, prawda? Człowiek stoi przy grilce i mówi 'pokój z tobą' do kogoś, kto tam jest. Czy to znaczy, że szyici wierzą, że imam słyszy?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Tymianka tak, doktryna mówi wprost, że imamowie słyszą. To nie jest metafora. W teologii szyickiej stan imama po śmierci nie jest stanem braku świadomości, lecz stanem, który bywa opisywany jako pełniejszy niż za życia. Stąd ziyarat jest wizytą, nie wspomnieniem. Ale jest też drugi wymiar, który rzadko się podkreśla w zachodnich opracowaniach: pielgrzym sam musi być w odpowiednim stanie wewnętrznym, bo wizyta nieodpowiednio przygotowanego człowieka jest traktowana jako coś, co może mu nie przynieść korzyści, nie dlatego że imam nie słucha, ale dlatego że coś w samym pielgrzymie blokuje tę relację. To strukturalnie przypomina pojęcie kawanah w kabale albo skupienia w hezychastycznej tradycji chrześcijańskiej.


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@gruszanka)
Połączone: 1 rok temu

Ten wymóg odpowiedniego stanu wewnętrznego pojawia się zresztą w niemal każdej tradycji, gdzie jest jakiś pośrednik między człowiekiem a wyższym wymiarem. W tarocie też nie ciągnie się kart byle jak, jest przygotowanie, skupienie, pytanie zadane z intencją. Nie twierdzę, że to to samo, ale struktura jest podobna. Ciekawe, czy w szyizmie jest jakiś przewodnik, jak się do takiej wizyty przygotować?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Gruszanka a ja właśnie pomyślałem o czymś innym. Ten stan wewnętrzny, o którym Dadzbog.x mówi, czy on jest opisywany w kategoriach oczyszczenia rytualnego, jak ablucje przed modlitwą, czy bardziej w kategoriach stanu serca, coś bardziej psychicznego albo energetycznego?


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Edek to jest oba poziomy naraz i to jest ważne. Rytualny poziom tahary, czyli czystości, jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym. Teksty takie jak Bihar al-Anwar Majlisiego opisują, że ziyarat powinno poprzedzać wewnętrzne rozrachowanie, świadomość własnych grzechów, coś co po arabsku nazywa się muhasaba. Ale jest też coś trzeciego, co trudniej przetłumaczyć, mawadda, czyli miłość do imama. Bez niej cały rytuał jest opisywany jako pusty formalnie. Hafiz Iyad cytował opisy gdzie ktoś prawidłowo wykonał każdy krok, ale wrócił bez nic, bo nie miał tej wewnętrznej relacji. To jest zbieżne z tym, co mistycy chrześcijańscy nazywali modlitwą ustną contra modlitwę serca.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Ruta
(@ruta)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja słucham tego i zastanawiam się, czy ta mawadda, ta miłość do imama, jest czymś, co się po prostu ma albo nie ma, czy można ją jakoś rozwinąć? Bo to brzmi jak coś bardzo osobistego, nie jak zasada, którą można nauczyć się z książki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 492

@Ruta właśnie, i tu się chyba pojawia rola tych nauczycieli, o których wcześniej mówił Dadzbog.x. Bo jeśli mawadda to coś, czego nie można sobie po prostu nakazać, to ktoś chyba musi tę relację inicjować albo przynajmniej pokazywać wzorzec. Zastanawiam się, czy w szyizmie jest coś analogicznego do sufickiego szajcha, mistrza który prowadzi ucznia przez wewnętrzną ścieżkę.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Cebulka to jest jedno z miejsc gdzie granica między mainstreamowym szyizmem a szyicką mistyką, zwaną 'irfanem, robi się bardzo płynna. 'Irfan szyicki, reprezentowany przez takich myślicieli jak Molla Sadra czy Ajatollah Behdżat w czasach współczesnych, mówi dokładnie o tym, że miłość do imama jest ścieżką do poznania Boga i że wymaga prowadzenia. Behdżat był znany z tego, że niemal nic nie mówił, ale uczniowie twierdzili, że sama jego obecność coś w nich otwierała. Ale to jest nurt elitarny w szyizmie, nie każdy mułła z Karbali do tego się przyznaje.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

To mnie trochę sprowadza z powrotem do pytania politycznego, przepraszam że tak skaczę. Ale skoro 'irfan i ta wewnętrzna ścieżka to nurt elitarny, to jak to się ma do rządzącej teologii Iranu? Chomejni sam był przecież mistrzem 'irfanu, pisał komentarze do Fususu Ibn Arabiego. Czy rewolucja irańska to była w jakimś sensie próba zinstytucjonalizowania czegoś, co z natury jest nie do zinstytucjonalizowania?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Hilek.pl to pytanie jest celne i myślę, że odpowiedź brzmi: tak, i to był jeden z fundamentalnych napięć w rewolucji. Chomejni jako mistyk i Chomejni jako prawodawca to są dwie różne figury i on sam chyba to czuł. Jego późne listy do syna zawierają fragmenty, które brzmią jak klasyczna literatura 'irfanu, a nie jak dokumenty państwowe. Ale zbudowana przez niego machina velayat-e faqih jest właśnie tym, o czym Hilek mówi, próbą nadania instytucjonalnej formy czemuś, co jest z natury niewidzialne i niezweryfikowalne.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tej struktury, bo to co mówicie zaczyna mi się układać. Mamy więc nieobecnego imama na szczycie, faqiha który rządzi w jego imieniu, uczonych którzy oceniają faqiha, i zwykłego wyznawcę który ma mawaddę i stara się nawiązać kontakt przez ziyarat. To jest system pięter autorytetu, gdzie każde piętro wymaga pewnego rodzaju wiary w to, że piętro wyżej jest autentyczne. Czy ktoś w szyizmie pyta, co jeśli cały łańcuch jest zepsuty od środka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@orlikowa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Tytus to pytanie musiało paść i ciekawe, że ty je zadajesz, bo wcześniej rozmawialiśmy o tym, że Montazeri właśnie to kwestionował, tyle że od środka systemu. Ale co ze zwykłym wyznawcą, który nie jest uczonym? Czy jest jakaś doktryna o tym, co się dzieje z wiarą człowieka, jeśli faqih okaże się fałszywy?


Odpowiedz
Wpisy: 192
Rozpoczynający temat
(@damianek74)
Połączone: 1 rok temu

Mnie właśnie to pytanie Orlikowej nurtuje. Bo w katolicyzmie jest taka zasada, że sakrament udzielony przez księdza w stanie grzechu ciężkiego jest ważny, bo siła nie pochodzi od kapłana ale od Kościoła. Czy szyizm ma coś podobnego? Że relacja z imamem jest prawdziwa nawet jeśli pośrednik jest zepsuty?


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

i to jest świetne porównanie, bo szyizm ma analogiczną zasadę, choć sformułowaną inaczej. Relacja wierzącego z imamem jest opisywana jako bezpośrednia w sensie duchowym, pośrednik faqih czy mułła może ułatwić albo utrudnić, ale nie może jej zerwać, bo ona ma swoje źródło w walaji, czyli duchowym pokrewieństwie między wierzącym a imamem. Walaja jest w istocie wrodzona w człowieka, który ją ma. Można ją zagłuszyć, ale nie można jej zniszczyć z zewnątrz. Ale to znowu jest poziom 'irfanu, nie każdy uczony szyicki tak to opisuje.


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Ta walaja brzmi jak coś, co można by porównać do spark, iskry w gnozie, tej cząstki boskiej, której nie można zniszczyć. Czy to porównanie ma sens czy przesadzam? Bo czytałam trochę o gnostycyzmie i tam też była ta idea czegoś nienaruszalnego w człowieku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Bluszczyk nie przesadzasz, to porównanie ma bardzo poważne podstawy w historii idei. Badacze tacy jak Henry Corbin przez całe życie badali właśnie te zbieżności między gnozą a szyickim 'irfanem i twierdził, że są to bliźniacze tradycje, nie przez wzajemne zapożyczenie, ale przez odpowiedź na to samo pytanie o ukrytą rzeczywistość. Walaja jako więź z imamem i pneuma gnostyczna jako więź ze źródłem światła są strukturalnie bardzo zbieżne. Szyiccy uczeni tradycyjni reagują na to porównanie różnie, niektórzy je odrzucają jako zbyt zewnętrzne, inni jak Seyyed Hossein Nasr traktują je poważnie.


Odpowiedz
Wpisy: 201
(@tymianka)
Połączone: 2 miesiące temu

Corbin to jest chyba ktoś, o kim warto poczytać po tej rozmowie. Dadzbog.x, czy on pisał coś dostępnego po polsku albo chociaż po angielsku w formie przystępnej dla kogoś, kto nie jest akademikiem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek-pl)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 217

@Tymianka 'Alone with the Alone' Corbina jest dostępna po angielsku i mimo że to praca naukowa, to jest pisana w sposób, który przemawia też poza akademią. On naprawdę pisał jak ktoś, dla kogo to było żywe pytanie, nie tylko przedmiot analizy. Dadzbog.x na pewno ma lepsze wskazówki ode mnie, ale od Corbina naprawdę można zacząć i wiele z tej rozmowy nagle ułoży się w całość.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: