Hm. "architektury epistemologiczne" - ok to brzmi poważnie 🙂 ale mam proste pytanie do tego co Wierzchosław pisze. Jeśli mam zewnętrznego weryfikatora, nauczyciela albo tradycję, to skąd wiem że JEMU ufać? To tylko przesuwa prooblem o jeden krok, nie?
Czytam tę rozmowę o progu i mam wrarzenie że wszyscy zakladamy iż "skalibrowany kompas" to coś stabilnego,coś co raz osiągnięte zostaje. A co jeśli to jest dynamiczne i nielineanre? To znaczy że możesz mieć świetnie działające wewnętrzne rozeznanie w jednym obszarze życia i zupełnie zaburzone w inynm. To by tłumaczyło dlaczego nawet bardzo dojrzli ludzie popełniają konkretne kategorie błędów
@Modrzewka to mnie uderza,bo mam na to przykład ze snów. mam sny które są bardzo celne jeśli chodzi o relacje z ludźmi, jakby ta część mojej psychiki albo czegoś więcej naprawdę dobrze widzi. Ale sny o własnej karierze i decyzjach zawodowych mam kompletnie zaburzone, pełne życzeniowego myślenia. Dwa różne poziomy kalibracji w tym samym człowieku. Więc może "wewnętrzna mądrość" nie jest jedną instancją tylo kilkoma?
Zatrzymuję sie przy tym co Modrzewka naipsała o nielinearności. Bo to ma ogromne znaczenei dla pytania o sądy wewnętrzne. Jeśli kompas jest nierówny - w jednym mijescu trafny,w innym ślepy - to moment kiedy ci się wydaje że słyszysz głos mądrości może być właśnie momentem kiedy trafiasz na swój ślepy punkt. I właśnie wtedy będziesz najbardziej przekonany że to jest prawda. To jest naprawdę niepokojące jako problem epistemiczny. Wiem ze to brzmi naiwnie.
No i właśnie wróciłyśmy do mojego pytania sprzed kilku postów 🙂 jak odróżnić przed działaniem. Inwokacja to opisuje dokładnie to co mnie przeraża w całym tym temacie. W miejscu największej pewności może czaić się największy błąd. I to nie jest pesymistyczne, to jest poprostu prawda z mojego doświadczenia
Chcę tu dorzucić coś praktycznego bo ta rozmowa idzzie barzdo wysoko abstrakcyjnie. W pracy z ludźmi widzę jeden powtarzający się wzorzec - im bardzej ktoś jest przekonany że jego wewnętrzna mądrość mówi właśnie teraz i że musi działać natychmiast, tym częściej to jest lęk lub pragnienie w przebraniu. Autentyczne rozeznanie prawie nigdy nie nagli... Ono czeka. Jest cierpliwe. Czy to pasuje z tym co inni obserwują?
Słuchajcie, słucham tej całej rozmowy i mam wrarzenie że krążymy wokół czegoś czego jeszcze nie powiedzieliśmy wprost... Iwetka na początku pisała o sumieniu jako sądzie który buduje sie przez całe życie. I to jest pikna myśl. Ale sąd to coś co wydaje wyrok. a my cały czas rozmawiamy o sygnałach, odczuciach, kanałach, kalibracji. Kiedy odczucie staje się sądem? Co robi z niego instancję ktura ma prawo decydować?
Romualda zadała pytanie które mnie samą zatrzymuje. Bo hyba właśnie to jest rdzeń. Odczucie staje sie sądem w momencie kiedy bierzemy za nie odpowiedzialność. Nie kiedy jest silne, nie kiedy jest spokojne, nie kiedy pochodzi z głębokiego miejsca - tylko kiedy mówimy: to jest moje, działam z tego i odpowiadam za skutki. Może to jest właśnie to czego szukamy jako kryterium dojrzałości wewnętrznego głosu
