Zaczął mnie ostatnio interesować jeden konkretny aspekt kabały, mianowicie to jak poszczególne Sefirot są reprezentowane przez zwierzęta albo bestie w różnych tekstach. Słyszałem że w Merkabah i w niektórych wersjach Zohar pojawiają się cztery żywe istoty - lew, orzeł, byk i człowiek - i że są one powiązane z Sefirot, ale nie do końca rozumiem jak. czy to dosłowna symbolika czy raczej energetyczna? I skąd właściwie pochodzi ta tradycja, bo widzę że jest ciągnięta z Ezechiela, ale potem chrześcijanie też to przejęli jako symbole ewangelistów i robi się z tego jakiś wspólny basen symboliczny. Ktoś się tym zajmował głębiej?
Zacznę od sprostowania, bo to ważne. Te cztery istoty z Ezechiela to Chajot ha-Kodesz - święte żywe stworzenia - i w kabale nie są bezpośrednio mapowane na Sefirot, tylko na cztery światy (Acilut, Berija, Jecira, Asija) albo na cztery litery Tetragrammatonu. Bezpośrednie przypisanie lwa do Chezed a byka do Binah to nowsza interpretacja, mocno zależna od szkoły. Luriańska kabała podchodzi do tego inaczej niż Zohar, a jeszcze inaczej niż dawniejsze teksty hejchalot. więc pytanie trochę za szerokie - o której dokładnie tradycji mówimy?
Ja na to trafiłam kiedy pracowałam z kartami, bo w Tarocie te cztery stworzenia są wszędzie - na Kole Fortuny, na Świecie i przy Sądzie. I przez tarot właśnie zaczełam czytać o Merkabah. Ale mam wrażenie że w kabale praktycznej ta symbolika zwierząt jest bardziej o energiach niż o doktrynie. Tzn. kiedy pracujesz z Sefirot podczas medytacji czy rytuału, te archetypowe formy pojawiają się jako wibracje, nie jako lista na papierze. Czy ktoś miał doświadczenie pracy z Geworkiem i rzeczywiście czuł tę lwią energię? Bo u mnie tak to wyglądało przy pewnym rytuale i od tamtej pory nie potrafię myśleć o tym inaczej.
To ciekawe co piszesz Kamilka o tej lwiej energii przy Gewurze, bo ta sefira jest kojarzona z Marsem i czerwienią i siłą, więc lew pasuje. Ale ja bym się zapytał - czy to temat tradycji czy bardziej naszego umysłu który szuka znanych symboli? Bo czytałem że w niektórych szkołach kabały magicznej (np. złota jutrzenka, czyli Golden Dawn) to powiązanie Chajot ze Sefirot było bardzo rozbudowane, ale to ich własny system synkretyczny, nie czysto tradycja żydowska.
Golden Dawn to troche oddzielna rzecz bo oni wzięli kabałę i nałożyli na nią hermetyzm, tarota i astrologię i zrobili nowy system. Ciekawy, ale nie można go traktować jako źródło dla tradycji żydowskiej. A co do zwierząt w Sefirot - pamiętam że jest też tradycja powiązania Jesoda z białym koniem albo z wołem, a Malkut z orłem lub lwicą. Ale nie pamiętam z jakiego dokładnie tekstu to brałam, może z jakiegoś komentarza do Sefer Jecira?
Ojej, ja wogóle nie znalam tego tematu ale czytam i głupieje 😀 te cztery stworzenia to są te same co symbole przy kartach tarota? Lew, orzeł, anioł i byk? I to wszystko z jednej wizji proroka? To znaczy ze kabala i tarot mają wspólne korzenie?
Dobra ale mi nie do końca jasne jedno. Mówicie o Sefirot jako o energiach czy jako o bytach? Bo jak to są bestie to znaczy że to byty które możesz np. wzywać? czy bardziej metafory? Bo te dwie rzeczy to dość duża różnica z praktycznego punktu widzenia
W tradycji mistycznej to pytanie byty czy metafory jest trochę fałszywą dychotomią. Symbol może być jednocześnie prawdziwym bytem na pewnym poziomie rzeczywistości i metaforą na innym. Merkabah-mistycy podczas ekstatycznych wstępowań przez siedem pałaców (hejchalot) naprawdę doświadczali tych stworzeń jako realnych strażników. Ale to nie znaczy że siedzą gdzieś fizycznie. Różne poziomy, różna ontologia.
Czytam ten wątek i mam pytanie które może być głupie ale - czy te zwierzęce aspekty Sefirot to nie jest aby tak, że każdy człowiek ma w sobie jakąś bestię Sefirot jako dominujący archetyp? Tzn. ktoś jest bardziej lwem Gewury a ktoś inny bykiem Binah? Bo gdzieś czytałam coś takiego w kontekście kabały psychologicznej ale nie pamiętam gdzie.
To ciekawe pytanie Amulecja, i nie głupie. Jest nurt który łączy kabałę z psychologią Jungowską i tam pojęcie archetypow zwierzecych jako aspektow duszy ma swoje miejsce. Ale trzeba uwazac zeby nie mieszać tego z oryginalną tradycją kabalistyczną gdzie te istoty mają ściśle kosmologiczna funkcje. To są rozne porzadki opisu. W tradycji kabaly każda dusza jest powiazana z korzeniem w Sefirot przez coś co sie nazywa szoresz ha-neszama - korzeń duszy - ale to niekoniecznie zwierzęcy archetyp. Raczej wibracja, charakter, tikkun do wykonania.
Runiarka, a czy to znaczy ze jak ktoś ma swoj szoresz w Gewurze to bedzie bardziej wojowniczy z natury? Albo jak w Chezed to bardziej milosierny? Bo to brzmi podobnie do astrologicznych archetypow tylko w innym systemie
Muszę tu wtrącić że to przypisywanie zwierząt konkretnym Sefirot bardzo się różni między tradycjami i naprawdę nie ma jednego kanonicznego podziału. Np. lew jest przypisywany zarówno do Gewury (siła, moc) jak i do Chesed (królewskość, majestat) w różnych tekstach. Byk jest przy Binah ale też przy Jesod w innych opracowaniach. Jeśli ktoś chce pracować z tym systemem praktycznie to powinien wybrać jedną tradycję i się jej trzymać, a nie mieszać kilka na raz bo dostanie wewnętrznie sprzeczny system.
Teodozja, a który system polecasz dla kogoś kto zaczyna i chce pracować praktycznie a nie tylko teoretycznie? Bo rozumiem że Golden Dawn jest synkretyczny, ale może dlatego jest bardziej przystępny dla zachodniego umysłu? Czytałam Regardiego i jego wersja jest dosyć spójna wewnętrznie nawet jesli nie jest ortodoksyjną kabałą żydowską.
Regardie jest spójny bo to system zamknięty zaprojektowany przez jeden krąg ludzi. To nie jest zarzut, ale trzeba wiedzieć że to nie jest "kabała" w sensie tradycji żydowskiej, to jest zachodni okultyzm zainspirowany kabałą. Wielka różnica. Mnie zawsze trochę irytuje kiedy ktoś mówi że "pracuje z kabałą" a ma na myśli Golden Dawn albo Crowleya.
a mi sie zawsze wydawalo ze kabala to jest magiczny system zydowski i ze mozna sie go poprostu "nauczyc" z ksiazek. czytam ten watek i troche mi sie swiat obraca bo to skomplikowane. ile by trzeba czytac zeby miec jakas baze?
No właśnie to jest dobre pytanie Boguchwal bo jak zacząłem sie tym interesować to myślałem że kabała to jest jeden spójny system i szybko okazało się że to jest kilkaset lat roznych szkół i polemik wewnętrznych. Do tego każde pokolenie komentatorów coś dodaje albo reinterpretuje. Mnie np. dużo dało przeczytanie Gershoma Scholema - jego historyczne podejście do kabały jako do zjawiska historycznego pomogło mi posortować co pochodzi skąd.
okej wiec jak dobrze rozumiem to te Chajot z wizji Ezehciela to nie sa po prostu symbole tylko... realnie istniejące byty przy tronie? i kabaliści z Merkabah naprawde próbowali się do nich jakoś zbliżyć podczas tych wstępowań przez hejchalot? to brzmi duzo poważniej niż myślałam. bo ja to traktowałam jak taka bogatą metafore biblijną a tu się okazuje ze ktos traktował to serio praktycznie
tak jest i to właśnie jest clou tej tradycji. Merkabah-mistycy mieli bardzo konkretne techniki, posty, pozycje ciała, mantry hebrajskie, żeby nie powiedzieć że to był swoisty protokół dostępu. i te Chajot były dla nich strażnikami, nie dekoracją. ale uwaga - ryzyko tego kontaktu też było opisywane serio. czterech weszło do pardes, jeden oszalał, jeden umarł, jeden stał się heretykiem, tylko Akiba wyszedł cały. to nie jest bajeczka dla dzieci
hej a co to jest ten pardes dokladnie? Bo slysze to slowo juz trzeci raz w tym watku i zgaduje ze to nie jest po prostu sad 😀 ale nie wiem co to w kontekscie kabaly znaczy 🙂
ale to ciekawe że właśnie ta historia mówi że tylko jeden wyszedł "cały", czyli Akiba. to znaczy że ta ścieżka była w pewnym sensie selektywna? jakby te Chajot albo ta przestrzeń sama decydowała kto może wejść i wyjść bez szwanku? bo to brzmi jakby nie chodziło tylko o technikę ale też o jakiś rodzaj predyspozycji
hm, wiek i malzenstwo jako wymog to mi sie skojarzylo z tym ze podobne zasady byly w eleuzyjskich misteriach greckich, nie? tam tez nie kazdy mogl przystapic. ale czy to nie jest troche elitaryzm? ze niby mistyka jest tylko dla wybranych a reszta ma po prostu sie modlic i nie myslic za duzo
a ja bym wrócił do samych zwierząt bo trochę odpłynęliśmy. Feliks pisał na początku o aspektach Sefirot jako bestii i mnie ciekawi konkretnie ta czwórka: lew, byk, orzeł, człowiek/anioł. czy ta czwórka odpowiada czterem żywiołom? bo lew to ogień, byk to ziemia, orzeł to powietrze a człowiek to... woda? albo jest inny podział?
no i tu właśnie wychodzi to co Kupala mówiła wcześniej o różnicy między kabałą żydowską a zachodnią hermetyczną. w jednej masz kosmologię deskryptywną - opisujesz jak jest. w drugiej masz system operacyjny - używasz symboli żeby coś robic. i te zwierzęta w jednej tradycji to opis rzeczywistości niebiańskiej, a w drugiej to narzędzia rytualne. mieszanie tych dwóch podejść daje ciekawe efekty ale też zamieszanie
Niech będzie, to jak wy rozmawiacie to mi sie wydaje ze zeby w ogole zaczynaac to sie trzeba najpierw przez rok uczyc samej terminologii zeby wiedziec co kto mowi. pardes, hejchalot, sefirot, chajot, szoresz, lurianska... to jest osobny jezyk. czy jest jakas jedna ksiazka od której mozna zaczac i ktora tlumaczy te podstawy po ludzku? pytam serio bo znam po angielsku i po polsku
Boguchwal, rozumiem frustrację, bo sam przez to przechodziłem. Polskie zasoby o kabale są albo bardzo akademickie albo bardzo ezoteryczne w takim new-age'owym sensie. Problem jest też taki ze kabała to nie jest jeden tekst do przeczytania tylko biblioteka dyskusji. Może zacznij od czytania samego drzewa Sefirot, co każda z nich oznacza, jakie ma atrybuty, i dopiero potem wchodź w pytania o to jak te byty i aspekty się do siebie mają.
a wracając do tematu postów wcześniej - mówiłyście o tym czy te aspekty zwierzęce są bytami czy metaforami. mam takie konkretne pytanie do was bardziej doświadczonych: czy ktoś z was miał PRAKTYCZNE doświadczenie z tymi symbolami, niekoniecznie w kontekście kabały, może przez karty albo medytację, gdzie poczuł że te cztery stworzenia to coś żywego a nie tylko rysunek na karcię??
ja tak, i właśnie przez karty. pracowałam z kartą Świat i robiłam długą kontemplację tych czterech postaci w narożnikach. i w którymś momencie zamiast widzieć je jako "elementy kompozycji" poczułam że to są cztery różne... jakości obecności? trudno to opisać słowami. lew był gorący i wymagający, byk ciężki i stabilny, orzeł bardzo wysoki i chłodny, a anioł/człowiek był dziwnie neutralny jak lustro. to było subiektywne ale dość wyraziste
