Zaczęłam ostatnio intensywniej pracować z olejkami eterycznymi podczas medytacji i coś mnie uderzyło - kiedy używam konkretnych zapachów, moje postrzeganie aury innych osób wyraźnie się zmienia. Konkretnie chodzi mi o to, czy dusze/ciała astralne rzeczywiście emitują światło, czy raczej my to "odczytujemy" jakimś innym zmysłem który tylko interpretujemy jako widzenie? Bo mam wrażenie, że zapach pośredniczy w tym procesie jakoś inaczej niż bym się spodziewała. Ktoś pracował z tym świadomie?
No wlasnie, to pytanie o światło astralne jest chyba jedno z tych, przy których każda tradycja mówi co innego i wszyscy mają rację na swój sposób. W praktyce szamańskiej to co ludzie nazywają "świeceniem" duszy to raczej wibracja niż dosłowne światło - ale ciało fizyczne to i tak przetwarza na obraz, wiec końcowy efekt jest podobny. Co do zapachu - słyszałem że niektórzy tybetańscy mnisi używają konkretnych kadzideł zeby "otwierać" właśnie to postrzeganie. Jakich olejków używasz?
Ojej, no wlasnie to jest temat który mnie zawsze kręcił. Pamiętam jak kilka lat temu trafiłam na opis praktyki z jednego starego pisma hermetycznego - tam było wyraźnie napisane że ciało astralne "odziewa sie w światło" wlasnie podczas snu głębokiego albo medytacji, i że ten blask to nie metafora tylko dosłowna emanacja. Ale żeby to zobaczyć, trzeba mieć rozbudzone trzecie oko i do tego... wlasnie, tam były opisane specyficzne zapachy - sandał, mirra, coś jeszce. Więc ta synergia o której piszesz, Wierzbinka to nie jest twój wymysł to ma tradycję.
Hm, pytam bo naprawde nie wiem - to "widzenie aury" i "światło astralne" to to samo czy dwa rozne zjawiska? bo czytałem rozne rzeczy i za kazdym razem ktos inny to inaczej nazywa. I jeszcze ta temat zapachu, szczerze to dla mnie brzmi trohce jak... no, zbieg okoliczności? Że ktos odpala kadzidlo, wchodzi w stan relaksu i wtedy widzi więcej ale to może przez sam relaks, nie przez zapach konkretnie?
No nie, chwila chwila. Zapachy działają na układ limbiczny, stąd ten efekt "otwierania". To neurologia, nie mistyka. Nie mówię że doświadczenie jest fałszywe, mówię ze mechanizm jest prawdopodobnie zupełnie przyziemny. Pytanie które bym postawił: czy ktoś tu kiedykolwiek zobaczył to "światło astralne" bez żadnego wspomagacza - bez kadzideł, olejków, medytacji, głodzenia? Bo jeśli zawsze potrzeba warunków laboratoryjnych to troche to podejrzane.
Znam kilka osób które widzą aury bez żadnych wspomagaczy, od urodzenia, jako coś całkowicie normalnego. Jedna z nich powiedziała mi kiedys że zapachy nie otwierają jej percepcji tylko ją... modulują. Że przy pewnych zapachach widzi inną warstwę. To mnie uderzyło bo to dokładnie o czym tu piszemy.
ja tez mam to troche jakby od dziecka, znaczy nie zawsze, ale jak jestem spokojna i skupiona to czasem widzę coś jakby mgłę wokół ludzi. nie wiem czy to aura czy co, ale ciekawe że jak jestem przeziębiona albo głodna to zanika. i co do zapachów - kiedyś byłam u znajomej ktora pali kadzidła zawsze w domu i tam mi to "wraca" mocniej. myślalam ze to wyobraźnia ale może jednak nie
przepraszam że wchodzę ale mam pytanie do Wierzbinka - czy to światło astralne jest zawsze takie samo u każdego człowieka czy różni ludzie świecą inaczej? bo słyszałem cos o tym ze kolor zależy od stanu duszy albo poziomu rozwoju duchowego i nie wiem czy to prawda
No bo właśnie i tu jest ten kłopot z nomenklaturą o którym Nikodem wspomniał. Hermetyzm mówi o ciele astralnym jako o czymś co ma własną substancję, własną "materię" tylko subtelniejszą. Plotyn pisał o tym pięknie - ze dusza niejako "przywdziewa" kolejne powłoki schodząc w materię. I każda z tych powłok coś promieniuje. więc to co widzimy jako "światło" to może byc wlasnie ta emanacja powłoki - nie sama dusza, ale jej odzienie. Stąd moze taka różnorodność kolorów i intensywności u różnych osób.
ciekawe co Gabrysienka mówi o Plotynie bo ja trafiłam na podobne rzeczy gdy szukałam korzeni run i starszej mistyki. tam tez było coś o tym ze dusza schodzi przez sfery i każda sfera zostawia na niej jakiś "odcisk". i te odciski to właśnie to co widzimy? mam pytanie - czy zapachy w takim razie mogą jakoś dotykać konkretnej powłoki a nie innych? bo to by tłumaczyło dlaczego sandałowiec działa inaczej niz piżmo jak pisała Wierzbinka
Słuchajcie, nie chcę psuc dyskusji ale jedno mnie tu zastanawia. Mówicie o "widzeniu" - ale widzeniu czym? Okiem fizycznym? bo jesli tak to powinno byc mierzalne, aparat powinien to uchwycić. Kirlianografia cos łapie ale co konkretnie - nadal nie wiadomo. Jeśli nie okiem fizycznym to mamy problem z weryfikacja i każdy mowi co innego. widzę tu mieszanie dwoch roznych poziomów i to rodzi nieporozumienia w tej dyskusji
No ale tak samo można powiedzieć o każdym doświadczeniu wewnętrznym, prawda? Kiedy ktoś się modli i czuje obecność, to też jest "tylko interpretacja"? Tradycje mistyczne od tysięcy lat budują spójny system tych interpretacji i on się sprawdza w praktyce - cokolwiek by "za nim" stało. Nie jestem pewien że weryfikacja fizyką to jedyny możliwy kryteriuim.
Wybacz, że może głupio pytam ale czy ten zapach podczas medytacji to trzeba jakiś specjalny? bo ja ostatnio zapalałam zwykłe kadzidełka z marketu i nic nie czułam oprócz dymu haha. 🙂 czy to musi być coś konkretnego żeby w ogóle zaczął działać?
potwierdzam to co Gabrysienka mówi o jakości, sama sie na tym przejechałam. kupilam raz tanie olejki i kompletnie nic, a potem dostałam w prezencie prawdziwy sandałowiec i efekt był zupełnie inny. bardziej... gleboki? nie wiem jak to opisać. ale wróćmy do tego światła - czy ktoś próbował medytować z zapachem i celowo skupiać się właśnie na obserwacji aury innych? bo mnie zastanawia czy zapach pomaga w postrzeganiu cudzej aury czy raczej swojej własnej
To jest świetne pytanie Wiśnia i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Z mojego doświadczenia - zapachy żywiczne jak mirra, kadzidło, sandałowiec ułatwiają raczej postrzeganie "na zewnątrz", cudzych pól. Natomiast lawenda albo róża robią coś zupełnie innego, jakby poglębiały kontakt z własnym polem. Ale to moje obserwacje, nie twarda reguła. Znam osoby które mają odwrotnie. Myślę że to też zależy od indywidualnej budowy energetycznej.
ciekawe co Wierzbinka mówi o żywicach - w tradycji szamańskiej dymy wlasnie żywic były używane żeby "przyciągnąć" duchy i dusze, nie zapachowe kwiaty. kwiatowe zapachy to raczej domena innych praktyk, bardziej receptywnych. może to nie przypadek że te tradycje to rozróżniały, ze ktos kiedyś to po prostu odkrył empirycznie i przekazał dalej?
Szaman, to co mówisz o modulowaniu zamiast otwierania to dla mnie klucz do calej tej rozmowy. bo jesli osoba ktora i tak widzi aury mówi że zapach zmienia warstwę którą widzi, to sugeruje ze tych warstw jest kilka i że każda jest jakby na innej częstotliwości. I dopiero to by tłumaczyło dlaczego różne zapachy mają różne "działki". Ale czy ktoś tu rzeczywiście próbował to jakoś usystematyzować? Np. zapisywać co zapalil i co widział?
Robiłam coś takiego przez dłuższy czas, mam zeszyty z obserwacjami. To nie jest żaden naukowy protokół, ale pewne powtarzalności są wyraźne. Przy żywicach - wyraźniejsze krawędzie, jakby definicja obrazu szła w górę. Przy kwiatowych - rozmycie, ale za to głębokość. Jakby zamiast patrzeć na powierzchnię pola to człowiek wchodził trochę do środka. Nie wiem czy to dobra metafora ale nic lepszego mi nie przychodzi.
zeszyty z obserwacjami to swietny pomysl, sama powinnam cos takiego zaczac przy runach. ale mam pytanie - czy te warstwy o których mówisz Ballen i Wierzbinka mają jakies odpowiedniki w tradycyjnych systemach? 😀 bo w tym co czytałam o neoplatonizmie to było kilka ciał, i zastanawiam sie czy to nie jest to samo tylko inaczej nazwane
Gabrysienka, mam szacunek do Plotyna, naprawde, ale to jets po prostu przenoszenie kategorii starożytnej filozofii na doświadczenia i traktowanie tego jako wyjaśnienie. A to nie jest wyjaśnienie to jest inny opis tego samego zjawiska. Powiedzenie ze "zapach przestraja zmysł który postrzega warstwy" brzmi sensownie ale co to właściwie znaczy? Jaki mechanizm?
hm, hej, sluchajcie, wróćmy moze do tego samego świecenia o którym jest wątek - bo gdzies mi umknęło. Wierzbinka pisała na początku że dusze świecą, i że to nie metafora. ale czy to znaczy ze emituja jakieś promieniowanie? dosłownie? bo kirlian fotografuje coś ale podobno to tylko koronowy wyładunek i wilgotność skóry. więc co tak naprawde mamy na mysli mowiąc "świecą"?
Wybaczcie, że pytam bo pewnie to głupie ale - czy to "świecenie" można zobaczyć przy pierwszym kontakcie czy trzeba się jakoś przygotować, nauczyć? bo czytałem że trzeba lata ćwiczeń a inni mówią że to naturalne i każdy może. i szczerze nie wiem czemu wierzyć
Hmm. Czarek, to zależy od człowieka. Są ludzie którzy mają to od razu i nie wiedzą ze to cokolwiek niezwykłego bo myślą ze wszyscy tak widzą. Są tacy co nigdy nie zobazcą mimo lat praktyki. I jest spora grupa pośrodku gdzie można coś... przebudzić, powiedzmy. Nie lubię słowa "nauczyć" bo to sugeruje że to jest technika do opanowania jak gra na gitarze. To jest bardziej jak przypominanie sobie czegoś.
Szaman to co piszesz o przypominaniu to mi coś daje do myślenia bo sama czasem mam takie dziwne chwile jakby już gdzieś byłam albo coś już wiedziałam i potem znika. czy to może być jakiś fragment tego? albo to za bardzo romantyzuję i to po prostu deja vu?
wracajac do tematu zapachów, bo troche odpłynęliśmy - Wierzbinka mówiła że żywice pomagają patrzeć "na zewnątrz" a kwiaty do środka. zastanawiam sie czy mirrha i kadzidło dlatego były uzywane w rytuałach zbiorowych a np roza bardziej solo? może to nie przypadek że w kościele kadzidło a nie bukiety? niewiem, myslę głośno
Wiśnia to jest calkiem niegłupie skojarzenie. Kadzidło w liturgii ma tworzyć przestrzeń, wyznaczać ją, oddzielać sacrum od profanum. to jest działanie "na zewnątrz", kolektywne. Róża i w ogóle kwiaty w praktykach maryjnych, w różańcu, to juz jest intymniejsże, bardziej wewnętrzne. Może te tradycje odkryły przez praktykę to samo co Wierzbinka przez obserwację i po prostu inaczej to opisały?
Albo po prostu kadzidło jest tańsze w produkcji i lepiej się sprawdza w dużych przestrzeniach bo dymi bardziej. nie wszystko musi miec kosmiczne wyjaśnienie, czasem jest ekonomia i logistyka. Mówię poważnie, zanim budujemy teorie warto wykluczyc prostsze przyczyny
