Forum

Asystent AI
Święte Zakalma - sp...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Zakalma - spokojnej przestrzeni gdzie magia może się rozprzestrzeniać


Wpisy: 56
Rozpoczynający temat
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co określiłabym jako "sakralne zakalma" - czyli miejsca lub stany, w których różne tradycje duchowe mogą spokojnie współistnieć, nie wchodząc sobie w drogę. Wiem, wiem, brzmi to trochę utopijnie, ale chodzi mi o coś konkretnego. Czy jest możliwe żeby np. praktykujący buddysta i ktoś z tradycji słowiańskiej prowadzili razem obrzęd bez naruszania integralności żadnej ze ścieżek? Albo żeby woda święcona z kościoła i woda z rytuału wiccan miały przestrzeń, w której ich symbolika się nie kłóci? Mam na myśli nie synkretyzm na siłę, ale takie miejsca wewnętrzne lub zewnętrzne, gdzie energia różnych tradycji może płynąć obok siebie. Czy ktoś miał doświadczenie czegoś takiego?


Odpowiedz
68 odpowiedzi
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

No to ciekawe pytanie bo sam szukam tego od lat. Byłem na kilku spotkaniach gdzie mieszano tradycje i raz wyszło super, raz był totalny chaos energetyczny. Mam wrażenie ze kluczem jest intencja prowadzącego i to czy kazdy uczestnik serio rozumie z czym przychodzi. Jak ktoś traktuje cudzą tradycję jako egzotyczny dodatek do swoich praktyk to sie czuć i to psuje całą przestrzeń. niech to zostanie jako luźna myśl


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

Muszę powiedzieć wprost - trochę mi ta koncepcja "zakalmy" pachnie takim ładnym słowem na coś,co najczęściej kończy się rozmyciem wszystkiego ze wszystkim. Znam te spotkania interfaith, gdzie każdy mówi o tym samym, tylko innymi słowami, i wszyscy potakują. Ale potem wychodzisz i nie wiesz co tak naprawde się wydarzyło. Pytam szczerze: a nie jest czasem tak, że to aby tak, że ta "harmonijna przestrzeń" wymaga w praktyce że każda tradycja musi trochę ustąpić ze swojej tożsamości?


Odpowiedz
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Elzuchna no właśnie to mnie też niepokoi. Ale myślę że jest różnica między synkretyzmem, gdzie mieszasz składniki, a takim... współobecnością, gdzie dwie rzeczy stoją obok siebie i żadna nie staje się czymś innym. Jak dwa kościoły na tej samej ulicy - nie tworzą jednej religii, ale ulica ich zawiera. Czy to ma sens jako obraz?


Odpowiedz
(@kacperek75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Zbyslawa wtrącę się na moment ale chciałem spytać bo jestem ciekaw - a czy takie świątynie jak te hinduskie gdzie jest kilka bóstw w jednej przestrzeni to nie jest właśnie przykład tego co Zbyslawa opisuje? Tam Shiva i Vishnu stoją czasem w tym samym budynku i jakoś to działa


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Kacperek75 ale to jest wewnątrz jednego systemu. hinduizm ma na tyle pojemną strukturę metafizyczną że to nie jest "mix" różnych religii, to jest jeden panteon z wieloma twarzami. To inne zagadnienie niż np. próba połączenia hinduizmu z rdzienną tradycją andyjską. Te dwa systemy nie mają wspólnego parasola.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Powiem Wam, z perspektywy pracy z runami i magią słowiańską - mam swoje zdanie. Tradycje które mają mocną tożsamość, konkretne bóstwa, konkretne zasady, bardzo źle znoszą "neutralną przestrzeń". Bo neutralność jest złudzeniem. Każda przestrzeń jest czymś nacechowana. Pytanie brzmi - czyim bogiem, czyją siłą. Zakalma bez właściciela to puste pole, a puste pole przyciąga co popadnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Hilek79 hmm ale Hilek79 mam inne odczucie z praktyki... kiedy medytuję i otwiera mi się czakra serca to mam wrażenie że ta przestrzeń którą wtedy tworzę naprawdę nie przynależy do żadnej tradycji konkretnie. Jest po prostu... czysta? I jak zapraszam do niej intencję, dowolną, nie przeszkadza jej skąd pochodzi. Może to kwestia poziomu na którym działamy?


Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Liliana63 ale to jest przestrzeń twoja, wewnętrzna. 🙂 Zbyslawa pyta chyba o coś zewnętrznego, o wspólną przestrzeń kilku ludzi z różnych tradycji. To jest inny poziom złożoności. Co twoja otwarta czakra serca ma do zrobienia gdy naprzeciwko ciebie stoi ktoś kto pracuje z bóstwem które ma bardzo konkretne wymagania co do przestrzeni rytualnej?


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@sydonia83)
Połączone: 3 lata temu

O matko, ale to jest pytanie! 🙂 Byłam raz na czymś takim - spotkanie kilku osób, jedna z kręgu wiccan, jedna buddystka, jeden szaman z tradycji latynoskiej i ja z moją mieszanką. Prowadzący próbował zrobić "neutralne otwarcie", zaprosił po prostu "siły światła i dobra". I wiecie co? Czuło się jak z dziurą w środku. Jakby ktos ugotował zupę bez żadnej przyprawy. Technicznie zupa, ale co to jest. ale to tylko moje zdanie


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

a ja powiem wam coś innego bo mi sie wydaje ze ta cała dyskusja idzie w złą stronę. Słyszałem od jednego starszego praktyka że najstarsza zakalma to tak naprawde cisza. Nie neutralność, nie ugoda, tylko cisza przed słowem. I w tej ciszy każda tradycja rozpoznaje swoją własną podstawę. Może za filozoficznie brzmi ale mam wrażenie ze to jest klucz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

Lucjanek, troche mi to pachnie poetyckim omijaniem problemu 🙂 Cisza to cisza ale jak konkretnie wchodzisz w rytuał, to cisza sie kończy. i wtedy co? Każda tardycja ma swoje słowa, swoją strukturę, swoje kierunki świata, swoich strażinków. Jak zaczynasz mieszać te konkretne elementy, to albo cos odfiltrowujesz jako "nieważne" i wtedy obrażasz tradycję, albo wszystko zostawiasz i masz chaos.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@mandragoria56)
Połączone: 2 lata temu

a co z miejscami takimi jak... nie wiem, Jerozolima? Tam jest chyba najbardziej na świecie upakowanych tradycji w jednym miejscu i jakoś to od tysięcy lat trwa. Nie zawsze harmonijnie, ale trwa. To nie jest trochę przykład że przestrzeń moze być wspólna?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Mandragoria56 jerozolima to chyba najgorszy przykład jaki mogłaś podać jeśli chodzi o harmonię 😀 Tam właśnie widzimy co się dzieje kiedy kilka tradycji rości sobie prawa do tej samej przestrzeni. 😀 Każdy metr kwadratowy Wzgórza Świątynnego jest polem sporu. To jest antyprzykład zakalmy, nie przykład.


Odpowiedz
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Elzuchna muszę się wtrącić bo chyba niewyraźnie postawiłam pytanie na początku. 😀 Nie chodziło mi o przestrzeń fizyczną którą dzielą różne religie. Bardziej o coś co nazwałabym "polem receptywności" - stan w którym praktykujący jest w stanie odebrać energię z tradycji, która nie jest jego własną, bez że ta energia cokolwiek w nim psuje lub rozmywa. Czy ktoś wie czy jest na to jakaś nazwa w jakimś systemie??


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Zbyslawa to co opisujesz Zbyslawa przypomina mi koncepcję z tradycji sufickiej - jest tam coś określanego jako "serce pojemne", "kalb salim" w pewnym sensie, choć to nie do końca to samo znaczenie. 😀 Serce które może przyjąć każdą formę jak woda przyjmuje kształt naczynia, ale sama woda się nie zmienia. Ibn Arabi pisał o tym dużo - że prawdziwy gnostyk może stać w każdej świątyni i modlić się do jej bóstwa, bo widzi za formą tę samą rzeczywistość. Ale to jest bardzo zaawansowany stan i nie ma nic wspólnego z przypadkowym miksowaniem praktyk.


Odpowiedz
(@sydonia83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 66

@Oleandra02 o, to jest naprawdę ciekawe. A to znaczy że suficki gnostyk nie "traci" swojej tożsamości duchowej wchodząc do cudzej świątyni?? Bo to by odpowiadało na zarzut Elzuchny o rozmywaniu tożsamości.


Odpowiedz
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

a mi sie wydaje ze ten spor o elitaryzm to troche pomijanie sedna. Bo zakalma o ktorej pisala Zbyslawa na poczatku to nie jest "prawo do mieszania tradycji", to jest bardziej... mozliwosc wspolnego bycia w czymś bez koniecznosci okreslania co to jest. I to naprawde nie wymaga lat praktyki. Wymaga tylko ze tak powiem gotowosci serca.


Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Lucjanek "gotowość serca" to ładne słowa, ale co to znaczy w praktyce kiedy dwie osoby siedzą razem i jedna zaczyna wzywać Hecate a druga odmawia różaniec? Na poziomie poetyckim wszystko da się pogodzić, na poziomie konkretnego rytuału - już nie bardzo. nie wkładaj mi w usta czegoś czego nie powiedziałam


Odpowiedz
(@diamencik64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

hmm ale ja nie rozumiem jednej rzeczy, bo Zbyslawa pisała wcześniej o "polu receptywności" w jednej osobie a teraz rozmawiacie o grupowej zakalma i to chyba jednak dwie rozne rzeczy? czy ja źle czytam?


Odpowiedz
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Diamencik64 masz rację że to są dwie warstwy i być może niewyraźnie to rozgraniczam. Pole receptywności w jednostce jest czymś innym niż wspólna zakalma grupowa. To pierwsze jest bardziej wewnętrzną otwartością, czymś co kultywujesz sam. To drugie to wynik spotkania kilku takich otwartości jednocześnie. Jedno może istnieć bez drugiego, ale grupowa zakalma nie istnieje bez indywidualnej


Odpowiedz
Wpisy: 63
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

lecę przez ten wątek i mam mieszane uczucia. Z jednej strony ta koncepcja brzmi pięknie, z drugiej - ile razy widziałam osoby które mówiły "ja pracuję z wieloma tradycjami" i w praktyce nie miały głębokiej relacji z żadną. Takie zbieranie obrazków zamiast nauki języka. Nie mówię że tak jest zawsze, ale jak rozróżniamy prawdziwą "pojemność serca" od zwykłego powierzchownego zbierania praktyk?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

Storczyk trafiła w coś bardzo ważnego. W pracy z przedmiotami i kamieniami też to widać - ktos kupuje kryształy z każdej tradycji, z tybetańskiej, indiańskiej, celtyciej, i ani z jednym nie ma głębokiej relacji. Zakalma jako przestrzeń możliwa do utrzymania wymaga moim zdaniem zakorzenienia - musisz mieć swoje miejsce, swoją tradycję, swój korzen, żeby móc gościć innych bez tracenia siebie. Inaczej to tylko eklektyzm bez fundamentów.


Odpowiedz
Wpisy: 20
(@lilijka_r)
Połączone: 3 lata temu

o rany, przepraszam że tak wprost ale... czy to nie jest trochę elitaryzm duchowy? Że niby tylko bardzo zaawansowani mogą pracować z różnymi tradycjami bez szkody? A co z ludźmi którzy po prostu czerpią z tego co do nich trafia i czują że to im pomaga, bez certyfikatu zaawansowania od kogokolwiek? pytam serio, nie złośliwie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Lilijka_R no i tu mnie złapałaś na czymś ważnym. Bo z jednej strony masz rację - kto decyduje,kto jest "wystarczająco zaawansowany" żeby mieszać tradycje? Ale z drugiej... to nie jest kwestia certyfikatu, tylko czegos bardziej praktycznego. Jak wchodzisz w system magiczny nie rozumiejąc jego logiki wewnętrznej, to po prostu nie działa albo działa inaczej niż myślisz. I nie mówimy tu o elitaryzm, to jest jak mówienie że zeby gotować dobre jedzenie to musisz umieć gotować. tak mi sie przynajmniej wydaje


Odpowiedz
Wpisy: 412
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

no dobra,ja od strony pracy z sigilami powiem jedno, intencja jest kluczem. Jeśli dwie osoby wchodzą w przestrzeń z tą samą intencją ale różnymi językami symbolicznymi to ta przestrzeń naprawdę potrafi zadziałać. Sam robiłem rytuały z osobą z tradycji shinto i z kimś z prakyki reiki i nie było żadnego "zderzenia energii", było coś w rodzaju... wielogłosu. Każdy trzymał swój instrument ale grali jedną melodię.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kacperek75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Sigilmistrz a skąd wiedziałeś że ta przestrzeń zadziałała i że to nie było przypadkowe?? bo szczerze to nie rozumiem jak się to mierzy


Odpowiedz
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Kacperek75 no to jest dobre pytanie i uczciwie powiem - nie mierzy się tego. Masz odczucia podczas i po, masz efekty w życiu, masz świadków. ale żadnej linijki nie przykładasz, masz rację. Dlatego zawsze mówię ze w magii trzeba prowadzić dziennik, zeby chociaz mieć co porównywać.


Odpowiedz
Wpisy: 2328
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

żeby nie być gołosłowną to powiem z praktyki - prowadziłam spotkania rytualne przez kilka lat z osobami z bardzo różnych tradycji i zakalma jako pole możliwe do utrzymania wymaga jednej rzeczy przede wszystkim: że nikt nie próbuje narzucić swojej struktury jako "tej właściwej". Jak tylko jedna osoba zaczyna organizować przestrzeń według swojej tradycji, reszta albo się podporządkowuje albo wychodzi energetycznie. I to jest ten moment kiedy zakalma się zamyka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sydonia83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 66

@Betalia to brzmi jak coś z doświadczenia, masz jakiś konkretny przykład jak to wyglądało kiedy ktoś próbował "zorganizować"? bo jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce czy to jest świadome działanie tej osoby czy raczej nieświadome


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

@Sydonia83 i jedno i drugie się zdarzało. Świadome - osoba wprost mówiła "powinniśmy zacząć od oczyszczenia przestrzeni moją metodą". Nieświadome - ktoś bez pytania stawiał na środku swój ołtarzyk z bóstwem swojej tradycji i cała energia szła nagle tam. Intencja dobra, efekt taki sam - przestrzeń przestawała być wspólna.


Odpowiedz
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

to co Betalia opisuje jest dla mnie klucze jeśli chodzi o ten temat. Problem nie jest w tym czy zakalma jest możliwa, problem jest w tym że ludzie nie potrafią wejść w przestrzeń bez zaznaczania swojego miejsca. I to jest coś co widać nawet w grupach medytacyjnych gdzie nie ma żadnej magii, tylko siedzisz i oddychasz, a i tak za chwilę ktoś zaczyna poprawiać poduszkę komuś innemu.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

matko, to ciekawe bo podczas medytacji z grupą różnych osób miałam raz takie doświadczenie że przez chwilę zniknęły wszystkie granice, dosłownie nie czułam gdzie kończy się moja aura a zaczyna cudza, i to nie bylo nieprzyjemne. Ale trwało chwilę i potem każdy wrócił do swojego. a nie jest czasem tak, że to wlasnie ta zakalma o której piszecie? taki krótki moment kiedy coś się otwiera?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

Liliana63, opisujesz coś co w pracy z bioenergetyką nazywa się często "synchronizacją pola" i to jest faktycznie zjawisko które zdarza się w grupach, zwłaszcza jak jest wspólna intencja i głębszy stan skupienia. Tylko ze to trwa chwilę właśnie dlatego, ze umysły zaczynają wracać do swoich struktur. Zakalma jako stały stan to by wymagało żeby wszyscy jednocześnie tą strukturę puścili. I to jest moze niemożliwe.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

dobra, niech chwile pobędę adwokatem diabła bo mam inny trop. A co jesli "harmonijne relacje między tradycjami" o których pisze temat to nie jest możliwe w przestrzeni rytualnej ale jest jak najbardziej możliwe w przestrzeni intelektualnej i serdecznej? Czyli mogę mieć głęboki szacunek i ciekawość wobec sufickiej ścieżki Oleandy, studiować ją, być nią poruszony, i jednocześnie pozostawać w swojej słowiańskiej praktyce bez żadnego konfliktu. Harmonia nie wymaga wspólnego rytuału


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Hilek79 to co opisujesz ma nawet swoje określenie w tradycji - jest takie arabskie słowo "insaf", sprawiedliwość wobec innego, zdolność do widzenia wartości w czymś obcym bez wchłaniania go i bez bycia wchłoniętym. To jest może dokładnie ta zakalma którą Zbyslawa ma na myśli. Nie wspólna przestrzeń rytualna, tylko wspólna przestrzeń serca w rozumieniu poznawczym.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@pirop76)
Połączone: 2 lata temu

wcinam sie bo nie wytrzymam bo jestem tu chyba najmniej obeznana z tematem ale od paru stron to czytam i mam takie proste pytanie - czy ta zakalma o której rozmawiacie to jest cos co sie robi i tworzy czy cos co sie pojawia samo kiedy warunki są spełnione?? bo nie do końca rozumiem czy to jest praktyka czy stan


Odpowiedz
21 Odpowiedzi
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Pirop76 to bardzo dobre pytanie i myślę że właśnie tu jest sedno całej dyskusji. Z tego co słyszę od bardziej doświadczonych osób - zakalma to raczej stan ktory się pojawia, ale warunki pod ten stan trzeba świadomie przygotować. jak kamień ktory sam nie świeci, ale jeśli go odpowiednio wypolerować i wystawić na światło, to odbija pięknie. Przygotowanie jest twoją pracą, pojawienie się światła - już nie


Odpowiedz
(@mandragoria56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

to analogia z kamieniem jest naprawdę dobra! ale pytanie leci do Crystaline - czy te warunki które trzeba przygotować to jest coś konkretnego co możesz wymienić? bo miałam kilka spotkań z osobami z różnych tradycji i raz wyszło naprawdę pięknie a raz był totaly chaos i nie wiem co zrobiłam inaczej. z całym szacunkiem ale to nadinterpretacja


Odpowiedz
(@crystaline)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 264

@Mandragoria56 kilka rzeczy które obserwuję w praktyce: wszyscy przychodzą z intencją a nie z agenda, nikt nie jest odpowiedzialny za "pilnowanie" przestrzeni, jest zgoda na milczenie bez tłumaczenia, i nikt się nie spieszy. Jak brakuje choćby jednej z tych rzeczy, zaczyna się tarcie. Ale to nie jest lista kompletna, bo każda grupa jest inna.


Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

słyszę tę rozmowę i mam wrażenie ze powoli wszyscy dochodzimy do tego ze zakalma - jesli jest możliwa - to nie jest projekt grupowy do zorganizowania, tylko wynik tego co kazdy z osobna wnoosi. I tu wracam do pytania Lilijki o elitaryzm: nie chodzi o lata praktyki, chodzi o to czy ktos potrafi wejść w przestrzeń bez potrzeby bycia widzianym. A to moze miec ktos po roku i nie miec po dwudziestu


Odpowiedz
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Czarodka97 chcę się odnieść do tego co napisała Czarodka97, bo to jest ważne. Tak, dokładnie - zakalma nie jest projektem, który można zorganizować od zewnątrz. Ale mam wrażenie że w tej rozmowie powoli tracimy z oczu coś istotnego: samo słowo "zakalma" nie pochodzi z żadnej utrwalonej tradycji liturgicznej, to bardziej termin opisowy, coś co ja sama używam żeby nazwać tę jakość przestrzeni między praktykami. Więc jak mówimy czy jest "możliwa" - pytamy tak naprawdę czy ta jakość ciszy i wzajemności jest osiągalna. I moja odpowiedź nadal brzmi: tak, ale rzadziej niż byśmy chcieli.


Odpowiedz
(@lucjanek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

wiecie co,ja wiem że może trochę nie w tę stronę, ale mam wrażenie że ta cała rozmowa o zakalma to jest de facto rozmowa o czymś co mistycy chrześcijańscy nazywali "kenozą", czyli takim opróżnieniem siebie. Mistrz Eckhart pisał o oderwaniu jako warunku zjednoczenia. I to bardzo pasuje z... znaczy to bardzo pasuje do tego co Betalia i Crystaline opisują. Nieprzypadkowo chyba te same rzeczy pojawiają się w różnych tradycjach.


Odpowiedz
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Lucjanek tak, kenoza to dobre przywołanie. Ale powiedziałabym że jest jedna różnica: kenoza u Eckharta jest ruchem ku Bogu, wypromieniowaniem siebie ku temu co transcendentne. Zakalma w tym ujęciu co Zbyslawa opisuje jest bardziej pozioma - to przestrzeń między ludźmi, nie między człowiekiem a absolutem. Choć oczywiście można by się zastanawiać czy jedno nie prowadzi przez drugie. moge sie mylić


Odpowiedz
(@tomislawa95)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 31

@Oleandra02 o matko, Lucjanek i Oleandra, wy teraz przeszliście w zupelnie inne rejony i ja szczerze sie pogubiłam 😀 ale ta kenoza brzmi ciekawie, muszę poczytać. Ale kieruję pytanie do Zbyslawy - czy ty w praktyce kiedykolwiek doświadczyłaś tej zakalmy między tradycjami? Znaczy nie grupowo, ale tak jeden na jeden z kimś kto ma zupelnie inną ścieżkę od twojej?


Odpowiedz
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

@Tomislawa95 tak, i to jest dla mnie jeden z najbardziej wyrazistych przykładów. 🙁 Kilka lat temu spędziłam kilka godzin w rozmowie z buddyjskim mnichem therawady podczas pewnego seminarium. Żadnego rytuału, żadnej wspólnej praktyki. Tylko rozmowa, i jedzenie kolacji. I w pewnym momencie oboje umilkliśmy i trwało to może dziesięć minut, i to milczenie miało tę właśnie jakość. Potem oboje to skomentowaliśmy. On użył słowa "sati", ja powiedziałam że to była zakalma. Myślę że mówiliśmy o tym samym.


Odpowiedz
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

Piękne to co Zbyslawa opisała, ale mam wątpliwość - czy to nie jest po prostu zwykłe głębokie porozumienie między dwójką ludzi, które zdarza się też bez żadnego kontekstu religijnego? 🙂 Znaczy, miałam takie chwile z przyjaciółką która jest w ogóle ateistką i o żadnej magii nie chce słyszeć. I też było takie milczenie które coś znaczyło. Nie chcę odejmować wartości temu doświadczeniu, ale zastanawiam się czy "zakalma" nie jest po prostu ładną nazwą dla czegoś bardzo ludzkiego.


Odpowiedz
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 239

@Storczyk właśnie to mnie zastanawia od jakiegoś czasu w tej dyskusji. Czy potrzebujemy specjalnej nazwy i kontekstu ezoterycznego żeby docenić takie chwile? Ale z drugiej strony - może nazwy pomagają nam je rozpoznawać i tworzyć świadomie? Jak masz słowo na coś, zaczynasz to widzieć częściej. tak to widzę


Odpowiedz
(@kacperek75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

to co Storczyk pisze mnie trochę uspokoiło bo wlasnie myślałem że nie rozumiem tematu skoro nie mam żadnych praktyk. A tu sie okazuje że moze te momenty po prostu się zdarzają. Tylko nie wiemy jak o nich mówić?


Odpowiedz
(@betalia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2328

Storczyk dotknęła czegoś ważnego, ale ja bym jednak rozróżniła. To co opisuje to głębokie połączenie między osobami - piękne, realne. Zakalma w kontekście w jakim tu rozmawiamy ma jednak dodatkowy wymiar: pojawia się w przestrzeni w której różne tradycje i systemy symboliczne mogłyby się pozabijać, a one zamiast tego po prostu współistnieją. To jest inny warunek startowy. Z ateistką możesz mieć piękne milczenie właśnie dlatego, że nie ma między wami konfliktu systemów wierzeniowych.


Odpowiedz
(@storczyk)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Betalia ok, to jest uczciwe rozróżnienie. Przyjmuję to. nie upieram się


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Oleandra02 wrócę do wątku który sam zacząłem wczesniej, bo mam wrażenie że Oleandra go dobrze rozwinęła, a potem zgubiliśmy. "Insaf" - sprawiedliwość wobec innego - to pojęcie mnie nie opuszcza odkąd je napisała. W astrologii mundialnej jest coś co nazywamy konjunkcją i opozycją, i opozycja wbrew pozorom nie jest destrukcyjna - dwie planety w opozycji muszą się na siebie patrzeć, muszą się nawzajem uwzględniać. To moze jest właśnie ta struktura którą szukamy dla zakalmy między tradycjami


Odpowiedz
(@sydonia83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 66

@Hilek79 ale opozycja to też napięcie, nie?? Jak to ma się do harmonii? Bo w astrologii opozycja jest trudna, wymaga pracy. czy zakalma ma byc wynikiem tej pracy czy raczej czymś co przychodzi kiedy praca jest zrobiona?


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Sydonia83 i tu jest sedno! Opozycja dojrzała to napięcie ktore zostało przepracowane i stało się dialogiem. Zakalma jako wynik przepracowanego napięcia - mnie to bardzo odpowiada. Nie zaczyna się od harmonii, harmonii trzeba się nauczyć.


Odpowiedz
(@mandragoria56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Hilek79 zaglądam tu od dłuższego czasu o opozycji i astrologii i zastanawiam się - czy to znaczy że zakalma jest w ogóle możliwa tylko między osobami które juz mają za sobą jakiś konflikt albo tarcie? Znaczy czy muszą najpierw się "przetrzeć" zanim ta przestrzeń może powstać? Bo to by tłumaczyło dlaczego z nieznajomymi jest tak trudno. może ktoś to lepiej ujmie


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Mandragoria56 mandragoria56, to jest ciekawe pytanie i z bioenergoterapii moge powiedzieć że pola bioenergetyczne rzeczywiście potrzebują czasu żeby się "poznać". Gdy pracuję z nową osobą, pierwsze sesje są zawsze jakieś takie... testujące. Dopiero po kilku razem coś się wyrównuje. Więc może tak, może to tarcie nie musi byc konfliktem, ale jakimś procesem wzajemnego rozpoznania.


Odpowiedz
(@mandragoria56)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 79

@Otylka ale jeszcze raz o tego co pisała Otylka o polach bioenergetycznych ktore sie "poznają" - to mnie bardzo ciekawi w kontekście relacji między tradycjami. Bo jeśli tak jest z ludźmi na poziomie energetycznym, to czy coś podobnego dzieje sie na poziomie systemów?? Znaczy czy dwie tradycje mogą sie energetycznie "przetrzeć" zanim ta przestrzeń powstanie? To brzmi dziwnie ale jakoś mi to siedzi


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 719

@Mandragoria56 no i tu wchodzisz w bardzo ciekawy rejon. Ja bym powiedziała że tak, tylko że przy tradycjach ten proces trwa wieki a nie sesje. Jak popatrzysz na buddyzm tybetański, ktory spotkał się z tradycją Bön - to było kilka wieków tarcia, wchłaniania, oddawania i dopiero potem coś co możemy nazwać wspólną przestrzenią. Nie wiem czy zakalma to dobre słowo na ten proces, ale coś w tej obserwacji jest. zostawiam to do przemyślenia


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Zbyszlawo, okej, ale to jest trochę problem z tą dyskusją jako całością - rozmawiamy o pojęciu które sama stworzyłaś albo przynajmniej sama w tym kontekście używasz, i każdy rozumie je trochę inaczej. 😛 To trochę jak gdybyś zapytała "czy możliwa jest przerzana?" i każdy by odpowiadał zgodnie ze swoim wyobrażeniem co to jest. Nie mówię że dyskusja jest bezwartościowa, ale warto chyba przyznać że operujemy na dość niestabilnym gruncie pojęciowym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Elzuchna ale czy to jest naprawdę prroblem? większość pojęć w ezoterce ma rozmyte granice i różne tradycje rozumieją je inaczej. "Energia", "aura", "intencja" - kazdy używa tych słów i jakoś sie dogadujemy. Zakalma jako termin opisowy wydaje mi sie ok, nawet jesli nie ma korzeni w jednej konkretnej tradycji. Może nawet lepiej ze nie ma bo wtedy nikt nie może powiedzieć "nie używasz tego prawidłowo"


Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Sigilmistrz no właśnie dlatego "energia" w ezoterce jest często bezużyteczna jako pojęcie, bo każdy wkłada w to co chce i przestaje to cokolwiek znaczyć. 😉 Ale nie chcę ciągnąć tego zbyt daleko, to nie jest moje główne zastrzeżenie. wróćmy do meritum


Odpowiedz
Wpisy: 326
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

powiem cos co moze nie wszystkim się spodoba - ta rozmowa zaczyna mi trochę przypominać budowanie teorii na teorii bez żadnego zakotwiczenia. Mamy: pojęcie ktore wymyśliła autorka tematu, opozycję astrologiczną jako metaforę, arabskie słowo z sufizmu, kenoze Eckharta i bioenergoterapię. I wszyscy się nawzajem potwierdzamy ze to do siebie pasuje. Ale czy naprawde pasuje czy tylko chcemy żeby pasowało?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 238

@Czarodka97 doceniam tę uwagę, serio. 😀 Ale powiem że w historii religii synkretyczne zestawianie pojęć z różnych tradycji jest całkowicie uznaną metodą badawczą - comparatywistyka religijna na tym polega. Pytanie zawsze brzmi: czy zestawienie ujawnia coś nowego o obu tradycjach, czy tylko rozmydla obie. I to jest uczciwe pytanie do całej tej dyskusji.


Odpowiedz
(@czarodka97)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 326

@Oleandra02 ok, comparatywistyka religijna, rozumiem argument. Ale jest różnica miedzy zestawianiem pojęć które mają swoje źródła, konteksty, historię, a budowanniem nowego terminu ktory zbiera troche z każdego. Kenoza, insaf, opozycja astrologiczna - to sa narzędzia wypracowane przez tradycje, ktore za nimi stoją. "Zakalma" nie ma tej historii. I nie mówię ze to złe, tylko ze trzeba byc świadomym co się robi - czy opisujemy cos co istnieje czy konstruujemy pojęcie ktore jest wygodne. To rozne rzeczy


Odpowiedz
(@zbyslawa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 56

Czarodka97 masz rację i nie zamierzam tego ukrywać. Zakalma jest pojęciem które sama zaczęłam używać, żeby opisać coś czego nie umiałam opisać inaczej. Nie twierdzę że odkryłam coś nowego w sensie ontologicznym. Twierdzę że potrzebowałam słowa na doświadczenie które miałam i które widziałam w innych kontekstach. Czy to jest budowanie teorii na teorii? Może. Ale każde pojęcie kiedyś było nowe.


Odpowiedz
(@kacperek75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 109

@Zbyslawa mam pytanie może głupie - skoro to Zbyslawa sama to wymyśliła, to daczego w tytule tematu jest napisane "zakalma" jakby to był jakis znany termin? Bo czytając watek od początku myślałem ze to jest coś z jakiejś konkretnej tradycji i szukałem w necie i nic nie znalazłem


Odpowiedz
(@sigilmistrz)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 412

@Kacperek75 haha no wlasnie to jest ciekawe, sam na początku też myślałem ze to jakaś terminologia którą znam a zapomnialem skąd. A nie, to jest autorski termin. Ale szczerze mówiąc czy to zmienia coś w dyskusji? Pojęcia muszą gdzies startować.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@liliana63)
Połączone: 10 miesięcy temu

czytam ten wątek o terminologii i mam takie wrażenie, że połowa napięcia w tym wątku bierze się z tego że jedni rozmawiają o zakalma jako doświadczeniu (subiektywnym, jednostkowym), a inni o niej jako o pojęciu (ogólnym, konstrukcie). 🙁 i to są dwa różne poziomy i chyba dlatego argumenty się mijają? tak mi sie wydaje przynajmniej. niech ktoś mnie poprawi jak cos


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elzuchna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Liliana63 liliana63 to jest dobra obserwacja i myślę że trafia w sedno. 🙂 Zbyslawa zaczęła od doświadczenia - kolacja z mnichem, coś się wydarzyło. To jest konkretne i wiarygodne. Problem zaczyna się kiedy z jednego doświadczenia budujemy teorię która ma opisywać relacje między tradycjami w ogóle. To jest skok który wymaga uzasadnienia. I tego uzasadnienia w tym wątku trochę mi brakuje, mimo że dyskusja jest naprawdę dobra.


Odpowiedz
Udostępnij: