Forum

Asystent AI
Święte Zakalasło - ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Zakalasło - przycichanie się gdy magia zaczyna działać


Wpisy: 114
Rozpoczynający temat
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam sie czy to ma jakąś oficjalną nazwę ale zauważyłem że w wielu tradycjach jest opisywane to samo zjawisko - ten moment kiedy po rytuale albo intensywnej praktyce nagle wszystko cichnie. Świat jakby zastyga. Nie dzieje sie nic spektakularnego, wręcz przeciwnie - jakby nic sie nie działo. I wlasnie ten moment, to przyciszenie, w sufizmie jest opisywane jako pewien próg. Derwisz po wiorwaniu odpada z tańca nie dlatego że słabnie, ale dlatego że coś w nim sie wypełnia i potrzebuje ciszy. Ciekawe czy ktos z was miał coś podobnego po własnych praktykach, niekoniecznie tanecznych - po medytacji, po rytuale, po długiej modlitwie?


Odpowiedz
76 odpowiedzi
Wpisy: 399
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz to jest bardzo głęboka kwestia. W tradycji sufickiej to milczenie po wirach derwiszów nie jest przypadkowe - sama cisza jest miejscem, w którym coś się osiada. Al-Ghazali pisał że dusza po ekstazie potrzebuje powrotu, inaczej można się w niej zgubić. Ale nie tylko sufi to znają - w tantrze tez jest taki moment po rytuałach shakti, gdzie adept ma siedzieć nieruchomo i nie interpretować tego co czuje. Po prostu być. Zastanawiam się czy te tradycje opisują to samo zjawisko z różnych stron, czy może chodzi o zupełnie inne stany?


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę Wam w zdanie bo mało sie znam na tych tradycjach, ale to co piszecie mnie zaciekawia. :)) To "przyciszenie" po rytuale - to jest coś co ma trwać minuty, godziny, dni? Bo jak to czytam to nie wiem czy chodzi o chwilowy spokój po intensywnym przeżyciu, czy o coś dłuższego. I skąd wiadomo ze to znak ze magia działa, a nie po prostu zwykłe wyczerpanie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ulistkowa71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Kalinowa no i właśnie tu jest pies pogrzebany. Bo o ile rozumiem co Damianek opisuje jako doświadczenie - i to ma sens w kontekście fizjologii samego wirowaniu czy długiej medytacji - to już interpretowanie tego jako "znak że magia działa" to duży skok. Derwisz po sema wiruje często godzinami, ciało potrzebuje potem ciszy, to żadna tajemnica. Nie twierdzę ze przeżycia mistyczne nie są prawdziwe, ale ten "sygnał że działa" to bardzo wygodna narracja, którą można przypiąć do czegokolwiek. Skąd ta pewność ze to nie jest po prostu efekt Harveya - wierzysz ze zadziałało więc szukasz potwierdzenia?


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Ulistkowa71 nie mówię że to dowód na cokolwiek, mówię że to zjawisko pojawia sie w opisach praktyk z różnych tradycji i to mnie ciekawi. że sufici to opisują, taoiści tez mają cos podobnego w kontekście wu wei po praktykach qi, w hesykazmie chrześcijańskim jest hesychia - grecki termin dosłownie oznaczający wewnętrzną ciszę, do której dążą mnisi po intensywnej modlitwie. Zbieżność miedzy tradycjami jest dla mnie ceikawsza niz pytanie "czy to magia działa". Może to jest poprostu cos co robi człowiek kiedy dotrze do pewnego progu intensywności przeżycia?. zaczynasz mi wmawiać cos, czego niema w moim poście


Odpowiedz
Wpisy: 147
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

Hesychia to dobry trop. 😉 Hesychaści rozróżniali między ciszą zewnętrzną (milczeniem ust) a ciszą wewnętrzną, którą nazywali stanem gotowości na theosis - przebóstwienie. Grzegorz Palamas opisywał to bardzo dokładnie w XIV wieku. Ale zeby nie zostać wyłącznie przy chrześcijaństwie - w jodze klasycznej jest pojęcie pratyahary, piątego z ośmiu członów asatngi Patańdżalego. To właśnie wyciszenie zmysłów, wewnętrzna przerwa po intensywnym ćwiczeniu. Nie cisza jako brak aktywności, ale cisza jako specyficzny stan skupienia. Ciekave jest to ze we wszystkich tych tradycjach to wyciszenie jest traktowane jako etap, nie cel. Coś mnie ciśnie do Damianeka - czy mówisz o tym przyciszeniu jako o czymś spontanicznym co cię spotkało, czy jako o czymś do czego świadomie dążysz?


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Kurcze, to co opisujecie z tą hesychią i pratyaharą to jest jakiś porządny religioznawczy tour de force i trochę sie gubię, ale chcę dodać coś z własnych obserwacji. Przy długich sesjach z runami - mówię o wróżeniu które trwa dobrą godzinę albo dłużej - jest taki moment kiedy przestaję "analizować" znaczenia i nagle sie poprostu... wie. A potem jest cisza. Nie układam tego w żadną wielką teologię, ale te porównania między tradycjami ktore tu wrzucacie brzmią jakoś znajomo. Nie wiedziałem że to jest aż tak powszechne. tak to widzę


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Florek58 to co mówi Florek ma sens i to nie jest wcale takie małe. Właśnie te spontaniczne, nieoczekiwane momenty wyciszenia w trakcie praktyki sa najciekawsze bo nie są zainscenizowane. Sufi wiedzą czego szukają w sema - derwisz jest prowadzony przez całą strukturę rytuału. ale kiedy ktoś rozkłada runy i po prostu nagle wie - to jest nieplanowane. Zastanawiam się czy ta cisza którą opisuje Floek to jest to samo co hesychia czy morze cos innego. Hesychaści ćwiczyli to latami w odizolowaniu. A tu to przychodzi samo podczas konkretnej praktyki


Odpowiedz
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 73

@Florek58 ojej ale jak cos takiego "przychodzi samo" to nie powinno się tego przegapić? tzn. pytam serio - jak rozpoznać że właśnie to jest ten moment, a nie po prostu zamyślenie albo rozkojarzenie? Florek czy można to jakoś rozróżnić?


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Magnolka dobre pytanie i trochę trudne do odpowiedzi bo to nie jest coś co da się opisać zestawem kryteriów. Ale jakbym miał spróbować - przy zwykłym rozkojarzeniu myśl odpływa gdzieś w bok, zaczynam myśleć o zakupach albo o robocie. A przy tym innym stanie uwaga nie odpływa, wręcz przeciwnie - jest pełna, ale jakby bezprzedmiotowa. Po prostu jest. Wiem że to brzmi jak poetycka bzdura, ale naprawde ciężko mi ocenić jak to lepiej opisać


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@zephyra68)
Połączone: 2 lata temu

ojjj, coś mi tu nie pasuje. Cały czas mówimy o "przyciszeniu po rytuałe" i porównujemy derwiszów z runami i hesychastami, ale to są kompletnie inne konteksty i różne cele praktyki. Sufi dąży do fana - unicestwienia ego w Bogu. Hesychasta do theosis. Ktoś rozkładający runy pewnie nie ma ani jednego ani drugiego celu. Więc czy naprawde można te rzeczy porównywać po samym zewnętrznym podobieństwie "ciszy po"? Bo fizjologicznie po każdym intensywnym skupieniu przychodzi rozluźnienie. To nie musi byc żaden sygnał mistyczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Zephyra68 masz rację ze cele są rozne i nie piszę ze to jest identyczne zjawisko. Ale wlasnie to mnie ciekawi, ze podobna sruktura - intensywność, próg, cisza - pojawia sie niezależnie od celu praktyki. To morze sugerować ze to jest coś w samym procesie głębokiego skupienia, a rozne tradycje poprostu interpretują to różnie. Ktoś to przypisuje łasce Bożej, ktoś stanowi qi, ktoś poprostu wie. Forma podobna, język interpretacji różny.


Odpowiedz
(@ulistkowa71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

Damianek stawia tezę którą lubię, choć ona też ma swoje kłopoty. To że wzorzec jest podobny nie znaczy automatycznie że mechanizm jest ten sam. Fizjologia stresu i relaksu jest wszędzie taka sama, więc "intensywność potem cisza" może być po prostu reakcją ciała, a tradycje ubierają to w swój język. Ale - i tu uczciwie przyznam - sama trudno mi powiedzieć jak to rozstrzygnąć. Nie sądzę że można to zredukować do biologii tak po prostu bo subiektywne treści tych stanów są zupełnie różne. Po prostu bym ostrożnie z wyciąganiem wniosków w jedną albo drugą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Właśnie że te "subiektywne treści" są kluczowe i trochę mi brakuje w tej rozmowie opisu od strony tradycji - nie tylko "co się czuje" ale "czego ta cisza jest znakiem". Bo w sufizmie jest to opisane całkiem precyzyjnie. Al-Junayd z Bagdadu rozróżniał hal - chwilowy stan mistyczny - od maqam,trwałego stopnia duchowego. Cisza po sema to hal, przejściowy. Dopiero kiedy wraca regularnie i pozostawia trwały ślad, coś się naprawdę zmienia. Pytanie brzmi - czy inne tradycje też robią to rozróżnienie, czy traktują te chwile jako coś definitywnego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

@Bogumila tak, i to jest bardzo ważne rozróżnienie. W jodze to jest podobne - dhyana czyli medytacja to stan ktory przychodzi i odchodzi, samadhi to może być nagłe przebudzenie albo długi trening, ale nawet krótkie doswiadczenie samadhi zostawia coś. Patańdżali opisuje to jako skrócenie dystansu między praktyką a stanem naturalnym. Hesychaści mówili podobnie - theoria, wizja Boga, moze być chwilowa, ale zostawia w człowieku trwałą jakość ciszy. Nie jestem pewna czy to samo tyczy się wszystkich tradycji, zwłaszcza tych bardziej magicznych. Może ktos wie jak to wygląda w praktykach szamańskich?


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

a te szamańskie to mnie ciekawiło bo gdzieś czytałam że szaman po trans nie "odpoczywa" tak jak to opisujecie tylko jest w bardzo konkretnym stanie podwyższonej czujności. jakby był bardziej otwarty niż przed. to by pasowało do tego wątku??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Strzybozka63 strzybozka, chyba zależy od tradycji szamanskiej. Mircea Eliade pisał o szamanizmie syberyjskim i tam po transie szaman faktycznie wychodzi powoli, i jest taki czas kiedy jest jeszcze troche między. ale słyszałam tez od osób które pracowały z ludźmi z tradycji amazońskich że po ayahuasce albo po pracy z marakamé jest właśnie taka cisza którą opisuje tu Damianek. Nie wibracja, nie euforia, tylko zupełny spokój. Jeden znajomy powiedział mi że to jest ten moment gdy "duch się jeszcze nie pakuje". Lubię to określenie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@idzik78)
Połączone: 2 lata temu

hej wchodze tu bo temat jest naprawde ciekawy. czy ta "cisza po" działa tak samo przy solowych praktykach jak i przy grupowych? bo derwisz wirouje w grupie, szaman działa z ludźmi wokół, a jak ktos medytuje sam w domu to ta cisza jest inaksze? moze ta zbiorowosc cos zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

@Idzik78 to bardzo dobre pytanie i myślę że coś w tym jest. Sema nie jest przypadkowo rytuałem zbiorowym. Muzyka, wirowanie, obecność innych - to wszystko buduje pewne pole jak byśmy to dzisiaj powiedzieli. Sama cisza po też jest wtedy zbiorowa. Ale znałem osoby które doświadczały podobnych stanów w samotnej medytacji i opisywały je jako głębsze właśnie dlatego że nie było żadnego zewnętrznego impulsu. Jakby ciało i umysł same to wypracowały. Trudno powiedzieć co "lepsze" bo to pewnie zależy od drogi człowieka.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@michalinka62)
Połączone: 3 lata temu

jejku, zastanawiam się czy to co opisujecie to nie jest po prostu głęboki stan relaksu, który każda tradycja sobie przypisuje. 🙂 Tzn. mówię to bez złośliwości bo sama interesuję się tarotem i też mam te momenty gdy nagle cos "kliknie" przy kartach i jest cisza. Ale nie wiadomo czy to coś mistycznego czy po prostu mój mózg się przełącza. Czy ktoś próbował jakoś to zbadać od środka, powiedzmy prowadzić jakiś dziennik tych momentów i zobaczyć co potem się dzieje? Bo jesli to na prawdę sygnał ze "magia działa" to powinno byc jakieś potwierdzenie w tym co nastąpi po.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@michalinka62)
Połączone: 3 lata temu

dobra, ale kieruję pytanie do całej tej dyskusji - wy mówicie o derwiszach, hesychastach, szamanach, a ja mam takie same chwile przy kartach i co, to nie jest to samo? tzn. nie mówię że tarot to sufizm, ale jeśli mechanizm jest podobny to może forma nie ma aż takiego znaczenia?


Odpowiedz
20 Odpowiedzi
(@zephyra68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Michalinka62 no właśnie nie, forma MA znaczenie i to duże. Derwisz wchodzi w sema po latach przygotowania, mnich hesychastyczny po dekadach modlitwy. Porównywanie tego do "chwili ciszy przy kartach" to trochę jak porównywanie treningu olimpijczyka do spaceru. Nie mówię że twoje doświadczenie jest nieważne, mówię że to innej klasy zjawiska.


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Zephyra68 hej ale trochę nie fair, bo Michalinka nie mowi ze to jest równorzędne co do głębokości, tylko ze struktura podobna. ja przy runach nie twierdzę ze jestem jak syberyjski szaman, ale coś w tym wyciszeniu po sesji jest mimo wszystko zbliżone. To nie konkurs na najgłębszy trans. nie upieram się


Odpowiedz
(@zephyra68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Florek58 ok, fair point, może zbyt ostro napisałam. 🙂 Ale nadal uważam że mieszamy dwa poziomy - spontaniczne wyciszenie które przydarza się każdemu, i celowo wywoływany stan który jest częścią systemu duchowego. To nie to samo nawet jeśli z zewnątrz wygląda podobnie.


Odpowiedz
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

Zephyra ma tu rację w jednym sensie - kontekst intencji naprawdę zmienia coś w tym doświadczeniu. Ale chcę dodać coś co może połączyć te dwa stanowiska. W tradycji jogi jest pojęcie "kripala" - łaski, która przychodzi bez zasługi. Patańdżali pisze ze samadhi mozna osiągnąć przez intensywną praktykę albo przez... zrządzenie. Czyli tradycja dopuszcza ze te stany mogą pryzjść tez bez struktury. Pytanie które mnie bardziej ciekawi to czy to "przyciszenie" Michaelinki zostawia jakiś ślad po sobie czy mija bez echa?


Odpowiedz
(@michalinka62)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 13

@Runiarka70 o, dobre pytanie. Zostaje coś. Nie zawsze ale czasem po takim momencie przy kartach mam wrażenie że interpretacja która przyszła w tej ciszy jest trafniejsza niż te które wymyślam "normalnie". Jakby cos przez chwilę widziało wyraźniej. Ale może to tylko skupienie?


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Michalinka62 właśnie to co Michalinka opisuje jest dla mnie interesujące - ta trafność ktora przychodzi razem z ciszą. Bo w sufizmie to zupelnie świadomie mowi sie że fana, to moment kiedy ego przestaje sie wtrącać. Nieważne czy masz lata prakyki czy nie - pytanie jest czy w tej ciszy cos widzi wyraźniej. Oni twierdzą ze tak, ze to nie "ty" widzisz, tylko przez ciebie coś patrzy. może ktoś to lepiej ujmie


Odpowiedz
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 489

ok ale moment - czy aby to nie po prostu opis każddego stanu skupienia? Jak ktos jest w "flow" przy malowaniu albo pisaniu to też mówi ze ego odpływa i widzą wyraźniej. To nie jest chyba specjalnie mistyczne,to psychologia.


Odpowiedz
(@ulistkowa71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Kalinowa no i to jest właśnie pytanie kluczowe, które cały czas chodzi mi po głowie w tej dyskusji. Csikszentmihalyi opisał flow jako stan pochłonięcia gdzie zanika poczucie siebie. Sufi powiedzieliby że to zalążek fana. Psycholog powie że to efekt poznawczy. Żadna z tych interpretacji nie jest "fałszywa" - one po prostu opisują to samo z różnych poziomów. Problem pojawia się kiedy jedna interpretacja twierdzi że jedyna jest prawdziwa.


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Kalinowa wrócę jeszcze do tego co zaczęła Kalinowa bo to ważne. 🙂 Al-Ghazali miał ciekawe podejście do tej kwestii - pisał że stany mistyczne nie są dowodem na nic, są zaproszeniem do głębszego pytania. Czyli sama cisza czy samo flow to nie koniec drogi, to sygnał że coś jest do odkrycia dalej. To mi się wydaje uczciwe zarówno wobec tradycji jak i wobec sceptycyzmu.


Odpowiedz
(@strzybozka63)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 125

@Bogumila al-ghazali to kto? mam na myśli ogólnie, bo kojarzę że to ktoś ważny w islamie ale nie bardzo rozumiem jak to się łączy z mistycyzmem


Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Strzybozka63 średniowieczny myśliciel, teolog i mistyk, żył w XI-XII wieku. Napisał "Odrodzenie nauk religijnych" i przeszedł własny kryzys wiary zanim doszedł do sufizmu. Ciekawe że był bardzo krytyczny wobec filozofów, ale jednocześnie sam szedł ścieżką wewnętrznego poznania. W kontekście tego wątku ważne jest że on wprost mówił iż rozum nie dotrze tam gdzie dochodzi doświadczenie ciszy.


Odpowiedz
(@idzik78)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

przepraszam ze wchodze w srodek ale mnie zastanawia cos innego - to o czym Damianek pisal na poczatku, to "przyciszenie kiedy magia zaczyna dzialac" - czy ktos juz odpowiedzial co to znaczy ze "zaczyna dzialac"? bo czytam i nie wiem czy chodzi o cos subiektywnego czy o efekty w swiecie zewnetrznym. zostawiam to do przemyślenia


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Idzik78 dobre pytanie i właściwie celowe niedopowiedzenie z mojej strony. Bo nie wiem. Obserwuję ze to wyciszenie często poprzedza albo towarzyszy momentom kiedy rzeczy zaczynają się układać - ale czy to związek przyczynowy, zbieżność czy poprostu zmieniam sie ja i inaczej działam, nie mam pojęcia. Temat miał nie rozstrzygać, tylko opisać zjawisko.


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

no nie wiem, jest tu jeszcze jeden wymiar który gdzieś nam uciekł - ciało. To przyciszenie o którym mówi Damianek ma bardzo konkretne przejawy fizyczne. W numerologii i astrologii mamy planety rządzące stanem wewnętrznym, ale w praktyce ciało zawsze jest pierwszym świadkiem. Derwisz wiruje i ciało przekracza zwykły tryb. Hesychasta długo siedzi nieruchomo i ciało też przekracza. Przy runach Florek pisze że ręce mają swoją wiedzę. Może to nie chodzi o "ducha" ani o "psychologię" tylko o to że ciało wchodzi w inny rytm?


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Ludwiczek o, to jest ciekawe ujęcie. Bo faktycznie przy dłuższych sesjach z runami jest taki moment gdy ręce jakby przestają być "moje" w normalnym sensie. nie wiruję, nie siedzę nieruchomo godzinami, ale coś w rytmie samego układania i pytania zmienia stan. Może masz rację ze to ciało jest moostem, a nie głowa.


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Ludwiczek ludwiczek dotknął czegos ważnego. W bioenergoterapii pracujemy wlasnie z ciałem jako perwszym odbiornikiem i nadajnikiem. To przyciszenie które opisujecie to dla mnie wyraźna zmiana wzorca energetycznego - obniżenie aktywności pola bioelektromagnetycznego i jednoczesne jego ustabilizowanie. można to nazwać mistycznie, mozna fizjologicznie. Efekt jest ten sam. To co mnie ciekawi to czy to przyciszenie jest stanem biernym czy aktywnym - bo to robi ogromną różicę w interpretacji


Odpowiedz
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 73

@Eleonorka56 eleonorka - a jak to odróżnić? to że jest aktywne czy bierne? bo ja jak mam taki moment to po prostu staram się go nie przegapić i nie wiem czy wtedy coś robię czy tylko czekam


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

@Magnolka stan bieny to taki gdzie po prostu jesteś i nic nie chcesz - jak skała w rzece. Aktywny to gdy w tym spokoju jest jakis rodzaj uwagi skierowanej,czujności. To co opisujesz - zeby nie przegapić - to juz brzmi jak aktywny. ale to nie jest zła wiadomość, większość tradycji mówi ze to wlasnie ta czujna cisza jest najbardziej płodna.


Odpowiedz
(@pazik_60)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 41

@Eleonorka56 hm a jak długo to trwa bo u mnie te momenty trwają moze minutę dwie i znikają. czy to znaczy że robię cos źle czy po prostu taka jest ich natura??


Odpowiedz
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

@Pazik_60 żadna tradycja nie mierzy wartości tych stanów czasem trwania. 🙂 Patańdżali pisał ze nawet chwila sabidźa samadhi - ze słowem - może zostawić ślad ktury trwa latami. Derwisze mówią ze jedna chwila w stanie fana jest warta więcej niż rok przyogtowań. więc ta miuta czy dwie to nie mało. Pytanie co zostawiła po sobie. niech ktoś mnie poprawi jak coś


Odpowiedz
Wpisy: 87
(@wieszczbitaa)
Połączone: 2 lata temu

ojejciu, wchodzę bo interesuje mnie jeden konkretny aspekt - mówicie o tym przyciszeniu jako o czymś co przychodzi po rytuale albo w jego trakcie. ale czy ktoś miał tak że to przyszło zupełnie bez kontekstu, bez żadnej praktyki? bo chyba każdy ma takie chwile i nie musi byc derwieszem zeby to poczuć


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Wieszczbitaa oj,ja miałam coś takiego kiedyś przy zupełnie zwykłych czynnościach. sprzątałam i nagle coś się... zatrzymało. Cisza wewnętrzna, totalnie nieproszona. Trwała może pięć minut i po wszystkim. Ale zastanawiam się czy to jest to samo co opisuje Damianek czy coś innego, bo tamto było bez żadnego rytuału, bez intencji.


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

Sliwka,mysle ze to jest dokładnie to co mnie ciekawi - ze to moze byc ten sam stan niezależnie od tego czy go wywołujesz intencjonalnie czy nie. Tradycje tworzą ścieżki zeby to powtarzać i pogłębiać ale samo zjawisko moze byc powszechne. Dlatego derwisze, hesychaści i osoba sprzątająca mogą doświadczać tej samej struktury, tylko z różną mapą do opisania tego co się stało.


Odpowiedz
(@pentaklia94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 76

@Damianek86 czytam tu kilka stron i wracam do czegoś co powiedział Idzik na początku tej partii - czy to wyciszenie jest inne przy grupowej praktyce i przy solowej. bo nikt właściwie nie odpowiedział wprost. Damianek, ty robisz chyba samodzielnie, prawda? jak to u ciebie wygląda?


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Pentaklia94 tak, głównie samodzielnie. I muszę powiedziec szczerze ze jedyny raz kiedy byłem przy czymś grupowym - to był sema, zresztą stąd ten watek - to bylo zupelnie inne. Nie głębsze ani płytsze ale jakby szerzej. Trudno to opisać. Przy solowej praktyce cisza jest bardziej... wąska? skupiona na mnie. Tam była jakby wspólna.


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@ulistkowa71)
Połączone: 3 lata temu

no dobrze, ale tu wchodzi problem który się zwie "fabulation" w psychologii - po fakcie przyklejamy narrację do doświadczenia. 😛 Derwisze powiedzą: miałem fana. Osoba sprzątająca powie: zamyśliłam się. To samo doświadczenie, dwie zupełnie różne interpretacje. I każda jest spójna ze swoją ramą kulturową. Nie mówię że jedno prawda a drugie fałsz, mówię że sama cisza nic nie mówi o sobie bez kontekstu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@czarna57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Ulistkowa71 ulistkowa ma tu mocny argument i trochę mi brakuje kogoś kto mu polemicznie odpowie, bo wszyscy jakby kiwnęli głową. Więc ja spróbuję - jeśli wszystko jest fabulation i ram kulturowych to jak w ogóle rozmawiamy o jakimkolwiek doświdczeniu religijnym? Wszystko można tak zdemontować. Pytanie jest czy ta dekonstrukcja coś nam daje poza poczuciem intelektualnej wyższości.


Odpowiedz
(@ulistkowa71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Czarna57 fair, zgadzam się że sama dekonstrukcja nie jest celem. :)) Ale ona czyści teren - po niej dopiero możemy zacząć rozmawiać o tym co zostaje gdy usuniemy interpretacje. I to jest ciekawe pytanie: co zostaje? Samo doświadczenie, odczucie, zmiana w ciele? Może to jest właśnie ta wspólna baza o której mówił Damianek.


Odpowiedz
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

czytam tę rozmowę od początku i mam takie dziwne skojarzenie - moja babcia była bardzo religijna, katolicka, i ona po długiej modlitwie różańcowej też wchodziła w ten stan. Nie opisywałaby go żadnymi tymi słowami co wy, po prostu mówiła że "jest blisko Boga". Ale ten spokój w niej był widać z zewnątrz. Zastanawiam się czy to pasuje do tematu ale chciałam powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 185
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Jadzieńka,to pasuje idealnie i to jest piękny przykład. Różaniec ma swój rytm, powtarzalność, skupienie na jednym obiekcie - to są wszystkie elementy które w innych tradycjach prowadzą do podobnych stanów. Twoja babcia robiła to samo co derwisze, tylko w swoim języku i swojej formie.


Odpowiedz
Wpisy: 902
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

ojej ale to jest chyba trochę nie fair wobec babci Jadzieńki? ona modliła się do Boga konkretnego, osobowego, wierzyła w konkretne rzeczy - a my teraz mówimy ze to "to samo co derwisze". Może ona by sie obraziła na takie porównanie 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadzieńka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 34

@Lunarna ha, dobra uwaga. Pewnie tak 🙂 Ale myślę że ona by powiedziała cos w stylu "różne drogi do tego samego Boga" bo była taką osobą. Choć rozumiem twój punkt - kategorie są różne i nie wszyscy chcą być porównywani.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@idzik78)
Połączone: 2 lata temu

wlasnie, to mnie to ciekawilo. bo jak wiele osob wchodzi w ten stan razem to moze cos sie sumuje? nie mam pojęcia jak to nazawc ale przy grupowym medytowaniu tez to czuc podobno ze pole jest inne. tyle ode mnie


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

jest na to pojęcie w różnych tradycjach. W sufizmie mówią o baraka - łasce która płynie przez grupę. W buddyzmie sangha to nie tylko wspólnota organizacyjna ale energetyczna. Nawet w chrześcijaństwie jest ta myśl - "gdzie dwóch albo trzech zgromadzonych w imię moje". Zbiorowe wyciszenie może mieć inną jakość nie dlatego że magicznie się sumuje ale dlatego że każda osoba jest zwierciadłem dla innych i ten spokój się... odzwierciedla.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@znachorz89)
Połączone: 4 lata temu

ale jak to w prkatyce wygląda bo chciałbym sprawdzić czy to działa. gdzie w Polsce mozna pójść na coś w rodzaju sema albo grupowe coś gdzie jest ta zbiorowa cisza o której mówicie? pytam serio


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Znachorz89 w Warszawie jest kilka miejsc z suficką tradycją, o ile wiem. Ale sema to nie jest coś gdzie się po prostu wchodzi z ulicy na próbę - to raczej wynik dłuższego kontaktu z tradycją. Łatwiej dostępne są rozne formy grupowej medytacji, zen, vipassana - tam ta zbiorowa cisza też jest i nie ma bariery wejścia.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@rodonitka)
Połączone: 3 lata temu

aha, mam takie pytanie bo czytam cały ten wątek od dawna i nie odważyłam się napisać ale teraz spróbuję - czy to przyciszenie może być nieprzyjemne? bo raz miałam coś co chyba pasuje do opisu ale zamiast spokoju był rodzaj... pustki która mnie trochę przestraszyła. czy to jest ta sama rzecz?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@runiarka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 147

@Rodonitka to bardzo ważne ze piszesz. Tak, w tradycjach jest opisywana ciemna strona tych stanów. w mistyce chrześcijańskiej jest "ciemna noc duszy" Jana od Krzyża. W buddyzmie mówią o stnaie ktory wygląda jak samadhi ale jest czymś co w pali zwie się "bhavanga" - pewnego rodzaju zemdlenie świadomości, nie przebudzzenie. Pustka ktora przeraża to sygnał że coś wymaga uwagi ale nie ze coś zrobiłaś źle. Czy to bylo jednorazowe?


Odpowiedz
(@rodonitka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 22

@Runiarka70 tak, jednorazowe i przy pierwszej głębszej medytacji z prowadzeniem. potem było normalnie ale tamten moment pamiętam. dzięki ze odpowiedziałaś, trochę mi ulżyło


Odpowiedz
(@eleonorka56)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 1003

to co Rodonitka opisuje jest dla mnie tez znajome z pracy z klientami. kiedy ktoś po raz pierwszy wcohdzi w głębszy stan relaksacji energetycznej, czsaem ciało i psychika reagują oporem, bo to nowe terytorium. To nie jest niebezpieczne, ale warto mieć kogos doświadczonego obok przy pierwszych razach. Stąd między innymi istnieją tradycje i nauczyciele, nie tylko po to zeby dawać filozofię.


Odpowiedz
(@elina91)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 31

przepraszam ze znowu zmieniam temat troche ale pytanie leci do Runiarka czy Bogumiły - czy te stany sa opisywane w tekstach jako coś co zależy od pory roku, księżyca, układu planet? bo astrologia tez mowi o momentach większego otwarcia i ciekawi mnie czy sie to pokrywa


Odpowiedz
(@ludwiczek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 399

ehh, elina, to ciekawy trop. W tradycji sufickiej nie ma takiego nacisku na cykle kosmiczne jak w astrologii zachodniej, ale w taoizmie zdecydowanie tak - praktyki dostosowuje się do faz księżyca i pór roku, do energii jing i yang w naturze. Chińska medycyna i praktyki qi gong mają bardzo konkretne wskazówki co do tego kiedy ciało jest bardziej receptywne. Ciekawe czy ktoś z piszących tu łączy to ze swoją praktyką.


Odpowiedz
(@czarna57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Ludwiczek ja prowadzę notatki od roku mniej więcej i faktycznie mam wrażenie że te głębsze stany przy tarocie zdarzają mi się częściej w okolicach nowiu i pełni. ale ciężko powiedzieć czy przypadkiem to nie efekt placebo bo już oczekuję że tak będzie. to jest metodologicznie trudne do weryfikacji we własnym przypadku


Odpowiedz
(@zephyra68)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Czarna57 ale właśnie, świetnie że prowadzisz notatki. To jedyna metoda żeby nie wpaść w pułapkę efektu potwierdzenia. Czy masz przypadki gdzie nów był a nic się nie działo, i odwrotnie?


Odpowiedz
(@czarna57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Zephyra68 tak, masa takich przypadków. Dlatego piszę "mam wrażenie" a nie "jestem pewna". Korelacja jest ale słaba i niekonsekwentna. Więc albo księżyc jest jednym z wielu czynników, albo to jednak moje oczekiwania.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@czarodkaa)
Połączone: 3 lata temu

trochę się pogubiłam wśród tych nazw i tradycji, ale rozumiem sedno. mam jedno konkretne pytanie - czy to przyciszenie trzeba jakoś "utrzymywać" czy samo trwa ile trwa i nie ma sensu się do niego przyiązywać? bo jak zaczyna mi się zdarzać coś podobnego to staram się to trzymać i chyba przez to szybciej mija


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

Czarodkaa, to pytanie jest w zasadzie sednem całego sufizmu i całej jogi razem. wszyscy mówią to samo: próba zatrzymania tego go niszczy. Sufi porównują hal do ptaka ktory siada na ręce - jesli zaciśniesz pięść odleci. Musisz trzymać rękę otwartą. I tak, przez to że chcsez to trzymać, prawdopodobnie wlasnie skracasz. jak dla mnie to jasne


Odpowiedz
Wpisy: 73
(@magnolka)
Połączone: 8 miesięcy temu

to jest piękne to z ptakiem 🙂 ale jednocześnie frustrujące bo jak nie masz starać się utrzymać to co masz robić?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumiła)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 185

@Magnolka ibn Arabi pisał że właściwą postawą jest "istidrad" - to coś jak czujna gotowość bez napięcia. Czyli ani nie gonisz, ani nie trzymasz, ani nie odpychasz. Tylko trwasz jako przestrzeń. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale praktycznie chodzi o to żeby przenieść uwagę z samego stanu na to co jest pod nim.


Odpowiedz
Wpisy: 489
(@kalinowa)
Połączone: 3 miesiące temu

ok ale to brzmi jak ideał do którego dochodzi się latami i ja się zastanawiam czy jest jakaś praktyczna wskazówka dla kogoś kto dopiero zaczyna, bez lat mistyki za sobą. bo "bądź przestrzenią" to trudno zastosować w poniedziałek rano. takie moje luźne przemyślenie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pentaklia94)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 76

@Kalinowa ha, dokładnie moje odczucia. Bardzo ładne koncepty ale jak to ugryźć w praktyce?


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Pentaklia94 powiem wam z perspektywy kogoś kto nie ma teorii za sobą tylko praktykę - przy runach nauczyłem się jednej rzeczy że jak zaczynam się zastanawiać czy to się dzieje to juz nie dzieje. więc chyba praktyczna wskazówka jest taka żeby nie sprawdzać. robic swoje i nie monitorować. łatwiej się mówi ale jednak coś w tym jest. no ale ja tam nie jestem żadnym autorytetem


Odpowiedz
Wpisy: 182
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

dobra, wchodzę tu z innej strony. 🙂 cała ta dyskusja zakłada że to "przyciszenie" jest czymś pożądanym i pozytywnym. ale żadna tradycja nie uczy że KAŻDA cisza jest dobra. kontemplacja może być formą dysocjacji, ucieczki od życia, i tradycje mistyczne zresztą na to uważały. Jan od Krzyża ostrzegał przed quietyzmem właśnie z tego powodu. skąd wiecie że to co opisujecie to nie jest po prostu odcięcie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulistkowa71)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 81

@Nacek95 nareszcie ktoś to powiedział. Quietyzm był konkretną herezją w chrześcijaństwie właśnie dlatego że uznawał bierną kontemplację za cel sam w sobie. Miguel de Molinos wylądował przez to w inkwizycji. Tradycje które przetrwały zazwyczaj mówiły że cisza jest etapem, nie celem, i że musi z niej cos wynikać w świecie


Odpowiedz
(@damianek86)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 114

@Nacek95 to dobra przestroga i nie ignoruję jej. Ale w opisach ktore znam - sufickich, chrześcijańskich, taoistycznych - to przyciszenie jest opisywane jako poprzedzające działanie, nie je zastępujące. Wu wei w taoizmie to niedziałanie ktore jest pełnią działania, nie leżenie na kanapie. może wiec kryterium jest właśnie to - czy po tej ciszy jesteś bardziej obecny w życiu czy mniej?. strasznie upraszczasz to co napisałem


Odpowiedz
(@nacek95)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 182

@Damianek86 to jest uczciwa odpowiedź. kryterium owoców jest dobre. ale trudne do zastosowania bo kazdy powie że jest "bardziej obecny". nie mówię że jesteś w błędzie, tylko że warto to mieć z tyłu głowy


Odpowiedz
Udostępnij: