Znalazłam ostatnio w jednym starszym tekście o tradycji hermetycznej pojęcie, które mnie zatrzymało - cos w rodzaju "wewnętrznego spęcznienia" albo "zasklepienia" energii w człowieku. Autor pisał, że pierwotny człowiek miał ciało świetliste, przepływające, bez żadnych zatorów. A my dziś jesteśmy jakby zbryleni, ściśnięci, zamknięci w sobie. I zastanawiam sie, czy to nie ma odpowiednika w innych tradycjach - bo np. w jodze mówi sie o blokadach w kanałach pranicznych, w tradycjach słowiańskich chyba tez cos podobnego było? Czy ktoś się z czymś takim spotykał - nie w sensie terapii, ale właśnie religijnie albo kosmologicznie?
ojej,to jest bardzo stary temat. W kabale mowi się o Tzimtzum - czyli o skurczeniu się boskiego światła, żeby zrobić miejsce dla świata. Ale jest też koncepcja Klipot, czyli łupin, ktore olpatają Iskry Boże i nie pozwalają im wrócić do źródła. To trochę inne niz "idealna wersja człowieka", ale widać, że motyw zablokowanego, uwięzionego pierwiastka jest naprawdę stary i powszechny. W gnozie to samo - dusza uwięziona w materii, nie moze wrócić do Pleromy.
Ojej, nigdy nie myślałam o tym w ten sposób. To znaczy słyszałam o czakrach i blokadach energetycznych, ale że to ma taki wymiar kosmologiczny, nie tylko zdrowotny? Czy dobrze rozumiem, że chodzi wam o to, że człowiek z natury powinien być jakiś inny niż jest? Jak to rozumieć?
Tylko żebyśmy nie mieszali ze sobą trzech różnych rzeczy. Jedno to doktryna upadku (antropologia religijna), drugie to energetyka ciała (pranajama, czakry itd.), a trzecie to kosmogonia (Tzimtzum, Pleroma). Te wątki są pokrewne, ale nie tożsame. Pytam bo mam wrażenie, że zaczynamy robic z tego jedną wielką papkę. Hortensja, w jakim konkretnie kontekście był ten tekst, który czytałaś? Hermetyzm to szerokie pojęie.
No dobra, ale to "spęcznienie" z tytułu to co właściwie konkretnie znaczy? Bo jak to rozumiem dosłownie, to brzmi jak metafora ciała, ktore jest zbyt napięte, zablokowane. A jak rozumiem to kosmologicznie, to już zupełnie inny temat. Nie mówię że źle, po prostu chcę wiedzieć, czy rozmawiamy o doświadczeniu jednostki czy o jakiejś doktrynie o naturze człowieka w ogóle.
Ja bym powiedziała, że to nie albo-albo. W wielu tradycjach te poziomy sa ze sobą ściśle związane - kosmos odzwierciedla się w ciele, ciało odzwierciedla kosmos. "Jak w górze, tak w dole" i tak dalej. Więc zablokowanie energii w ciele jednostki jest jednocześnie manifestacją jakiegoś kosmicznego rozłamu. Przynajmniej tak to rozumieją tradycje tantry i pewne odłamy jogi. Pytanie czy te zachodnie nurty mają podobny schemat myślenia.
A numerologicznie to ciekawe, bo liczba człowieka doskonałego to często 12 albo 7 - siedem energetycznych centrów, dwanaście aspektów istoty. Jak się je wszystkie odblokuje, to podobno wraca się do stanu pierwotnego. Czy ktoś wie skąd się wzieła ta numerologia w kontekście ciała? Bo spotkałem się z tym w kilku miejscach ale nigdy nikt nie tłumaczył skąd to.
Szczerze to jestem trochę sceptyczny wobec całej tej narracji o "idealnym człowieku". Bo skąd wiemy, że kiedykolwiek taki byl? Każda tradycja pisze, że człowiek "upadł" - ale to jest po prostu mit etiologiczny tłumaczący, dlaczego jest źle. Nie dowód, że było kieydś inaczej. Nie neguje wartości tych metafor, ale traktowanie ich jako opisu realnego stanu jest troche nadużyciem.
Dobrze że ktoś to powiedział. chcę dodać, że samo pytanie "czy istniała idealna wersja człowieka" można rozumieć nie historycznie, ale jako pytanie o potencjał. Czy jest taki stan, do którego możemy zmierzać. I to jest już pytanie praktyczne - dla kogos z tradycją to np. pytanie o oświecenie, zbawienie, wyzwolenie. Nie wszystkie tradycje muszą zakładać, że ten stan był juz raz zrealizowany
Reich mówił o "pancerzu mięśniowym" - to koncepcja psychologiczna ale mocno zahaczająca o energetykę. I tak, ta idea krąży w różnych formach. Problem polega na tym, że jak cos trafia z religii do terapii, to zmienia kontekst i znaczenie. W oryginale "blokada" była stanem ontologicznym, a nie patologią do leczenia. Czy te dwa podejścia są w ogóle porównywalne? Wątpię.
A da sie to jakoś rozblokować konkretnie?? Tzn chodzi mi o tradycyjne metody, rytuały, cokolwiek. bo czytam i rozumiem te koncepcje ale nie wiem co z tym zrobic praktycznie
o rany, przepraszam jeśli głupie pytanie, ale czy ktoś rozróżnia "spęcznienie energii" jako blokadę od np. sytuacji gdy ktoś jest po prostu przyziemny, materialny, nie interesuje sie duchowością? Czy to to samo czy zupełnie inny koncept?
chciałabym dopytać Hortensji bo ona zaczęła temat - czy to "spęcznienie" z tytułu to jest twój własny termin czy gdzieś to spotkałaś? 😀 Bo jak szukam tego słowa w kontekście duchowym, nic mi nie wychodzi i zastanawiam sie czy to jest metafora którą sama stworzyłaś
to ciekawe że szukasz własnego języka dla czegoś co wszystkie tradycje mają juz nazwane. Nie mówię że źle, wręcz przeciwnie - moze twój opis trafia w cos czego te terminy nie obejmują. Ale mam pytanie: czy to "spęcznienie" ma dla ciebie wymiar kosmologiczny czy jest raczej opisem stanu wewnętrznego? bo to zmienia czy rozmawiamy o antropologii religijnej czy o czymś innym.
