Ale sekunke, bo tu się zatrzymuję. Mikolajek i Lonia budujecie piękny model - intensywny stan psychofizyczny tworzy ślad energetyczny w miejscu. ale jak to działa mechanicznie? Co jest nośnikiem tego śladu? Kamień? Powietrze? Pole elektromagnetyczne? Bo jak nie ma mechanizmu, to jest to tylko poetycka metafora, nie model.
I tak, tu jest ten sam problem co z całą dyskusją, opis spójny z obserwacjami to minimum, nie dowód na model. Możemy mieć konsekwentne odczyty energetyczne w miejscach stygmatyzacji i to może być po prostu efekt tego że miejsca stygmatyzacji są zazwyczaj starymi kościołami z grubymi murami, specyficzną akustyką, ciemnym oświetleniem, i te fizyczne czynniki wywołują stany zmodyfikowanej świadomości u odwiedzających. Nie trzeba śladu energetycznego.
Zofijka pisze o czymś ważnym ale mi się wydaje że akurat akustyka i architektura to nie tłumaczy wszystkiego. Byłam w kościołach bardzo podobnych architektonicznie i różnica odczytu była kolosalna. Jeden zwykły, spokojny, drugi jakby naelektryzowany. Co je różniło? Historia. Tylko historia. Nie wiem czy to energetyczna czy informacyjna, ale coś tam było.
O matko, tyle naraz i tak ciekawie, przepraszam że dopytuję bo może to oczywiste, ale - jak wy właściwie odróżniacie ze "czujecie coś" w miejscu od tego że po prostu wiecie o historii tego miejsca i wyobraźnia robi swoje? Szczerze pytam, nie przytykam, bo sama nie wiem jak to u mnie działa kiedy bywam gdzies starym 🙂
Hania, to jest uczciwe i ważne pytanie, i każda osoba która twierdzi że "odczytuje" miejsca powinna sobie je zadawać regularnie. Moja metoda - wchodzę nie wiedząc co to za miejsce jeśli mogę. Opisuję odczyt zanim sprawdzam historię. Bywa że się myli, bywa że jest zaskakująco trafnie. To nie jest dowód, ale jest przynajmniej próba oddzielenia odczytu od projekcji.
Kupalo ma rację matematycznie i nie ma sensu tego podważać. Ale jest jeszcze jeden aspekt który umyka w tej dyskusji o weryfikacji. Pytanie nie brzmi tylko "czy odczyty są trafne", tylko "czy w ogóle istnieje coś co jest odczytywane". To są dwa różne pytania. Można sobie wyobrazić że ktoś ma bardzo dobrą intuicję opartą na subtelnych wskazówkach sensorycznych, i trafia często, ale bez żadnego pola energetycznego. I odwrotnie, pole może istnieć a odczyt być zły. To sprawa istnienia zjawiska i jakości narzędzia są niezależne.
Wracam do czegoś co Leokadia powiedziała wcześniej, bo mi to siedzi. Ten suficki "hal" który przychodzi bez woli - czy są w islamskiej tradycji mistycznej jakieś konkretne opisy FIZYCZNE tego stanu? Czy to jest czysto duchowy opis czy mówią też o tym co dzieje się z ciałem?
o rety, to co Leokadia cytuje z al-Ghazaliego jest dla mnie najciekawszą rzeczą w całym wątku. Że prawdziwy mistrz ma kontrolę. Bo to znaczy że nawet wewnątrz tradycji mistycznej niekontrolowany stan NIE jest automatycznie wyższy. Co zmienia optykę całego pytania z tytułu, co? Epilepsja jest z definicji niekontrolowana, i jeśli kontrola jest kryterium dojrzałości duchowej to epilepsja raczej nie pasuje do wzorca "wywołania boskiego" przynajmniej w tej tradycji.
A może tu nie chodzi o fair, tylkoo o odpowiedzialność? Jak świadomie wchodzisz w stan - odpowiadasz za to co z niego przyniesiesz, jak to zinterpretujesz jak zastosujesz. A jak stan przyszedł sam, bez twojego udziału to możesz go zinterpretować jak chcesz i nikt nie ma żadnego punktu zaczepienia zeby weryfikować. I stąd może ta ostrożność tradycji wobec niekontrolowanych stanów, nie dlatego że są "gorsze", ale dlatego że są bardziej ryzykowne interpretacyjnie
