w hinduizmie jest pojęcie karma-phala, mniej więcej owoc działania, i tam wprost mówi się że modlitwa czy rytuał nie "zastąpi" karmicznej konsekwencji, może ją złagodzić albo przyspieszyć, ale nie zmaże. Bhagawadgita jest tutaj dość twarda jeśli chodzi o oczekiwanie konkretnego owocu działania
dodam do tego co Klimek pisze, ze w judaizmie rabinicznym tez jest ciekawa koncepcja, modlitwa wspólnotowa ma większą moc niż indywidualna wlasnie dlatego że bóg patrzy na wspólnotę. Jednostka moze być niegodna wysłuchania, ale dziesięciu razem juz tworzy minjan i wtedy modlitwa ma inny status. to bezpośrednio odpowiada na pytanie Dezyderego, tak, są systemy które mówią że nie każda modlitwa dociera tak samo
to jest jeden z najstarszych wzorców jakie znam. ogień podtrzymywany przez jedną osobę gaśnie. ogień na środku wioski gaśnie rzadziej. modlitwa to nie telegraf który wysyła wiadomość, to budowanie obecności. i obecność jest silniejsza gdy jest świadek
Niech będzie, ale jak większość ludzi dziś modli się sama w domu albo w głowie to co, to wogóle nie działa? bo to by znaczyło że cały ten indywidualny rynek duchowości jest bez sensu. nie wierzę w to
słuchajcie, ja mam inne pytanie które mi chodzi po głowie od początku tej rozmowy. wszyscy mówicie o modlitwie o COŚ, czyli prośba. ale co z modlitwą dziękczynną albo adoracyjną gdzie w ogóle niczego nie prosisz? czy to w ogóle mieści się w pytaniu tytułu? bo "wysłuchać" odnosi się do prośby, tak?
ciekawa obserwacja od Boguslawa, ale myślę że to rozmywa pytanie tytułowe. "wysłuchana" zakłada że jest odpowiedź w jakimś kierunku. modlitwa pochwalna nie czeka na odpowiedź, jest celem samym w sobie. to trochę inny typ aktywności, porównywanie tego z modlitwą prośby jest jak porównywanie śpiewania pod prysznicem z rozmową telefoniczną
Tylko że, zaraz, czy modlitwa dziękczynna nie jest właśnie najlepszym testem czy cię słuchają? bo jak dziękujesz to zakładasz ze ktos wysłuchał wcześniejszą prośbę. więc dziękczynienie jest niejako odpowiedzią na modlitwę, a nie osobnym zjawiskiem
trochę mnie gubi ta rozmowa, bo zaczelismy od prośby, potem jest dziękczynienie, pętla, karma, szaman, nów... okej ale mam takie proste pytanie do kogokolwiek, czy wy jak modlitwa "wyszła", tzn dostaliście to o co prosiliście, to macie poczucie że WIEM że to była odpowiedź, czy zawsze zostaje ta wątpliwość?
mam wrazenie ze ta rozmowa cały czas krąży wokol jednego pytania które nikt wprost nie zadaje: czy wymagamy od modlitwy zeby działała jak sklep, zamawiam i dostaję, czy jest to cos zupełnie innego? bo moze właśnie gdy przestajemy tego oczekiwac to dopiero zaczyna cokolwiek działać? nie wiem, pytam
Felicjan trafił w coś ważnego. w każdej tradycji z którą miałem do czynienia jest ten moment przełomu, gdy ktoś przestaje się targować z bogiem i zaczyna po prostu być. i dziwnym trafem właśnie wtedy coś zaczyna się dziać. nie wiem czy to przypadek czy mechanizm, ale wzorzec jest zbyt powtarzalny żebym go ignorował
to co Bolo opisuje to właściwie jest dokładnie to co w numerologii widać przy ścieżce liczby 7, ona wymaga wlasnie odpuszczenia kontroli zeby dostać odpowiedź. nie wiem czy to przypadek że tyle osób na tej ścieżce opisuje ten sam moment przełomu. ciekawe czy ktos sprawdzał swoją liczbę życiową w kontekście tego jak modlitwa u nich działa 🙂
Powiedzmy, Serafinka mnie zaciekawiła tym wątkiem o liczbie 7, ale wracajac do pytania z tytułu, bo chyba trochę odpłynęliśmy, to czy ta "odpuszczona kontrola" o której Bolo pisał to jest warunek żeby modlitwa była wysłuchana, czy po prostu efekt uboczny? bo to istotna różnica moim zdaniem
właśnie to mnie zawsze irytuje w takich rozmowach, że jak ktoś dostaje to o co prosił to mówi że odpuścił i dlatego dostał, a jak nie dostał to mówi że za bardzo się przywiązał. to jest niefalsowywalny układ, każdy wynik pasuje do teorii. jak odróżnić jedno od drugiego?
ale hej... a co ze zmianami sezonowymi? bo Serafinka wspomniała o numerologii i ścieżce 7, a ja sie zastanawiam czy ktos zauważył ze modlitwy w różnych porach roku mają inną jakość? pytam serio, nei żebym był pewny że tak jest, ale czytałem gdzies ze jesień to czas gdy pole energetyczne ziemi się zwęża jakos i odpowiedzi mogą być ciszej
sezonowość w modlitwie to interesujący temat ale ostrożnie z generalizacjami. w islamie Ramadan jest właśnie takim wyróżnionym czasem, noc Laylat al-Qadr uchodzi za noc kiedy modlitwy są szczególnie wysłuchiwane, i to jest konkretna doktryna a nie intuicja. podobnie w judaizmie Jom Kipur. może warto patrzeć na co tradycje mówią wprost zamiast wymyślać własną sezonowość
tak przy okazji, czytam ten wątek od początku i mam takie wrażenie że nikt nie powiedział wprost jak to jest z tymi modlitwami zimą. bo latem czuję się zupełnie inaczej podczas medytacji, jakby lżej, a zimą jakby sygnał szedł przez watę. czy to tylko psychika czy naprawdę coś się zmienia?
zima to czas schodzenia w głąb. sygnał nie idzie przez watę, idzie do wewnątrz zamiast na zewnątrz. to inna modlitwa niż letnia, nie słabsza, kierowana inaczej. tradycje solarne o tym wiedziały, dlatego przesilenie zimowe zawsze było czasem ciszy przed odrodzeniem
Renia to co piszesz jest piękne ale mam pytanie czy "inaczej kierowana" znaczy ze trafia do innego adresata? bo jesli tak to brzmi jak dwa rozne sytsemy modlitwy w ciągu roku i to mnie trochę dezorientuje
mam w notatkach z kilku lat obserwacji że rzeczywiście od mniej więcej połowy października do końca grudnia moje medyatcje mają zupełnie inny charakter. mniej wizji na zewnątrz, więcej snów. i to jest powtarzalny wzorzec u mnie. czy to coś znaczy sama nie wiem, ale Renia chyba opisuje to samo co ja obserwuję empirycznie
