Myslę że Madzialena i Kasandra trafily w cos waznego. Może od poczatku zadawaliśmy pytanie na zlym poziomie. 'Czy religia uzasadnia przemoc' to pytanie o doktrynę i instytucję. Ale pytanie 'co robi religia z sumieniem konkretnego człowieka który stoi przed wyborem' - to inne pytanie. I może tam jest więcej różnorodności niz na poziomie doktrynalnym.
Zgadzam się z Hipolitem, i chcę dodać że to jest też pytanie na które ta dyskusja nie może odpowiedzieć, bo wymagałoby setek konkretnych historii. Ale może to jest dobry punkt żeby zostawić wątek otwarty - bo ta różnorodność na poziomie sumień jest chyba tym czego szukaliśmy przez cały czas i nie znaleźliśmy na poziomie doktryn.
Zastanawiam się czy nie ma tu jeszcze jednej warstwy. Mówimy o doktrynach jako tekstach, ale teksty są martwe bez interpretatorów. I chyba prawdziwe pytanie to kto w danym momencie dzierżył prawo do interpretacji - uczony, władca, prorok, lud. W zależności od odpowiedzi ta sama doktryna robiła coś zupełnie innego.
Chcę wrócić do pytania o sumienie które zaczęłam wcześniej, bo Czeremcha ma rację że odpłynęliśmy. Czy ktoś zna konkretne przypadki gdzie doktryna o świętej wojnie działała odwrotnie - czyli ktoś odmówił walki właśnie dlatego że jego tradycja religijna mówiła 'nie, te warunki nie są spełnione'? Nie kwakrzy, bo to inna kategoria - ale ktoś kto był wewnątrz tradycji która miała jihad albo krucjatę i powiedział 'ta konkretna nie spełnia warunków'?
