drzewo graniczne rośnie inaczej bo ma więcej światła, mniej konkurencji z sąsiadami, inne wiatry. to fizjologia. ale fizjologia miejsca i to co nazywamy energią miejsca niekoniecznie się wykluczają. kiedy patrzysz na 200-letni dąb na granicy lasu to widzisz skumulowaną historię miejsca zapisaną w drewnie. to jest realne, niezależnie jak to nazwiesz.
mam takie wrażenie ze ta rozmowa regularnie zbliża sie do rozróżnienia ktore jest kluczowe a nikt go nie stawia wprost: czy energia miejsca to cos obiektywnego, fizycznie obecnego czy to jest nasza odpowiedź na fizyczne właściwości miejsca? 😛 bo to naprawdę ma znaczenie dla praktyki. jeśli jest obiektywna to mozna ją zmirzyć i mapować, jesli jest naszą odpowiedzią to mozna ją trenować i kształcić. ale to tylko moje zdanie
czytam to wszystko od dawna i mam pytanie trochę z boku, ale chyba pasuje. mówicie dużo o tym jak reaguje ciało, jak reagują zwierzęta, jak reaguje drzewo. ale co z budynkami? czyli - czy budowla stawiana na "mocnym" miejscu sama w sobie przejmuje coś z tego miejsca, czy zawsze to tylko ziemia?
byłam ostatnio w jednym starym kościółku drewnianym, gdzies na wsi, i miałam dokładnie to o czym piszecie. budynek nowy (no względnie, XVIII wiek) ale pod podłogą czuło się coś zupełnie innego niż w samej nawie. i miejscowi mówili że tam wczesniej byl jakiś kurhan albo coś takiego. to nie jest moja wyobraźnia, bo nie wiedziałam o tym przed wejściem.
