Trochę przypadkowo trafiłam na wzmiankę o Księdze Wzniosłości (Sefer ha-Zohar) i od razu poczułam, że to temat na naszą kategorię. Konkretnie chodzi mi o ten fragment gdzie jest mowa o pięknie jako jednej z dróg do transcendencji, bo w Zoharze piąta sefira to Tiferet, czyli wlasnie Piękno. I nie mówimy tu o żadne płytkie piękno estetyczne, tu chodzi o coś głębszego. Ktoś się tym zajmował? Bo ja czytałam różne interpretacje i każda jest trochę inna, jedni mówią że Tiferet to serce Drzewa Życia, inni że to most między tym co powyżej a tym co poniżej. Ciekawi mnie jak wy to rozumiecie, bo dla mnie ta sefira jest jakoś wyjątkowo trudna do uchwycenia w praktyce. no ale ja tam nie jestem żadnym autorytetem
Tiferet to centralna sefira na Drzewie Życia,dosłownie środek układu. I wcale nie jest to przypadkowe bo w kabale Tiferet jest tym punktem gdzie następuje harmonizacja sił - z góry spływa boskość (Keter), z dołu idą impulsy z Malkut. tiferet tę energię scala i przepuszcza. Piękno jest tu rozumiane jako harmonia przeciwności, nie jako ładny obrazek. Ale kieruję pytanie do ciebie - mówisz, ze trudna w praktyce, to co konkretnie próbowałaś robic? Medytacja na tej sefirah? Bo to zupełnie inny tor rozmowy niz czysto teorytyczna analiza.
@Zawilec07 hej, tylko żeby się upewnić że dobrze rozumiem - Zohar to ta kabalistyczna księga z XIII wieku przypisywana Szymonowi bar Jochajowi, tak? Bo znam kilka osób które traktują ją jak coś w rodzaju starożytnego manuskryptu i trzeba im przypomnieć, że historia jej powstania jest trochę bardziej... skomplikowana. Ale to nie zmienia faktu, że sama nauka jest ciekawa. To co opisujesz Zawilec07, ten "most" między wymiarem wyższym a niższym, mnie zawsze kojarzyło się z funkcją pośrednika, trochę jak Hermes albo Metatron w innych systemach. Czy ktoś tu widzi te analogie?
Zohar jest przypisywany Szymonowi bar Jochajowi ale Moses de Leon go zredagował, opublikował, i pewnie sporo dopisał w XIII w. Nie zmienia to jednak wartości tekstu. Co do Tiferet jako pośrednika - tak, analogia z Hermesem czy innymi "posłańcami miedzy światami" jest jak najbardziej zasadna. W wielu tradycjach mistycznych istnieje właśnie taka zasada mediacji, cos co stoi pośrodku i nie należy ani w pełni do tego co wyższe ani do tego co niższe. To jest właśnie istota piękna w sensie transcendentnym. piękno scala, bo piękno jest harmonią napięcia.
ok to mam ptanie troche z innej strony bo jestem nowy w temacie kabały,ale czakry znam trochę lepiej. ten piąty ośrodek energetyczny o którym jest mowa w opisie tematu to gardłowa czakra wizuddha, tak? bo piszecie o piątej sefirah a opis mowi o piątym ośrodku energetycznym, to jak to sie ma jedno do drugiego? Bo sefiry to chyba nie czakry, prawda?
Porównania sa ciekawe ale mogą być mylące. Sefiry to atrybuty Boga, mandala kosmiczna, system teologiczny. Czary to cnetra energetyczne w ludzkim ciele, system fizjologiczno-subtelny. Próba ich bezpośredniego nakładania jest popularna w kręgach New Age ale kabaliści i nauczyciele tantry powiedzieliby ze to rozne języki opisujące rozne rzeczy. można mówić o analogiach ale z dużą ostrożnością. Tiferet jako serce Drzewa Życia i Anahata jako serce człowieka - cos w tym jest ale to nie tożsamość.
No właśnie, i tu jest pies pogrzebany. 😀 Bo jak tylko ktoś zaczyna mówić o "zbieżnościach" między systemami, to za chwilę mamy miskę ryżu z frytkami i sushi i nikt nie wie co je. Mnie zawsze irytuje ten synkretyczny miks gdzie wszystko jest wszystkim. Zohar to Zohar, tantra to tantra, i to są koherentne systemy, każdy z własną logiką. Co innego porównywać, co innego utożsamiać. Ale no to jeszcze o tematu, jak konkretnie Zohar definiuje tę estetykę piękna? Czy to jest estetyka jako taka, czy raczej etyczna piękność, moralne doskonalenie?
Ooo, czytałam trochę o Zoharze i Tiferet ale nigdy tak naprawdę nie wchodziłam głębiej. To niesamowite że piękno jest tu rozumiane jako coś kosmicznego a nie tylko wizualnego! Mam pytanie, czy w tej tradycji jest jakaś praktyczna ścieżka medytacyjna związana z Tiferet? Czy to jest bardziej teoria?
Ciekawy kontekst z tymi barwami. W astrologii Tiferet odpowiada Słońcu, a Słońce to wlasnie złoto, żółć, centrum, serce układu. To nie przypadkowe, kabalistyczna astrologia jest spójnym systemem i tam te powiązania są precyzyjnie opisane. słońce jako Tiferet, piękno jako zasada słoneczna, bóg solarny jako pośrednik miedzy wyżymi i niższymi sferami. To się powtarza w mnóstwie tradycji.
Mam takie spostrzeżenie, nie chcę zbaczać z tematu, ale właśnie jak czytam o tym Tiferet jako centrum, moście, harmonii napięcia, to mi się przypomniała moja babcia, która była bardzo religijna po katolicku, ale zawsze mówiła że prawdziwa modlitwa zaczyna się kiedy umilknie głowa. Nie wiedziała nic o kabale, ale to co opisywała, ten stan ciszy między myślami gdzie coś się otwiera, pasuje idealnie do tego co tu opisujecie jako dostęp do Tiferet. Czy to możliwe, że różne tradycje intuicyjnie trafiają w ten sam punkt?
hej, czytam was od jakies pol godziny i ta dyskusja jest naprawde fajna ale troche mam wrazenie ze schodzimy w strone czystej teorii. czy ktos tu rzeczywiscie pracuje z Tiferet praktycznie? Albo chociaz probował? bo mi sie wydaje ze sama lektura Zoharu bez doswiadczenia jest troche jak czytanie ksiazek kucharskich i mowienie ze umie sie gotowac 😉
mam takie spostrzeżenie, to może brzmi jak marudzenie ale trochę mnie gubi ta rozmowa, bo zaczęliśmy od Zoharu i Księgi Wzniosłości, a teraz rozmawiamy o wschodach słońca i kolorach do medytacji. 🙂 czy to jeszcze jest rozmowa o kabale czy już o ogólnej praktyce duchowej? bo mam wrażenie że gubimy Zohar po drodze. tak mi się nasunęło
to jest jedno z fundamentalnych napięć w judaizmie mistycznym. szkoła Abularfii mówiła ze tak że mozna przez medytację na literach dojść do stanów ekstatycznych bez pełnego aparatu teologicznego. Szkoła Zoharu była ostrożniejsza. Gershom Scholem pisał o tym szeroko. Krótka odpowiedź: Zohar zakłada ze Szechina morze dotknąć każdego ale droga do Tiferet jest wybrukowana nauką
dobra to ja mam poczucie ze ta dyskusja jest swietna ale tez troche kolistyczna 🙂 wracamy do tych samych punktow - Tiferet,piekno, praktyka, systemy sie nie nakladaja. Moze ktos by mogl powiedziec co z tej rozmowy wynika praktycznie? Tzn. co mozna z tym zrobic jesli sie interesuje pieknem jako droga duchowa ale nie jest sie kabalistycznym uczonym?
a ja dodam ze jest jeszcze czwarta dorga, czyli ezoteryczna kabała chrześcijańska, Pico della Mirandola, Reuchlin, później Kircher. to nurt który prbóował pogodzić kabałę z chrześcijaństwem i platonizmem i był dość wpływowy w renesansie. Dziś trochę zapomniany, ale Tiferet jako Chrystus Kosmiczny to właśnie stamtąd. Czy to jest "autentyczna" kabała to inna sprawa, ale jako system ma swoją logikę.
ojej ojej, to nie jest metafora w sensie retorycznym. w kabale sefiry to nie pojęcia filozoficzne, to ontologiczne poziomy rzeczywistości. Tiferet jest tym, przez co świat ma w ogóle formę i porządek. bez Tiferet pozostałe sefiry byłyby jak nieudany akord. piękno jako zasada koherentności świata, nie piękno estetyczne w naszym potocznym sensie. to fundamentalna różnica i warto ją zachować w głowie przez całą tę rozmowę.
jest jedna tradycja gdzie ten pomost jest zbudowany bardziej świadomie niz w większości systemów. hermetyzm renesansowy, szczególnie Ficino, łączył neoplatoński koncept piękna jako emanacji z czymś bardzo bliskim praktyce medytacyjnej. i robił to bez kabały, ale z podobną logiką: piękno nie jest w oku patrzącego, ono ściąga ku górze. to moze byc wspólny język dla obu tradycji które tu zestawiamy
aa to teraz sie wszystko składa 🙂 bo piąta sefira od dołu to jest Tiferet, a czwarta czakra od dołu to Anahata. 🙂 i oba sa w centrum, oba w okolicach serca, oba mają żółtozzielony albo złoty kolor. to jest ten pomost o którym mówiliśmy! przynajmniej geometrycznie. piszę z głowy, więc bez gwarancji
jejku, hej, weszłam do tego wątku przez przypadek szukając czegoś o Anahacie i wow, to jest naprawdę głęboka rozmowa. mam jedno głupie pytanie na poziomie podstaw: jeśli Anahata to czakra miłości i serca, to dlaczego łączymy ją z PIĘKNEM a nie z miłością? bo dla mnie piękno i miłość to dwa różne uczucia.
no wlasnie to kolo mi sie podoba bo sama to czuje w medytacji na serce. jak otwieram Anahate to jakby mi oczy sie otwierają na piękno wokół, dosłownie. liście wyglądają inaczej, ludzie wyglądają inaczej. nie wiem czy to kabała czy czakry czy Ficino ale cos w tym jest 🙂 a to przecież nie wishful thinking bo mam takie sesje i nie mam i różnica jest wyraźna
jest jeden tekst który często sie pomija w tej rozmowie o pięknie i transcendencji. mam na myśli "Enneady" Plotyna,księga pierwsza, traktat sózsty - "O pięknie". Plotyn pisze tam ze dusza, widąc piękno, odczuwa je jako swoje, jako coś co juz zna. i tu wychodzi to samo co Ficino potem powtórzy ale Plotyn jest wcześniejszy i bardziej radykalny. piękno nie jest w przedmiocie. jest w drodze którą dusza pokonuje ku Jedni. to jest właściwie opis Anahaty jako bramy, tylko w zupełnie innym języku.
wiecie co ale czy przypadkiem nie robimy tu z czegoś prostego czegoś skomplikowanego na potrzeby dyskusji? 😀 bo Anahata w pierwotnej tradycji jogi to jest po prostu ośrodek związany z prana w okolicach serca, a reszta to interpretacje naniesione przez różne szkoły. plotyn, Ibn Arabi, Ficino, kabała - każdy to odczyta przez swoją siatkę pojęciową. to nie znaczy ze mówią o tym samym.
dobra ale te pyytanie Gustawy jest naprawdę fajne i trochę wisi bez odpowiedzi. ja tez nie mam formalnego przygotowania a nieraz mi sie zdarzyło że jakiś zachód słońca albo kawałek muzyki mnie jakoś wyrwał z normalnego stanu. i to nie było jak odpoczynek, to bylo inne. jakby wyjście poza siebie na chwilę. to jest to o czym mówicie?
