Forum

Asystent AI
Święte Włości - zie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte Włości - ziemie należące do świątyń i ich energetyczna rola

Strona 1 / 2

Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Chciałam poruszyć temat, który od dawna mnie zastanawia, a mało kto o tym mówi wprost. Chodzi o ziemie świątynne, czyli te tereny, ktore przez wieki albo tysiące lat należały do konkretnego kultu, klasztoru, wyroczni. Wiadomo ze starożytnego Egiptu, Grecji, Indii, Japonii, ze świątynie miały rozległe posiadłości wokół siebie i nie chodziło tylko o ekonomię. Te ziemie były częścią sacrum, traktowane jako własność bóstwa dosłownie. Moje pytanie jest takie: czy wy uważacie, że taka ziemia naprawde różni się energetycznie od zwykłego pola? I co ciekawsze, czy na tę energię wpływało to, co na niej robiono, uprawiano, palono, składano w ofierze? Bo mi się wydaje, ze substancje, ktore tam stosowano w rytuale, na przykład kadzidła, oleje, rośliny ofiarne, musiały jakoś wsiąkać w tę energię miejsca.


Odpowiedz
78 odpowiedzi
Wpisy: 65
(@pelagijka)
Połączone: 3 lata temu

To bardzo ciekawy wątek i rzadko ktoś patrzy na niego przez pryzmat energetyki, zazwyczaj analizuje się to z historycznego albo ekonomicznego punktu widzenia. W tradycji greckiej temenos, czyli wydzielona ziemia świętego okręgu, była dosłownie wycinana z przestrzeni profanum. Wejście bez zgody na temenos groziło śmiercią albo rytualnym oczyszczeniem, co samo w sobie mówi wiele o tym, jak pojmowano energię tego miejsca. Nie chodziło tylko o szacunek dla bóstwa, ale o ochronę zwykłego człowieka przed czymś, co mogło go po prostu przytłoczyć. Co do substancji, to w Delfach na przykład kapłanki paliły liście laurowe i inne rośliny na długo przed każdym seansem wyroczni. czy to były psychoaktywne opary ze szczeliny, czy rytualne kadzidła, do dziś sie spiera. Ale oba te elementy, i ziemia, i to, co na niej palono, współdziałały. Nie byłabym tak pewna, ze można je rozdzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

o kurcze, dobra, tyle że zatrzymajmy sie na chwilę. Mówicie o "energii miejsca" jakby to był fakt, a nie hipoteza. Jak konkretnie ta energia miałaby wsiąkać w ziemię przez kadzidła? Chodzi o jakiś mechanizm czy tylko metafora? Bo jeśli metafora, to rozumiem, ale wtedy trochę inaczej wygląda cała ta dyskusja.


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@grzesio)
Połączone: 3 lata temu

Mechanizm jest kilkupoziomowy, choc to słowo brzmi tu trochę technicznie. Ziemia ma własne pole, każde miejsce ma swoją wibrację determinowaną przez geologie, wodę podziemną, historię ludzką. Gdy przez stulecia w danym miejscu odbywa się intensywna praktyka rytualna, skupienie uwagi, emocji, intencji, i do tego trafiają do środowiska substancje o własnych właściwościach energetycznych, to miejsce jakby nabiera nawyku. Można to porównać do tego, jak droga wyrabia sie w lesie, nikt jej nie planował, ale tyle stóp nią przeszło ze ona po prostu jest. Czy to metafora? Częściowo. Ale częściowo mamy też twarde dane o tym, ze miejsca kultu często leżą na przecięciach linii prądownic albo nad podziemnymi strumieniami. To nie przypadek, starodawni wybierali je świadomie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Grzesio no to rozumiem argument o geologii i prądownicach, to da sie przynajmniej testować. Ale ten "nawyk miejsca" to już jest skok wiary i to spory. Pytam o substancje, bo to był wątek startowy - skąd wniosek, że kadzidła czy oleje rytualne "wsiąkają" w energię ziemi, a nie po prostu chemicznie trafiają do gleby?


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Teodor53 a moze to nie jest albo-albo? Chemicznie trafią do gleby i jednocześnie coś zmienią na poziomie, który chemia nie opisuje? Mnie bardziej interesuje to, ze te substancje były dobierane bardzo precyzyjnie w różnych kulturach. W Japonii na terenach świątynnych sadzone były konkretne gatunki drzew uznawane za shrine trees, w hinduizmie tulsi, w chrześcijańskich klasztorach konkretne zioła lecznicze. To nie był przypadek. Czy ktoś wie, czy istnieje jakaś wspólna zasada doboru tych roślin?


Odpowiedz
Wpisy: 373
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest właśnie serce tego tematu i rzadko sie go dotyka. Rośliny na ziemiach świątynnych były dobierane według kilku zasad naraz. Po pierwsze, roślina musiała mieć właściwości, które "pasowały" do charakteru bóstwa lub funkcji świątyni. Świątynie Afrodyty miały mirt i róże, świątynie Apolla wawrzyn, świątynie chtonicznych bóstw często roślinki z ciemnymi korzeniami, mandragorę, asfodel. Po drugie, rośliny te były często używane bezpośrednio w rytuale, palone, spożywane przez kapłanów, składane na ołtarzu. Po trzecie, samo ich uprawianie przez pokolenia kapłanów na poświęconej ziemi miało je "ładować" tą specyficzną energią miejsca. To nie byl jednostronny przepływ, roślina brała coś z ziemi i dawała coś ziemi. I tutaj twój watek o substancjach jest naprawde ważny, bo w pewnym momencie nie wiadomo już czy to ziemia ładuje roślinę, czy roślina współtworzy charakter miejsca.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Nefrytka ojej, to co pisze Nefrytka o roślinach i bóstwach jest takie spójne jak nigdy tego nie słyszałam połączonego razem! Byłam raz na Krecie w ruinach jednego z małych okręgów kultowych i tam do dziś rosną dizkie zioła, których niigdzie indziej w okolicy nie ma. Przewodnik mówił że rosną tam od niepamiętnych czasów, lokalni Grecy ich nie zbierają, traktują jak "należące do miejsca". Czy to może być właśnie ten efekt, o którym piszesz? Bo mnie zastanawia czy te rośliny same z siebie "wybrały" to miejsce czy zostały posadzone przez kapłanów i po prostu przetrwały. sama nie wiem do końca


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Kornelia.x oba scenariusze sa możliwe i co ciekawsze, nie wykluczają się. Rośliny mają cos, co można by nazwać wrażliwością na miejsce. Gatunki o silnym charakterze energetycznym naprawdę preferują pewne lokalizacje. Miejsca, gdzie zbiegają się żyły wodne albo gdzie gleba ma specyficzny skład mineralny, przyciągają konkretne rośliny. Kapłani starożytni byli też przede wszystkim znakomitymi obserwatorami natury. Mogli sadowić rośliny w miejscach, gdzie i tak by wyrosły, tylko przyspieszali ten proces i nadawali mu intencję. To jest właśnie to, czego nam dziś brakuje: rozumienia, że rytuał i natura nie są oddzielnymi kategoriami.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@modrzewka89)
Połączone: 3 lata temu

jejku, mam takie spostrzeżenie, a co z ziemiami, które były świątynne i potem zmieniły właściciela? Tu w Polsce mamy setki przykładów klasztorów skasowanych przez zaborców albo po wojnie. Kościoły zaadaptowane na inne cele. Czy zdaniem waszym ta energia miejsca zostaje mimo zmiany funkcji? Bo mam wrażenie, że tak, ale chcę usłyszeć co o tym myślicie. Byłam w jednym budynku na wsi, dawny klasztor, teraz dom kultury albo coś takiego, i czuć tam coś dziwnego, nieokreślonego spokoju chyba.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Modrzewka89 energia konsekracji nie znika z dnia na dzień, to powolny proces erozji, podobnie jak nie znika od razu temperatura z nagranego kamienia. Miejsca wielokrotnie poświęcane, gdzie modliło sie i skupiało pokolenia ludzi, maja bardzo gruby ślad. Możliwe, że to co czułaś w tym domu kultury to właśnie ten ślad. Pytanie, które mnie bardziej interesuje w kontekscie tego tematu, to co dzieje sie z energią takich miejsc gdy substancje rytualne są stosowane ponownie. Znam przypadki grup, które odprawiają rytuały w miejscach dawnych kościołów czy kapliczek i twierdzą, że miejsce "reaguje" silniej niż inne.


Odpowiedz
(@modrzewka89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Ulka.1 to bardzo ciekawe, bo sugerujesz że miejsce jakby pamięta swój charakter i łatwiej się go aktywuje. Czy to by oznaczało, że substancje rytualne użyte w takim miejscu działają inaczej albo mocniej niż w dowolnym innym miejscu? Czy raczej samo miejsce po prostu daje tło a substancje robią swoje niezależnie?


Odpowiedz
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Modrzewka89 to jest właśnie to, czego nie umiem rozdzielić na podstawie własnej praktyki. Mam poczucie, że jest synergia, miejsce wzmacnia substancję i substancja aktywuje miejsce. Ale nie wiem, czy jedno bez drugiego nie zadziałałoby słabiej. Potrzebowałabym kogos kto robiłby to samo ćwiczenie w miejscu bez historii rytualnej i w dawnym miejscu kultu i porównał odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

hej, wtrącę się bo czytam z zainteresowaniem. mnie zastanawia inna rzecz, mianowicie co sie dzieje z ziemiami które BYŁY świątynne ale zostały zbezczeszczone rytualnie, nie tylko zmienione w dom kultury, ale celowo splugawione? historia zna takie przypadki, Rzymianie robili to systematycznie podbijając inne ludy. Czy taka ziemia traci swój charakter, odwraca go, czy coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@pelagijka)
Połączone: 3 lata temu

To jest pytanie na które odpowiedź znajdziemy w samych tradycjach rytualnych. W starożytności rytuał zbezczeszczenia był lustrzanym odbiciem rytuału konsekracji. Nie chodziło o samą fizyczną zmianę, ale o intencjonalne odwrócenie energii. Rzymianie przebijali sulicą oczyszczone ziemie, orali pod kątem boustrophedon od wschodu na zachód zamiast od zachodu na wschód, i siali sól. Sól sama w sobie jest interesująca w tym kontekscie, bo jest i oczyszczaczem i blokerem, zatrzymuje procesy. Ale czy taka ziemia traci energię całkowicie? Moje zdanie jest takie, że raczej nie, ona ulega zamrożeniu albo skręceniu. I dlatego często miejsca po zniszczonych świątyniach wrogich kultur były natychmiast zajmowane przez nowe kulty, które na tym samym fundamencie budowały własną narrację energetyczną.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Pelagijka no właśnie, to co mówi Pelagijka o soli mnie bardzo ciekawi. Bo sól jest jedną z substancji, która pojawia się w niemal wszystkich kulturach jako środek graniczny. I teraz pytanie: jesli substancje takie jak sól, kadzidło, oleje rytualne rzeczywiscie wpływają na energię ziemi, to mamy tu coś w rodzaju "programowania" miejsca przez materie. Jak to sie ma do idei że miejsca mają wrodzoną energię niezależną od człowieka? Czy człowiek z substancjami jest tu kreatorem czy tylko odkrywcą?


Odpowiedz
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Dagmarka76 no to z tym "programowaniem" to juz troche za daleko. Sól konserwuje, działa antybakteryjnie, Rzymianie to wiedzieli doskonale bo solili mięso. Symbolika rytualnych działań wynikała często z praktycznych właściwości substancji które potem zostały ubrane w teologię. Nie mówię, ze miejsca nie mają żadnej specyfiki energetycznej bo coś tam morze byc, ale łańcuch: kadzidło na ołtarzu programuje energię gruntu na 50 metrach wokół? to wymaga dowodów których nikt nie przedstawił.


Odpowiedz
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Zdzichu no ale właśnie o to chodzi ze to nie musi byc "programowanie" w jednym rytuale. te procesy trwały setki lat, codzienne palenie kadzidła, dziesiątki tysięcy godzin skupionej modlitwy, poolenia kapłanów z intencją skierowaną na jedno miejsce. To nie jest kwestia jednego rytuału tylko akumulacji. Czy uważasz, ze suma takich działań naprawde nie mogła zostawić żadnego śladu?


Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

Cieszy mnie że ktoś wreszcie poruszył temat akumulacji, bo w nordyckiej tradycji mamy coś co mozna przełożyć jako "miejsce siły" i ono nabiera tego charakteru właśnie przez powtarzalność, nie przez jednorazowy akt. Norweskie ve, wydzielona przestrzeń rytualna, musiała być regularnie utrzymywana, regularnie ofiarna, regularnie zamieszkana przez tę samą energię. Opuszczone ve traciło swój status. To sugeruje, że energia miejsca nie jest statyczna, ona wymaga podtrzymania. I może substancje takie jak krew ofiarna, piwo, miód rozlewane w tym samym miejscu przez generacje pełniły właśnie tę funkcję "karmienia" miejsca?


Odpowiedz
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

@Jowitka to jest chyba kluczowy wniosek dla całego wątku: ziemia świątynna nie jest pasywna, ona żyje przez to co na niej robiono i musi być karmiona. Zaniechanie to nie "neutralny stan", to aktywna erozja. I patrząc na to, te substancje, ktore na niej stosowano, nie były tylko symbolami albo środkami do wywołania transu u kapłana. Były pokarmem dla miejsca. Stawiacie sobie pytanie: co z miejscami, ktore zostały porzucone stosunkowo niedawno i czy dałoby się je reaktywować przez ponowne zastosowanie tych samych albo podobnych substancji?


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

czytam tu od jakiegoś czasu od poczatku i ciągle zastanawiam sie nad jedna rzecza - czy to znaczy ze jesli idę na teren dawnego klasztoru albo starej kaplicy i zabieram stamtad kamien czy ziemie, to ta substancja niesie ze soba ten energetyczny ladunek miejsca? bo bylam kiedys w takim miejscu, dawna pustelnia gdzies na Podkarpaciu, i wzielam troche ziemi z ogrodu, prawie czulam ze ona jest inna niz zwykla ziemia z lasu


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Klatwa to jest pytanie z pozoru proste, a odpowiedź jest skomplikowana. Ziemia z miejsca świętego niesie cos ze soba, ale nie jest to przeniesienie całej energii miejsca w glebie jak z kubełka. Bardziej jak odbitka, ślad. Im dłużej miejsce bylo aktywne, im gęstsza praktyka, tym wyraźniejszy ślad w fizycznej substancji. Ale ta substancja poza miejscem traci kontekst i powoli sie wyrównuje z otoczeniem. Czy to co czulas to byl realny ladunek czy twoja wrażliwość na miejsce? Trudno to rozdzielić


Odpowiedz
Wpisy: 571
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

a wie ktoś jak te ziemie świątynne wyglądały pod kątem prawnym w sredniowieczu? bo mi sie wydaje ze kwestia własności była bardzo istotna dla samego statusu sacrum - Kościół bił sie o te tereny nie tylko duchowo ale i politycznie. czy ta granica prawna pokrywala sie z granica energetyczną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagijka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Teodor53 to bardzo dobre pytanie i odpowiedź jest nieoczywista. W średniowiecznej Europie granica konsekrowanej ziemi byla dosłownie wytyczana fizycznie - procesja obchodziła teren,sól i woda byly używane do oznaczenia granicy, wbijano paliki. Ale co ciekawsze, ta granica prawna i energetyczna często sie rozmijały. Stare sanktuaria celtyckie czy germańskie, które Kościół przejmował, mialy swój zaisęg energetyczny wyznaczony przez poprzednie użytkowanie, drzewa, źródła, wzgórza - i nowa konsekracja chrześcijańska nakładała sie na to jak kolejna warstwa, nie kasując poprzedniej. Widzimy to w rozmieszczeniu kościołów na starych wzgórzach kultowych


Odpowiedz
Wpisy: 249
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

właśnie, i to tłumaczy czemu tyle kościołów stoi w miejscach, ktore wcześniej miały inny charakter kultowy. To nie jest tylko "nawracanie pogan" strategicznie. Miejsca były wybierane bo tam BYŁO juz coś. Budowniczowie to czuli, moze nie tak to nazywali, ale wiedzieli. To trochę jak z nordyckimi ve, o których pisałam wczesniej - wydzielona przestrzeń sama sie narzuca, nie trzeba jej wymyślać


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@modrzewka89)
Połączone: 3 lata temu

coś mnie ciśnie do Pelagijki bo to mnie bardzo nurtuje. Te warstwy o których piszesz - nowe nakładanie sie na stare - to one koegzystują czy jednak sie zwalczają? bo wyobraź sobie sanktuarium where przez 300 lat odbywały sie obrzędy ku czci jednego bóstwa,potem przychodzi kult zupelnie inny z inną teologią i inną substancją rytualną. co sie dzieje z tym co zostalo ze starszego kultu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagijka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Modrzewka89 z praktycznego doświadczenia pracy z takimi miejscami, a nie tylko z teorii - one raczej koegzystują ale na różnych głębokościach. To co głębsze, starsze, jest jak twardszy rdzeń, trudniejszy do zmiany. Nowe warstwy nie kasują, tylko przykrywają. I dlatego w miejscach wielokrotnie rekonsekrowanych często czuje sie ten dziwny dysonans, jakby kilka tonacji grało jednocześnie. Dlatego zresztą substancje rytualne dobierane przez kolejne tradycje do tego samego miejsca bywały podobne, bo reagowały na to co juz bylo, nie na czyste pole. sam nie wiem do końca


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

no ciekawa sprawa z tym rdzeniem. bo wiecie co, byłem kiedys w Opatowie, w tej kolegiecie, i tam pod posadzką miały być jeszcze wcześniejsze ślady kultu przedchrześcijańskiego. I zawsze gdy tam stałem miałem takie poczucie że jest jakis... ciężko mi ocenić jak to opisać, jakby rozdwojenie miejsca. Jakby stało w dwóch czasach naraz. moze to własnie to?


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@grzesio)
Połączone: 3 lata temu

to co opisujesz Igorku jest typowe dla miejsc wielowarstwowych. 😛 pole miejsca splatane z kilku historycznych intencji daje właśnie to poczucie niejednoznaczności. można to porównać do akordu, gdzie każdy dźwięk jest z innej epoki. substancje naniesione przez kolejne tradycje tez sie sumują w glebie i powietrzu, nie zerują. trochę zgaduję, przyznaję


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

mam takie spostrzeżenie, wracam do substancji bo troche odpłynęliśmy. jeśli te warstwy sie nakładają, to znaczy że ziemia pod starym kościołem może zawierać ślady i kadzideł, i może żywic, i jakichś oleistych substancji rytualnych, i soli... czy ktos wie czy były jakies badania archeochemiczne takich miejsc? bo mnie nagle ciekawi czy to co mówimy o energii ma jakieś potwierdzenie w sensie chemicznym, ze te substancje naprawdę tam zostają?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Dagmarka76 tak, archeochemia jest i robi zaskakujące rzeczy. W wykopaliskach przy świątyniach greckich i fenickich znajdowano resztki żywic, olejków, kości zwierząt ofiarnych, pyłków roślin ktore nie rosły w okolicy - czyli że celowo przynoszono je jako substancje rytualne. Gleba przy ołtarzach Apollona w Delfach miała inny skład chemiczny niz gleba metr dalej. Ale uwaga, to potwierdza że substancje BYŁY używane intensywnie i zostawały w glebie. Nie potwierdza żadnej "energetycznej roli". to dwie rozne sprawy i mieszanie ich to błąd logiczny


Odpowiedz
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Zdzichu ale właśnie! to że zostawały w glebie przez setki lat to juz jest cos nietrywialnego. i nie mówię że to energetyczny dowód, tylko że fizyczna substancja też jest niebanalna. Delficka gleba z innym składem niz metr dalej - to jest konkret. i teraz czy na prawdę możemy powiedzieć że ten inny skład niema żadnego wpływu na to co sie w tym miejscu dzieje? nawet jeśli tylko na rosliny, na zapach, na to jak człowiek fizjologicznie reaguje?


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Dagmarka76 dagmarka ma racje w jednym - mikrośrodowisko chemiczne miejsca wpływa na nasze zmysły i przez zmysły na to jak "czujemy" miejsce. 😀 To jest mechanizm czysto fizyczny ktory moze tłumaczyć część doswiadczeń bez sięgania po energetykę. Nie mówię że to wszystko tłumaczy. ale to jest uczciwa część odpowiedzi. strasznie upraszczasz to co napisałam


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Dagmarka76 chcę tu dodać cos o roślinach bo Dagmarka wspomniała gleby i to jest watek który mnie bezpośrednio dotyczy. rośliny rosnące na glebach wielokrotnie nasyconch substancjami rytualnymi mają inny profil fitochemiczny niz te same gatunki rosnące gdzie indziej. Bylica rosnąca przy dawnym słowiańskim kurhaniku ma inne proporcje olejków niz bylica z łąki obok. Czy to energia? ciężko mi ocenić jak to nazwać. Ale to fakt botaniczny który każdy moze sprawdzić destylując olejki z tych samych roślin z różnych lokalizacji. Stężenie określonych składników sie różni


Odpowiedz
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Nefrytka ojej, to jest NIESAMOWITE co pisze Nefrytka! bo ja mialam ziola zebrane na terenie dawnego klasztoru i zawsze wydawały mi sie intensywniejsze, silniejsze w zapachu i działaniu. Teraz to nabiera sensu, to nie bylo tylko moje wyobrażenie? Bylam pewna ze to sugestia


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Kornelia.x to nie musi być sugestia. 😉 Gleba bogata w substancje organiczne specyficznego składu, nawożona przez wieki popołem z kdazideł, olejem rytualnym, pyłem z kości... to nie jest gleba obojętna dla roślin. rośliny pobierają to co jest dostępne. Nie mówię ze to magia, mówię ze to chemia i biologia działające na rośliny przez pokolenia. Efekt jest mierzalny nawet jesli mechanizm energetyczny pozostaje dyskusyjny


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

to zmienia moje myslenie o ziołach rytualnych kupowanych w sklepie kontra zbieranych samemu. jesli miejsce zbioru naprawde ma znaczenie dla składu chemicznego, to nie jest tylko romantyczny gest czy sentyment, to ma praktyczne przełożenie na to jak zioło działa. prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

to jest właśnie jeden z powodów dla których tradycje zielarskie zawsze miały reguły dotyczące miejsca i czasu zbioru. Nie tylko faza księżyca - choć ta tez ma wpływ na zawartość soków w roślinie - ale i miejsce. Zbieraj na granicy las-łąka, przy źródle, na skraju cmentarza. Te miejsca były wybierane nie przypadkowo. Pytanie co bylo pierwsze, czy miejsca miały charakter bo zbierano w nich zioła przez wieki, czy zbierano tam bo miejsca miały charakter


Odpowiedz
Wpisy: 259
Rozpoczynający temat
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

to pytanie Ulki jest chyba najważniejsze w całym watku. bo to kwestia tego czy miejsce jest aktywne przez akumulacje ludzkich działań czy przez cos przed-ludzkiego, przed-rytualnego. I jeśli te miejsca były wybierane intuicyjnie przez pierwsze osoby ktore tam szły - to skąd ta intuicja? co ją wiodło? co było w ziemi zanim ktokolwiek pierwszy raz zapalił tam ogień?


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@modrzewka89)
Połączone: 3 lata temu

o rany, zapisuję to pytanie Amulecji bo to jest właśnie serce tego co mnie tu przyciągnęło. Zanim człowiek naniósł cokolwiek - jaka była ta pierwotna właściwość miejsca? geologia? woda? zbieg linii? coś jeszcze innego? bo jesli ta pierwotna właściwość istnieje, to substancje rytualne tylko ją amplifikują, a nie tworzą od zera


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@grzesio)
Połączone: 3 lata temu

pole miejsca zaczyna sie od geologii i wody podziemnej, to jest fundament. skały piezoelektryczne, żyły wodne tworzące naturalne pole elektromagnetyczne, zbieg warstw o różnej przepuszczalności. Człowiek to wyczuwał zanim miał na to słowa. i na tym fundamencie budowal warstwy rytualne, każda epoka dokładała swoja. substancje były jak klucze do zamka który już istniał


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia-x)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 989

@Grzesio ciągnę ten temat co pisał Grzesio o geologii bo mi to nie daje spokoju. powiedział że fundament to skały piezoelektryczne i żyły wodne, i że człowiek to wyczuwał zanim miał słowa. ale JAK wyczuwał?? mamy na to jakis model, choćby spekulatywny? bo jeśli ciało reaguje na pole elektromagnetyczne generowane przez wodę i skały, to to jest fizjologia, nie mistyka. i czy to znaczy że kazdy mógłby nauczyć sie takich miejsc szukać, czy tylko niektórzy?


Odpowiedz
(@grzesio)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 85

@Kornelia.x ciało wie zanim wie umysł. wahadełko, różdżka, to nie magiczne przedmioty, to przedłużenie mikroruchów mięśniowych których nie rejestrujemy świadomie. ideomotoryka. ale nie każdy tak samo wrażliwy - jak nie każdy słyszy takie same tony. to jest kwestia uwagi i praktyki, ale też uwarunkowania, może genetycznego, może wynikającego z treningu od dziecka. miejsca się czuje nogami zanim się pomyśli. dosłownie, przez podłoże.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Grzesio dobrze, a jednak Grzesio, ideomotoryka jest realnym zjawiskiem, przyznaję. tylko ona tłumaczy ruch różdżki bez zakładania że różdżka "wykrywa" cokolwiek. to mięśnie reagują na... co? na wcześniejsze oczekiwanie? na pamięć miejsca? na faktyczne pole? tego nie wiesz, tego nie wiem, i chyba nikt tego nie zmierzył rzetelnie. więc mówimy o czymś co jest, ale nie wiemy co za tym stoi.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@modrzewka89)
Połączone: 3 lata temu

hmm, mam tu do zapisania jedno zdanie Grzesia: "miejsca się czuje nogami zanim się pomyśli." to jest piękne i chyba trafne. i to prowadzi mnie do pytania o zwierzęta - bo psy, koty, konie, one mają te preferencje miejsca bez żadnego kulturowego uwarunkowania. pies który zawsze śpi w jednym kącie, koń który omija jeden kawałek pola. czy ktoś zbierał obserwacje zwierzęce jako wskaźnik miejsc szczególnych??


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Modrzewka89 modrzewka trafia w cos co sam obserwowałem. mam kota od lat i on ma absolutnie ulubiony kąt pokoju, nielogiczny z punktu widzenia ciepła czy widoku. i czytałem kiedys że koty wręcz szukają anomalii geopatycznych, psów odwrotnie, unikają. stare przekonanie ale gdzieś trafiałem że ma potwierdzenie w obserwacjach. nie pamiętam niestety gdzie, może Zdzichu wie?


Odpowiedz
(@zdzichu)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 204

@Igorek jest kilka prac na temat preferencji przestrzennych kotów i psów w kontekście lokalnych anomalii magnetycznych. wyniki niejednoznaczne, próby małe, metody rozne. ale obserwacja ze ziwerzęta mają preferencje miejsca której nie tłumaczy temperatura ani wentylacja, to jest powtarzalna. czy to anomalie geopatyczne czy cos innego, nie wiem. nie chce tu sprrzedawać pewności której nie mam. strasznie upraszczasz to co napisałem


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

zerknijcie na to, a a może to jednak wlasnie o to chodzi ze święte włości to nie jest arbitralna decyzja ze "tutaj bedzie świątynia"? że naprawde najpierw przychodziły zwierzęta, potem ludzie za zwierzętami, potem ktoś to skodyfikował jako miejsce kultu? czytałam coś takiego o lokalizacji niektórych sanktuariów greckich - że ich położenie odpowiada szlakom migracyjnym


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

ta obserwacja o szlakach to starsza i mądrzejsza niz wygląda. 😉 Wiele tradycji mówi wprost że świątynia idzie za zwierzęciem, nie odwrotnie. W Indiach do dziś sa miejsca kultu które zaczęły sie od krowy która sama stanęła i nie chciała ruszać. To jest zakodowana mądrość o tym że pewne miejsca mają właściwość których nie trzeba szukać rozumem, wystarczy ją zauważyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

to jest niesamowite bo łączy się z tym co mówiłam o glebie. jeśli szlaki zwierząt były przez tysiące lat powtarzane, to ta gleba jest inna. inaczej ubita, może inaczej nawożona biologicznie. a potem człowiek szedł tymi szlakami, budował na ich skrzyżżowaniach. i nagle masz miejsce ktore ma KILKA warstw historii przed jakimkolwiek rytuałem ludzkim. niech to zostanie jako luźna myśl


Odpowiedz
Wpisy: 65
(@pelagijka)
Połączone: 3 lata temu

chcę cos dodać do wątku o warstwach który trochę się rozwinął w ciekawym kierunku. jest jedno rozróżnienie które mi się wydaje kluczowe dla całego tematu o świętych włościach: różnica między miejscem które ma potencjał a miejscem które jest aktywne. potencjał moze byc geologiczny, biologiczny, szlakowy. aktywność to skutek wieloletniego celowego działania ludzkiego - rytuału, modlitwy, substancji. i te dwie rzeczy razem dają to co zwykle nazywamy "mocnym miejscem". żadne osobno nie jest tak samo intensywne jak oba razem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@amulecja)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 259

Pelagijka, ale to rodzi kolejne pytaine ktore mnie od początku tego wątku gryzie. 🙁 co się dzieje z miejscem ktore miało potencjał i było aktywne, a potem zostało porzucone? czy aktywność się rozładowuje jak naładowana bateria, czy zostaje zakodowana w glebie, kamieniu, strukturze? bo jeśli to drugie, to ruiny sa aktywne. i moje doświadczenie mówi że są.


Odpowiedz
(@jowitka)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 249

@Amulecja amulecja, to właśnie jest to! byłam na Łysej Górze, wiesz, tej na Świętym Krzyżu, i tam jest ten wał kamienny, przedchrześcijański, i nawet nie wiedząc co to jest czułaś że tam COŚ jest. nie w kościele, w tym wale. jakby kamień pamiętał.


Odpowiedz
(@nightshade71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 84

@Jowitka wtrącę się na moment w środek ale to co pisze Jowitka o Łysej Górze - "kamień pamiętał" - to trafia w cos co mnie nurtuje od dawna. czy kamień jako materiał jest lepszym nośnikiem tej... pamięci miejsca? bo w różnych tradycjach menhiry, dolmeny, kamienne kręgi, nie drewniane budowle. drewno gnije i znika, kamień zostaje. czy to dlatego że trwa, czy dlatego że ma jakąś właściwość jako materia?. nie wiem po co ta uszczypliwość


Odpowiedz
Wpisy: 85
(@grzesio)
Połączone: 3 lata temu

kamień krystaliczny ma siatkę molekularną zdolną do rejestracji naprężeń. 🙂 w skałach takich jak granit czy kwarc efekt piezoelektryczny jest realny, mierzalny. czy to tłumaczy "pamięć miejsca" w sensie energetycznym? nie wiem. ale że granit stojący przez tysiące lat w miejscu z określonym polem geomagnetycznym jest inny niż granit wydobyty ze skały - to nie jest spekulacja, to fizyka materiałów.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Grzesio hm, ale Grzesio, uważaj bo skaczemy tu między znaczeniami słowa "pamięć". siatka molekularna która rejestruje naprężenia to nie jest pamięć zdarzeń. to jest rejestracja sił fizycznych. to inne rzeczy. nie mówię że efekt piezoelektryczny nie istnieje - istnieje, jasne. mówię żebyśmy nie mylili fizycznego zjawiska z tym co tradycja nazywa pamięcią miejsca.


Odpowiedz
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Teodor53 masz rację że to różne poziomy opisu. ale chcę tu powiedzieć coś z perspektywy praktycznej, bo to jest forum praktyczne. dla kogoś kto pracuje z miejscem, to rozróżnienie jest troche akademickie. miejsce które ma nasycony zapis wieloletniego rytualnego działania, i miejsce czyste, ZACHOWUJĄ się różnie w kontakcie z człowiekiem. czy mechanizm jest piezoelektryczny, biochemiczny czy nieznany - skutek jest powtarzalny. i to jest podstawa do pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@paulinka52)
Połączone: 3 lata temu

ojej ojej, przepraszam ale mam pytanie może naiwne - jak to "zachowują się różnie w kontakcie z człowiekiem"? konkretnie co to znaczy? bo to jest właśnie to miejsce gdzie wszystko staje się dla mnie mgłą. że w miejscu "mocnym" czujesz cos innego, OK, ale jak odróżnić to od autosugestii jeśli wiesz wcześniej że jesteś w miejscu "świętym"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nefrytka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Paulinka52 to jest bardzo dobre pytanie i zasługuje na szczerą odpowiedź: trudno odróżnić, szczególnie za pierwszym razem. 🙂 dlatego doświadczone osoby celowo odwiedzają miejsca bez wiedzy o ich historii. podchodzisz, czujesz, zapisujesz - a potem sprawdzasz. jeśli to co czułaś zgadza się z historią miejsca, masz jeden punkt danych. po wielu takich punktach zaczyna byc mniej prawdopodobne że to tylko sugestia. ale nigdy nie możesz byc w stu procentach pewna.


Odpowiedz
(@modrzewka89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Nefrytka i tu wracamy do rdzenia tematu o świętych włościach. ta ziemia - fizyczna,konkretna - jest jednocześnie nośnikiem geologii, biologii, historii rytualnej i naszej własnej interpretacji. żadnej z tych warstw nie można wyizolować w czystym stanie. i moze to jest właśnie sedno: święta włość to miejsce gdzie te warstwy są tak gęste i tak zbieżne że efekt staje się niemal obiektywny - bo potwierdzany niezależnie przez wiele osób i wiele pokoleń


Odpowiedz
Wpisy: 524
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

chcę zapytać o coś praktycznego bo ta rozmowa jest piękna ale mam konkretny problem. mam działkę przy lesie, na jej skraju jest stary dąb, może 200-letni, i zawsze przy nim jest dziwnie - spokojniej ale i jakby ciężej jednocześnie. teraz doczytuję ten wątek i zastanawiam się czy to może byc wlasnie taki punkt - geologiczny, biologiczny, może przedrytualizacyjny? i jak w ogóle mozna to rozeznać nie mając doświadczenia?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Bluszczyk stary dąb przy skraju lasu to klasyczny marker miejsca które warto sprawdzić. 🙂 dąb żyje długo i rośnie tam gdzie mu odpowiada, a nie gdzie nam pasuje. jeśli ma 200 lat, to znaczy że jest tam na dobrym miejscu. to co czujesz jako spokój z ciężkością - to może być właśnie to co opisywaliśmy: naturalny potencjał miejsca bez nałożonych warstw rytualnych. nie jest "aktywny" w sensie kultu ale jest "żywy" w sensie pierwotnym. podejdź do niego kilka razy o różnych porach i zapisuj co czujesz ale nie oczekuj niczego konkretnego.


Odpowiedz
(@bluszczyk)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 524

@Ulka.1 dziękuję Ulka za odpowiedź o dęie, to mi dużo dało. zastanawiam sie teraz czy to ze jest przy granicy lasu ma znaczenie - bo to nie jest środek lasu, to właśnie ta krawdęź, granica. czy granica ma swoją własną energię niezależnie od drzewa?


Odpowiedz
(@modrzewka89)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 54

@Bluszczyk granica to jedno z najstarszych pojęć sakralnych jakie znam. :)) każde przejście - między lasem a polem, między wodą a lądem, między dniem a nocą - to w prawie każdej tradycji miejsce gdzie zasłona między światami jest cieńsza. a to przecież nie metafora tylko dosłowne przekonanie ludzi którzy budowali te systemy wierzeń. trochę mnie tym zirytowałeś


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Modrzewka89 no ale poczekaj, bo tu właśnie mi sie zapala lampka. a nie wychodzi na to, że to tak ze miejsca graniczne sa "sakralne" właśnie dlatego że sa ekologicznie wyjątkowe? granica lasu i pola to inne gatunki, inne warunki, inne zwierzęta. może dlatego były ważne - bo działo się tam więcej biologicznie, nie energetycznie?


Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Teodor53 to chyba nie jest albo albo, Teodor. biologiczne wyjątkowość i energetyczna mogą iść razem. ekotony, bo tak się chyba naukowo nazywają te miejsca przejścia, są faktycznie bogatsze w zycie. a co jeśli to bogactwo życia generuje coś co później interpretujemy jako energię miejsca?


Odpowiedz
(@dagmarka76)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Teodor53 doczytałam w nocy troche o tym co mówił Teodor o ekotonach i coś mnie udeerzyło - te miejsca graniczne są bogatsze w zycie ale tez bardziej narażone. więcej zmienności, wiecej stresu dla organizmów. może właśnie dlatego energia tam jest inna - bardziej dynamiczna, mniej stabilna. i moze dlatego tradycje mają mieszane zdanie o granicach: i sacrum i niebezpieczeństwo jednocześnie.


Odpowiedz
(@klatwa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 162

to co piszesz Dagmarka jest ciekawe bo pamiętam że czytałam gdzieś że ofiary czy rytuały odprawiano właśnie na granicach - polach, skrzyżowaniach, brodach rzek. to nie byl przypadek chyba? ale nie rozumiem - czy te miejsca były wybierane bo "działały" energetycznie czy dlatego że były niczyje, takie pomiędzy, i dlatego należały do bogów?


Odpowiedz
(@pelagijka)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 65

@Klatwa klatwa,to jest naprawde dobre pytanie i nie sądzę żeby miało jedną odpowiedź. te dwie rzeczy które wymieniasz mogą być opisem tego samego zjawiska z dwóch stron - "niczyje" i "należące do bogów" to jedno, "działające energetycznie" to drugi język dla tej samej rzeczy. problem jest kiedy próbujemy wybrać jedną odpowiedź i odrzucić drugą


Odpowiedz
(@nightshade71)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 84

mi chodzi po głowie ten wątek z dębem Bluszczykowej i granicą. jest coś w tym ze drzewa rosnące na granicach mają inne kształty niz te w środku lasu. takie rozrośnięte,powyginane, szeroko. może to widać i dlatego je wybierano jako markery? czy to jest odwrotnie - ze drzewo rośnie tak bo coś w miejscu na to pozwala?


Odpowiedz
(@ulka-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 176

@Bluszczyk co do twojego dębu - ten spokój z ciężkością razem to ciekawy opis. nie każde mocne miejsce działa radośnie i lekko. są miejsca które trzymają i ciążą, a nie unoszą. to nie jest zły znak koniecznie. stary dąb przy granicy to marker który warto uszanować, może coś przynieść pod niego, posiedzieć, posłuchać co masz do myślenia jak tam jesteś.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: