Chciałem wrzucić temat który od dawna mi siedzi w głowie - kosmiczne drzewa w mitologiach. Nie wiem czy zauważyliście ale praktycznie każda kultura na świecie ma jakiś mit o drzewie, ktore łączy światy albo podtrzymuje cały kosmos. Yggdrasil u Nordyków, Asvattha w hinduizmie, drzewo życia w kabale, Huluppu u Sumerów, słowiański Wierch-Dub... i tak mozna by wymieniać bez końca. co w tym takiego jest, ze ludzie wszedzie i niezależnie od siebie wymyślili to samo?? Czy to przypadek czy może odpowiedź na jaikes głębsze doswiadczenie człowieka z naturą?
No właśnie o tym chciałam kiedyś napisać i zapomniałam 🙂 Yggdrasil to chyba najbardziej rozbudowany z tych mitów, bo tam dosłownie wszystko się kręci wokół tego jesionu. Trzy korzenie sięgają do trzech studni, różne istoty na nim żyją, Odin się na nim powiesił żeby zdobyć runy... to nie jest zwykłe drzewo, to jest cały model rzeczywistości. Zastanawiam się czy przy rnuach to przypadek, że Odin musi "wisieć" właśnie na drzewie, a nie gdzieś indziej? Drzewo jako miejsce gdzie wiedza jest dostępna to motyw bardzo stary.
Patrzcie, mnie zawsze w tym temacie fascynuje kwestia słońca i drzew. W wielu tradycjach te kosmiczne drzzewa sa bezpośrednio powiązane ze słońcem - albo słońce wschodzi i zachodzi miedzy gałęziami, albo drzewo jest wręcz źródłem światła. W wedyjskiej kosmologii Asvattha to drzewo nieśmiertelności, a bogowie "jedzą" jego owoce ktore daje im wieczne życie. Jakby drzewo bylo pośrednikiem miedzy energia słoneczną a bytami wyższymi. to mnie bardzo zastannawia. wrócę do tego jak cos jeszcze znajdę
No ale chwila bo troche mieszamy jabłka z pomarańczami. Yggdrasil to nie to samo co drzewo życia z kabały i nie to samo co Asvattha. Te koncepcje mają rozne funkcje, różne kosmoolgie wokół nich i różnych bogów. Mówienie, że "wszędzie wymyślili to samo" to duże uproszczenie. Podobieństwo formy nie oznacza tej samej treści. Nordycki jesion jest pełen robactwa, rozkłada się i trzeba go utrzymywać przy życiu - to raczej symbol kruchości świata, nie jego niezniszczalności. u Hindusów jest odwrotnie.
ludzie, a czy ktoś praktycznie pracuje z tym symbolem drzewa? mam na mysli czy ktoś robi medytacje przy drzewach, rytuały, cokolwiek? bo ta rozmowa jest super intelektualnie ale mnie interesuje czy jest jakaś żywa praktyka wynikająca z tych mitów, nie tylko teoria
ooo, przy konkretnym drzewie to tak, od lat. Dąb ktory znam od dawna, stary, ma pewnie ze 200 lat. Robię tam rytuały o wschodzie, głównie o skupieniu i rozeznaniu. nie wiem czy to ma związek z mitami kosmicznego drzewa, ale drzewo jako miejsce gdzie prosi sie o wgląd albo kontakt ze starszą mądrością - to jest cos żywego, nie tylko mit z książek. Różnica jest taka, ze stojąc przy starrym dębie czujesz ze to nie są baśnie
Wróćmy na chwilę do wątku porównawczego bo jeszcze nie powiedzieliśmy nic o drzewie życia w kontekście kabały. :)) Tam jest naprawde rozbudowany system - 10 sefirot połączonych 22 ścieżkami, i całość to wlasnie Drzewo. ale co ważne - to drzewo rośnie od góry do dołu, odwrotnie niz drzewo w przyrodzie. Keter na górze, Malkut na dole. Coś w tym jest że kabaliści odwrócili drzewo - jakby chcieli powiedziec, ze to co nadaje formę pochodzi z góry, ze źródła ktore jest ponad materią. U Hindusów Asvattha w Bhagawadgicie tez jest opisana jako drzewo z korzeniami w górze
odwrócone drzewo to też motyw szamański w wielu tradycjach syberyjskich, szaman wchodzi do świata duchów przez odwrócone drzewo. Więc może to rzeczywiście jest coś starszego, jakiś praobraz który różne kultury przechowały. Nie musiały mieć kontaktu, może to jest w samej strukturze ludzkiego myślenia o tym co jest "powyżej" a co "poniżej".
ale Adam z Bremy to chrześcijański kronikarz który opisywał pogan, nie? wiec skad wiemy że nie przerysował albo po prostu napisał co chciał zeby pokazać jak bardzo poganie są barbarzyńscy. mam wrażenie ze sporo naszej wiedzy o nordyckich kultach pochodzi od ludzi którzy mieli interes w pokazaniu ich jako dzikość
no właśnie o to mi chodziło wczesniej - że jak zaczynamy rozmawiać o konkretach to okazuje się że mamy bardzo fragmentaryczne informacje i duzo interpretacji. to nie znaczy że mity sa fałszywe, ale mówmy uczciwie co wiemy a co tylko przypuszczamy. Yggdrasil w eddach jest opisany szczegółowo bo mamy eddy. Słowiański wierch-dąb to są strzępy. sama nie wiem do końca
no tak, strzępy, ale te strzępy są w ciekawych miejscach. w zaklęciach ludowych, w opisach przysięg składanych "przy dębie", w nazwach miejscowych. takie rzeczy ciężko sfabrykować bo nikt nie siedział i nie wymyślał topografii. moze to wlasnie w tych małych śladach jest najbardziej autentyczna reszta tej tradycji
ojej a to nie jest tak ze kościoły często budowano właśnie NA miejscach kultu pogańskiego żeby przejąć tę energię miejsca? bo słyszałam to kilka razy ale zastanawiam się czy to mit czy fakt
niech no wrócę do tego słońca i drzew bo mi się tu otworzył watek ktory chciałbym doprowadzić do końca. mówiłem że w wedyjskiej kosmologii Asvattha jest powiązana ze słońcem. ale jest tez cos takiego jak Kalpataru, drzewo spełniające życzenia, i ono jest inaczej opisywane. ktos zna ten podział? bo mam wrażżenie że w hinduizmie jest kilka różnych świętych drzew z różnymi funkcjami i mylimy je w jedno
a mi przyszło do głowy pytanie o te drzewa i astronomię. bo jeśli słońce wschodzi i zachodzi "miedzy gałęziami" to w praktyce takie święte drzewo musiało byc ustawione w konkrenym miejscu względem stron świata? albo obserwacje robiło sie ze stałego miejsca przy drzewie? bo to by łączyło drzewo z kalendarzem i astronomią
cis jako brama miedzy światami to rozumiem skad pochodzi - rośnie na cmentarzach, jest trujący, wiecznie zielony więc "żyje" zimą kiedy reszta umiera. to logiczne ze ludzie przypisywali mu znaczenie graniczne. ale a nie wychodzi na to, że to po prostu racjonalizacja post-factum? że najpierw rosło na cmentarzach z innych powodów (np. że żywopłot który zwierząt nie zjedzą bo trujące) a potem do tego dobudowano mitologię?
no dobra, a nikt nie powiedział jeszcze o Aszwattha a propos drzew i słońca bo chciałem do tego wrocić. w kosmologii wedyjskiej to drzewo jest opisane jako rosnące korzeniami do góry, w niebo, a gałęziami w dół. to jest symbol odwróconego porządku, świata ktory czerpi energię z góry, z boskiego źródła. w upanszadach mowi sie żeby to drzewo "ściąć niezłomnym toporem nieprzywiązania". znaczy że przekroczenie samsary to odcięcie sie od tego drzewa.
to odwrócone drzewo mnie zastanawia od zawsze. w runach mamy Eihwaz,runę cisu właśnie, i ona jest troche taka - ani góra ani dół, środek, oś. cekawe czy to przypadek ale przy tej runie zawsze mam wrażenie że ona jest pionowa w obu kierunkach jednocześnie, jakby łączyła zamiast wskazywać
hej, a to mnie zastanawia - dlaczego właściwie jesion kontra cis ma takie znaczenie dla interpreatcji?? bo moze to głupie pytanie ale dla mnie jako laika to troche jak spieranie sie o szczegóły. czy naprawde ta różnica botaniczna zmienia sens mitu?
a można zapytać trochę z innej strony? 😉 bo ta dyskusja jest super ale ja chciałam sie zapytać o coś praktycznego. jeśli chcę nawiązać kontakt z konkretnym drzewem - starym, w lesie - to jak to zrobić? bo słyszałam o przytulaniu drzew i takich rzeczach ale to mi zawsze brzmiało trochę... nie wiem, śmiesznie? czy jest jakiś bardziej konkretny sposób?
różne gatunki, różny charakter - tak, zdecydowanie. dąb jest bardziej "głośny", mocny, ziemski, wyraźny. lipa jest miękka, kojąca, słoneczna - nie bez powodu Słowianie poświęcali ją boginioม i używali do rytuałów miłosnych. jodła i cis to głęboka cisza, coś starszego. brzoza to początek, młodość, oczyszczenie - w tradycji słowiańskiej to pierwsze drzewo które witało wiosnę. każde drzewo to inny rozmówca.
ojjj, o matko, ta lista Cykorii to jest rewelacja. wiedziałam o dębie i lipie kojarzącej mi sie ze starosłowiańskim ale jodła i cis jako "cos starszego" - to czuję intuicyjnie. chodziłam kiedyś po starym cmentarzu z cisami i tam naprawdę jest inna atmosfera niż w normalnym lesie. trudno mi ocenić czy to moje wyobrażenie czy cos realnego ale ta cisza była... gęstsza?
