Chcę się jednak zatrzymać przy tym co powiedział Felicjan, bo mi to siedzi. Jeśli nie mamy kryterium przed faktem, to jak właściwie pracować ze snami proroczymi w sensie praktycznym? Bo sam zachwyt nad tym że "może to proroczy" nic nie daje. Ja w swojej praktyce używam dziennika i patrzę na powtarzające się symbole, nie na pojedyncze sny. Czy ktoś robi podobnie?
A mnie ciekawi czy te "wzorce" nie są po prostu efektem tego że umysł sam szuka powiązań. Masz 50 snów i szukasz co pasuje do czegoś co się wydarzyło i zawsze coś znajdziesz. To trochę jak horoskopy, zawsze można dopasować.
No i tu sie zataczamy w kółko bo to jest porblem kazdej subiektywnej metody. Ale mam pytanie praktyczne do tych co prowadzą dzienniki: czy zapisujecie interpretację snu PRZED wydarzeniem? Tzn. czy piszecie "mysle ze ten sen oznacza X" a potem sprawdzacie czy X sie stalo? bo to byloby realnie coś innego niż retroaktywne szukanie pasujących elementów
to jets ciekawe co mówi Eteria bo te liczby są troche inne niz wyobrazam sobie kiedy słyszę "sny prorocze". ludzie mówią o tym jakby to była regularna sprawa a wychodzi ze to sa pojedyncze przypadki na przestrzeni lat. i może własnie o to chodzi... ze to nie jest codzienny kanał informacji tylko cos wyjątkowego co sie pojawia kiedy cos ważnego ma nastąpić
właśnie i to zupełnie zmienia pytanie! bo jeśli to jest rzadkie i wyjątkowe, to może wcale nie chodzi o trenowanie się w rozpoznawaniu każdego snu. może chodzi o to żeby w ogóle byc gotową kiedy TO się pojawi. a skąd wiedzieć kiedy TO się pojawi... no i koło się zamknęło 😀
Nuna poruszyła coś ważnego. Ta gotowość to nie jest pasywne czekanie. W pracy ze snami, i mówię tu o długoletniej praktyce, chodzi o pielęgnowanie pewnej wrażliwości. Dziennik snów nie jest po to żeby łapać proroctwa, jest po to zeby utrzymywać otwarte połączenie. to tak jak z mięśniem, nie ćwiczysz go tylko na te chwile kiedy potrzebujesz dźwignąć coś ciężkiego, ćwiczysz regularnie żeby być w formie.
Szafirowa, to trafne rozróżnienie. Można to porównać do ajny, do której wracałam wcześniej, regularna praca ze snami to forma utrzymywania tej czakry aktywnej. Nie po to żebyś jutro miała sen proroczy, ale żebyś stopniowo stawała się bardziej przepuszczalna dla subtelnych informacji. I tak, to jest energetyczna praca, nie archiwistyka.
No niech ci będzie, Nyja ale to "przepuszczalna dla subtelnych informacji" brzmi dla mnie jak metafora. co to konkretnie znaczy fizycznie albo choćby energetycznie? bo jak to wytłumaczysz komuś kto pyta co się dzieje w ciele podczas takiego snu proroczego to co odpowiesz? ze czakra jest otwarta? 😀 to jest opis a nie wyjaśnienie.
no okej, to jest przynajmniej uczciwe. mapa kontra terytorium, rozumiem. ale skoro to mapa a nie terytorium to wtedy model z trzecim okiem i model z Neptunem i model chrześcijanski z duszą są równie dobre jako mapy, tak? żadna nie jest "prawdziwsza", wszystkie tylko pomagają poruszać się po doświadczeniu?!
Bard właśnie o to chodzi moim zdaniem. Różne tradycje wypracowały różne języki do opisywania tego samego fenomenu. Nordyjski model z wyrd, joga z ajną, chrześcijaństwo z rozeznaniem duchowym, to nie są sprzeczne teorie, to są różne słowniki. Problem pojawia się kiedy zaczynamy twierdzić że jeden słownik jest literalnie prawdziwy a inne są błędne.
sluchajcie, a ja sie zastanawiam nad czymś innym. duzo mówimy o snach prorokczych ktore dotyczą czegos zewnętrznego, jakiegoś zdarzenia. ale miewam sny które czuje jako ważne a dotyczą czegoś wewnętrznego, np. widzę kogoś kogo nie lubię a po śnie rozumiem dlaczego ta relacja mnie rani. to nie jets przepowiednia niczego zewnętrznego ale ma ten sam ciężki jakosci. czy to tez liczymy jako prorocze?
to jest bardzo trafne pytanie Czarownica. Bo jeśli sen proroczy to tylko taki który przepowiada zdarzenia zewnętrzne, to zawężamy definicję do czegoś co jest najtrudniej zweryfikować i najbardziej podatne na potwierdzenie z efektu. Sny o wewnętrznym rozumieniu, o tym co jung nazwałby indywiduacją, to inna kategoria i może ważniejsza w codziennej pracy.
ojej, czyli właściwie jest kilka różnych rodzajów snów które możemy nazywać "ważnymi"? bo do tej pory myślałem o tym binarnie: albo sen proroczy albo zwykły. a wychodzi ze jest jeszcze ta kategoria pośrednia, sen który daje wgląd wewnętrzny. to by tłumaczyło czemu czasem budzę się z poczuciem że coś ważnego się stało choć żadne zdarzenie nie nadchodzi...
no i wlasnie o to powinnismy pytać od początku. bo tytul watku mówi o snach proroczych versus zwyklych ale może to nie jest właściwe zestawienie. moze jest: sny informacyjne o zewnętrznym, sny informacyjne o wewnętrznym, i sny bez szczególnego ladunku. a to co nazywamy proroczymi to tylko jedna z tych kategorii.
a ja mam pytanie bo czytałam wszystko i trochę mi się pogubił wątek energii który był na początku. ktoś pisał że sen proroczy to sprawa dostępu do pewnego pola energetycznego. ale jak pogodzić to z tym co piszą Runolog i Nyja o mapach i słownikach? bo jeśli to tylko mapa, to czy ta energia naprawdę istnieje czy tylko ją zakładamy jako model?
Quintessa to jest chyba najlepsze pytanie w tym wątku i nie sądzę żebyśmy je dzisiaj rozstrzygnęli. To jest w gruncie rzeczy pytanie ontologiczne, czy te subtelne energie mają byt niezależny od obserwatora, czy są tylko użytecznym modelem. I tu szczerze każdy będzie miał inne zdanie w zależności od własnej filozofii. Ja tego nie wiem. Nikt tu pewnie nie wie na pewno.
Felicjan postawił to pytanie bardzo celnie i mam wrażenie, że właśnie dotknęliśmy sedna całej tej rozmowy. Czy energia jest realna czy tylko mapą, to pytanie które każda tradycja mistyczna w końcu zadaje sobie sama. I wiesz co, po latach pracy ze snami powiem tak: nie wiem. I to "nie wiem" jest dla mnie bardziej uczciwe niż pewność w obie strony. Natomiast obserwuję, że kiedy traktuję model energetyczny jako realny, wyniki mojej pracy ze snami są inne niż kiedy traktuję go czysto symbolicznie. Czy to dowód? Nie. Ale to coś.
wracam do pytania Quintessy bo mysle że zgubiłyśmy ten wątek. ona pytala jak pogodzic model energetyczny z podejściem map-i-słowników. i mam konkretną odpowiedź: nie trzeba ich pogodzać. mozna pracować z modelem energetycznym na poziomie praktyki i jednocześnie zawieszać sad na poziomie metafizyki. to nie jest sprzecznosc to jest poprostu uczciwość
ojej, ta metafora z mapą i terenem pojawia sie tu już nie pierwszy raz i za każdym razem mi coś klika. dzięki za cierpliwość dla takich jak ja co dopiero zaczynają ogarniać te tematy 🙂 mam jedno konkretne pytanie bo sie trochę gubie, jeśli sen proroczy to sen który daje dostęp do jakiegoś pola albo energii, to co sprawia że akurat podczas snu ten dostęp jest łatwiejszy niż na jawie? ktos wie?
jest jeszcze nordyckie ujęcie które lubię przywoływać, w tradycji asatru sen to czas kiedy hamingja, czyli coś w rodzaju ducha siły, swobodniej się porusza. nie jest przywiązana do ciała tak jak na jawie. stąd sny bywają "dalekowidzące". to nie jest metafora, to było traktowane dosłownie. i ciekawe że Jungowskie nieświadome kolektywne pełni podobną funkcję w zupełnie innym języku
a w astrologii jest jeszcze inne podejście, Neptun rządzi sferą snów i ma związek z rozpuszczaniem granic między ja a resztą. kiedyy Neptun jest mocny w czymś tranzytowym, sny potrafią być inne jakościowo. niewiem czy to "energia" czy co, ale obserwuję to u siebie i u znajomych
No ba. Sulislaw poruszył wcześniej ważną kwestię z tym placebo i jakoś nikt jej nie rozwinął. bo to naprawdę interesuje mnie jako pytanie warsztatowe. jeśli wiara w model energetyczny snów zmienia jakość pracy ze snami, to czy ważne jest czy model jest "prawdziwy"? może ważniejsza jest jego operacyjna skuteczność. ale wtedy dochodzimy do czegoś dziwnego, mamy pełne prawo wybierać modele po tym jak dobrze działają, a nie po tym co jest "naprawdę prawdziwe"
Felicjan, i tu wchodzi pragmatyzm jako filozofia. William James pisał dokładnie o tym że prawda jest tym co działa. wiem że to uproszczenie jego myśli ale kierunek jest ten. w kontekście snów to znaczy że model który pomaga ci rozumieć sny i rozwijać się wewnętrznie jest lepszy od modelu który tego nie robi, niezależnie od metafizyki
ej ale zaraz, to prowadzi do dziwnego wniosku. jeśli model dobieramy po skuteczności to co nam przeszkadza wierzyć w absolutnie cokolwiek jeśli nam "pomaga"? granica między "użyteczna mapa" a "myślenie magiczne które usprawiedliwia wszystko" jest wtedy bardzo płynna. i to mnie niepokoi trochę
właśnie i to jest chyba to co odróżnia poważną pracę ze snami od zbierania potwierdzenia dla swoich przekonań. mam w dzienniku tyle snów które wydawały mi się "ważne energetycznie" i nic z nich nie wynikło, ile takich które zlekceważyłam a potem się okazały trafne. więc ta uczciwość retrospektywna jest kluczowa 🙂
ale czy to nie jets trochę tak, ze właśnie te sny które zlekceważyłaś a potem się sprawdziły, to może były ważne ale nie miały tego "ładunku", tego uczucia które kojarzymy z proroczym snem? i wtedy pytanie jest, czy uczucie ważności snu to wogóle dobry wskaźnik czegokolwiek?
