Forum

Asystent AI
Święte słabości - d...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte słabości - dlaczego mistyka przyciąga słabych?

Strona 1 / 2

Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Chcę poruszyć temat, który trochę siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu i niekoniecznie wszystkim się spodoba. Obserwuję od lat, że do mistyki, ezoteryki, duchowości - jak to zwał, tak zwał - trafia nieproporcjonalnie dużo osób, które są w jakimś kryzysie. Rozstanie, choroba, brak pracy, depresja, samotność. I nie mówię tego złośliwie, sam przez coś takiego przechodziłem. Ale widzę w tym pewien wzorzec, który warto nazwać. Mistyka ma w sobie coś, co daje poczucie kontroli tam, gdzie jej nie ma, daje wspólnotę tam, gdzie człowiek jest sam, daje sens tam, gdzie wszystko się posypało. I to jest piękne, ale też niebezpieczne jednocześnie. Pytanie które mam do dyskusji: czy to jest "słabość", czy po prostu wrażliwość? I gdzie jest granica między szukaniem drogi a uciekaniem od problemów?


Odpowiedz
95 odpowiedzi
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

No i tu jest pies pogrzebany, bo przez lata widziałam i jedno i drugie. Przychodziły do mnie znajome po rozstaniach, po śmierci bliskich, i pytały o rytuały, karty, co tam kto polecał. Część z nich naprawdę coś znalazła, jakoś sie pozbierała, nabrała wory wewnętrznej. A część - i to jest smutne - tylko zamieniła jeden problem na drugi. Zamiast przepracować żałobę, zaczęły obsesyjnie szukać znaków, wróżyć, wydawać pieniądze na "specjalistów". I to już nie jest duchowość, to jest uzależnienie od nadziei na magiczne rozwiązanie. Więc Siedlisław ma rację, że to jest i piękne i niebezpieczne. Tyle że ja bym nie mówiła o słabości jako cesze ludzi, raczej o podatności w konkretnym momencie życia.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam mieszane uczucia co do tytułu tego wątku, bo "święte słabości" to dość tendencyjne określenie. Jakby z góry zakładało, ze mistyka jest dla słabych. Tymczasem w każdej tradycji, którą znam - od kabały po tantrę - mówi się wyraźnie, że droga duchowa wymaga siły, dyscypliny i odwagi. Może problem nie jest w mistyce jako takiej, tylko w tym jak ją się sprzedaje? Bo jedno to autentyczna ścieżka, a drugie to rynek usług ezoterycznych, który żeruje na zdesperowanych. I te dwie rzeczy są często mylone.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 144

@Caroletta Ten tytuł miał być celowo prowokacyjny, bo zauważyłem że jak się pisze "duchowość a kryzys" to jest za grzecznie i nikt nie wchodzi w polemikę. Ale masz rację że warto to rozróżnić. Moje pytanie nie dotyczy tego czy mistyka jest "dla słabych" - oczywiście że nie. Dotyczy tego, że moment wejścia jest często momentem słabości i to stwarza specyficzne ryzyko. Czy ta ścieżka wtedy wzmacnia czy tylko daje złudzenie wzmocnienia?


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Hm, no ale to jest trochę jak z psychologią, nie? Też tam trafiają głównie ludzie w kryzysie, a nikt nie mówi że psychologia jest dla słabych. Może chodzi o to CO robimy z tym co znajdziemy. czy to nas wzmacnia czy tylko usypia? Sama zaczęłam czytać o taroci wlasnie po trudnym okresie i szczerze nie wiem czy to mi pomogło czy tylko dało cos do zajęcia uwagi, zeby nie myśleć 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Siedlisław poruszył coś ważnego, choć trochę po omacku. Tradycje inicjacyjne - i mówię tu o różnych, od szamanizmu przez alchemię po kabałę - zawsze zakładały ze inicjacja zaczyna się od kryzysu. To nie jest przypadek. Symboliczna śmierć ego, zejście do podziemia, noc ciemna duszy - to wszystko obrazy tego samego procesu. Kryzys jest bramą, nie wstydem. Problem pojawia sie gdy ktoś zatrzymuje się w progu i zamiast przejść przez bramę, zaczyna w niej mieszkać. 😀 Wtedy mistyka staje sie schronieniem przed życiem, a nie drogą przez nie


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

to co pisze Anyzek jest dla mnie kluczowe. ta metafora progu - w runach mamy Jera... cykl, który zakłada że musi być zima żeby być wiosna. ale też Nauthiz - potrzeba, ograniczenie, właśnie ten moment kiedy czegoś brakuje. i chyba właśnie ta runa najlepiej opisuje to co Siedlisław ma na myśli. pytanie brzmi: czy dana osoba używa tej potrzeby jako paliwa do zmiany, czy jako uzasadnienia żeby tkwić w miejscu i tylko czekać na znak


Odpowiedz
Wpisy: 38
(@floks)
Połączone: 3 lata temu

Hej, czytam tę dyskusję i mam pytanie może naiwne ale szczere - jak w ogóle odróżnić jedno od drugiego? Znaczy, że ktoś szuka naprawdę vs że ucieka? Bo jak byłam w złym miejscu to robiłam i to i to chyba jednocześnie i sama nie wiedziałam co jest czym


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Floks O, to wcale nie jest naiwne pytanie, to jest chyba najtrudniejsze pytanie w całej tej rozmowie. Ja zawsze patrzę na to czy życie danej osoby się zmienia. Nie mówię o cudach, mówię o małych rzeczach. Czy zaczyna lepiej sypiać, spokojniej podejmować decyzje, naprawiać relacje? Czy może przeciwnie - coraz bardziej oddala się od codzienności, coraz więcej czasu i pieniędzy wpycha w kolejne rytuały, wróżby, kursy? To drugie to dla mnie sygnał że coś jest nie tak, bez względu na to jak duchowo to wygląda.


Odpowiedz
Wpisy: 14
(@promyczka52)
Połączone: 3 lata temu

Widzę że dyskusja troche jedzie w stronę psychologii a nie religii/mistyki, co jest ok, ale chciałam dodać cos z perspektywy astrologii. Neptun w karcie natalna rządzi iluzją ALE też intuicją i duchowością. Silny Neptun może dawać człowiekowi ogromną wrażliwość - i to jest dar, naprawde. Ale ten sam Neptun bez mocnych aspektów Saturna to jest właśnie ta pułapka o której mówicie. Piękne złudzenia zamiast rzeczywistości. 🙁 Ktoś kto ma dużo neptunowej energii jest bardziej podatny na to co Siedlisław opisuje i to nie jest wina ani słabość tylko układ sił w naturze danej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@unakitka78)
Połączone: 2 lata temu

przepraszam ale to ze ktoś ma Neptuna w danym miejscu nie tłumaczy tego ze daje się zmanipulować naciągaczom. to by znaczyło że pewne osoby są z góry skazane na bycie ofiarami i nie mogą nic na to poradzić, a to jest dość fatalistyczne podejście. może raczej chodzi o to że brakuje edukacji - zeby wejść w jakąkolwiek tradycję duchową ze świadomością a nie z desperacją


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@promyczka52)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 14

@Unakitka78 Nie powiedziałam że są skazane, powiedziałam że są bardziej podatne. to roznica. i właśnie dlatego edukacja jest ważna - zeby te osoby wiedziały o sobie coś więcej i umiały się pilnować. nie fatalizm, raczej samoświadomość


Odpowiedz
Wpisy: 180
(@druid)
Połączone: 2 lata temu

Oj tak. Słuchajcie, to wszystko ładnie brzmi, ale jest jeden praktyczny problem który mi leży na sercu od początku tej rozmowy. Nikt tutaj nie pyta o to, kto na tej podatności ZARABIA. bo jest cały ekosystem - i żeby nie być grzecznym, powiem wprost - naciągaczy, uzdrowicieli, mistrzów, przewodników, coachów duchowych, którzy doskonale wiedzą że do mistyki trafiają ludzie w kryzysie. I doskonale wiedzą jak tym zarządzać. Jak rozmawiać z taką osobą, jak budować zależność jak tłumaczyć brak postępów kolejnymi sesjami, kolejnymi inicjacjami, kolejnymi wydatkami. To jest realny problem i warto go nazwać zanim zaczniemy filozofować o Neptunie


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

no ladnie, wracając do tego co Druid napisal wcześniej o ekosystemie naciągaczy, mam wrażenie że te największe ryzyko jest wtedy kiedy ktoś ci mowi ze TY konkretnie potrzebujesz jego konkretnych usług bo masz jakieś szczególne "blokady" albo "karmę" której sam nei możesz usunąć. to jest chyba klasyczny mechanizm?


Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Sylwek Tak i to jest jedna z najpewniejszych czerwonych flag jakie znam. kiedy ktos tworzy problem który tylko on może rozwiązać, to jest klasyczna pętla zależności. prawdziwa tradycja inicjacyjna w każdej kulturze zakłada ze inicjowany ma w końcu przestać potrzebować mistrza. nie po roku, nie zawsze szybko, ale ten kierunek musi istnieć


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@cecylka65)
Połączone: 3 lata temu

Druid mowi wazna rzecz ale chce dodac ze to dziala tez w kosciele i w kazdej innej instytucji religijnej. Nie tylko w ezoteryce. Ludzie w kryzysie sa podatni i to jest wykorzsytywane wszedzie. Pamietam jak po smierci mamy trafilam do takiej grupy modlitewnej gdzie co tydzien zbierali pieniadze na "intencje" i bylo tego coraz wiecej. ostatecznie wyszlam po pol roku ale nie latwo bylo bo wspolnota davala tez cos prawdziwego - poczucie ze nie jest sie samemu. i to jest ta pulapka. ze zle miesza sie z dobrym i ciezko je rozdzielić


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@sylwek)
Połączone: 2 lata temu

o matko to co Cecylka napisała jest chyba najważniejszą obserwacją w tym watku. ze dobre i zle jest wymieszane. bo gdyby było samo złe to byłoby proste. ludzie uciekają wlasnie dlatego ze dosatją tez coś wartościowego i to ich trzyma. pytanie czy musi tak byc czy mozna znalezc to dobre bez tego złego?


Odpowiedz
Wpisy: 222
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, mogę powiedzieć jedną rzecz z praktyki, bo to widzę regularnie. Kiedy ktos przychodzi do mnie po raz pierwszy i mówi mi że potrzebuje pomocy bo "coś go prześladuje" albo ze "musi to zrobić teraz bo czas się kończy" albo że "tylko to mi zostało" - to jest dla mnie od razu sygnał zeby zwolnić i zapytać co się naprawde dzieje. nie dlatego ze taka osoba jest słaba albo głupia. Dlatego że jest w takim stanie, ze jakakolwiek praktyka - nawet prosta, nawet bezpieczna - może jej w tym momencie zaszkodzić albo dać złudne poczucie ze problem jest rozwiązany kiedy jest tylko przykryty. Prawdziwa praca zaczyna się gdy człowiek ma chociaż trochę wewnętrznej stabilizacji. Bez niej można robic rytuały latami i nic z tego nie wyniknie albo wyniknie coś niepożądanego.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@micela)
Połączone: 1 rok temu

a jak to sprawdzić? że ma się tę stabilizację? pytam serio bo sama nie wiem czy jestem w takim momencie ze mogę zacząć coś poważniej praktykować czy moze lepiej poczekać. po czym to widać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fasolka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Micela To jest dobre pytanie i wlasnie to że je zadajesz zamiast od razu działać jest juz jakimś sygnałem. Powiem tak - jeśli masz wyraźny konkretny powód dla którego chcesz wejść na ścieżkę duchową i ten powód nie jest "muszę naprawić kogoś innego" albo "muszę żeby to się skończyło" to juz cos. Jeśli nie oczekujesz szybkich efektów, jesli nie szukasz kogoś kto ci wszystko rozwiąże. Raczej chodzi o ciekawość i chęć rozumienia, a nie desperację. choć granica jest płynna, nie ma tu jednoznacznych testów.


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

okej ale czy to nie jest trochę elitarystyczne? bo wychodzi na to że do mistyki mogą wchodzić tylko ci co już mają wszystko poukładane, a ci którzy są w trudnym miejscu mają czekać. a co jeśli ktoś jest w trudnym miejscu od lat i nigdy nie miał tej stabilizacji o której piszecie? ma nigdy nie zaczynać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Storczyk61 Nikt tego nie mówi. mówi sie natomiast o tym zeby uważać na manipulację i nie wchodzić w relacje zależności z "mistrzami" którzy twierdzą że tylko oni mogą ci pomóc. sama ścieżka - lektura, medytacja, kontakt z tradycją - jest dostępna dla każdego w każdym momencie. ryzyko pojawia się gdy ktos drugi wykorzystuje twój stan. to jest roznica.


Odpowiedz
Wpisy: 465
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

wracam do pytania Floks bo myślę że zostało trochę z boku. ona spytała jak odróżnić szukanie od uciekania i odpowiedź Hortensji była dobra, ale chcę dodać coś z własnej perspektywy. dla mnie sygnałem było to że zaczęłam szukać coraz silniejszych bodźców. najpierw medytacja, potem czakry, potem kryształy, potem rytuały, potem bardziej skomplikowane rytuały, potem szukałam kogoś kto "prawdziwie wie". i zamiast czuć sie spokojniej, czułam się coraz bardziej niepewna i coraz bardziej zależna od zewnętrznego potwierdzenia. to był moment kiedy powiedziałam sobie stop


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@miloslawa61)
Połączone: 3 lata temu

ten post Wozki o coraz silniejszych bodźcach bardzo mi się zgrywa z tym co sama przeżyłam. najpierw medytacje, potem kurs kurs, potem weekendowe wyjazdy z jakimś "mistrzem", i ciągle czułam że to za mało, że potrzeba więcej. teraz rozumiem że to był sygnał że coś jest nie tak. jakby ta potrzeba nigdy nie dawała się zaspokoić, wiesz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@floks)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 38

@Miloslawa61 No właśnie, i jak to w końcu zatrzymałaś? bo to jest moje pytanie do siebie właściwie. bo jak już jesteś w tym wciąganiu to skąd w ogóle wiesz że trzeba stanąć?


Odpowiedz
(@miloslawa61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 53

@Floks Szczerze? mnie zatrzymała koleżanka która powiedziała mi wprost że tracę kontakt z realiami. nie sama doszłam, ktoś z zewnątrz to zauważył. i to jest chyba ważna obserwacja, że jak jesteś w środku to trudno samemu zobaczyć


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

to co pisze Miloslawa jest bardzo zgodne z tym co widze w numerologii w kontekscie sciezek inicjacyjnych. liczba 9 to kompletowanie cyklu, ale tez moment w ktorym czlowiek jest najbardziej narazony na to ze zacznie krecic sie w kolko zamiast zamykac cykl. mam znajomego ktory od 5 lat jest "w procesie" i ciagnle szuka kolejnego kursu. to juz nie jest droga, to jest labirynt


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Tytus Okej ale co to znaczy praktycznie ten "labirynt"? bo to ładna metafora ale chciałabym wiedzieć konkretnie po czym to widać w zachowaniu człowieka, nie w jego karcie numerologicznej


Odpowiedz
(@tytus)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 271

@Caroletta Załóżmy, masz racje ze konkret jest ważniejszy. widac to tak: osoba ciągle odkłada życie na moment po kursie, po inicjacji, po rytuale. nie wchodzi w związki bo "nie jest gotowa". nie szuka pracy bo "czeka na znak". wszystko jest przygotowaniem do życia ktore nigdy sie nie zaczyna


Odpowiedz
Wpisy: 206
(@storczyk61)
Połączone: 1 rok temu

ale zaraz, czy to nie jest trochę zbyt łatwy schemat? bo można by tak samo powiedzieć o osobie która robi doktorat albo uczy się języka - że ciągle się przygotowuje. skąd wiadomo że to jest ucieczkowa duchowość a nie po prostu długa ścieżka?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 224

@Storczyk61 Jest jedna zasadnicza różnica. doktorat kończy sie obroną, kurs językowy kończy sie egzaminem, jest jakiś mierzalny próg. ścieżka inicjacyjna bez żadnych progów, bez żadnego "zdałam" albo "osiągnęłam", bez żadnej zmiany w relacjach czy decyzjach życiowych - to nei jest ścieżka. to jest kołowrotek


Odpowiedz
Wpisy: 739
(@kamilka65)
Połączone: 4 miesiące temu

hmm ale w tradycjach runicznych nie ma czegoś takiego jak egzamin. jest praktyka, jest relacja z runami, i to jest nieskonczone. skąd więc wiedziec że nie kręcę się w kółko tylko ze po prostu praktykuję?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wozka90)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 465

@Kamilka65 Ja to czuję po tym czy praktyka zmienia coś w moim życiu poza samą praktyką. czakry, runy, medytacja, to ma sens jeśli sprawia że inaczej reaguję na trudne sytuacje, że mam inną jakość w relacjach. jeśli to jest tylko rytuał dla rytuału i wokół jest tak samo jak było, to dla mnie sygnał


Odpowiedz
Wpisy: 61
(@diablica61)
Połączone: 2 lata temu

a można spytac wprost bo czytam tę rozmowę i trochę mi gęba opada - czy wy mówicie ze każdy kto np. robi rytuały miłosne dlatego że mu w miłości niedobrze jest uzależniony od ezoteryki i ucieka? bo troche tak to brzmi z waszej perspektywy


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Diablica61 Nie, nikt tego nie mówi, spokojnie. jest różnica między tym że robisz rytuał miłosny bo chcesz wesprzeć jakiś proces, a tym że robisz go zamiast rozwiązać problem. to są dwie zupełnie inne postawy. jeden rytuał to sposób, drugi to ucieczka od rzeczywistości. i jedno i drugie moze wyglądać zewnętrznie tak samo


Odpowiedz
(@diablica61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 61

@Hortensja53 Przyjmuję to, to się trochę uspokoiłam bo właśnie zaczęłam się zastanawiać czy jestem tą osobą która ucieka. ale rytuały robię raczej jako wsparcie nie zamiast działania w realu


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@erazm62)
Połączone: 3 lata temu

ej a co z tymi kursami online co teraz wszedzie są? tez są naciagaczami czy są ok? bo widziałem jeden o telekinetyce i paru innych rzeczach i zastanawiałem sie czy to ma sens


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marceli67)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Erazm62 Telekinetyka to bym odpuścił, to jest inny poziom tematyki. ale kursy online generalnie mogą być ok albo nie, to zależy od treści i od tego czy ktoś ci mówi że masz wziąć następny i następny bo to jest "system". jak jest jeden zamknięty kurs z konkretną wiedzą to inna sprawa niż subskrypcja na nieskończoność


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@glozka00)
Połączone: 7 miesięcy temu

matko, moim zdaniem kursy online mają tę zaletę że są anonimowe i nie tworzą tej grupowej dynamiki w której trudno powiedzieć nie. na żywym warsztacie jest presja grupy i charyzma prowadzącego i to razem robi swoje. online łatwiej wyjść


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bronisia06)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 36

@Glozka00 A może wlasnie ta anonimowość to problem bo nie masz żadnej weryfikacji kto to robi i na jakiej podstawie? przynajmniej na żywym warsztacie możesz komuś zajrzeć w oczy i poczuć czy coś jest nie tak. online można udawać wszystko


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@zerawina-ka)
Połączone: 3 lata temu

bardzo dziękuję za tę dyskusję, czytam od początku i naprawdę dużo mi rozjaśniło. szczególnie to o pętli zależności. właśnie rozpoznaję kogoś z mojego otoczenia w tym co piszecie i teraz wiem lepiej jak to nazwać


Odpowiedz
Wpisy: 144
Rozpoczynający temat
(@siedlislaw)
Połączone: 3 lata temu

czytam to co pisze Zerawina i właśnie o to chodzi w tym temacie - że człowiek często rozpoznaje ten schemat u kogoś z zewnątrz zanim zobaczy go u siebie. to jest chyba jeden z mechanizmów ochronnych, że łatwiej nam zobaczyć w kim innym niż w sobie. wracając do tytułu - czy ktoś tu miał moment w którym sam siebie przyłapał na tym że ezoteryka stała się ucieczką a nie drogą? nie zewnętrzna obserwacja, tylko wewnętrzna?


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

tak, miałam. i to było dość niekomfortowe uświadomienie. przez dobry rok po rozstaniu robiłam rytuały prawie codziennie, czytałam karty po kilka razy dziennie w tej samej sprawie, jakby wyciąganie kart miało zmienić to co i tak było skończone. w pewnym momencie zobaczyłam że siedzę z tymi kartami o drugiej w nocy i pytam kolejny raz czy on wróci, i coś mnie uderzyło - że to nie jest duchowość, że to jest po prostu ból którego nie chcę poczuć wprost


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@diablica61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 61

@Hortensja53 Ojej, to jest tak trafnie napisane że mi zrobiło się nieprzyjemnie. bo ja się teraz zastanawiam czy nie robię dokładnie tego samego z horoskopami. ile razy można sprawdzić prognozę tygodniową żeby nie myśleć o tym co jest teraz


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Diablica61 A czy to zła rzecz sama w sobie? pytam serio, nie złośliwie. może sprawdzanie horoskopu to mniej destrukcyjny sposób na radzenie sobie z lękiem niż inne rzeczy które ludzie robią. gdzie jest ta granica między "sposób do radzenia sobie" a "ucieczka"


Odpowiedz
Wpisy: 224
(@anyzek_61)
Połączone: 2 lata temu

ta granica jest tam gdzie zamiast iść przez ból zaczynasz go omijać. horoskop czytany żeby znaleźć perspektywę jest czymś innym niż horoskop czytany żeby nie siedzieć z uczuciem. pierwsze otwiera, drugie zamyka. i można robić dokładnie tę samą czynność w tych dwóch roznych trybach, dlatego tak trudno to rozpoznać z zewnątrz


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: