Zastanawiam sie ostatnio nad rzekami jako miejscami gdzie energiia jest jakby silniejsza, wie ktos o co chozi??? Czytalam o Gangesie oczywiscie ale to nie jedyna rzeka która ma taka moc. Podobno np Nil czy Jordan tez mają swoje specjalne miejsce w hiotrii duchowosci. Mnie bardiej ciekawi czy to jest cos co mozna poczuc,czy to bardziej symbol i metafora kora ludzie stworzyli żeby opisac cos trudnego do pojecia. Bo sama bylam kiedys nad Wisla o swicie i rzeczywiscie bylo cos.... Nie wiem jak to inaczej nazwac. Jakis spokój ale tez jakby przepływ czegoś żyweog. czy ktos inne rzeki ma na mysli jako sacrum?
Rzeki to jeden z najstarszych obiektów sakralnych w każej kulturze,dosłowne każdej. Ganges to oczywisty przyklad,ale jak sie cofniemy głębiej to mamy Eufrat i Tygrys jako rzeki Edenu,mamy Nil boga Hapiego,mamy celtyckie duchoew rzeki jak Boyne w Irlandii gdzei Dagda miał swoje domain. U Słowian rzeki to tez było coś więcej niż woda. Granica między światem żywych i umarłych biegła wzdłuż wody, dla tego topielice i rusałki. Myślę że to nie przzypadek że wsędzie tam gdzie wielkie cywilizacje,są wielkie rzeki,i to nie tylko z przycyzn praktycznych.
Nie wiedzialam ze rzeki u Słowian to taka poważna sprawa, mysalam ze to tylo bajki o rusalkach. A co z polskimi rezkami, Wisla ma jakas specjalna energię? Bo Serafinka wspominala o Wisle i mnie tez ciekawi
Wisła to zdecydowanie rzeka z energi! Sam nieraz stłem nad nią i jest coś konkretnego, szczególnie w okolicach Krakowa gdzie jest Wawel. Tam wszystko się nakłada, wzgórze,rzeka, historia, to musi generować jakiees pole energetyczne. Poza tym wiadomo że krakowski smok Wawelski siedzaił wlasnie przy Wisle, a smoki to strażnicy energii ziemskiej we wszystkich tradycjach.
To że coś "muszi być logiczne" to nie jest argument, przepraszam... Mam notatki z kilku różnych źródeł o hydrologii sakralnej i nigdzie nie sppotkałam się z takim uproszczeniem. Ale ok, zostawmy to.
Rzeka to nie jest tylko woda płynąca z góry na dół... W każdej tradycji rzeka jest żywą istotą, ma swoje imię, charater, wolę... ganges to Ganga Devi, bogini w fizycznej postaci... Nil był Hapisem, Boyne w Irlandii to była Boann, bogini której ciało stało sie rzeką po złamaniu tabu przy świętej studni. To jest ten sam wzorzec, reka jako cialo bóstwa. Woda przepływa przez śiat widzialny i niewizialny, dlatego wszędzie jest meijscem przejścia, oczyszczenia, objawienia. Czy ktoś z was miał przy rzece doświadczenie które trudno wytłumczyć racjonalnie?
No właśnie! Ja miałam ten swit nad Wisła o którym pisalam wyzej ale nie wiedzialam ze to ma tak glebokie korrzenie we wszsytkich religiach. Rydwan, ta chistoria o Boann jest pienka, nie znam jej, moglabys powiedziec wiecej? Bo mnie ciekawi ten motyw złamania tabu przy wodzie.
Oj, chistoria Boann to jest niesamowita. Pamiętam jak po raz pierwrzy na nią trafiłam, coś mnie przeszło. Chodzi o to że przy świętej studni Segais nie wolno było sie zbliżać, a Boann postanowiła ją okrążyć wbrew zakazowi i studnia wezbrała i woda ją pochłonęła, tworząc rzekę Boyne. Czyli rzeka to efekt przekroczenia granicy między tym co dozwolone a tym co zakazane. To jest bardzo głęboki obraz. Zastanawiam sie czy inne "rzeki z boginiami" też mają ten motyw naruszenia jakiegoś porządku w swoim micie.
Oj tam, hej, to moze dla tego Indianie mówią że rzeka jest żywa? Bo ma w sobie tą historię? Tzn pytam serio bo byłem ostatnio na wystawie o kulturze Lakota i tam był taki opis że rzeka nie jest zasobem tylo krewnym. Ale nie za bardzo rozumiem jak to działa w praktyce duchowej.
A wiecie, hektor, to co opisujesz u Lakota to jest animizm w czystej postaci ale nie w tym uproszczonym sensie "wierzenie że kamień ma duszę". Chodzi o relację, nie o własność. Rzeka jest krewną bo płyniecie razem przez czas, jesteście w tej samej sieci powiązań. W tradycjach rdzennych Ameryki wiele rzek ma swoich opiekunów i zanim sie przy niej zatrzymasz, zanim bierzesz wodę, jest gest powitania, daru, uznania. To jest coś co całkowicie umknęło zachodniej tradycji sakralnej gdzie woda jest głównie do chrztu i ablucji.
A czy rzeki mają jakis związek z nuerami albo datami? Bo cytałem że np Jordan ma w sobie 7 dopływów albo cos podobnego i ze to ma znaczenie. Czy to jest prawa czy wymysł jakichś ezoteryków z internetu? Ciekawa jesem waszych doświadczeń.
Słuchajcie ja trochę sceptycznie podchozdę do tych wszystkich "energii" przy rzekach ale przyznam że jak byłam w Varanasi nad Gangesem to coś poczułam czego nie potrafię nazwac. I wcale nie byłam nastawiona żeby cokolwiek czuć. Może to był po prosu szok kulturowy i skaal ceremonii które się tam odbyają ale morze nie tylo. Nie wiem. Jak wy odróżniacie sugestię od czegoś realnego?
Ale czy mozna to jakoś wykorzystac? Tzn czy praca przy rzece czy z wodą rzeczną daje coś więcej niż np zwykla woda? Bo jak sie robi jakis rytuał to czy ma znaczenie jaką wodę sie bierze?
No i proszę, a jak to wylgąda z tą wodą z rzeki praktycznie? Znaczy czy sie ją przechowuje specjalnie, w czym czy to mozna wziąsc zwykla butelke? Przepraszam jesli głupie pytanie ale naprawde nie wiem.
A jednak, wegka, dobre ptyanie i nie jest głpuie. W tradycji słowiasńkiej zbierało się wodę do glinianych naczyń, bo glina jest neutralna i nie "zabija" właściwości wody... Ale szczerze, jeśli nie masz glinianego dzbanka to szklana butelka tez jest ok, byle nie plastik i byle szczelna. Ważniejsze od naczynia jest moment zbioru i intencja z jaką to robisz. Plastik jest z tradycji wyłączony bo to material martwy i syntetyczny, woda szybko traic w nim coś co roboczo nazywam "żywością"
Eee glina glina, ale czeba uważac bo woda z rzeki morze być poprostu zanieczyszczona i nie nadaje sie do picia. Rozumiem ze do rytuałow, ale żeby nie bylo nieporozmuień. Wisła np w okolicach Krakowa to jednak nie jest czysta rzeka wiadomo.
Gustlik, nikt tu chyba nie mówił że to do picia, to do rytuału, serio. Ale dobra uwaga bo ktoś mógłby nie pomyśleć. Wróćmy do tego co Bryza mówiła bo mnie wlasnie ciekawi ten moment zbioru. Pisałaś "o świcie przed wschodem" ale to jest strasznie ogólne. Czy chodzi o konkretną godzinę, konkretny dzień, czy można w dowolny dzień roku?
Przepraszam że sie wtrącam ale nie rozumiem jednej rzeczy czy ta woda z rzeki to potem się używa zamiast zwykłej wody np do kąpieli oczyszczającej? Czy tylo do skrapiania np ołtarzyka? Bo gdzieś czytałam że można się nią obmywać ale niewiem czy to zależy od rodzaju rytuału
Widzę że wątek zszedł bardzo w stornę praktyki, co jest soko ale morze warto wrócić na chwilę do geografii bo to był rdzeń temat.u Bo to co Rydwan piał wcześniej o rzekach jako żywych istotach ma bezpośrednie przełożenie na to czemu konkretne rzeki są bardzej "aktywne" niż inne. Nie każda rzeka jest jednakowo sakralna nawet w obrbęie jeednej tradycji. Ganges to nie to samo co jakis lokalny dopływ, Jordan to nie to samo co Tyber.... Co sprawia tę herarchię według was??
No właśnie,to jest dobre pytanie Tadek. Tzn wydaje mi się że chodzi o historię, z drugiej strony czyli im więecj rzeczy się przy rzece wydarzyło tym jest ważniejsza. Ale czy to znaczy że rzeki które nie mają takiej chistorii poprostu nie mają tego ładunku? Bo to by znaczyło że małe lokalne rzeki są bez sensu dla praktyki. Moze to kwestia wprawy.
Historia to jedno,ale rzeka niesie swoją energię niezależnie od tego czy czlowiek o niej wiedział czy nie. Ganges spływa z Himalajów, z lodowców, przez ziemie gdzzie ziemia sama w sobie ma inny charakter. Jordan płynie przez rozłam tektoniczny, przez rift, to jest doosłownie pęknięcie w ciele ziemi. Czy naprawdę myślisz że to bez znaczenia?! Małe rzeki mają swoje własne życie, tylo inne.
Rozłam tektoniczny to cikeawe, nie pomyślałbym o tym. Tzn to jakby energai samej ziemi wyccieka przez te pęknięcia i rzeka ją transportuje? To by tłumaczyło dlaczego akurat tam a nie gdzie indziej. A czy ktoś wie czy są jakieś rzeki w Polsce ktore płyną przzez specyficzne geolgicznie miejsca?
Rydwan poruszyła coś ważnego, ta kwestia geografii fizycznej i sakralnej. Rzeka płynąca ze świętej góry w hinduizmie to nie metafora, to dosłowna transmisja energii górskiej do nizin. Każda rzeka jest pośrednikiem między miejscem skąd płynie a miejscem dokąd dociera... W tym sensie lokalne rzeki na prawde niosą lokalny charakter terenu. Wisła niesie coś z Tatr i Beskidów, to jest konkretne.
O matko, wlasnie pomyslalam ze nigdy nie zastanawialam sie skad tak naprawde plynie Wisla, zawsze traktowalam ja jako cos co po prostu jest w Krakowie. A tu sie okazuje ze ona sie zaczyna w goraach i to ma znnaczenei. To troche zmienia jak na nia patrze. Rydwan to co mowisz o malych rzeekach ze maja swoje zycie, to masz na mysli ze moga byc sakralne same z siebie, bez tego ze ludzie je tak potraktuja?
Serafinka, tak. Rzeka jest zanim czlowiek da jej imi.ę Imię to rozpoznanie, nie stworzenie. Pradziad widział rzeke i rozpoznał że coś w niej żyje i dał imię temu co już było. Możemy to odwrócić i zguibć imię, ale rzeka nadal ma swój chaarkter
To pięknie powiedziane ale zastanawiam sie czy nie jest to trochę zbyt poetyckie żeby było użyteczne. Bo Rydwan mówi że rzeka ma charakter zanim czlowiek ją nazwie, ok ale jak my mamy dostęp do tego charakteru jeśli nie przez tradycję i kulturę? Nie mamy wgądu bezpośredniego, mamy tylo to co nam przekazano albo co sami interpretujemy. Tzn szczerze wątpię że ktoś z nas podejdzie do nieznanej rzeki i natychmiast wyczuje jej sakralny charakter bez kontekstu.
Może nie czeba rozróżniać? Tzn serio pytam. Może to jest włśnie ta sieć powiązań o której Glozeria pisała, że woda, kamień, las, zmęczenie, cisza, to wszytko razem tworzy doświadczenie które jest realne niezależnie od jego etykietk.i Że rzeka "ma energię" albo że "warunki były sprzyjające" to może dwie wersje opisu tego samego
