Zaczęłam ostatnio głębiej wchodzić w taoistyczną alchemię wewnętrzną i trafiłam na coś co mnie mocno zatrzymało - mianowicie ten koncept siedmiu plazmów po chińsku zdaje się to hun i po ale nie do końca jestem pewna czy to jest bezpośrednie tłumaczenie. Chodzi o to że w tej tradycji materia i duch to nie są dwa osobne byty tylo jakby różne gęstości tego samego. I teraz pytanie ktore mnie nurtuje - czy alchemia taoistyczna naprawdę traktuje materię jako coś duchowego z natry, czy to tylko metafora? Bo czytałam różne rzeczy i jedni mówią że tak, drudzy że to bardzej praktyka fizjologiczna. xD Macie jakieś doświadczenia z tym tematem albo coś na to czytaliście?
Hun i po to tochę inna kategoria niż "siedem plazmów",nie należy ich mieszać. hun to trzy duszze niebainskie,po to seidem dusz ziemskich - i właśnie tu zaczyna się ta alchemia. Materialna strona ciała (po) jest uważana za siedem kondensacji chi dosłownie zagęszczonej enegrii któa przyjęła formę. Więc tak - materia w tym systemie jest duchowa ale nie dla tego że ktoś tak powiedział tylo dlatego że z punktu widzenia taositycznej kosmologii nie ma czegoś takiego jak "martwa materia". Pytanie które bardziej interesuje praktyków to co się dzieje gdy te siły są nadmiernie akywne.
Poczekajcie bo ja sie trochę gubię. 😉 Te siedem po to są dosłownie siedem "kawałków" duszy przywiązanych do ciała? I one mogą być nadmiernie aktywne? Jak to rozumieć - że czloiwek ma za dużo energii materialnej czy co? Przepraszam za głupie pytanie ale nigdy nie słyszałam o tym podziale znam tylo czakry i to jest dla mnie nowe
Szczerze mówiąc to brzmi trochę jak każda inna tradycja gdzie masz "niższe" i "wyższe" aspekty siebie i trzeba je jakoś zrównoważyć. Nie mówię że to jest zle ale czy w taoizmie jest coś co na prawde ODRÓŻNIA ten system od np. hinduistycznego podziału na prakriti i purusha? Bo na pierwrzy rzut oka wydaje mi się podobne.
To jest dla mnie trochę trudne do zrozumienia... Znaczy, jeśli dobrze rozumiem to materia jest tu traktowana jako zagęszczone chi? I to chi może być... Hmm... Za gęste? Czy to coś w rodzaju zablokowanej czakry podstawy, tej związanej z materią i ziemią? Pytam bo może mi to pomoże jakoś to umiejscowić w tym co jusz trochę znam
Jezu to jst strasznie ciekawy temat, dawno nie bylo tu czegoś tak mało popularnego 😀 słyszałem kiedys o taoistycznych praktykach alchemicznych gdzie chodzi o przemianę "grubej" energi w subtelniejszą i tak dalej az do jakiegoos ostatecznego stanu. To trocche jak destylacja ale dla duszy... Ale te siedem plazmow to nowe dla mnie, powiem szczerze gdzie mozna więcej poczytać po polsku?
Właśnie, bo mi tez brakuje źródeł po polsku... Pytanie do Iwki - skąd ty to czytałaś? Bo chętnie bym sama sprawdziła zanim zacznę komentować, żeby nie gadać od rzeczy. Tyle z mojej strony.
A co sie dzieje jak te po są za bardzo aktywne? Tzn w sensie praktycznym. Bo rozumiem toerię mniej więcej ale co to znaczy dla żywego człowieka ktury np. ćwiczy qigong albo tai chi?
Dobre pytanie. W tekstach taoistycznych namdierna akttywność po opisywana jest przez konkretne symptomy. człowiek ma obsesyjne sny, szczególnie o ciałach wodnych, padlinie, ziemi. Budzą sie w nocy z uczuciem że coś ich przygniata. 🙂 Jest tez nadirena zmysłowość - jedzenie, seks, gromadzenie przedmiotów. Brzmi znajomo??? Bo to są rzeczy kttóre każdy z nas zna, tylo że w taoizmie dsają konkretną ramę interpretacyjną... praktycy qigong powinni o tym wiedzieć bo zbyt intensywna praca z dolnym dantian morze to właśnie wzmocnić zamiast wyrównać
Kurcze, to dosłownie opisuje kogoś kogo znam 🙂 znaczy te sny o ziemi i przygniata to hyba trochę zbyt osobiste żbym to rzwijała, ale to ciekawe że coś tak konkretnego jest z tym związane. A te sny o padlinie to co, znak że coś bardzo nie gra z tymi po?
Przepraszam że wchodzę z boku ale mam konkretne pytanie - te siedem po są jakoś powiąązane z konkretnymi organami ciała? 🙂 Bo np. w medycynie chińskiej każdy organ ma swój "shen", swoją psychiczną składwą. Zastanawiam się czy to jest ta sama siatka pojęciowa czy osobna tradycja
Hm ale tu pojawia sie pytanie ktore mnie drazni - w jakim momencie mowimy o filozofii czy religii a w jakim o proto-medycynie? Bo te kategorie sie tu strasznie mieszaja i niewiem czy taoizm jako wierzenie i taoizm medyczny to jest jedno i to samo czy nie. Bo jak rozmawiamy o "plazmach" i "duszach" to to brzmi religijnie, ale jak wchodza organy i jesien to juz bardzej jak system medyczny
No to jest właśnie geniusz taoizmu że tam wogóle nie ma tej granicy,to jest zintegrowany system gdzie medycyna duchowość i filozofia to jedno. Zresztą podobnie w ajurwedzie czy tradycyjnej medycynie tybetańskieej. 🙁 My na Zachodzie mamy obsesję na punkcie rozdzielania wszystkeigo na sufladki a tu poprostu tego pdziału nie ma 🙂
No wlasnie i to jest ten punkt gdzie taoizm na prawde sie wyróżnia, dieta jako praktyka duchowa a nie tylo zdrowie. W jogicznych tekstach masz to samo zresztą,sattwiczne jedzenie uspokaja umysl bo uspokaja prane. To jest ta sama logika energia ciała = energia świadomości, różne nazwy podobny mechanizm. ale to tyko moje zdanie.
Ale Antonisia mam pytanie bo mnie to ciekawi - czy to ważne czy to "to samo" jeśli efekt praktyki jest podobny? 😉 Tzn filozoficznie rozumiem ze to roznica ale jezeli ktos robi qigong i jogin robi pranayame i obydwoje maja spokojniejsyz sen, co ciekawe to czy doktyrna ma znaczenei dla samej praktyki
To co mówi Antonisia mnie dużo dało do myślenia... Bo ja wlasnie tak robiłam, mieszałam qigong z praktykami czakrowymi i teraz się zastanawiam czy to nie jest błąd. Tzn może dlatego mam takie dziwne odczucia podczas medytacji że te systemy ze sobą "gadają" inaczej? Nie wiem czy to głupie skojarzenie. No i tak sobie myślę.
Wracając do pytania Halki o tę dietę i po - w "Ciiele taoistycznym" Schippera jest fragment gdzie opisuje jak taoistyczni kapłani przygotowując się do rytuałów pościli przez kilka dni i unikali produktów silnie pachnących. Cebula, czosnek, mięos były zakazane. Uzasadnienie było wprost takie że te substancje "ożywiają" po i utrudniają kontakt z hun. To nie była higiena to była praca z konkretnymi aspektami świadomości. 🙂
Ok to jest konkretna informacja, dzięki Iwka... Mam jedno pytanie bo próbuję to poukładać - te zakazy przed rytuałami, to były zakazy stałe dla kapłanów czy tylo przed konkretnym momentem? Bo to duża różnica czy mówimy o stylu życia czy o tymczasowym przygotowaniu
A jeśli ktoś nie jest kapłanem ani nie ćwiczy żadnej praktyki taoistycznej, tylko normalnie żyje, to te po działają jakoś inaczej??? Bo z tego co czytam to wygląda jakby cały system był dla koogśo kto sie aktywnie nim zjamuje, a nie dla każdego człowieka z automatu
Taoizm nie zakłada że musissz być praktykującym żeby mechaanizmy opisane w tych tekstach cię dotyczyły. Po masz niezależnie od tego czy o nich wiesz. Tylko że bez praktyki nie masz narzędzi żeby cokwliek z tym robićć ani dianozować ani regulowac. to trochę jak z ciśnieniem krwi - masz je zawsze ale czy wisez o nim i co z tym zrobisz to inna kwestia.
To porównanie z ciśnieniem bardzo mi pomogło, serio 😀 kurcze bo ja właśnie tak myślałam że to jest tylo dla wtajemniczonych i mnie nie dotyczy. A wracajc do tych snów o których pisał Sauwak wczesniej - jeśli ktoś ma te symptomy, sny o ziemi,uczucie przygniatania, to co, samo ćwiczenie qigong wystarczy żeby to wyrównać?
Ojejej, a co z kamieniami i przedmiotami - bo nie moge sie powstrzymać żeby nie zapytać 🙂 - czy w taoistycznej tradycji są jakieś minerały albo substancje przypisane do po?? Bo w TCM jade jest mocno powiązany z nerkami i płucami a to podomno te organy które są centrum po. Zastanawiam się czy to nie jest przypadkowe 🙂
Jade to ciekawy trop... W chinach jade byl uzywany w pochowkach do zakrycia otworow ciala wlasnie po to zeby zatrzymac po w srodku, generalnie nie dopuscic do przedwczesnego rozproszenia po smerci. Wiec ta zwiazek jade-po jest bardzo stary i nie tyllko medyczny. Ale czy to znaczy ze jade "reguluje" po u zywych to juz nie wiem
Czekajcie ale to brzmi trochę strasznie, tzn zakrywanie otworów ciała żeby zatrzymać duszę?? To nie jest sprzeczne z tym że po ma gdzieś odejść po śmierci? Bo z tego co rozumiałam to one sie rozpraszają i to jest naturalny proces a nie coś złego
To jest bardzo dobre pytanie i właśnie tu widać złożoność taoistycznego podejścia do śmierci. Nie było jednej odpowedzi. Część tradycji uważała że po powinno się rozproszyć, bo to jest powrót energii materialnej do ziemi. Inne, szczególnie te bardziej alchemiczne, chciały kontrolować ten proces i zachować jakiś stopień koherencji nawet po śmierci ciała. Te jade w pochówkach to właśnie ten drugi nurt próba zachowania przez chwię tego co i tak się rozproszy. A co do kamieni u żywych - nie trafiłam na bezpośrdnie teksty ale logika systemu to sugeruje.
Ale to co Iwka napisała o tych dwóch podejściach do śmierci w taoizmie to jest dla mnie niesamowite tzn że nie było jednej odpowiedzi. Bo ja zawsze myślałam że każda religia ma jakis jeden spójny pogląd na to co się dzieje po śmierci i tyle. A tu wychodzi że w ramach jednej tradycji mogli się kompletnie nie zgadzać co do czegoś tak fundamentalnego?
To nie jest wyjątek tylko reguła. Większość dużych tradycji ma w środku kilka nurtów ktore sie ze sobą nie zgadzają w kwestiach podstawowych. Katolicyzm ma teologów którzzy spierają się o naturę duszy od stuleci, hinduizm ma szkoły które stoją w zupełnej sprzeczności co do tego czy atman i brahman to to samo czy nie. To że taoizm nie był w tej kwestii jednolity jest właściwie normalne, nie wyjątkowe
