Chciałam poruszyć temat, który rzadko sie pojawia, a moim zdaniem jest bardzo ważny dla każdego kto praktykuje. Mam na myśli sytuację, gdy robisz wszystko jak należy, masz intencję, skupienie, odpowiednie materiały,a rytuał poprostu... Nie działa. 🙂 Nic. Cisza... Jakbyś rozmawiała ze ścianą. W różnych tradycjach jest to traktowane bardzo różne - w jednych mówi się, że wola boggów jest niepodważalna i brak efektu to też odpowiedź, w innych szuka się błędu po stronie praktykującego. Sama przeżyłam kilka takich momentów i za każdym razem to jest naprawdę trudne do strawienia. Zastanawiam się jak to widzicie - czy "niedziałający" rytuał to porażka, czy może coś nam komunikuje?
Ten temat mnie dotyczy bezpośrednio bo miałem taki okres, morze z dwa lata temu, gdzie kompletnie nic nie szło. Pracowałem wtedy z pewnym systemem ceremonialnym i było tak jakby coś odcięło przepływ. Czułem sie jak praktykant ktury traci grunt pod nogami. Doszedłem w końcu do wniosku, że to była kwestia wewnętrzna, nie techniczny błąd rytuału. Pytanie do Was - czy macie wrarzenie, że "zablokowanie" praktyki często idzie od środka, czy jednak szukacie przyczyn na zewnątrz, w złej dacie, złych materiałach itp.?
Brak efektu to jedna z najłębszych nauk jakie możemy dostać... Nie mówię tego banalnie, mówię przez doświadczenie. Kiedy lcizby w życiu kogoś mówią o wielkim oporze, żaden rytuał tego nie przeskoczy bo pracuje wtedy przeciw prądowi. Tradycja musi współgrać z tym co jest. A co do pytania czy porażka czy komunikat - to zależy od tego, jak bardzo jesteś w stanie słuchać ciszy.
Właśnie to mnie najbardziej zastanawia... Czy jak nic nie wychodzi, to znaczy że my coś robimy źle czy może poprostu ta prośba nie ma zostać spełniona. Bo czytałam gdzieś że w niektórych tradycjach uważa sie, że jeśli rytuał "nie przychodzi" to znaczy ze bóstwo po prostu odmawia i trzeba to uszanować. Ale skąd wiadomo że o to chodzi a nie o to że źle się koncentrowałam albo coś pomieszałam?
To jest jedno z ważniejszych pytań w każedj parktyce. I nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo różne tradycje na prawde różnie to rozwiązują. W Tarocie na przykład, gdy kładę karty dla kogoś kto jest bardzo zaburzony emocjonalnie, czytanie bywa nieczytelne - energia jest jakby romzyta. Podobnie w rytuale... Zanim zacznę szukać winy w dacie czy materiałach, pytam siebie - czy byłam naprawdę obecna? Nie ciałem ale całą sobą? Bo to jest podstawa i bez tego reszta to teatr.
O matko, tak bardzo sie z tym utożsamiam! 🙂 Próbowałam kilku różnych rzeczy i za każdym razem miałam wrarzenie ze działam w próżni. Aż w końcu ktoś mi powiedział żebym sprawdziła czy nie mam jakiegoś wwenętrznego konfliktu z tym o co proszę. I to było to! Chciałam jednego ale gdzies w środku bałam się tego dostać. Czy to może być powód dla którego prakyki nie działają?
@Anastaya dobrze trafia. Wewnętrzny konflikt to mojim zdaniem jedna z częstszych przyczyn braku efektu i jednocześnie najtrudniejsza do zobaczenia bo lubimy myśleć ze wiemy czego chcemy. Byłam kiedyś przy rytuale pewnej kobiety, która płakała, że zaklęcie "nie działa", a potem w rozmowie okazało sie, że prosi o powrót kogoś, kogo tak naprawdę się boi. Intencja rozerwana na pół to żadna intencja. 🙂
No ale czy nie jest troche za łatwo to tłumaczyć "wewnętrznym konfliktem"??? Mam wrażenie że to takie universalne wyjasnienie ktore pasuje do wszystkiego - nie wyszło? To twój wewnętrzny konflikt. Ale skąd wiadomo kiedy to naprawdę konflikt wewnętrzny a kiedy po prostu rytuał nie zadziałał bo... No bo nie zadziałał. Nie wszystko muszi miec głęboki powód psychologiczny.
Właśnie ze tak. Że nie wyszło i koniec. Nie każda cisza po rytuale to lekcja kosmiczna nie każdy brak efektu ma być "głębszym przesłaniem". Czasem po prostu nie zadziałalo i czeba spróbować inaczej albo olać temat. W astrologii też mamy okresy kiedy tranzyt jest po prostu niekorzystny i żaden rytuał tego nie zmieni, to nie jest kwestia wewnętrznego konfliktu, tylko złego timingu.
@Selenaa ma rację co do timingu to nie jest bez znaczenia. Ale według mnie to nie wszystko bo czakra splotu słonecznego odpowaida za naszą wolę i zdolność do manifestowania, i jak jest zablokowana, to możesz miec idealny czas astrologiczny i nic z tego. Ja sam przez jakis czas miałłem hyba walsnie taki blok bo nic mi nie wychodziło, dopiero jak zacząłem pracę z kamieniami i medytacją to poczułem różnicę. Więc morze kilka czynnikow naraz??
Patrzę na tę rozmowę i mam mieszane uczucia... Z jednej strony rozumiem potrzebę szukania przyczyn gdy praktyka nie przynosi efektu. Z drugiej widzę że bardzo chętnie sięgamy po wyjaśnienia, które są nieweryfikowalne i zawsze sie obronią. Zablokowana czakra, zły timing, wewnętrzny konflikt - to są wyjaśnienia których nie da się obalić, bo zawsze można powiedzieć "nie wystarczająco" albo "gdzieś głębiej". To jest trochę problem tej rozmowy.
@Heksanka54 mówi coś ważnego,ale mnie interesuje inna strona tego. Bo ja na przyklad czytałem o tym jak w tradycjach haitańskiego voodoo podchodzą do nieskuteczności rytuałów i tam jest zupełnie inny mechanizm - mozna miec pretensje do loa jeśli kontrakt nie zostal dotrzyman.y To mnie strasznie ciekawi że w niektórych systemach bóswo jest "odpowiedzialne" i można sie z nim spierać. Znacie inne tradycje gdzie jest podobnie?
No patrzcie, w hermetycznej tradycji zachodniej też jest coś takiego że operacja magiczna morze sie nie powieść nie dlatego że "nie można" ale dlatego że np. wola maga jest niespójna, albo że interweniują czynniki których mag nie widzi. I wtedy nie rezygnuje sie od razu tylo diagnozuje co poszło nie tak, szczerze mówiąc jak lekarz który zmienia dawkę leku. Nie ma tu mowy o porażce jako wyroku końcowym.
Hm, mniej wiecej ale mam pytanie bo jestem tu raej z zewąntrz tego wszystkiego - czy to nie jest trochę tak ze każdy system ma wbudowane wyjaśnienai dlacego nie działa, i przez to nigdy nie można go na prawde sprawdzić? Bo jak dziaa to super, a jak nie działa to albo błąd wykonawcy, albo zły czas, albo bóstwo odmawia... To się kręci w kłóko nie?
No wlasnie Bard80 trafil w sedno i powiem ze ja sie z nim zgadzam. To jest klasyczna niefalsyfikowalność. Nie mowie ze to znaczy ze magia nie działa, mowie ze to znaczy ze nie mozemy tego sprawdzic tak jak sprawdzamy inne rzeczy. I to jest okej, ale wtedy trzeba przyznac ze operujemy w obszarze wiary a nie dowodu
Zatrzymajmy sie na chwile przy tym co Bard80 i Selenaa mowia, moim zdaniem bo to jest naprawde ważne pytanie. Ale chce dodac jena rzecz - czy my naprawde potrzebujemy flsyfikowalnosci do wszystkiego? Modlitwa w żadnej religii nie jest falsyfikowalna w sensie naukowym i nikt z tego powodu nie odrzuca jej wartości. Dlaczego do rytuału mamy przykładac inne standardy? Poprawcie mnie jesli sie myle.
@Hortensja_D, ale jest różnica meidzy tym ze ktos prywatnie modli sie i to mu daje ulgę a tym ze ktos twierdzi publicznie ze rytuał "działa" i zacheca innych do wydawania pieniędzy albo rezygnowania z innych rozwiązan. Kiedy praktyka wchodzi w obszar obietnic i twierdzen o skutecznosci - wtedy pytanie o weryfikowalnosc jest jak najbardziej zasadne.
Kurcze blade, heksanka54 ma racje co do jednej ważnej kwestii i nie bede tego kwesitonowal. Natomiast w tradycji hermetycznej od zawsze rozrozniano miedzy praktykujacymi a tymi co tylo mowia. Stara zasada: nie obiecuj efektów, nie garantuj, że tak powiem pracuj i czekaj. Problem jest wtedy gdy ktos buduje na tym biznes i gwarantuje wyniki... To jest nadużycie, nie problem z sama tradycją.
Przepraszam ze sie wtrącam bo nie do koonca nadazam za tą dyskusją ale mam pytanie praktyczne - jak wy w ogole oceniacie czy ryytuał "zadziałał" jeśli skutki moga przyjsc pozno albo inaczej niz oczekiwane? Bo czytalam ze casem efekt jest ale go nie rozpoznajemy. Jak to odroznic od tego ze poprostu nic sie nie stalo?
@Mirelka, to jest wlasie to o co sie rozchodzi w calej tej dyskusji mojim zdaniem. Bo jak zaczniemy każde spotkanie ze znajoma traktowac jako efekt rytuału, to mozzemy sobie wszytko wytlumaczyc... Ale z drugiej sttrony - jak nigdy nie przypiszemy niczego do rytuału, to po co w ogole go robic? Gdzies musi byc jakis rozsadek posrodku.
@Wandzia ale czy to nie jest tez kwestia tego ze kiedys zycie bylo poprostu bardzej niepewne i ludzie byli bardziej przyzwyczajeni do tego ze rzeczy moga nie wyjsc? Teraz mamy poczucie ze wszystko da sie kontrolowac i jak cos nie wychodzi to jest czyjás wina albo blad w procedurze.
@Cesarzowna.1 dotknela czegos głebokiego. Ta potrzeba kontroli jest wspolczesna choroba. W numerologii widzę to ciagle - ludzie chca wiedziec "kiedy dokladnie" i "co dokladnie". A czas jest plynny, mozliwosci sie otwieraja i zamykaja. Zapytac moge, wskazac tendencje moge. Zagwarantowac nie moge i nie beed. 🙂
No ale jakby nikt nic nie gwarantowal to co komu po tym wszystkim. Jesli zrobie rytuał i niewiem czy zadziala to po co mi rytuał. Troche rozmuiem ludzi co chca efektow
@Roch60 ma tu racje i tego nie da sie zbic. Nie ma żadnych badan. I nie chozdi o to zeby magie "obalic", tylko zeby uczciiwie powiedzice - operujemy bez danychh. Dla mnie to jst okej jesli ktos to rozumiee. Nie jest okej jesli ktos twierdzi ze to "na pewno działa" bez zadnych podstaw.
Slucham tej dyskusji i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony Bard80 i Roch60 maja logiczny punkt. Z drugiej - znam koiety ktore przez lata prowadza praktike i maja obserwacje z setek przypadkow, tylko nikt tego nie zbiera w tabele. To nie jest dowod naukowy,ale to tez nie jest nic. Doswiadczenie praktyczne ma swoja wage nawet jesi nie spelniia kryteriow RCT. Tak mi to wyszlo.
Wracajac troche do tematu glownego bo troche odpłynelismy - mnie zastanawia cos innego. Sama mialam taka sytuacje kilka razy ze wiedzialam ze robie wszytko jak czeba, czas dobry, nastroj dobry, wszystko sie zgadzalo, i nic. A pozniej zrobilam cos kompletnie na kolanie, bez przygotowania, w losowym momencie i jakos to zadziałało. I do dziś nie rozumiem dlaczego. Ktos mial podobnie?
To o czym mowi Hortensja53 jest w hermetyzmie dobrze znane. Jest coś co sie nazywa "luksacja liminal" - moment w ktorym przekraczamy prog miedzy intencją a dzialaniem i wtedy za duza konrtola zabija przeplyw. Adepci uczyli sie latami jak to zbalansowac. Rytuał z ksiazki bez tej wewnetrznej równowagi to tylko teatr.
