Forum

Asystent AI
Święte rozczarowani...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte rozczarowanie - gdy praktyka nie działa

Strona 1 / 3

Wpisy: 684
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Chciałam poruszyć temat, który rzadko sie pojawia, a moim zdaniem jest bardzo ważny dla każdego kto praktykuje. Mam na myśli sytuację, gdy robisz wszystko jak należy, masz intencję, skupienie, odpowiednie materiały,a rytuał poprostu... Nie działa. 🙂 Nic. Cisza... Jakbyś rozmawiała ze ścianą. W różnych tradycjach jest to traktowane bardzo różne - w jednych mówi się, że wola boggów jest niepodważalna i brak efektu to też odpowiedź, w innych szuka się błędu po stronie praktykującego. Sama przeżyłam kilka takich momentów i za każdym razem to jest naprawdę trudne do strawienia. Zastanawiam się jak to widzicie - czy "niedziałający" rytuał to porażka, czy może coś nam komunikuje?


Odpowiedz
91 odpowiedzi
Wpisy: 79
(@zegota53)
Połączone: 3 lata temu

Ten temat mnie dotyczy bezpośrednio bo miałem taki okres, morze z dwa lata temu, gdzie kompletnie nic nie szło. Pracowałem wtedy z pewnym systemem ceremonialnym i było tak jakby coś odcięło przepływ. Czułem sie jak praktykant ktury traci grunt pod nogami. Doszedłem w końcu do wniosku, że to była kwestia wewnętrzna, nie techniczny błąd rytuału. Pytanie do Was - czy macie wrarzenie, że "zablokowanie" praktyki często idzie od środka, czy jednak szukacie przyczyn na zewnątrz, w złej dacie, złych materiałach itp.?


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@wrzosianka76)
Połączone: 2 lata temu

Brak efektu to jedna z najłębszych nauk jakie możemy dostać... Nie mówię tego banalnie, mówię przez doświadczenie. Kiedy lcizby w życiu kogoś mówią o wielkim oporze, żaden rytuał tego nie przeskoczy bo pracuje wtedy przeciw prądowi. Tradycja musi współgrać z tym co jest. A co do pytania czy porażka czy komunikat - to zależy od tego, jak bardzo jesteś w stanie słuchać ciszy.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@wieslawka59)
Połączone: 12 miesięcy temu

Właśnie to mnie najbardziej zastanawia... Czy jak nic nie wychodzi, to znaczy że my coś robimy źle czy może poprostu ta prośba nie ma zostać spełniona. Bo czytałam gdzieś że w niektórych tradycjach uważa sie, że jeśli rytuał "nie przychodzi" to znaczy ze bóstwo po prostu odmawia i trzeba to uszanować. Ale skąd wiadomo że o to chodzi a nie o to że źle się koncentrowałam albo coś pomieszałam?


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

To jest jedno z ważniejszych pytań w każedj parktyce. I nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo różne tradycje na prawde różnie to rozwiązują. W Tarocie na przykład, gdy kładę karty dla kogoś kto jest bardzo zaburzony emocjonalnie, czytanie bywa nieczytelne - energia jest jakby romzyta. Podobnie w rytuale... Zanim zacznę szukać winy w dacie czy materiałach, pytam siebie - czy byłam naprawdę obecna? Nie ciałem ale całą sobą? Bo to jest podstawa i bez tego reszta to teatr.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

O matko, tak bardzo sie z tym utożsamiam! 🙂 Próbowałam kilku różnych rzeczy i za każdym razem miałam wrarzenie ze działam w próżni. Aż w końcu ktoś mi powiedział żebym sprawdziła czy nie mam jakiegoś wwenętrznego konfliktu z tym o co proszę. I to było to! Chciałam jednego ale gdzies w środku bałam się tego dostać. Czy to może być powód dla którego prakyki nie działają?


Odpowiedz
Wpisy: 302
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

@Anastaya dobrze trafia. Wewnętrzny konflikt to mojim zdaniem jedna z częstszych przyczyn braku efektu i jednocześnie najtrudniejsza do zobaczenia bo lubimy myśleć ze wiemy czego chcemy. Byłam kiedyś przy rytuale pewnej kobiety, która płakała, że zaklęcie "nie działa", a potem w rozmowie okazało sie, że prosi o powrót kogoś, kogo tak naprawdę się boi. Intencja rozerwana na pół to żadna intencja. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

No ale czy nie jest troche za łatwo to tłumaczyć "wewnętrznym konfliktem"??? Mam wrażenie że to takie universalne wyjasnienie ktore pasuje do wszystkiego - nie wyszło? To twój wewnętrzny konflikt. Ale skąd wiadomo kiedy to naprawdę konflikt wewnętrzny a kiedy po prostu rytuał nie zadziałał bo... No bo nie zadziałał. Nie wszystko muszi miec głęboki powód psychologiczny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Selenaa no i słusznie że to mówisz. Przyznam rację - to wyjaśnienie jest czasem za łatwe i zbyt wygodne. Ale pytanie brzmi - co w takim razie jest alternatywą? Że po prostu coś nie wyszło i koniec? Bo to też jest uczciwa odpowiedź, jak dla mnie tylo dla wielu osób trudna do przyjęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

Właśnie ze tak. Że nie wyszło i koniec. Nie każda cisza po rytuale to lekcja kosmiczna nie każdy brak efektu ma być "głębszym przesłaniem". Czasem po prostu nie zadziałalo i czeba spróbować inaczej albo olać temat. W astrologii też mamy okresy kiedy tranzyt jest po prostu niekorzystny i żaden rytuał tego nie zmieni, to nie jest kwestia wewnętrznego konfliktu, tylko złego timingu.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

@Selenaa ma rację co do timingu to nie jest bez znaczenia. Ale według mnie to nie wszystko bo czakra splotu słonecznego odpowaida za naszą wolę i zdolność do manifestowania, i jak jest zablokowana, to możesz miec idealny czas astrologiczny i nic z tego. Ja sam przez jakis czas miałłem hyba walsnie taki blok bo nic mi nie wychodziło, dopiero jak zacząłem pracę z kamieniami i medytacją to poczułem różnicę. Więc morze kilka czynnikow naraz??


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 616

@Mikolajek61 z czakrami bym uważała z wyciąganiem zbyt pochopnych wniosków. To że coś "odczuwasz" w okoliicach splotu słonecznego podczas medytacji niekoniecznie znaczy że ta czakra jest zablokowana i dla tego praktyki nie działają. Rozumiem co mówisz z własnego doświadczenia, ale to interpretacja, nie fakt. Skąd wiedziałeś że to właśnie to, a nie coś innego??


Odpowiedz
(@mikolajek61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 243

@Apolonia.x no bo pracowałam z bioenergoterapeutą który to potwierdził. I zbiegło sie z innymi rzeczami, nie tylo moim odczuciem. Ale rozumiem sceptycyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@heksanka54)
Połączone: 2 lata temu

Patrzę na tę rozmowę i mam mieszane uczucia... Z jednej strony rozumiem potrzebę szukania przyczyn gdy praktyka nie przynosi efektu. Z drugiej widzę że bardzo chętnie sięgamy po wyjaśnienia, które są nieweryfikowalne i zawsze sie obronią. Zablokowana czakra, zły timing, wewnętrzny konflikt - to są wyjaśnienia których nie da się obalić, bo zawsze można powiedzieć "nie wystarczająco" albo "gdzieś głębiej". To jest trochę problem tej rozmowy.


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@stasiek)
Połączone: 4 miesiące temu

@Heksanka54 mówi coś ważnego,ale mnie interesuje inna strona tego. Bo ja na przyklad czytałem o tym jak w tradycjach haitańskiego voodoo podchodzą do nieskuteczności rytuałów i tam jest zupełnie inny mechanizm - mozna miec pretensje do loa jeśli kontrakt nie zostal dotrzyman.y To mnie strasznie ciekawi że w niektórych systemach bóswo jest "odpowiedzialne" i można sie z nim spierać. Znacie inne tradycje gdzie jest podobnie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Stasiek chyba mnie źle zrozumiałaś, bo pisałam o czymś zupełnie innym. Wiecie co, babcia mówiła że u nas w wiejskich wierzeniach też tak było, że jak coś sie prosiło i nie przychodziło to można bylo powiedzieć do ducha czy do sił żeby sie postarały, ale nie kłócić sie tylko takim szanującym tonem. I ze czasem czeba było powtórzyć prośbę inaczej, bo "siły nie zrozumiały". Nie wiem czy to dokładnie to samo co voodoo ale trochę podobna logika hyba?


Odpowiedz
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 684

@Wandzia to bardzo ciekawe. Właśnie ten element mnie przyciągnął do tego tematu - w różnych tradycjach rodzimych jest ta koncepcja że relacja z mocami jest dwustronna, że można negocjować, powatrzać, proić inaczej. To zupełnie inne podejście niż "zrobiłeś błąd" albo "tak miało być". Znacie jeszcze jakieś konkretne przykłady takiego negocjacyjnego podejścia do rytuału?


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@zegota53)
Połączone: 3 lata temu

No patrzcie, w hermetycznej tradycji zachodniej też jest coś takiego że operacja magiczna morze sie nie powieść nie dlatego że "nie można" ale dlatego że np. wola maga jest niespójna, albo że interweniują czynniki których mag nie widzi. I wtedy nie rezygnuje sie od razu tylo diagnozuje co poszło nie tak, szczerze mówiąc jak lekarz który zmienia dawkę leku. Nie ma tu mowy o porażce jako wyroku końcowym.


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@bard80)
Połączone: 3 lata temu

Hm, mniej wiecej ale mam pytanie bo jestem tu raej z zewąntrz tego wszystkiego - czy to nie jest trochę tak ze każdy system ma wbudowane wyjaśnienai dlacego nie działa, i przez to nigdy nie można go na prawde sprawdzić? Bo jak dziaa to super, a jak nie działa to albo błąd wykonawcy, albo zły czas, albo bóstwo odmawia... To się kręci w kłóko nie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Bard80 to jest uczciwe pytanie i nie zamierzam uciekać od niego. Tak systemy ezoteryczne mają wbudowane wyjaśnienia niepowodzeń, to prawda. Ale zapytaj siebie - czy to robi z nich coś goszego jako narzędzia do pracy z własną psychiką i intencją? Dla mnie kwestia "czy to dziaa obiektywnie" jest osobna od kwestii "czy to pomaga mi działać". I w tym drugim sensie - owszem, pomaga.


Odpowiedz
(@bard80)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 33

@Fraida ok, to uczciwa odpowied dziekuje. Ale mam jeszce jdeno pytanie bo mnie to naprawde nurtuje - jśli system jest zawsze "niepodważalny" bo jak działa to sukces, a jak nie to blad wykonawcy albo zły czs, to jak ktokolwiek kiedykolwiek w ogole zakwestionuje ten system? To nie jest zarzut poprostu naprawde nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@selenaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

No wlasnie Bard80 trafil w sedno i powiem ze ja sie z nim zgadzam. To jest klasyczna niefalsyfikowalność. Nie mowie ze to znaczy ze magia nie działa, mowie ze to znaczy ze nie mozemy tego sprawdzic tak jak sprawdzamy inne rzeczy. I to jest okej, ale wtedy trzeba przyznac ze operujemy w obszarze wiary a nie dowodu


Odpowiedz
Wpisy: 684
Rozpoczynający temat
(@hortensja_d)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zatrzymajmy sie na chwile przy tym co Bard80 i Selenaa mowia, moim zdaniem bo to jest naprawde ważne pytanie. Ale chce dodac jena rzecz - czy my naprawde potrzebujemy flsyfikowalnosci do wszystkiego? Modlitwa w żadnej religii nie jest falsyfikowalna w sensie naukowym i nikt z tego powodu nie odrzuca jej wartości. Dlaczego do rytuału mamy przykładac inne standardy? Poprawcie mnie jesli sie myle.


Odpowiedz
Wpisy: 271
(@heksanka54)
Połączone: 2 lata temu

@Hortensja_D, ale jest różnica meidzy tym ze ktos prywatnie modli sie i to mu daje ulgę a tym ze ktos twierdzi publicznie ze rytuał "działa" i zacheca innych do wydawania pieniędzy albo rezygnowania z innych rozwiązan. Kiedy praktyka wchodzi w obszar obietnic i twierdzen o skutecznosci - wtedy pytanie o weryfikowalnosc jest jak najbardziej zasadne.


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@zegota53)
Połączone: 3 lata temu

Kurcze blade, heksanka54 ma racje co do jednej ważnej kwestii i nie bede tego kwesitonowal. Natomiast w tradycji hermetycznej od zawsze rozrozniano miedzy praktykujacymi a tymi co tylo mowia. Stara zasada: nie obiecuj efektów, nie garantuj, że tak powiem pracuj i czekaj. Problem jest wtedy gdy ktos buduje na tym biznes i gwarantuje wyniki... To jest nadużycie, nie problem z sama tradycją.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@mirelka)
Połączone: 4 dni temu

Przepraszam ze sie wtrącam bo nie do koonca nadazam za tą dyskusją ale mam pytanie praktyczne - jak wy w ogole oceniacie czy ryytuał "zadziałał" jeśli skutki moga przyjsc pozno albo inaczej niz oczekiwane? Bo czytalam ze casem efekt jest ale go nie rozpoznajemy. Jak to odroznic od tego ze poprostu nic sie nie stalo?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Mirelka to jest bardzo konkretne pytanie i doceniam ze je zadajesz bo wlasnie o tym powinniśmy mowic. Sama wypracowalam sobie zasade - jeśli musze bradzo naciągac intrepretacje żeby cos uznac za efekt rytuału, to prawdopodobnie to nie jest efekt. Efekt ktory "trzeba znalezc" i mocno uzasadniac, zazwyczaj nie jest efektem. To nie żelazna regula, ale mi poamga.


Odpowiedz
(@mirelka)
Połączone: 4 dni temu

Wpisy: 151

@Fraida ooo,to jest naprawde pomocne, dzieki! Bo właśnie mialam taka syuacje ze robilam cos w kierunku pracy i pozniej dostalam zaproszenie na spotkanie od dawnej znajomej ktora mogla mi pomoc, i nie wiedzialam czy to "to" czy zwykły zbieg okolicznosci...


Odpowiedz
Wpisy: 369
(@stasiek)
Połączone: 4 miesiące temu

@Mirelka, to jest wlasie to o co sie rozchodzi w calej tej dyskusji mojim zdaniem. Bo jak zaczniemy każde spotkanie ze znajoma traktowac jako efekt rytuału, to mozzemy sobie wszytko wytlumaczyc... Ale z drugiej sttrony - jak nigdy nie przypiszemy niczego do rytuału, to po co w ogole go robic? Gdzies musi byc jakis rozsadek posrodku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wandzia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 362

@Stasiek to nie było moje zdanie tylko cytat, przeczytaj jeszcze raz. Babcia jak robiła jakies zamawianie to zawsze mowiła ze "zobaczymy co prrzyniesie czas" i nigdy nie mowiła wprost ze cos na pewno sie stanie. Mam wrazenie ze dawniej ludzie mieli do tego wiecej pokory niz teraz. Teraz wszyscy chca gwarancji.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@cesarzowna-1)
Połączone: 1 rok temu

@Wandzia ale czy to nie jest tez kwestia tego ze kiedys zycie bylo poprostu bardzej niepewne i ludzie byli bardziej przyzwyczajeni do tego ze rzeczy moga nie wyjsc? Teraz mamy poczucie ze wszystko da sie kontrolowac i jak cos nie wychodzi to jest czyjás wina albo blad w procedurze.


Odpowiedz
Wpisy: 136
(@wrzosianka76)
Połączone: 2 lata temu

@Cesarzowna.1 dotknela czegos głebokiego. Ta potrzeba kontroli jest wspolczesna choroba. W numerologii widzę to ciagle - ludzie chca wiedziec "kiedy dokladnie" i "co dokladnie". A czas jest plynny, mozliwosci sie otwieraja i zamykaja. Zapytac moge, wskazac tendencje moge. Zagwarantowac nie moge i nie beed. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

No ale jakby nikt nic nie gwarantowal to co komu po tym wszystkim. Jesli zrobie rytuał i niewiem czy zadziala to po co mi rytuał. Troche rozmuiem ludzi co chca efektow


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hiacynt78)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 62

@Roch60 nie, mylisz dwie rózne rzeczy i to mnie troche denerwuje. ale rozumiesz ze to tak nie działa w żadej dziedzinie zycia? Lekarz tez nie gwarantuje ze tabletka zadziala u każdego tak samo. Rolnik nie gwarantuje ze plnoy wzejda bo moze byc susza. Rytuał to tez nie jest masyzna z guzikiem.


Odpowiedz
(@roch60)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 123

@Hiacynt78 no dobra, moja wina, za szybko przeczytalem. No ok ale lekarz przynajmniej ma statystyki ze ta tabetka działa na 70% ludzi albo cos. A rytuał to co, dziala na ilu?? Nikt tego nie bada


Odpowiedz
Wpisy: 33
(@bard80)
Połączone: 3 lata temu

@Roch60 ma tu racje i tego nie da sie zbic. Nie ma żadnych badan. I nie chozdi o to zeby magie "obalic", tylko zeby uczciiwie powiedzice - operujemy bez danychh. Dla mnie to jst okej jesli ktos to rozumiee. Nie jest okej jesli ktos twierdzi ze to "na pewno działa" bez zadnych podstaw.


Odpowiedz
Wpisy: 616
(@apolonia-x)
Połączone: 7 miesięcy temu

Slucham tej dyskusji i mam mieszane uczucia. Bo z jednej strony Bard80 i Roch60 maja logiczny punkt. Z drugiej - znam koiety ktore przez lata prowadza praktike i maja obserwacje z setek przypadkow, tylko nikt tego nie zbiera w tabele. To nie jest dowod naukowy,ale to tez nie jest nic. Doswiadczenie praktyczne ma swoja wage nawet jesi nie spelniia kryteriow RCT. Tak mi to wyszlo.


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@kachna-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wracajac troche do tematu glownego bo troche odpłynelismy - mnie zastanawia cos innego. Sama mialam taka sytuacje kilka razy ze wiedzialam ze robie wszytko jak czeba, czas dobry, nastroj dobry, wszystko sie zgadzalo, i nic. A pozniej zrobilam cos kompletnie na kolanie, bez przygotowania, w losowym momencie i jakos to zadziałało. I do dziś nie rozumiem dlaczego. Ktos mial podobnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hortensja53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 302

@Kachna.ka och, to jest cos co słyszę naprawde często i sama tez to przezyłam. Moim zdaniem cos takiego sie dzieje gdy robimy rytuał "na kolanie" - nie mamy czasu zeby sie blokować wlasna kontrolą i analizą. Ta spontaniczna energia jest czystsaz. To nie znaczy ze przygotowanie nie ma sensu, ale ze nadmierne skupienie na procedurze moze byc przeszkoda


Odpowiedz
Wpisy: 79
(@zegota53)
Połączone: 3 lata temu

To o czym mowi Hortensja53 jest w hermetyzmie dobrze znane. Jest coś co sie nazywa "luksacja liminal" - moment w ktorym przekraczamy prog miedzy intencją a dzialaniem i wtedy za duza konrtola zabija przeplyw. Adepci uczyli sie latami jak to zbalansowac. Rytuał z ksiazki bez tej wewnetrznej równowagi to tylko teatr.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kachna-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 57

@Zegota53 ta "luksacja liminal" - moge zapytac skad to masz? Bo nie slyszalam tego okreslenia nigdzie indziej i chetnie bym poczytala wiecej o tym. Bo to co opisujesz - ze za duza kontrla zabija przeplyw - to mi sie zgadza z wlasnym doswiadczeniem ale nie wiedzialam ze jest na to jakas nawza


Odpowiedz
(@zegota53)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 79

@Kachna.ka szczerze? To moje wlasne tlumaczenie na polski pewnego pojecia z tekstow hermetycznych nie ma oficjalnego polskiego odpoowiednika. Chodzi o ten przelomowy moment gdy intencja staje sie dzialaniem - wielu autorow opisuje go rozmaicie. U Agrippy jest cos zblizonego, u pozniejszych autorow angielskich tez. Jesli chcesz moge podac tytuly ale to nie jest prota literatura


Odpowiedz
Strona 1 / 3
Udostępnij: