no dobra, ale ja nadal czekam na jakąś odpowiedź na moje pytanie 🙂 czy da się to jakoś przenieść do domu dla kogoś kto nie może po prostu załadować plecaka i lecieć na Saharę? małe dzieci, praca, nie wiem czy w ogóle kiedykolwiek tam dotrę
Wrozka to mnie też zastanawia i myślę że moze chodzi o to żeby stworzyć warunki zewnętrzne które imitują pustynię? cisza, ciemność, minimum bodźców. zamknięta łazienka bez okna w środku nocy to trochę brzmi głupio ale serio - mniej tu hałasu niż w sypialni z dziećmi
o właśnie, post! zapomniałam że to jest element prawie każdej tradycji pustynnej. sufici pościli, ojcowie pustyni pościli, nawet przy walkabout chyba nie było regularnych posiłków? czy post też działa na czakrę korony bezpośrednio, czy to bardziej przez oczyszczenie całego systemu?
post w tradycji chrześcijańskiego pustelnnictwa to nie był tylko brak jedzenia. Ewagriusz i inni pisali że chodzi o oswobodzenie uwagi od cyklu głód-sytość, który jest jednym z najbardziej prymitywnych rytmów ciała i ciągnie uwagę w dół. kiedy wyłączasz ten rytm przez kilkanaście godzin to uwaga ma szansę "unosić się" wyżej. to niekoniecznie czakra korony bo oni tego języka nie używali, ale opis funkcji jest bardzo zbliżony. więc Willowa - nie bezpośrednio, ale efekt końcowy podobny
ale czy post nie jest po prostu niebezpieczny? słyszałam że jak za długo nie jesz to możesz zasłabnąć i to nic duchowego tylko po prostu cukier spada. skąd wiedzieć że to co się czuje to jest coś mistycznego a nie po prostu hipoglikemia?
no Kocanka ma rację w tym sensie że wiele osób nie rozróżnia stanu mistycznego od zwykłego osłabienia fizycznego. ja bym radziła nigdy nie pościć dłużej niż jeden dzień bez przygotowania, i zawsze mieć przy sobie coś słodkiego na wszelki wypadek. duchowe doświadczenie nie wymaga żeby zemdleć 🙂
słuchajcie, wracam do tematu czakry korony bo tu wątek odpłynął trochę. byłem na pustyni Negew i na Saharze i mogę powiedzieć że to co dzieje się z percepcją po 2-3 dniach to nie jest temat postu ani specjalnych praktyk. samo środowisko robi swoją robotę. ciśnienie jest inne, powietrze inne, horyzont jest dosłownie inny - płaski w 360 stopniach. cos w tym co nazywamy czakrą korony po prostu się otwiera inaczej. jak ktoś chce symulować to w domu to okej ale niech nie myśli że to porównywalne
Gustlik ale skąd wiesz że to czakra korony a nie po prostu odwodnienie plus adaptacja układu nerwowego do nowego środowiska? serio pytam bez złośliwości, bo sam opis - inna percepcja, inne poczucie przestrzeni - to pasuje do obu wyjaśnień. co sprawia że wybierasz jedno a nie drugie?
myślę o tym co mówi Gustlik i o czakrze korony. jest w tym coś co mnie bardzo porusza - to poczucie "rozszerzenia" które opisuje. w swoich snach o pustkowiu też to czułam, jakby głowa nie miała sufitu. nie wiem jak to inaczej opisać. czy ktoś zna jakieś teksty które opisują właśnie to uczucie, z jakiejś konkretnej tradycji?
Frydka, dość blisko temu opisowi jest doświadczenie "fana" w sufizmie - dosłownie "zanikanie", stan w którym granica między ja a resztą przestrzeni zaciera się. sufici opisywali to jako skutek dhikru na pustyni albo w miejscach odosobnienia. i tam właśnie pojawia się ten motyw braku sufitu, granicy, końca. Ibn Arabi pisał o tym bardzo konkretnie, choć jego język jest dość hermetyczny
o Ibn Arabi słyszałam pierwszy raz i teraz muszę sprawdzić! ale to "zanikanie" brzmi trochę strasznie? jakby się przestawało istnieć. czy to jest bezpieczne? czy sufici się tego nie bali?
Zina - bali się i to jets wpisane w tradycję. stan fana jest opisywany jako jeden z najtrudniejszych momentów na drodze sufickiej bo ego broni sie przed zanikaniem. to nie przypadek że sufici mieli mistrza i wieloletnią praktykę zanim do tego doszli. to nie jest coś do robienia na własną rękę na weekendowym wyjeździe, zeby było jasne
Odnośnie, tego o co pytałam wcześniej bo teraz mam nowe pytanei po tym wszystkim. mówicie o czakrze korony jako o tym co się otwiera na pustyni. ale czakra korony to połączenie z czymś wyższym, tak? i teraz rozumiem że pustynia oczyszcza dostęp do niej przez usunięcie szumów. czy to znaczy że ludzie którzy żyją w ciągłym hałasie miejskim mają tę czakrę chronicznie zablokowaną?
to co mówi Znachorz o antenie nagle mi coś uświadomiło! dlatego ludzie po wakacjach na odludziu często przez kilka dni czują się inaczej, jakby bardziej wrażliwi, i dopiero po tygodniu w pracy wracają do normy. myślałam że to po prostu odpoczynek ale może to właśnie ta czułość czakry powoli się dostosowuje z powrotem?
hej, czytam ten wątek od dawna i się nie odzywałam ale teraz muszę. byłam kilka lat temu w Jordanii i jeden dzień spędziłam w Wadi Rum sama, no prawie sama, przewodnik był kilka kilometrów dalej. i pamiętam bardzo konkretnie że po jakichś trzech godzinach siedząc na skale bez niczego, bez telefonu, bez muzyki, miałam poczucie że ktoś na mnie patrzy. nie strasznie, nie nieprzyjemnie, po prostu... obecność. do tej pory nie wiem co to było i czy to nie byłam po prostu ja sama ze sobą, ale skojarzenie z tym co piszecie o czakrze korony i rozszerzeniu jest bardzo silne
o to poczucie obecności na pustkowiu to chyba ktoś wcześniej wspominał? albo może w innym wątku? bo to się pojawia u bardzo różnych ludzi w bardzo różnych miejscach - i na pustyni i w górach i w lesie. moze to jest coś co po prostu się zdarza jak odejmiemy bodźce? jakaś warstwa która zawsze tam jest tylko jej nie słyszymy?
szczerze mówiąc, ta Wiedunia z Wadi Rum - mam ciarki czytając to. byłam w podobnym miejscu kiedyś, nie pustynia ale bardzo odludne, i mialam identyczne poczucie. i właśnie to było jedno z moich pierwszych doświadczeń które skłoniło mnie do szukania dalej. czy to że pustynia wywołuje coś tak podobnego u roznych ludzi z różnych kultur nie jest samo w sobie czymś znaczącym?
to co Achatka napisała na końcu - że pustynia wyostrza zmysły zamiast je tępić - to mnie uderzyło bo to jest dokładnie odwrotnie niż myślałam. zawsze mi się wydawało że duchowe doświadczenia to takie wyciszenie wszystkiego, zero bodźców zero myśli. a tu wychodzi że to raczej zmiana jakości odbioru niż wyłączenie go?
Achatka to jest świetny opis i on pasuje do tego co w tradycji zen nazywa sie mushin - "bez umysłu" ale nie chodzi o pustkę tylko o umysł bez przeszkód. i pustynia to robi właśnie dlatego ze bodźce są tam bardzo jednorodne, nie konkurują ze sobą. wzrok nie skacze między pięćdziesięcioma obiektami, słuch nie musi filtrować dwudziestu nakładających się dźwięków. i paradoksalnie przy tej jednorodności uwaga się rozszerza zamiast zawężać. i to właśnie ta rozszerzona uwaga to jest aktywna czakra korony bo ona nie jest odbiornikiem konkretnych treści, ona jest zdolnością do bycia otwartym na to co jest
przepraszam że się wtrącam ale ciągle nie rozumiem jednej rzeczy - jak niby pustynia ma "czyścić" czakrę korony skoro czakra korony jest na czubku głowy a pustynia jest pod nogami? znaczy wiem że to brzmi głupio jak to piszę ale serio, jaki jest ten mechanizm? po prostu medytujesz w innym miejscu czy coś się fizycznie dzieje?
o, Znachorz to świetnie to ujął! bo ja zawsze myślałam o czakrach jako o osobnych kółkach a nie o kanale. to zmienia perspektywę całkowicie. czyli jak mam problem z koroną to niekoniecznie muszę pracować z koroną, może wystarczy pooczyścić to co jest niżej i samo się otworzy? to ma sens!
ale chwilę bo chyba coś źle rozumiem. Znachorz mówi że pustynia minimalizuje bodźce i dlatego energia płynie wyżej. ale wcześniej Gustlik mówił że pustynia jest przepełniona bodźcami, słońce, piasek, wiatr, i to wlasnie one robią tę zmianę. to sie ze sobą nei kłóci? bo chyba jedno i drugie nie moze być jednocześnie prawdą?
Co do, tego co Wiedunia opisała, to poczucie obecności w Wadi Rum. w tradycji islamskiej takie miejsca jak pustynia są często nazywane miejscami gdzie cienka jest zasłona między światem widzialnym a niewidzialnym. i to nie jest metafora, dla sufich to była dosłowna topografia duchowa. pewne miejsca mają baraka, błogosławieństwo, które jest niejako wbudowane w przestrzeń, i pustynia jest wśród nich wymieniana bardzo często. 😉 Ibn Arabi pisał o tym że pustynia odzwierciedla wewnętrzny bezkształt duszy zanim przyjmie jakikolwiek kształt - i to jest ten stan sprzed myśli, sprzed formy, sprzed ego
