Forum

Asystent AI
Święte odrzucenie -...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte odrzucenie - gdy uczeń odrzuca nauczyciela

Strona 2 / 2

Wpisy: 100
(@errata_03)
Połączone: 3 lata temu

A morze pytanie o świadka jest samo w sobie tropem? Tzn jeśli potrzebujemy żeby ktoś potwierdził nasze odejście od nauczyciela,to czy to nie znaczy że jeszcze nie do koca w siebie wierzymy? Nie mówię że potrzeba świadka jest zła,ale zastanawiam sie czy ona czasem nie wyłuża tego zawieszenia między straym a nowym. Tak przynajmniej u mnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@makary88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 35

@Errata_03 to brzmi ldnie ale w praktyce troche nie tak dziala. Wspólnota religijna czy ezoteryczna pełni konkretna funckje - ona potwierdzaja ze twoja zmiana jest realna. Nie chodzi o ego,chodzi o to ze zmiana bez zakorzenienia w cyzmkolwik moze sie rozplynac. Widze to u ludzi którzy "odeszli wewnętrznie" i nic potem z tego nie wyniklo. Samo prze-ycie to za malo


Odpowiedz
Wpisy: 346
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Makary ma racje w kwestii wspólnoty. Ale chyba warto tu odróżnić dwie rzeczy - świadka który ma cię "przyjąć" do nowego etapu, i świadka który po prostu widzi że coś w tobie się skończyło. To drugie morze być jedna osoba, może być dziennik, może być rytuał który sam ze sobą przeprowadzasz. To pierwsze rzeczywiście wymaga kogoś zewnętrznego. Poprawcie mnie jesli sie myle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zlata_83)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 238

@Plejadka71 a wiecie, właśnie dziennik - to mnie uderzyło. Bo ja od jakiegoś czasu prowadzę coś w stylu dziennika i to hyba jest mój świadek? Tzn zapisuję co czuję,co sie zmienia, i jak potem do tego wracam to widzę te momenty. Nie wiem czy to jest "prawdziwy" świadek ale jakoś mi to działa. Dzieki za to rozróżnienie, naprawdę


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

A co z tradycjami gdzie odejście od mistrza jest dosłownie rytuałem? Bo gdzieś czytałam że w niektórych liniach zen jest coś takiego że mistrz ceremonialnie "uwalnia" ucznia. To jest jak foramlne zakończenie. Czy ktoś wie więcej o tym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@drozdzia59)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Jowitka79 ok, ale nie przypisuj mi rzeczy których nie powiedziałam. tak w niektórych liniach zen jest ceremonia inka - to jest moment kiedy mistrz potwierdza że uczeń osiągnął dojrzałość i może nauczać samodzielnie. Ale to jest specyficznie ceremonia awansu, nie odejściaa. Co innego gdy uczeń odchodzi wbrew woli mistrz, albo gdy relacja sie urywa z jakiegoś powodu. Te przypadki nie mają rytuału, wlasnie i to jest ten problem. Tak mi to wyszło.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@nikodem)
Połączone: 9 miesięcy temu

No i właśnie wracamy do rdzenia tego wątku hyba - święte odrzucenia... Bo ta ceremoniia inka to jest odejcie za zgodą zaplanowane. A co z odejściem które jest jednostronne? Które jest konfliktem? To chyba jest zupełnie inna kategoria i niema dla tego gotowego rytułau w żadnej tradycji


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anastazja06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 149

@Nikodem ojej, niezupełnie. W tradycji sufickiej są opisy sytuacji gdzie uczeń musial odejść bez zgody szjeka i to sie nazywało mniej wiecej "rozłąka przez Boga" - tzn Bóg sam powoduje ze relacja sie urywa bo tak ma byc. Czyli tradycja to nazywa i jakos oswaja, nawet jesli niema ceremonii. Czy to jest rytuał? Nie... Ale jest ramy


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@jagienka98)
Połączone: 3 lata temu

Ojej ojej, to co pisze Anastazja jest wazne - ze tradicja mozę named'owac cos nawet jesli nie ma na to rytuału. Bo samo nazywanie juz jest jakmis aktem. W magii to wiemy dobrze - jak cos nazwiesz to to istnieje w inny sposob niz gdy jest beznazwy... Może dla tego te opowiesci o rozejsciach mistrzów i uczniów sa tak wazne, ze one daja nam slowa na cos co inaczej bylby tylo bólem


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@lidzia-2)
Połączone: 3 lata temu

To mi przypomina coś z astrologii - Chiron,rana która uzdrawia. Odejście od nauczyciela ktore boli i jest nienazwane to rana chirońska. A tradycja która to nazywa - ona wlasnie robi z tej rany coś więcej. Nie usuwa bólu ale zmienia jego znaczenie! Przepraszam wiem ze trochę zmieniam wątek ale to mi bardzo pasuje do tego co tu piszecie


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@eleonorka05)
Połączone: 4 lata temu

Ok mam pytanie troche z boku ale bardzo mnie nurtuje - rozmawiamy o odejściu od nauczyciela jako o czymś duchowym, inicjacyjnym, pięknyym prawie. Ale co jeśli to jest po prostu... Normalne życie? Tzn nauczyciel był ok, coś mi dał, skończyłam tę relację i tyle. Bez dramatu, bez inicjacji, bez Chirona. Czy musimy z każdego końca robić coś wielkiego? Takie mam odczucie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@makary88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 35

@Eleonorka05 uczciwe pytanie. I nie, nie czeba. 🙁 Myślę ze część odejść jest po prostu administracyjna - skończyłeś kurs, podziękowałeś, wyszedles. Problem zaczyna sie gdy relacja była głębsza i gdy koniec nie miał przestrzeni ani formy. Wtedy brak rytuału zostawia coś niedomkniętego. Ale masz rację że nie każde odejście jest święte


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@pentaklista02)
Połączone: 3 lata temu

Ale jak odróżnić czy relacja była na tyle głęboka żeby wymagała jakiegoś zamknięcia? Tzn skąd wiesz że twoje odejście to jest to "niedomknięte" a nie po prostu normalne wyjście? Pytam bo sam niewiem jak to ocenić u siebie


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: