No niech ci będzie, ale panowie (i panie) gdzie tutaj jest jakikolwiek falsyfikowalny element. Mamunaa czuje "opor energetyczny", Gruszanka to interpretuje jako "punkt wejscia do drugiej warstwy terenu", i wszyscy kiwają głowami. jak to weryfikujemy? i nei mów mi że "to nie dziala na zasadzie dowodów" bo wtedy po prostu mowimy ze to wiara, a wiara nie potrzebuje weryfikacji, to jest spójne ale powinnismy to przynajmniej nazwać wiarą a nie "jak to brzmi".
Mamunaa - masz absolutne prawo interpretowac własne doswiadczenie. moje pytanie nei dotyczyło twojego prawa, tylko tego jak odróżniamy doświadczenie od interpretacji. czulas cos - ok, bez wątpliwości. czy to byl "punkt wejscia do podziemnego poziomu" - to juz jest interpretacja, i to calkiem konkretna interpretacja, nie oczywista. mam wrazenie ze w tej dyskusji te dwa poziomy czasem nam sie zlewają
chciałam zapytać o coś trochę z innej strony - czy ktoś próbował medytacyjnie dotrzeć do któregoś z tych miejsc? mam na myśli świadomą intencję, nie przypadkowe odczucia. bo Dreamweaver pisała o tym że Shambhala może być stanem świadomości, i to mnie bardzo zastanawia. czy medytacja w tym kierunku jest w ogóle opisana gdzieś jako praktyka?
to jest trafne pytanie i nie mam pewności co do Agarthi bo to inna tradycja. w tym co czytałam u Guenona i pochodnych, dostęp do centrum jest przez inicjację i jest znacznie bardziej "wertykalny" niż w buddyjskim podejściu do Shambhali. Shambhala jest jakby drogą poziomą - rozwijasz się i zbliżasz. Agartha jest jakby drogą pionową - albo masz przepustkę albo nie. ale nie jestem ekspertką od Guenona więc ktoś niech mnie poprawi jeśli źle to rozumiem.
Agatka dobrze to uchwytuje. u Guenona ta "przepustka" to jest wewnętrzne pokrewieństwo z zasadą, nie formalna inicjacja w jakimś zakoniku. chodzi o to ze czlowiek musi naprawde reprezentować pewien typ bytu, pewne rozumienie hierarchii metafizycznej, i to otwarcie jest w pewnym sensie automatyczne, podobne do tego jak żelazo przyciaga magnes. ale tu jest ważna rzecz którą warto podkreślić - dla Guenona Agartha nie jest przystanią dla szukajacych duchowych przygód, jest centrum władzy metafizycznej, i zbliżanie sie do niej bez odpowiedniego przygotowania wewnętrznego ma swoje konsekwencje.
a wracając do tych fizycznych miejsc bo to mnie nadal bardzo ciekawi - czy ktoś z was był w okolicach jakiegoś miejsca które jest wskazywane jako potencjalne wejście? Mamunaa ma swoją jaskinię karpacką, ale są też bardziej "słynne" miejsca. jak to wygląda w praktyce, tj. 🙂 czy ludzie tam jeżdżą i próbują czegoś szukać?
no to ja zacznę od konkretów bo pytałam o fizyczne miejsca - byłam dwa lata temu w Himalajach, w pobliżu Muktinath i tam jest coś niesamowitego. lokalni przewodnicy mówili o "przejściach w górę" ale nie potrafili albo nie chcieli powiedzieć więcej. czułam się tam dziwnie, jakby ziemia pod nogami była cieńsza. czy to może być jedno z tych miejsc o których mówicie?
Pyromantka to interesujace bo te opisy lokalne czesto sa dokladnie takie - wskazuja kierunek fizycznie ale maja na mysli cos innego. moja babcia mowila podobnie o jednej gorze na Podhalu, ze "za nia jest drugie niebo". nikt nie pytal czy dosłowne czy nie, bo wszyscy rozumieli ze chodzi o stan nie miejsce.
no i to jest dokładnie problem - jak mamy "teren do zbadania" to każde takie wskazanie można interpretować dowolnie. "za górą jest inne miejsce" może znaczyć inną dolinę, inny kraj, inny wymiar, stan świadomości, a my wybieramy interpretację która pasuje do naszej teorii. to nie jest złośliwe, to po prostu naturalne jak działają nasze umysły
oj tak, ale Aleksy, to co mówisz działa w dwie strony. ty też wybierasz interpretację "to tylko inna dolina" bo pasuje do twojego sceptycznego nastawienia. nie mówię że masz złą wolę, mówię tylko że żadna ze stron nie ma tu uprzywilejowanego dostępu do "jak jest naprawdę".
Wybaczcie że wchodzę w środek, dopiero czytam ten wątek od początku i trochę się gubię - ta Agartha i Shambhala to są dwa różne miejsca czy to samo? i to Telos to jeszcze coś innego? bo z jednej strony piszecie jakby to były trzy oddzielne tradycje a z drugiej wszystko się miesza.
Modrzewnica - trzy rozne tradycje, trzy różne koncepcje, choć z pewnym nakładaniem się. Agartha to głównie tradycja hermetyczno-teozoficzna, centrum Ziemi jako duchowe centrum świata, Guenon, Saint-Yves d'Alveydre. Shambhala to tybetańska buddyjska, królestwo mądrości ukryte w górach lub w wymiarze równoległym, jest w Kalachakra Tantrze. Telos to najmłodsze - pochodzi z kanałowania z lat 70-80, podobno miasto pod górą Shasta w Kalifornii, zamieszkałe przez ocalałych Lemurian. to trzy różne genealogie
aha, czyli Telos jest... niedawno "odkryty"? to nie jest starożytna tradycja? to trochę zmienia sprawę chyba?
dodam ze Telos ma bardzo specyficzną genealogię - Phylos the Thibetan, potem Frederick Spencer Oliver w XIX wieku, potem Dianne Robbins w latach 90. to jest bardzo konkretny łańcuch przekazów i można go prześledzić. nie mówię że to prawda ani ze nieprawda ale nie jest to tak rozmyte jak sie wydaje.
a ja sie zastanawiam nad czyms innym - te trzy tradycje mowia razem ze pod ziemia jest jakies zycie wyzsze niz nasze. rozne drogi, rozne nazwy ale ten sam kierunek. to nei jest przypadkowe chyba?
Gruszanka, albo to jest głęboka prawda o wielokrotnie "odbieranym" przez rozne kultury przekazie, albo to jest wspólny archetyp psychologiczny - "gdzies głębiej, pod powierzchnią, jest cos lepszego" - który wychodzi zawsze w tej samej formie bo tak dziala ludzka psychika. jak odróżnisz te dwie opcje?
Przemko zadaje mocne pytanie ale chcę zauważyć że w kontekście tradycji buddyjskiej Shambhala nie jest "gdzieś głębiej gdzie jest lepiej" - jest opisywana jako wymagające dotarcie do mądrości która jest w sobie trudna i wręcz surowa. to nie jest utopijna ucieczka, to jest droga wymagająca przemiany. więc ta generalizacja "gdzieś lepiej" trochę upraszcza.
Otóż to, Dreamweaver trafia w sedno. Shambhala cię sprawdza, Telos cię wita. i to chyba tłumaczy popularność Telosu wsrod ludzi którzy szukają szybkiej ścieżki. nei mowie zlosliwie ale to jest znacząca różnica w tym co oferują tym którzy szukają
czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które może głupie - czy te miejsca, jeśli istnieją w jakimkolwiek sensie, mają jakiś związek z czakrami? pytam bo gdzieś kiedyś czytałam że Ziemia też ma swoje czakry i że centra podziemne mogą się nakładać z punktami energetycznymi Ziemi. to ma jakiś sens w tym co tu omawiiacie?
to jest wlasnie to co mnie interesuje - kolejność. bo jak jest tak że każde znaczące miejsce na Ziemi można "podpiąć" pod jakąś tradycję podziemną albo energetyczną to wtedy ta tradycja jest niefalsyfikowalna. nie może się mylić bo zawsze można dodać nowy węzeł. Shasta, Glastonbury, Uluru - każde z tych miejsc ma kilka nakładających sie warstw tradycji, z których każda mówi ze "właśnie tu". 🙂 to jest niepokojące z punktu widzenia spójności tych systemów
właśnie - i dokładnie tak samo można patrzeć na te podziemne tradycje. mnie zastanawia co innego, wracając do czakr Ziemi - Leokadia pytała o połączenie. czy ktos konkretnie próbował pracować z takim miejscem mając w głowie że jest to "czakra Ziemi"? medytował w Glastonbury albo na Szaście, cokolwiek? bo dużo tu teorii a mało relacji z praktyki
ja bylam w Glastonbury ze cztery lata temu, nie wiedzac wtedy nic o tych tradycjach, po prostu pojechalam bo chcialam zobaczyc ruiny. i cos tam bylo, nie umiem powiedziec co ale cos. stalam przy Torze i czulam jakby... no nie wiem jak to opisac. nie wiem czy to czakra ziemi czy co ale miejsce nie bylo "zwykle". to co mowi Dreamweaver o wielokrotnym odkrywaniu ma dla mnie sens na podstawie tamtego doswiadczenia
ta debata o sugestii wraca w każdym takim watku i mnie troche męczy bo jest nieskończona. nie ma żadnego doświadczenia które Przemko uzna za "czyste" i nie ma zadnego argumentu który Maumnaa uzna za rozstrzygajacy. może po prostu przyjmijmy że obie strony maja punkt i idźmy dalej? 🙂
Dokładnie, ale sugestia i obiektywna energia nie muszą sie wykluczac chyba? albo inaczej - jezeli miejsce ma od tysiecy lat "naladowanie" ludzka intencja i rytualy, to moze ta sugestia jest sama w sobie czymsc realnym. nie jako zluda ale jako akumulacja. to jest temat jak rozumiec co jest "obiektywne"
Wybaczcie, że zmieniam trochę kierunek, ale wracam do tego co pisała Leokadia o czakrach - czytałam że drugą czakrą Ziemi jest właśnie jakaś góra w Himalajach i ze to jest powiązane z Shambhalą. ktoś to zna? bo jeśli to prawda to ten wątek o czakrach i o Shambhali się splatają i to jest spójne
o super, właśnie tego szukałam! to znaczy że w zależności od systemu ta sama góra może być inna czakrą? to trochę dziwne, bo czakry w ciele człowieka są chyba ustalone, nie? to dlaczego Ziemia miałaby być inna
Modrzewnica - dobrze czujesz ze to bardziej złożone. Agartha jako konkretna nazwa pochodzi u Saint-Yvesa d'Alveydre, to koniec XIX wieku, jego 'Mission de l'Inde'. ale idea podziemnego królestwa - rządzonego przez wyższą istotę, dostępnego tylko dla wybranych - jest w różnych formach znacznie starsza. hinduskie pustki pod ziemią, patalas, sumeryjski swiat podziemny który nie jest tylko krainą umarłych. d'Alveydre i potem Guenon dali tej idei konkretną nazwę i strukturę ale nie wymyślili jej z niczego. Shambhala ma podobny mechanizm - starożytna buddyjska idea, późniejsza europejska systematyzacja.
