Wracając chwilę do pytania Aurorki bo myślę że kryje się za nim coś ważniejszego. Różne tradycje mają różne metody oczyszczania i nie dlatego, że jedne są skuteczne a inne nie ale dlatego że mają różne założenia o tym CO się oczyszcza. jeśli oczyszczanie to usunięcie obcych energetycznych imprintingów, to jest jeden zestaw metod. Jeśli to symboliczne przeznaczenie kamienia do konkretnego celu, to inny. Jeśli to po prostu czyszczenie fizyczne i uziemienie własnych oczekiwań, to jeszcze inny. Metoda "prawdziwa" to ta, która spójnie wynika z twojego rozumienia czemu to robisz.
Bogumil, ale to trochę tak jakby powiedzieć "rób co chcesz i bedzie dobrze", nie? jak ktos pyta o metodę bo naprawdę nie wie od czego zacząć, to taka odpowiedz go nie posuwa do przodu. Rozumiem że kontekst ma znaczenie ale moze warto najpierw dać jakiś prosty punkt startowy, a potem filozofować?
Chcę wrócić do czegoś co Goplana powiedziała wcześniej o obsydianowym lustrze Dee'ego, bo to mnie nie opuszcza. Dee i Kelley używali go do skrybingu, czyli widzenia przez odbicie, ale mezoamerykańskie lustra Tezcatlipoki też służyły do "widzenia ukrytego". Dwie kultury, dwa zupełnie różne konteksty religijne, i ten sam przedmiot, obsydian, pełni analogiczną funkcję. To nie może być przypadek, no?
Goplana, to co opisujesz dotyczy zresztą też luster metalowych w tradycji perskiej, wróżbiarstwo z lustrem to speculomancja i jest obecne od Egiptu przez Grecję po renesansową Europę. Ale obsydian ma coś czego metale nie mają, jest surowy, podziemny, nie jest przetworzony przez człowieka. Może dlatego różne tradycje traktowały go jako bezpośredniejszy kontakt z tym co pod powierzchnią, dosłownie i w przenośni, bo wulkaniczne szkło pochodzi z wnętrzności ziemi.
a to znaczy ze obsydian jest silniejszy od kryształu górskiego do takich celów? bo wszedzie pisze sie o krysztale do wrozenia a obsydian chyba jest mniej popularny do scryingu
No tak. Przy okazji obsydianu chcę dorzucić że w tradycji azteckiej był tez związany z ofiarą bo noże ofiarne były z obsydianu, i to nie jest bez znaczenia energetycznie. Pamiętam że gdzieś czytałam że przez to każdy obsydian niesie w sobie ten aspekt przemiany przez cięcie, dosłownie i symbolicznie. dlatego podobno nie poleca sie go osobom które są w bardzo delikatnym stanie emocjonalnym
Zywilka ma rację co do selektywności, ale Serafinka dotyka czegoś prawdziwego z innej strony. Obsydian w praktyce faktycznie bywa trudny dla wrażliwych osób, i to jest doświadczenie które pojawia się niezależnie w różnych tradycjach. Czy wyjaśnienie jest "energia cięcia z historii azteckiej" czy "kamień o ciężkiej, skondensowanej wibracji" to inna sprawa. Skutek jest podobny.
Zgoda, ale jak "kamień bywa trudny dla wrażliwych osób" to jak to sprawdzić zanim sie go kupi? Bo w sklepie raczej nie ma możliwości zeby go testować przez tydzień 😛
a czy kamienie można nosić razem na szyi, tzn kilka naraz? bo mam różowy kwarc na łańcuszku i chciałabym dorobić coś co mi pomoże z koncentracją do nauki, gdzies czytałam że fluoryt, ale nie wiem czy to nie za dużo na raz
o, to ciekawe pytanie bo ja tez sie zastanawiam nad łaczeniem kamieni. słyszałam że niektóre "przeszkadzają sobie nawzajem", np. 😉 tygrysie oko z kamieniem księżycowym podobno niezbyt, ale nigdzie nie znalazłam logicznego wytłumaczenia dlaczego tak miałoby byc
ale jak kamień jest "słoneczny" albo "księżycowy" to kto to w ogole ustalił? bo mam wrażenie że połowa tych przypisań to XIX-wieczne wynalazki a nie jakaś pradawna tradycja. piszę to bez złośliwości, serio ciekaw jestem skąd to pochodzi
Pereplut, trafiłeś w czuły punkt. Część przypisań mineralogicznych jest rzeczywiście stara, np. turkus w tradycji perskiej i mezoamerykańskiej, lapis lazuli w starożytnym Egipcie, te mają udokumentowane korzenie. Ale bardzo dużo tego co teraz krąży jako "odwieczna wiedza o kamieniach" pochodzi z okultyzmu XVIII i XIX wieku, z pism Papusa, Lévi, z theozofii Bławatskiej. 🙂 To nie znaczy że jest fałszywe, ale to znaczy że ma konkretne, znane źródło, a nie mityczny praczas.
ojejej, ale Zywilka, czy to naprawdę aż tak dewaluuje praktykę? Kabała ma "zaledwie" kilkaset lat intensywnego rozwoju i nikt nie mówi że to za mało. Tradycja musi skądś wyjść. Mnie bardziej interesuje to co Medard powiedział o lapis lazuli w Egipcie, bo to jest kamień który pojawia się i w rytuałach, i jako pigment w malarstwie sakralnym, tzn był jednocześnie materialny i symboliczny. To dość rzadkie połączenie.
Ircia dobrze to zauważyła. Lapis lazuli to chyba jeden z najlepiej udokumentowanych kamieni pod kątem znaczenia rytualnego, bo mamy teksty, mamy artefakty, mamy kontekst archeologiczny. Płytki lapis na masce Tutanchamona, lapis w Mezopotamii jako kamień bogów, niebieski kolor jako barwa nieba i boskiego świata. I co ważne, ten sam kamień był ceniony zarówno za piękno jak i za rzadkość, bo wydobywano go tylko w jednym miejscu na świecie, w Badachszanie w dzisiejszym Afganistanie. Ta rzadkość współtworzyła jego sakralność, i to jest coś o czym mało się mówi przy kamieniach. Sakralność czesto wynika też z dostępności.
to ciekawy punkt Dadzbog bo to by znaczylo ze gdyby lapis byl pospolity jak żwir to by go może nie czcili tak bardzo? czyli to nie jest jakaś "wewnetrzna energia" kamienia tylko po prostu rzadkość = wartość = sacrum? to troche odczarowuje temat
