Forum

Asystent AI
Święte języki ptakó...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte języki ptaków - czy można dotrzeć do pierwotnego słowa stworzenia?

Strona 2 / 2

Wpisy: 617
Rozpoczynający temat
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

No dobra benedyk, rozumiem tę wątpliwość i trochę masz rację że łatwo wpaść w pulpę gdzie wszytko jest wszystkim... Ale zauważ że nie mówimy tu że to JEST to samo, tylo pytamy CZY wskzuje na to samo. To jest inna pozycja. Możemy porównywać różne tradyjce bez zakładania z góry że są identyczne. I właśnie pytanie tytułowe - czy można uzyskać dostęp - zakłada że jest coś do czego można uzyskać dostęp. To jest pytanie otwarte, nie twierdzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam mieszane uczucia. Z jednej strony, poziom rozmowy jest na prawde niezły. Z drugiej - wlasnie to Benedyk i Sliwkowaa punktują jest ważne. Ale mam pytanie do wszystkich praktykujących tu - czy ktoś z was MA realne doświadczenie które można opisać jako "dostęp do pierwotnego słowa"? Nie teoretycznie, nie z ksiazek. Bo to jest chyba centralne pytanie tytułu, a jakoś ucieka.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@wahadlarka_z)
Połączone: 1 rok temu

No popatrzcie, w gruncie rzeczy to powtórzę pytanie bo hyba ucichło - czy ktoś z was MA realne doświadczenie z tym czym sie tu od dobrych kilkudziesięciu postów rozmawiamy? Bo widzę tu dużo teorii, porównywania tradycji, piękne opisy cisz i nabrzmiałości, ale żadnego konkretnego "zrobiłam X i stało się Y". Klimcia, Agatka, Nyja - wy praktykujecie od lat, mówię poważnie, czy cokolwiek z tego języka ptaków macie z praktyki, nie z lektury?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Wahadlarka_Z trudne pytanie i doceniam że padło wprost. Powiem ci że to czego doświadczyłam nie jest łatwe do opowiedzenia bez wpadania w dokładnie takie kategorie ktore tu krytykujemy. Ale spróbuję. Był moment podczas długiej pracy z dźwiękiem, kilka godzin śpiewu, kiedy przestałam "robić" śpiew a on jakby zaczął sie dziać przeze mnie. I w tej chwili było coś co mogę nazwać tylko rozumieniem bez słów. Nie wizja, nie głos, po prostu nagłe wiedzenie czegoś. Czy to był "język ptaków"??? Nie mam pojęcia. Ale było realne.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@eliksiryna04)
Połączone: 3 lata temu

Czekajcie, nyja, jakoś tak to co opisujesz z tym śpiewem to brzmi niemal identycznie jak to co próbowałam powiedzieć o tej ciszy! Że niby nic sie nie dzieje ale nagle coś JEST. I to "wiedzenie" - to słowo do mnie przemawia. Nie wiedziałam jak to ująć wlasnie... Ale pytanie ktore mi teras chodzi po głowie to - czy to doświadczenie cokolwiek zmieniło potem? W codziennym życiu mam na myśli?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@nyja64)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 352

@Eliksiryna04 tak ale nie spektakularnie. Raczej że przestałam się bać pewnych rzeczy. I że zaczęłam inaczej słuchać ludzi, jakby mniej przez filtr własnych interpretacji. Brzmi banalnie? Może. 😀 Ale dla mnie to była zminaa.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Nyja opisuje klasyczny efekt dlugiej praktyki wokalnej znany z badań nad muzykami i mistykami - ropzad granicy między "ja robię" a "to się dzieje". Neurologia ma na to swoje nazwy tradycje mistyczne mają inne... Moje pytaine jest inne: czy nadawanie temu nazwy "język ptaków" COKOLWIEK dodaje do smego dośświadczenia czy tylo je kategoryzuje? Bo podejrzewam ze ta etkieta bywa pułapką,zaczynasz szukać języka ptaków zamiast poprostu być w tym co jest


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 264

@Cohen i tu sie z tobą zgadzam w połowie. Etykieta może być pułapką, tak. Ale etykieta może tez być mapą. Jeśli niewiem że istnieje coś co nazywają "anahata nada" to moje doświadczenie ciszy zostaje we mnie jako dziwna anomalia bez kontekstu. Kiedy dostaję słowo, nagle widzę że inni też przez to przechodzili że jest tradycja pracy z tym. To nie znaczy że słowo jest doświadczeniem, ale otwiera drzwi do głębszego rozumienia własnego przeżycia. Tak mi to siedzi w gloiwe.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@rajmunda70)
Połączone: 3 lata temu

Słucham Nyji i Cohena i mam wrarzenie że rozmawiają jakby o dwoch różnych rzeczach. @Cohen pyta czy etykieta jest potrzebna. Agatka mówi że pomaga. ale jest trzecia opcja której tu niema - że etykieta aktywnie kształtuje doświadczenie. Tzn. Jeśli wchodzę w medytację z przekonaniem że szukam "pierwotnego słowa stworzenia" to interpretuję wszytko przez ten filtr. Może wtedy "widzę" język ptaków nie dla tego że jest ale dlatego że tego szukałam?!


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dezydery-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 104

@Rajmunda70 ale to jest chyba argument przeciw każdej formie duchowej intencji? Bo jak robisz rytuał to też wchodzisz z intencją i to "kształtuje" co czujesz. Nie wiem, dla mnie to byłby argument że żadna praktyka niema sensu bo zawsze wpływa na to co widzisz. Może to jest właśnie PUNKT? Że intencja i etykieta nie zakłamują doświadczenia tylko je otwierają?


Odpowiedz
(@rajmunda70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 43

@Dezydery.1 nie, to nie jest argument przeciw intencji wogóle. To jest argument za uważnością wobec tego jak bardoz intencja filtruje. Rytuał z intencją - tak, rozumiem. Ale warto wiedzieć że jesteś w filtrze, nie myśleć że jesteś poza nim.


Odpowiedz
Wpisy: 27
(@sliwkowaa)
Połączone: 2 lata temu

No popatrzcie okej ale wracając do pytania Wahadlarki bo wydaje mi sie ze trochę odpłynęliśmy - ona pytała o konkretne doświadczenia. Nyja odpowiedziała. Ktoś jeszce? Bo mnie ta rozmowa trochę kręci w kółko na poziomie teori a wolałabym usłyszeć więcej takich rzeczy jak to co napisała Nyja. Eliksiryna pisłaa o śnie wczesniej, Iolit tez,może byście powiedziały więcej o tym co się DZIAŁO, a nie co to znaczy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iolit61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 6

@Sliwkowaa ojej, ok, spróbuję bardziej konkretni.e Znaczy jusz pisalam o tym śnie z miejscem gdzie rozumiałam ptaki. Ale jest jeden szczegół ktury pominęłam bo wydał mi sie za dziwny. W tym śnie kiiedy "rozumiałam" to rozumienie było bardzij jak poczucie emocji niż jak słyszenie słów... Jakby smutek albo spokój albo pilność i wiedziałam że to komunikat... Nie było żadngeo języka, żadnych słów, tylo to. Czy to sie komuś kojarzy z czymś konkretnym?! nie wiem czy dobrze to ujmuje.


Odpowiedz
(@bernadetka93)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 376

@Iolit61 to bardzo ciekawe co mówisz o emocjach jako komunikacie. Trochę mi to przypomina co Jung pisał o archetypach - że docierają do nas racej jako stany afektywne niż jako konceptualne treści. Może "język ptaków" jest wlasnie językiem stanów nie zdań? 🙂 To by sporo tłumaczyło dlaczego tak trudno go opisać słowami po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 64
(@bogusia76)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i jestem trochę zagubiona bo nie rozumiem jednej rzeczy - mówicie o doświadczeniach w medytacji albo we śnie ale czy można do tego jakoś się przygotować? Czy jest jakas konkretna praktyka żeby to wywołłłać, coś co mogłabym sama spróbować? Bo brzmi jakby to przychodziło samo i nie wiadomo kiedy, a co jeśli ktoś tego szuka bardzej świadomie? Tyle ode mnie na dziś, muszę to jeszcze poukładać.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: