Ostatnio trafiłam na wzmianki o czymś co niektórzy badacze gnozy nazywają "Księgą Szeptów" - przekazywaniu nauk ustnie, bezpośrednio uczeń-mistrz, bez żadnego zapisu. Nie mam na myśli konkretnego tekstu (bo go po prostu niema), ale całą tę tradycję inicjacyjną gdzie prawdziwa wiedza nie mogła być spisana. W Nag Hammadi znaleziono mnóstwo tekstów gnostyckich ale to co ciekawe - same te teksty wielokrotnie sugerują, że istnieje coś "powyżej" tego co można zapisać. W ewangelii Tomasza jest takie zdanie że Jezus mówi uczniom rzeczy których nie wolno powtarzać innym. Ktoś sie tym kiedyś interesował?? Ciekawi mnie jak to wyglądało w praktyce i czy da się w ogóle powiedziec coś sensownego o tradycji ktura z założenia nie zostawiała śladów.
Temat bardzo bliski mi sercem. Ta zasada niepisania nauk to nie była tylo gnostycka specjalność - Pitagorejczycy, neoplatonicy, a nawet wczesne szkoły kabalistyczne działały podobnie. Mistrz przekazywał uczniowi twarzą w twarz i to była gwarancja "czystości" nauki bo sam głos, oddech, obecność - to wszytko było częścią przekazu. Tekst martwy jest, morze go przeczytać ktoś nieprzygotowany i zrozumieć na opak. A szept przy inicjacji... To był cały rytuał. Zastanawia mnie jedno - skoro te nauki były tak tajne, to dlaczego jednak część z nich przetrwała właśnie w tekstach? Czy gnostycy sami zdradzali tajemnicę czy to była tylko ta "zewnętrzna" warstwa wiedzy?
No patrzcie, hej a mozna doprecyzowac o jakim okresie mówimy? Bo gnostycyzm to dosc szerokie pojecie, od I do IV wikeu mamy spooro roznych szkol i nie kazda z nich tak samo traktowala inicjacje... Walentynianizm wyglądal inaczej niz sethianie czy manidzianie. Pytam bo zanim sie wciagne w dyskusje to cchialbym wiedziec czy mówimy o jakims konkretnym nurcie czy tak ogólnie o calym gnostycyzmie
A to znaczy że te teksty z Nag Hammadi to były jakby... Podręczniki dla wtajemniczonyhc? Czy raczej coś co mogli czytać wszyscy? Bo zawsze myslałam ze to były tajne księgi
Okej ale tu pojawia się kwestia ktura mnie zawsze trochę irytuje w takich dyskusjach - skąd właściwie wiemy co było "wewnętrzną" nauką a co zewnętrzną? Bo jeśli ta wiedza naprawde nie była zapisywana to wszytko co mamy to albo relacje wrogów (Ireneusz, Tertulian - obaj z oczywistą agendą) albo własne spekulacje współczesnych badaczy. Trochę jak rekonstruowanie melodii po samej linii basu. Nie mówię że temat jest bez sensu, ale pewna ostrożność w wyciąganiu wniosków by sie przydała
A wiecie, słuchajcie, ja czytłam kiedys że w tradycji sethian był rytuał zwany "pięcioma pieczęciami" i to wlasnie miało być to szeptane podczas inicjacji do wody. Pamiętam że chodziło o jakieś wymawianie imion archontow żeby dusza mogła przez nich przejść po śmierci. Tak jakby hasło na każdmy "rogatce". To jest opisane w Apokryfie Jana jesli mnie pamiec nie myli?
Wchodzę w to bo widzę że nikt nie spojrzał na to przez pryzmat liczb a one tu są wazne. Gnostycy byli kompletnie zanurzeni w numerologii - sethianie mieli system piędnastu eonów w pewnych konfiguracjach,walentynianizm opieraał sie na systemie trzydziestu eonow podzielonych na konkretne grpy. Te liczby nie były przypadkowe. sama "5" w pięciu pieczęciach to była liczba dopełninia materialnego świata, przekroczenia jego praw. Szept podczas inicjacji miał swoją własna numerologię - określoną liczbę powtórzeń,określoną kolejność. To nie była przypadkowa recytacja.
Hm, a to ciekawe co mówisz Wibracja22. Masz jakieś źródła do tego systemu numerologicznego? Bo kojarze że walentynian Pleroma to 30 eonow ale już niewiem skąd wziąć cos więcej na temat praktyki rytuaałów a nie tylko teologii. To tylko takie obserwacje z boku.
Czytam tę rozmowę i ciągle wracam do jednej rzeczy - ten podział na wiedzę dla wszystkich i wiedzę dla wtajemniczonych to brzmi bardzo znajomo nie tylo w gnozie. Praktycznie każda tradycja ezoteryczna ma to samo... W hinduizmie jest jnana ktura jest dla wszystkich i jnana która przekazuje guru do ucha ucznia dosownie podczas inicjacji diksha. W kabale jest peshat remez, derasz i sod - cztery poziomy czytania Tory i sod to wlasnie ten "szept". Jak myślicie czy to jest coś wrodzonego w samej naturze wiedzy duchowwej? Że nie daje się przekazać inaczej?
Aj, ojej, nie spodziewałam sie że znajdę coś tak... Głębokiego. Właśnie o tej diksha słyszałam niedawno i zastanawiałam się na czym polega ta różnica między zwykłym nauczaniem a tym przekazem przez szept. @Uwarowit czy możesz coś więcej powiedzieć o tym hinduskim aspekcie? Bo nigdy nie łączyłam tego z gnozą a teras widzę że to może być dużo szersza zasada
No dobra ale tu wchodzi mi pytanie ktore pewnie będzie niepopularne - jeśli ta wiedza była tak doskonale chroniona przez szept i inicjacje, to jakim cudem chrzescijanstwo katolickie te tradycje skutecznie wykorzenilo? Skoro ortodoksja nie mogła dotrzeć do "rdzenia" bo nie wiedziała co to rdzeń, to co niszczyła? Czy to jest argument za tym ze te szeptane nauki nigdy nie istnialy jako coś zorganizowanego, tylko każda wspólnota robiła swoje?
Moi drodzy, slucham calej tej rozmoyw i sie zastanawiam nad jednym - czy te inicjacje gnostyckie mialy tez jakis wymiar rytualny w sensie fizycznym, przedmiotowym? Bo przy kabale mamy mezuzy, tefilin, przy sufizmie różaniec - tasbih, a przy gnozie? Cos sie uzywalo jako nossnika tej szeptanej wieedzy czy to bylo czzyto werbalne?
@Oskar,bardzo trafne pytanie... mamy kilka śladów. W rytuałach walentynian opisywanych przez Ireneusza pojawiają sie namaszczenia olejami - chryzm - jako element inicjacji... To nie był przypadkowy gest, olej miał być nośnikiem pneumy, boskiego tchnienia. Ewangelia Filipa wprost opisuje chryzm jako "sakrament nad sakramentami" ważniejszy nawet od chrztu. Są też wzmianki o użyciu imion zapisywanych w powietrzu albo rysowanych na wodzie - czyli zapis ktury natychmiast ginie. Idealne dla tradycji szeptu - ślad istnijee tylo przez sekundy.
A wiecie co,no i to z tym rysowaniem w powietrzu brzmi jak coś bardzo konkretnego i jednoczśenie... Dziwnie znajomego? W różnych praktyakch medytacyjnych mówi się żeby pewnych intencji nie zapisywać bo sam akt pisania je "zamraża". Nie wiem czy to ma związek ale pierwwsze skojarzenie jkaie miałma. Czy wiecie morze czy te rytuały namaszczenia u walentynian były robione tylo raz przy inicjacji czy powtarzane?!! Moze u kogos innego wyglada to inaczej
Oho, to z tym zapisywaniem mnie ciekawi dalej - bo jeśli gnotsycy celowo unikali zapisu to po co w ogle cokkolwiek pisali? Teksty z Nag Hammadi jednak isttnieją, w sumie są dość szczegolowe... Czy to znaczy że ci konkretni ludzie zdecydowali że zapisują "zewnętrzną" warstwe, a szeptana i tak zostanie szeptana? Albo że ktoś złamał zasadę i zapisał coś czego nie powinien?
No ale to tez troche kłopotliwe bo skąd Klimcia wiesz że tak to właśnie działało? Mam na myśli - czy nie jest tak ze sami sobie domyślamy strukturę której nie możemy udowodnić? Pytam serio bo mi to brzmi logiznie ale chciałbym wiedziec czy to wynika z jaikegoś konkretnego tekstu
Wracajac do tego co pisał ktoś wyzej o przedmiotach rytualnych - ten chryzm,namaszczenie olejami, to mnie bardoz kręci. Bo chryzmo to prrzeciez to samo słowwo co Chrystus, namaszczony... I ortodoksja tez to zachowała w sakramentach. Więc może ta granica międdzy gnostyckim rytuałem a katolickim nie była aż tak osstra jak sie zwykle mówi??
No to tak, czyttam tę rozmowę o namaszczeniu i mi się skojarzyło z tym co wiem o inicjacjach w tradycji kaszmirskiego szaiwa - tam guru namaszcza ucznia i to dosłownie jest uważane za transfer energii, nie symbol. Dokładnie jak mówił Uwarowit wczesniej o shaktipat. Zastanawiam się czy w gnosis chryzm funkcjonował podobnie - jako realne działanie na energię czy tylo jako znak
Właśnie,właśnie, Ewangelia Filipa to jest tekst ktory można czytać godzinami. Tam jest też ten fragment o "komnacie ślubnej" jako najwyższym sakramencie, powyżej chrztu i chzmy. I to brzmi jak... Nie wiem, jak coś bardzo intymnego i osobisttego. Zupełnie inny poziom niż zbiorowy rytuał. 😀 Czy ktoś wie więcj o tej komnnacie?
