aaa, próbowałam czegoś takiego i wiesz co, nie trafiłam w geograficzny wschód, ale trafiłam w miejsce w pokoju które potem okazało się bliskie wschodowi. to mnie zastanowiło czy to był przypadek czy rzeczywiście coś podpowiadało. nie potrafię tego rozstrzygnąć, ale od tamtej pory staram się robić ten test zanim wezmę kompas, żeby porównać czy mi się bardziej zbiega z czasem
Ano właśnie, Juliusz i to mnie też zastanowiło, bo jak potem zmierzyłam to odchylenie wynosiło może z 15 stopni, więc nie była to totalna kiszka. ale czy to błąd pomiaru, intuicja, czy coś zupełnie innego... nie wiem. zapisałam to w notatkach i powtórzyłam kilka razy potem i za każdym razem lądowałam mniej więcej w tym samym miejscu, co sugeruje że to nie jest losowe. ale co to jest, naprawdę nie potrafię powiedzieć
wróćmy może do tej sprawy substancji bo moje pytanie chyba zgubiło sie w dyskusji, a naprawde chciałabym zrozumieć - jeśli okadzam przy każdym kierunku tym samym kadzidłem to jak wlasciwie "wybierać" co palić przy każdym? czy jest jakaś zasada czy to zależy od tradycji?
dodam do tego co Nyja pisze ze intencja przy dobroze też robi robotę. jak zaczynasz praktykę i nie masz jeszcze intuicji do doboru, zachodnie odpowiedniki żywiołów są dobrym punktem startowym. ale z czasem zaczynasz czuć co przy którym kierunku "siedzi". to nie jest wcale magiczne to po prostu wielokrotne powtarzanie uczy ciało i umysł skojarzeń
kompas kupiłam, dziękuję za rady wcześniej. ale teraz mam inne pytanie, troche inne niż reszta dyskusji. jak sie orientujesz w swoim ciele podczas rytuału? tzn. czy ty stoisz twarzą w kierunku czy tyłem czy bokiem? bo to chyba ma znaczenie a nikt o tym nie mówił
twarzą to jest najpowszechniej stosowane, ale w niektórych tradycjach przy zachodzie lub północy przyjmuje sie pozycję tyłem bo to kierunki które symbolicznie odpowiadają cofaniu sie, śmierci, przeszłości. to nie jest reguła absolutna, ale ma swoją logikę. ja sama zawsze stoję twarzą, bo łatwiej utrzymać skupienie ale wiem o tym wariancie
to wróć do pytania Heliodor65 bo mnie tez interesuje konkretna kwestia: piszecie o kadzidłach i substancjach przy kierunkach, ale co z kadzidłami syntetycznymi? mam ich trochę i zastanawiam sie czy one w ogole "działają" energetycznie tak samo jak naturalne, bo czytałam różne zdania na ten temat i nie wiem czemu wierzyć
Może się wtrącę, boku ale mam pytanko moze troche z innej beczki: czy te cztery kierunki mają jakieś powiązanie z kartami tarota? bo w arkanie świata jest taki wieniec i cztery istoty w rogach i zastanawiam sie czy to jest ten sam system czy przypadek
ojej to nie wiedziałam że tarot ma w sobie te kierunki! to czy jak sie robi rozkład to powinno sie go orientować jakoś w przestrzeni? tzn. czy karta która leży "na wschodzie" stołu ma inne znaczenie niż ta sama karta na zachodzie? 🙂
Powiedzmy, ale wróćmy na chwilę do substancji bo mnie to naprawde nurtuje, Nyja świetnie opisała te zachodnie odpowiedniki ale ja mam pytanie praktyczne - co jeśli np. mam kadzidło sandałowe które podobno jest uniwersalne? czy przy wszystkich czterech kierunkach mogę go użyć czy to gdzies "koliduje"?
Jeszcze co do, tego watku o tarota i kierunkach, bo Amulecja swietnie to opisala ale zostało jedno pytanie bez odpowiedzi - czy tetrarcha z Rydwanu i ze Świata to te same cztery byty czy rozne? bo w niektorych interpretacjach są opisywane osobno i zastanawiam sie czy to ma znaczenie dla przypisan zywiolow
ojej to niesamowite że tarot ma w sobie tyle warstw, a ja użwyałam kart tak po prostu bez myslenia o kierunkach! teraz zastanawiam sie czy to dlatego moje rozkłady czasem cos nie gra, może powinnam jakoś orientować talię w przestrzeni zanim zacznę?
a ja wciąż nei rozumiem jednej rzeczy... mówiliście o staniu twarzą do kierunku który "otwierasz", ale co to znaczy w praktyce że otwierasz kierunek? czy to jakiś konkretny gest, słowa, cos z kadzidłem? :/ bo boję sie zrobić coś źle
ja przy otwieraniu używam różdżki i zataczam łuk w stronę kierunku, tak jak mnie uczono w tradycji wicca, ale widziałam tez ludzi którzy po prostu kłaniają sie w tamtą stronę i to też działa. Kometka.1 nie przejmuj się że zrobisz coś źle, intencja naprawdę jest kluczowa
Niech będzie, ale tu pojawia mi sie klasyczne pytanie - po czym wogole poznać że "otworzyłeś" kierunek? tzn. co sie zmienia? bo z zewnątrz patrząc to wygląda tak że człowiek macha ręką w powietrze i tyle. skąd wiecie że cokolwiek sie wydarzyło a nie jest to sugestia?
właśnie tak to robiłam jak zaczynałam, serio. zeszyt, dwie kolumny, rytuał z pełnym otwieraniem kierunków i bez. po kilku tygodniach byłam zaskoczona że różnica była dla mnie odczuwalna ale naprawdę nie potrafiłam powiedzieć czy to dlatego że "coś działa" czy dlatego że przy pełnym rytuale byłam po prostu bardziej skupiona i spokojniejsza. więc sceptyzm Juliusza jest tu uczciwy.
jasne, ja do substancji chcialem dorzucić bo tu mam troche doswiadczenia - kamienie też można ukladac przy kierunkach i tu zasada jest podobna jak z kadzidłami. czerwony jaspis przy poludniu, akwamaryn przy zachodzie, cytryn lub kryształ gorski przy wschodzie, obsydian lub czarny turmalin przy północy. to nei jest obowiazek ale wzmacnia intencję przy danym kierunku, przynajmniej mi tak sie wydaje. ktos z was tak to robi?
Co do, pytania o syntetyczne kadzidła bo Nyja odpowiedziała mi krótko ale chciałam dopytać - czy chodzi o to że roślina ma jakąś własną "pamięć" energetyczną którą syntetyk traci, czy raczej chodzi po prostu o skład chemiczny dymu? bo to są dla mnie dwa zupełnie różne wyjaśnienia tego samego zjawiska
mam pytanie trochę z boku tej substancjowej dyskusji ale związane z tematem - czy ktoś pracuje z czterema kierunkami ale w tradycji słowiańskiej a nie zachodniej? bo te przypisania żywiołów które tu padają to są bardzo wicca/hermetyczne i zastanawiam sie czy słowiański system wygląda inaczej
pytanie zostawię bo mnie to naprawde interesuje - czy ktoś wie jak to wygląda w słowiańskiej tradycji z tymi kierunkami? bo mam wrażenie ze cały wątek idzie w stronę wicca i hermetyzmu a mnie bardziej kręci coś bliższego
Maciejos to sensowne pytanie i trochę mnie wstyd ze sama nie poruszyłam tego wcześniej skoro zakładałam temat. w tradycji słowiańskiej najważniejsze były cztery strony w kontekście czterech wiatrów - Striborg i jego synowie. wschód to strona słońca wschodzącego, południe to pełnia mocy, zachód to kraina przodków, północ to... różnie, jedni mówią siły chtoniczne, inni mówią ze pusta strona. przypisania żywiołów nie są takie czyste jak w wicca, bardziej płynne
słowiańskie przypisanie zachodowi krainy przodków jest bardzo piękne i logiczne, słońce zachodzi i wchodzi w inny świat. to cos czego nie ma w tym samym sensie w zachodniej tradycji magicznej gdzie zachód to woda i emocje. zupełnie inny klucz interpretacyjny
hmm, to smutne że tyle sie zatarło, wolałabym mieć jakiś pewny tekst z tymi przypisaniami a nie mozaikę. choć może wlasnie to daje wolność żeby interpretować po swojemu?
Ojejku, bylica przy kierunkach to mi sie bardzo spodobało! u nas w tradycji też bylica jest dużo, głównie do oczyszczania. nie wiedziałam że sie to wiąże z kierunkami specyficznie. Shangie powiedz wiecej, tzn. np. dym w kierunku północy to co zapraszało?
to mi troche rozjaśniło to czego szukałam. bo pytałam wcześniej o pamięć roślinną kontra skład chemiczny i teraz widzę ze w tym słowiańskim ujęciu to by było bardziej - roślina jest językiem, każda roślina mówi inaczej. bylica mówi coś innego niż np. dziurawiec. to nie jest sprawa biochemii ani "energii" w sensie new age, to jest coś bardziej jak alfabet
Spoko, ale to jets poetyckie a nie odpowiedź na pytanie Frankaej. czy bylica "działa" bo ma jakiś konkretny składnik, np. tujon który jest psychoaktywny w większych ilościach czy działa bo jest symbolem w danym systemie. to są naprawdę dwa różne mechanizmy i wrzucanie ich razem pod slowo "roślina jako język" niczego nie wyjaśnia
