Forum

Asystent AI
Święte czary słowem...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Święte czary słowem - kiedy wymowa słowa zmienia rzeczywistość

Strona 1 / 2

Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam sie od jakiegos czasu nad tym jak bardzo slowo - mowione na glos albo tylko pomyslane - moze naprawde dzialac na otoczenie. Nie mowie o afirmacjach w sensie coachingowym, bo to inna bajka. Chodzi mi o cos glebszego, o to co rozne tradycje nazywaly roznie: zakleciem, mantra, zamawianiem. W slowiańskiej tradycji szeptanie bylo cala sztuka, szeptunki przekazywaly formuly z pokolenia na pokolenie i nie bylo tam zadnej przypadkowosci ani "mowie to bo mi lepiej". Kazde slowo mialo konkretne miejsce, konkretna intencje, konkretny oddech. I to mnie zastanawia - czy chodzi o samo brzmienie, wibracje glosu czy o cos wiecej? W hinduizmie mowia ze mantry dzialaja nawet jezeli nie rozumiesz znaczenia, wazna jest fonetyka, wibracja dzwieku w ciele. W tradycji hebrajskiej jest znowu inaczej - tam znaczenie slowa jest kluczowe, litery maja wage. Jak wy to rozumiecie? Czy slowo dziala samo z siebie, czy potrzebuje czegos od nas?


Odpowiedz
91 odpowiedzi
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

O matko to jest dokladnie to nad czym ostatnio siedze. Zaczęłam robic afirmacje ale pojawilo sie pytanie - po co wlasciwie mowic na glos jezeli to i tak chodzi o mysli? Niby rozumiem ze glos jest silniejszy ale nie do konca lapie dlaczego. Mozesz mi wytlumaczyc ten watek z hinduizmem i fonetyka? Bo jezeli dzwieki dzialaja niezaleznie od znaczenia to moze roznice miedzy tradycjami sa mniejsze niz myslmy?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie o fonetykę kontra znaczenie jest stare jak same tradycje i nie ma prostej odpowiedzi. W runach na przyklad - galdr, czyli spiewan reczytans run to nie tylko brzmienie to geometria dzwieku, ksztalt wibracji w przestrzeni. Ale runy maja tez znaczenie, i jedno i drugie jest potrzebne. Rozdzielanie tych dwoch warstw to moim zdaniem blad zachodniego myslenia ktore lubi rozbijac rzeczy na czesc pierwsze. W staronordyckiej tradycji galdr bylo tak samo wazne jak znajomosc runy - ktos kto znal znaczenie ale spiewal zle osiagal malo, tak samo jak ten kto mial ladny glos ale nie rozumial do czego sie odwoluje. Wiec odpowiedz na twoje pytanie, Malwinka: jedno i drugie, z tym ze proporcje zaleza od tradycji. I jeszcze jedna rzecz ktora rzadko sie porusza - intencja osoby mowiacej. Mozna znac sowa i brzmienie i nic nie robic jezeli stoisz za tym jak pusty pojemnik.


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@trzygłow06)
Połączone: 2 lata temu

oj tak, z intencja to w sumie zgadzam sie ale mam pytanie - jak to jest z nieswiadomym dzialaniem slowa? Bo slyszalem ze ktos moze oslabiac innych samym sposobem mowienia, bez zadnej swiadomej intencji. Znam taki typ czlowieka co zawsze mowi "to sie nie uda", "po co probujesz" i faktycznie kolo takich ludzi wszystko sie ciezej klei. czy to jest jeszcze psychologia czy juz cos wiecej? ten temat tez jest w tytule wtaku wiec moze warto o tym pogadac


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Trzyglow06 To co opisujesz to moze byc zwykla psychologia spoleczna - jezeli ktos stale slyszy ze mu nie wyjdzie, to traci motywacje i naprawde mu nie wychodzi. Efekt Pigmaliona i antyPigmaliona jest dobrze opisany. Ale rozumiem ze na tym forum szukacie czegos wiecej niz psychologii wiec doprecyzuje - sa tradycje ktore twierdza ze slowa zostawiaja cos w przestrzeni, rodzaj energetycznego sladu. Nie mam zdania czy tak jest naprawde, ale obserwacja ze pewni ludzie konsekwentnie "ciazkimi" slowami wplywa na otoczenie jest realna. Pytanie czy mechanizm jest energetyczny czy psychologiczny zostaje otwarte.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Ten watek o nieswiadomym pobieraniu energii jest mega wazny i mysle ze wiele osob w ogole nie zdaje sobie sprawy ze to robi! Kiedy ktos mowi "ale ty wyglądasz zmeczona" albo "cos ty taka blada dzisiaj" to w zasadzie wrzuca ci program w glowe. Moja nauczycielka bioenergoterapii tlumaczyła mi ze slowa sa nosnikami energii i ze kazde slowo wypowiedziane z silna emocja zostawia slad w polu energetycznym osoby do ktorej sie mowi. Dlatego zreszta zamawianie chorob dzialalo - szeptunka wkladala konkretna energie w slowo, kierowala ja do chorego miejsca. A kiedy ktos ci mowi ze jestes chory to wkladal zla energie. To jest to samo zjawisko tylko jedna strona jest swiadoma a druga nie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@remigiusz-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Turkusowa No ale chwila, bo to co Turkusowa piszesz to troche miesza klamstwo z prawda. Psychologiczny wplyw slow - ok to jest potwierdzone. ale "slad w polu energetycznym" to juz cos innego i nie mozna tych dwoch rzeczy staiwac obok siebie jakby to bylo to samo. Skad wiadomo ze dziala energia a nie zwykla sugestia? Jak sie to rozróznia??


Odpowiedz
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Remigiusz Rozoznac mozna przez obserwacje ciala i reakcje energetyczne. Jezeli tylko psychologia to wystarczy ze wiesz ze ktos mial zly cel i juz ochrona mentalna dziala. Ale sa sytuacje kiedy wiesz ze ktos mowil zyczliwie, bez zlej intencji, a i tak czujesz po rozmowie jakby ktos wyciagnal z ciebie powietrze. To nie jest sugestia, to jest realne wyczerpanie. I wlasnie o to chodzi - nieswiadome pobieranie energii przez slowa, czasem nawet przez komplement, bo "jakie masz piekne oczy" tez moze byc - i tu sie nie myle - energetyczna kradzierza jezeli pochodzi z braku.


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

Watko o nieswiadomym odzialywaniu jest ciekawy ale chciałabym wrocic na chwile do samej struktury slowa sakralnego, bo to jest dla mnie serce tematu. W tradycji slowanskiej szeptanie mialo bardzo konkretna budowe - zazwyczaj byl wstep (nawiazanie do sil, bóstw albo przyrody), srodek z konkretna trescia i zamkniecie. to nie bylo losowe mowienie. I co wazne, ton glosu sie zmienial w roznych czesciach. Slowem mozna wejsc w kontakt z czymkolwiek, ale zamkniecie decyduje czy to wchodzisz do pokoju i wychodzisz czy zostajesz tam z otwartymi drzwiami. Czy ktos z was pracuje z jakims konkretnym typem formula i ma cos do powiedzenia o tej budowie?


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@klementynka68)
Połączone: 3 lata temu

Nie pracuje ze slowianszczyzna ale przy runach tez to widac. Galdr sie zaczyna od przywolania, srodek to wlasciwa praca a na koniec jest zamkniecie i podziekowanie. jak sie pomija jedno z trzech to cos nie gra, przynajmniej u mnie. Ciekawe ze niezaleznie od tradycji ta trojdzielna struktura sie powtarza. Czy to przypadek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Klementynka68 Nie przypadek. Trojdzielnosc jest wzorcem ktory pojawia sie w bardzo wielu systemach - otwarcie, praca, zamkniecie to jest po prostu to jak dziala intencja w czasie. Masz poczatek, szczyt i koniec napicia. Galdr bez zamkniecia zostawia wibracje w przestrzeni bez zakotwiczenia, i to moze byc problematyczne. Widzialem ludzi ktorzy zaczynali prace diwiekowa i nie zamykali, i potem przez kilka dni byli jakos rozkojarzeni, jakby cos w nich jeszcze wibruje. To nie jest metafora.


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam to z zainteresowaniem bo probuje sama ukladac takie zamowienia i nie byłam pewna czy robie dobrze. Moje sa krotkie, zawsze kończę slowem "tak jest" albo "niech tak bedzie". Czy to jest wystarczajace zamkniecie czy powinnam cos wiecej? Pytam szczerze bo chce to robic jak trzeba


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogusia96)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 30

@Aldona03 Trudno powiedziec bez wiedzenia co w srodku robisz i z jakim celem. "Tak jest" to formuła zamkniecia tyle ze bardzo ogólna. W niektorych tradycjach wazniejsze od slowa zamkniecia jest stan w jakim go wypowiadasz - czy naprawde puszczasz intencje czy tylko recytujesz. Powiedz mi co chcesz osiagnac tymi zamowieniami i pogadamy bardziej konkretnie.


Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Bogusia96 No glownie to prace z ochrona siebie i intencje na dzien. Nie zamawiania w stylu "przybadz do mnie ukochany" haha, bardziej ze chce zeby moj dzien szedl po mojej mysli, zeby wejsc w kontakt z tym co mam robic. Zamowienie ranne i wieczorne zamkniecie. Staram sie byc skupiona, oddycham przed, ale nie wiem czy to co czuje po jest od zamowienia czy od samego skupienia sie.


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

dziwna sprawa to rozoznienie ktore podnosisz Aldona jets dla mnie kluczowe i sama dlugo sie z tym zmagałam. Kiedy nie mozna oddzielic efektu samego skupienia od efektu slowa to moze znaczyc ze slowo jest tylko forma a skupienie jest sila. Albo ze jedno bez drugiego nie dziala. Mialam taki moment kiedy powiedzialam swoja mantre dosłownie z automatu... bez skupienia, i bylo jak gadanie do sciany. A potem ten sam tekst z pelna obecnoscia i czulam jak cos sie otwiera. Wiec moze odpowiedz jest prosta - jedno bez drugiego to jeszcze nic.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Zodiakla Okej ale mam pytanie bo troche gubię watek - jak to jest z tymi slowami ktore sa juz po prostu skonstruowane jako dzialajace? Znaczy jak ktos ciebie przeklinał czy zamawiał to nie musiales byc skupiony zeby poczuc efekt, prawda? Czyli jednak samo slowo moze cos robic bez twojej intencji jako odbiorcy


Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Czarnobog83 To zalezy od tego co rozumiesz przez "czuc efekt". Jezeli chodzi o to ze przeklenstwo wypowiedziane przez kogos swiadomego i zlosliwego dziala na odbiorce - tak, to mozliwe. Ale tutaj intencja i skupienie jest po stronie nadawcy, nie odbiorcy. A to zmienia caly obraz. Numerologicznie patrze na to inaczej - brzmienie slowa ma swoje czestotliwosci ktore moga rezonowac z czestotliwoscia osoby. Imie wlasne jest bardzo podatne wlasnie dlatego. Kiedy ktos mowi twoje imie ze zloscią albo z miloscia to ty to czujesz w ciele zanim rozumiesz dlaczego - bo twoje imie jest jakby twoim kodem diwiekowym.


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

O rany, to teraz sie boje kiedy ktos mowi moje imie ze zloscią 😀 ale tak serio - to znaczy ze zamawianie dziecku zlego przez powtarzanie jego imienia to moze byc jakis realny mechanizm? słyszałam ze w niektorych kulturach nie mowi sie dzieciom ich prawdziwego imienia publicznie wlasnie dlatego. to sie laczy z tym co Rydwanka napisala?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 253

@Wisia Tak to sie laczy. Imie ukryte - tajne imie - pojawia sie w wielu tradycjach: egipskiej... w magii ceremonialnej, nawet w pewnych nurtach ludowych. Chodzi o to ze imie jest dostepem do czlowieka. Jak ktos zna twoje prawdziwe, glebsze imie to ma wieksza moc slowa skierowanego do ciebie. Dlatego zreszta w niektorych inicjacjach dostaje sie nowe imie - stare ma byc niedostepne dla sil ktore juz cie znaly.


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@trzebieslaw)
Połączone: 3 lata temu

ojejku, ciekawe zestawienie z tym imieniem, nie myslałem o tym pod takim katem. A czy ktos wie czy w tradycji slowianskiej byl podobny mechanizm z imionami? Bo pameitam ze w folklorze bylo cos o tym ze szeptunka musiala znac prawdziwe imie osoby zamawiajac chorobe. Czy ktos sie na tym zna albo gdzies czytal cos konkretnego?!


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

Tak, w slowiańskim zamawianiu imie bylo bardzo wazne - szeptunka zazwyczaj pytala o imie, czesto to ktore dostalo sie na chrzcie, ale sa tez slady ze chodzilo o imie nadane przez rodzice przed jakimkolwiek obrzadem. Pamietam ze w zbiorach Moszyńskiego i Biegeleisena sa opisy jak szeptunka "bierze czlowieka przez imie", czyli wchodzi w kontakt z jego sila przez to jak zostal nazwany. To sie laczy z tym co Rydwanka mowi o czestotliwosci - imie jest pierwsza forma ktora czlowiek dostaje i w jakims sensie go ksztaltuje. A teraz wrocmy do watku ktory zaczęłam: czy ktos ma doswiadczenie z praca ze slowem sakralnym i chce sie podzielic tym jak to czuje w praktyce, nie tylko w teorii?


Odpowiedz
Wpisy: 91
(@trzebieslaw)
Połączone: 3 lata temu

to co Malwinka napisała o imieniu chrzestnym vs. imię nadane przez rodziców wcześniej jets dla mnie nowe i chciałbym to rozwinąć. bo mam wrażenie że to ważne rozróżnienie. to znaczy że chrzest nadpisywał jakby poprzednie imię i przez to szeptunka potrzebowała tego "starego"? czy to było imię po prostu bardziej intymne, mniej publiczne?!


Odpowiedz
Wpisy: 110
Rozpoczynający temat
(@malwinka84)
Połączone: 3 lata temu

tak to mniej więcej rozumiem - chrzest był rytuałem publicznym, imię chrzestne wchodziło do wspólnoty, do rejestru parafialnego, do świata zewnętrznego. Natomiast imię które dawali rodzice zaraz po urodzeniu, zanim jeszcze dziecko zostało zaniesione do kościoła, to było imię prywatne, domowe. I wlaśnie to imię miało większy ładunek - bo było pierwsze, wypowiedziane nad kimś ledwo co na świecie, bez świadków i bez formuły sakramentalnej. Moszyński pisze o tym przy okazji opisów zamawiania gorączki i kolki u dzieci - szeptunka pytała "jak go matka zawołała" i chodziło o tę pierwszą chwilę, nie o chrzciny


Odpowiedz
Wpisy: 32
(@remigiusz-pl)
Połączone: 3 lata temu

ale to trohce bez sensu metodologicznie - skąd wiemy ze to imię "pierwsze" miało tą moc, a nie poprostu szeptunka pytała żeby w ogóle wiedzieć o kim mówi? Mogło byc czysto identyfikacyjne, nie magiczne


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Remigiusz O rety, to jest uczciwe pytanie ale pominąłeś jedno - jeżeli chodziło tylkoo o identyfikację, wystarczyłoby imię chrzestne które było powszechnie znane. Pytanie o imię "przed chrztem" ma sens tylko jeśli zakładamy ze to pierwsze imię ma inny status. sama struktura pytania wskazuje na intencję. Poza tym w germańskich tradycjach mamy to samo - w runicznej magii znasz imię "wewnętrzne" albo nie masz dostępu do pracy z człowiekiem. To nie jest zbieżność


Odpowiedz
(@remigiusz-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Franus93 No okej, ten argument z chrzestnym jest dobry, nie pomyślałem o tym. Dalej mam wątpliwości ale rozumiem logikę


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

to ja mam teraz głupie pytanie - czy to znaczy że jak ktoś zmienił imię na przykład po ślubie albo sam z siebie, to tamte zamawiania przestają działać? bo jak moja ciocia wzięła ślub i ma inne nazwisko to czy jej stare imię dalej ma ten ładunek czy nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klementynka68)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 84

@Wisia Nazwisko to co innego niż imię pierwsze to nie to samo. Ale to pytanie o zmianę imienia jest ciekawe - w runach praca z imieniem zmienionym świadomie przez samą osobę jest inna niż z imieniem nadanym przez kogoś innego. Jakbyś sama wybierała imię to masz nad nim inną relację. Chociaż to znowu kwestia tradycji


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@czarnobog83)
Połączone: 2 lata temu

hej, trochę zmieniając temat ale nie do końca - zastanawiam się właśnie nad tym nieświadomym pobieraniem energii przez słowa o którym pisano wyżej i mam taką sytuację. mam znajomego który jak dzwoni to zawsze zaczyna od "no to jak tam, wszystko po staremu?" i jakoś po tej rozmowie czuję się wyciśnięty. czy to może byc właśnie to? czy to po prostu że rozmowy z nim są ciężkie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Czarnobog83 To klasyczny energetyczny wampir! ta fraza "wszystko po staremu" to zaproszenie do narzekania, otwiera pole na wszystkie problemy które masz. on może nie robić tego świadomie ale wzorzec językowy który stosuje cały czas wyciąga z ciebie energię. :/ polecam żebyś przed rozmową z nim wziął trzy głębokie oddechy i wyobraził sobie że jesteś otoczony złotą bańką, wtedy jego słowa nie przebijają się tak głęboko


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Czarnobog83 Albo po prostu rozmowy z pesymistą są wyczerpujące, bo musisz przetwarzać jego negatywne treści. to ma opis w psychologii - emotional labor, praca emocjonalna po stronie słuchacza. nie musisz od razu zakładać wampiryzmu energetycznego. choć rozumiem że na tym forum to naturalna interpretacja


Odpowiedz
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Idzik No ale skąd wiesz że to TYLKO psychologia? naprawdę uważasz że "emotional labor" wyczerpuje tak samo jak kontakt z kimś kto ma złe intencje albo kto nieświadomie ciągnie energię? ja po obu rodzajach rozmów czuję różne rzeczy, inaczej to siedzi w ciele


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 438

@Turkusowa Uczciwie - nie wiem. i dlatego właśnie nie twierdzę że wiem. różnicę którą opisujesz mogę wytłumaczyć inaczej: kiedy zakładasz że ktoś ma "złe intencje", twoje ciało reaguje inaczej niż kiedy myślisz że to "tylko narzekanie". to nie jest że pole energetyczne jest inne, to że twoja interpretacja sytuacji jest inna. ale nie odrzucam że możesz mieć rację co do energii, po prostu nie mam narzędzi żeby to sprawdzić


Odpowiedz
(@ulka61)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 119

@Idzik O ja mam podobny przypadek do Czarnoboga i mnie ciekawi jedna rzecz - czy ma znaczenie czy ta osoba mówi do ciebie przez telefon czy twarzą w twarz? bo mam wrażenie że przez telefon jest jakby mniej intensywne, mniej "dotykające". albo to tylko dlatego ze nie widzę mimiki i mniej reaguję?


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@rydwanka-ka)
Połączone: 2 lata temu

to jest ciekawe spostrzeżenie i wcale nie tak oczywiste. w numerologii dźwięk jest nośnikiem niezależnym od obecności fizycznej, wiec medium (telefon, twarzą w twarz) nie powinno zmieniać zasadniczego działania. ale praktycznie rzeczywiście coś się zmienia i myślę że to może być właśnie sprawa pola fizycznego - kiedy ktoś jest obok, jego pole bioenergtetyczne nakłada się na twoje. przez telefon tego nie ma, zostaje tylko słowo


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

wracam do tego co Malwinka pisała o strukturze zamawiania - wstęp, praca, zamknięcie. to jest identyczne jak w afirmacjach które robię! tam też mówi się żeby najpierw "otworzyć się na energię", potem właściwa afirmacja, a potem podziękowanie. czy te tradycje mają wspólne korzenie czy to po prostu że tak działa ludzki umysł?


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@bogusia96)
Połączone: 3 lata temu

to jest dobre pytanie ale ostrożnie z łączeniem afirmacji z zamawianiem - to podobny schemat ale nie to samo. afirmacja jest zwrócona do siebie, pracujesz ze swoją własną psychiką. zamawianie zakłada że odwołujesz się do czegoś zewnętrznego, do sił, bytów, pola. intencja skierowana na zewnątrz to inna jakość niż intencja skierowana do wewnątrz. efekty mogą wyglądać podobnie ale mechanizm jest inny 😀


Odpowiedz
Wpisy: 143
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

ale czy na pewno tak inny? bo jak robię afirmacje to nie mówię do siebie w próżni, mówię jakby do świata też, do tego co chcę żeby się wydarzyło. jets jakiś adresat poza mną. przynajmniej tak to czuję


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

ja też tak mam z afirmacjami, czuję że kieruję to jakoś do przestrzeni a nie tylko do siebie. a po temacie zamknięcia - probowałam dziś rano zakończyć słowem "stało się" zamiast "tak jest" i coś było inne, bardziej ostateczne. macie doświadczenia z różnymi słowami zamknięcia i czy to robi różnicę?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Aldona03 "stało sie" przenosi intencję w przeszłość, co jest technicznie silniejszym zabiegiem - mówisz jakby efekt już istniał, a nie dopiero ma zaistnieć. to samo w galdr robi się przez użycie czasu dokonanego. troche jak w prawie przyciągania - zanim to zdogmatyzowano w new age to był starszy pomysł ze intencja wypowiedziana w czasie teraźniejszym jako fakt dokonany ma inną siłę niż prośba. tyle że "stało sie" wymaga też innego stanu wewnętrznego bo musisz to naprawdę poczuć jako fakt. jeśli nie poczujesz tego jako prawdy to slowo zostaje puste 🙂


Odpowiedz
(@aldona03)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 453

@Franus93 Właśnie to poczucie prawdy to jest dla mnie najtrudniejsze! jak mam powiedzieć "stało się" jeśli widzę że się nie stało? to nie jest kłamstwo w ten sposób?


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

to napięcie które opisujesz Aldona to jest serce całej pracy z intencją. nie chodzi o okłamanie się że coś fizycznie jest kiedy nie ma, tylko o przejście na poziom gdzie to jest prawdziwe energetycznie, jako potencjał już uruchomiony. trochę jak nasiono które jest już drzewem, tylko jeszcze tego nie widać. najtrudniej nauczyć się stać w tej przestrzeni bez sprawdzania co chwilę czy już urosło


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@melania71)
Połączone: 3 miesiące temu

to co piszesz o nasionie Aldona jest dla mnie bardzo prawdziwe. ja przez długi czas walczyłam właśnie z tym - że wypowiadane słowo musi być "prawdziwe" w sensie dosłownym, fizycznym. a potem gdzieś przeczytałam że w tradycji słowiańskiej rozróżniano "słowo zewnętrzne" i "słowo wewnętrzne", i to drugie miało byc tym które naprawdę działa. jakbyś wymawiała coś z głębi, nie z głowy


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wisia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 84

@Melania71 Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem ale - jak poznać ze mówisz "z głębi" a nie "z głowy"? bo ja jak próbuję afirmacje to zawsze myślę o tym czy to działa i chyba wlasnie przez to nie wychodzi


Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Melania71 Matko kochana, to rozróżnienie słowa zewnętrznego i wewnętrznego to jest coś! czy masz jakieś źródło do tego? bo brzmi jakby pasowało też do tego co buddyści mówią o "prawdziwym słowie" w mantrach, że nie chodzi o dźwięk tylko o intencję która za nim stoi


Odpowiedz
(@franuś93)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Zorza69 Ostrożnie z tym porównaniem. w mantrach sanskryckich dźwięk sam w sobie jest uważany za nośnik mocy, niezależnie od "intencji". to jest fundamentalna różnica wobec większości zachodnich systemów intencyjnych. łączenie tego może brzmieć spójnie ale traci istotę obu tradycji. to trochę jak porównywanie zapisu nutowego z rysunkiem który wygląda podobnie - powierzchownie tak, w środku zupełnie co innego


Odpowiedz
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 260

@Franus93 No okej, ale jak to odróżnić od zewnątrz jako praktykujący? bo jak śpiewasz mantrę bez zrozumienia to przecież nie wiesz czy "dźwięk działa" czy nie. a skąd wiesz że działa niezależnie od intencji?


Odpowiedz
Wpisy: 438
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

to jest naprawdę ważne pytanie i nie ma na nie łatwej odpowiedzi. tradycje tybetańskie i wedyjskie mają cały system inicjacji właśnie dlatego - bo uważają że samo powtarzanie bez przekazania "mocy linii" (coś jak upoważnienie do dźwięku) nie działa tak samo. więc w pewnym sensie nawet tam intencja i kontekst mają znaczenie, tylko inaczej zdefiniowane 😀


Odpowiedz
Wpisy: 84
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

ale wracając do tego co Aldona pisała o słowie "stało się" - ja próbowałam kiedyś rytuał gdzie wszystkie zamknięcia robiłam przez "niech tak będzie" i efekty były wyraźnie słabsze niż przy formułach przeszłych. może to sugestia może nie, ale coś tam czuć różnicę


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@remigiusz-pl)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 32

@Turkusowa Ale jak to testujesz? bo zmieniłaś formułę i coś innego się wydarzyło - skąd wiesz że to przez słowa a nie przez tysiąc innych zmiennych? to brzmi jak potwierdzanie tego w co już wierzysz


Odpowiedz
(@turkusowa-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Remigiusz No dobra... nie testuję w laboratorium, wiem. ale jeśli w każdym obszarze życia mamy czekać na kontrolowane badania to nigdy niczego nie wypróbujemy. ja operam na własnym doświadczeniu i tyle


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@bogusia96)
Połączone: 3 lata temu

Remigiusz ma rację że to trudno oddzielić, ale Turkusowa też ma rację że praktyk musi na czymś pracować. prawda jest taka że w tradycjach oralnych nigdy nie testowano "naukowo" - i jakoś działały przez tysiące lat, albo ludzei żyli w przekonaniu że działają, co też jest czymś. ważniejsze pytanie do mnie to: jak dobierać formuły zamknięcia świadomie, a nie losowo?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: